IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Amanogawa
The Other
avatar
Tytuł :
Założyciel

Wiek :
-

Narodowość :
-

Pochodzenie :
-

Zawód :
Administrator

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t1-regulamin
http://bottledstars.forumpl.net/
PisanieTemat: Park   Sro Sie 26, 2015 8:45 pm


━ Park ━
Powrót do góry Go down
Jacob S. Kage
Glass Citizen
avatar
Tytuł :
Silver

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Narodowość :
Francuz z japońskimi korzeniami

Pochodzenie :
Paryż

Zawód :
Informator

Stan cywilny / Partner :
Wolny


http://bottledstars.forumpl.net/t362-jacob-shoten-kage
PisanieTemat: Re: Park   Sob Lis 07, 2015 4:42 pm

Pan Jacob powoli wkroczył do czerwono-brązowego parku z całym swoim sprzętem. ''Całym'', to znaczy z lustrzanką i statywem. Na co mu to było? Postanowił porobić trochę zdjęć, patrząc na to jaki można spotkać krajobraz w tejże porze roku. Wszędzie leżały suche, brązowe i w dużej mierze czerwone i żółte liście. Wydawało się, że nikt nie przychodził do tego miejsca. Gruba warstwa jesiennego dywanu pokrywała nie tylko trawę wokół drzew, ale i ścieżkę. Nie było ŻADNEJ oznaki życie jakiegokolwiek. Cisza, przerywana szelestem liści i gwizdem wiatru, dodawała jeszcze mrocznego klimatu. Nasz bohater szedł ze sprzętem pod pachą, zgniatając glanami całe chmary liści. Bardzo ciężko było mu wybrać to ''wyjątkowe'' miejsce. Wszystko było prawie... takie samo. Wszędzie liście, liście i liście. I tak obszedł cały park, a zajęło mu to chyba z dwie dobre godziny. Wkurzony postawił statyw z aparatem przy najbliższym drzewie, które miało o dziwo jeszcze sporą sumkę liści w koronie, i usiadł zaraz obok. Gapił się w dal, myśląc co by tu począć, ewentualnie gdzie mógł zrobić ciekawe zdjęcia. Nie chciał zrezygnować z tego zajęcia, siostra bardzo lubiła fotki pięknych miejsc. Zachody słońca, wodospady i takie tam. Shotowi w sumie też trochę przypadały do gustu. Westchnął ciężko, zamykając powoli powieki. Jego wzrok zmęczył się trochę pod wpływem intensywnych, jednolitych jesiennych barw.

_________________

L'amour, c'est l'homme inachevé.



#009966
Powrót do góry Go down
Amelie R. Haart
Faultless One
avatar
Tytuł :
Różyczka

Wiek :
18 lat.

Znak zodiaku :
Virgo

Narodowość :
Brytyjsko-holenderskie.

Pochodzenie :
York.

Zawód :
Uczennica Kakougan; klasa 3-2

Stan cywilny / Partner :
Sexy, free and single



http://bottledstars.forumpl.net/t370-rozyczka#1435
http://bottledstars.forumpl.net/t377-amelie-rosaline-haart-ruri-sigmardottir
PisanieTemat: Re: Park   Sob Lis 07, 2015 6:13 pm

Ammie leniwym kroczkiem spacerowała sobie po parku. Nie była zmarźlakiem, ale pomimo najszczerszych chęci nie była w stanie wyjść w czymś cieńszym od nowo nabytego płaszczyka. Kompletnie nie był w jej stylu, ale to było coś pokroju miłości od pierwszego wejrzenia. Gdy tylko go zauważyła, wiedziała, że to właśnie ten jedyny. Przynajmniej na płaszczyźnie płaszczowo-okrywowej.
Zacisnęła palce na ciepłym papierowym kubku, wypełnionym po brzegi gorącą czekoladą. W sumie powinna była założyć rękawiczki. Nawet je sobie naszykowała, ale oczywiście musiała wziąć telefon. I chociaż rękawiczki leżały obok komórki, to i tak kompletnie wyleciało jej z głowy. Dobrze, że przynajmniej miała ze sobą portfel, więc w najbliższej kawiarence kupiła największy możliwy kubek z gorącą czekoladą. Upijała małe łyczki, aby mogła się delektować zarówno ciepłem, jak i smakiem napoju przez jak najdłuższy czas. Teraz jednak upiła nieco za duży łyk, przez co zaczęła się krztusić. Kaszlnęła kilka razy, ale się nie opluła. Jeszcze tego jej brakowało — upaćkać nowiutki płaszcz.
Pogoda była całkiem ładna. Złota jesień, a nie deszczowa depresja. Akurat taką odmianę tej pory roku lubiła. Złoty dywan z opadłych liści, których szelest towarzyszył każdemu kroku dziewczyny. Może nie powinna była zakładać nowych szpilek? Takie słodkie, różowe. Bardziej wiosenne niż jesienne. Jeszcze się jej zniszczą od tych liści i kałuż. Albo ubrudzą. Ta ewentualność była jeszcze akceptowalna.
Drepcząc sobie powolutku, rozglądała się po parku. Taki zwykły, pospolity park w kraju, gdzie nic nie było takie, jak w innym miejscu na świecie. Bo czy gdzieś po za Japonią ludzie biorą śluby udzielane przez roboty? Nie. I to było dla Rosie bardzo, ale to bardzo dziwne. No bo przecież… Taki sam park był w Holandii, Anglii, Hiszpanii czy innych Niemczech. Przez chwilę czuła się tak, jakby wróciła do rodzinnego Yorku. Niezbyt ją ta myśl ucieszyła. Anglia kojarzyła się jej głównie z rodziną, z którą nie chciała mieć nic wspólnego.
Mijając jakieś drzewo, zatrzymała się. Jakiś facet z kamerą. Oho. Wygląda na to, że trzeba nawiązać dialog.
Przepraszam, nie weszłam w kadr? — zawołała, cofając się o kilka kroków.

_________________

dresscoatshoesbagwatchstockinghairstylebraceletsearring
Powrót do góry Go down
Jacob S. Kage
Glass Citizen
avatar
Tytuł :
Silver

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Narodowość :
Francuz z japońskimi korzeniami

Pochodzenie :
Paryż

Zawód :
Informator

Stan cywilny / Partner :
Wolny


http://bottledstars.forumpl.net/t362-jacob-shoten-kage
PisanieTemat: Re: Park   Sob Lis 07, 2015 6:33 pm

Już miał zasnąć na dobre, gdy z trybu przymulenia wyrwał go kobiecy głos. Jakiś człowiek? Tutaj? Zamrugał szybko i podniósł się do pozycji siedzącej, otrzepując włosy z kory. Jego wzrok powędrował na dziewczynę stojącą parę metrów przed nim. Czarny, puszysty płaszcz, różowe szpile i równie różowe włosy. Miał nadzieję, że to nie jedna z tych opryskliwych paniuś, a wyglądała na taką. Jacob wstał, tym razem otrzepując czarne jeansy z liści. Przyjrzał się jeszcze raz uważnie paniusi. Z typową dla niego miną, to znaczy ze zmarszczonymi brwiami i wzrokiem mówiącym ''ciesz się, że moje oczy to nie maszynówki", odpowiedział:
- Nie, paniusiu - ostatnie słowo powiedział głośno i z pewnym niesmakiem. Jeśli kobietka nie miała mu nic do zarzucenia, to w porządku, ale niech wie, że Shot jej tak łatwo nie wybaczy przerwanego snu. A kysz! Odwrócił głowę i spojrzał na aparat. Heh, człowiek chce trochę popstrykać, a już ludzie wyjmują pochopne wnioski. Straszne. Niech nie zaczną pytać ''ile za zdjęcie, mości panie?'', gdy będzie wracał. Wtedy każdy oberwie statywem w łeb, a to cholerstwo było ciężkie. Nie cięższe od kuli do kręgli, ale ciężkie. Ponownie wrócił do lustrowania dziewczyny. Jego wzrok spotkał się z jej. Nad głową Jacoba zapaliła się żarówka. ''Niech tylko zacznie mnie wyzywać, a oberwie statywem!'' To był bardzo realny pomysł. Nasz kolega miał parę w łapach, więc bez trudu mógłby rzucić takim czymś, zwłaszcza, że statyw stał po jego prawicy. Uśmiechnął się nieznacznie pod nosem.

_________________

L'amour, c'est l'homme inachevé.



#009966
Powrót do góry Go down
Amelie R. Haart
Faultless One
avatar
Tytuł :
Różyczka

Wiek :
18 lat.

Znak zodiaku :
Virgo

Narodowość :
Brytyjsko-holenderskie.

Pochodzenie :
York.

Zawód :
Uczennica Kakougan; klasa 3-2

Stan cywilny / Partner :
Sexy, free and single



http://bottledstars.forumpl.net/t370-rozyczka#1435
http://bottledstars.forumpl.net/t377-amelie-rosaline-haart-ruri-sigmardottir
PisanieTemat: Re: Park   Nie Lis 08, 2015 12:22 am

Gdyby tylko Amelie umiała czytać w myślach, z pewnością wybuchłaby śmiechem. No tak, to bardzo dziwne, że w parku ktoś miał czelność się pojawić! Tak, to naprawdę niespotykane, aby w miejscu udostępnionym szerszemu gronu ktoś miał po prostu odwagę, żeby zaryzykować życiem i sobie pospacerować. W lesie, na Syberii — tam to było bardziej możliwe. Ale — w parku…? Niech Jacob zadzwoni po National Geographic, bo to naprawdę wydarzenie na skalę światową. Może dlatego on tak siedział w tych liściach? Bo od bardzo, ale to bardzo dawna w żadnym parku na świecie nie było żadnych ludzi. Więc Organizacja Narodów Zjednoczonych, Światowa Organizacja Zdrowia, Unia Europejska, Grupa Wyszehradzka, Zakład Ubezpieczeń Społecznych i jeszcze kilka innych zreszeń wynajęło tego typka, aby obserwował, aż ktoś się tutaj pojawi.
Dziewczyna w parku. Dobrze, że hiszpańska Inkwizycja tej herezji nie słyszała, bo Jacob miałby zdrowo prze…kichane.
Paniusia. Jaki stary góral, żeby nie powiedzieć: zakuty łeb, go uczył mówić? Mógłby i być od Ammie o setkę starszy, a i tak wypadałoby, aby wykazał się odrobinką szacunku. Co on, władca świata? Bardzo zabawne. Wyglądał na niewiele starszego od niej. A jeśli już miał się czepiać koloru jej włosów, to czy przypadkiem sam nie miał różowych włosów? Chyba że miał wrednego fryzjera, który go tak urządził. Róż to był jej kolor, więc kolega może mieć pretensje tylko do siebie.
Oho, uwaga! Mamy tutaj samca alfa! Tak naprawdę Amelie nie znosiła takich facetów: zadufanych w sobie palantów. Do tego miał taką minę, jakby bardzo potrzebował pomocy jakiegoś środka na przeczyszczenie, chociaż ze swojego doświadczenia z takimi typkami wiedziała, że chciał najprawdopodobniej wypaść groźnie. Chryste, jacy oni byli żałośni. I głupio przekonani o tym, że mogą komuś coś zrobić. Może to prawda, że faceci rozwijają się do trzeciego roku życia, a potem tylko rosną?
I żeby pokazać temu wannabe badassowi, że ma na niego wyrąbane, przespacerowała się parę metrów w bok i zajęła miejsce na ławce, po czym jakby nigdy nic zaczęła bawić się telefonem. Bo serio, czy taki debil był warty jej uwagi? Hahaha. Uśmiałam się. Niech sobie siedzi w tych krzakach, każdy ma przecież jakieś przywyczajenia, tylko żeby zapamiętał jedno: żeby kózka nóżki nie złamała, lepiej będzie, żeby nie skakała.

_________________

dresscoatshoesbagwatchstockinghairstylebraceletsearring
Powrót do góry Go down
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Park   

Powrót do góry Go down
 
Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Park
» Tojadowy Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Unbottled :: Amanogawa :: Ryuusei :: Miejsca publiczne-