IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Złomowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Amanogawa
The Other
avatar
Tytuł :
Założyciel

Wiek :
-

Narodowość :
-

Pochodzenie :
-

Zawód :
Administrator

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t1-regulamin
http://bottledstars.forumpl.net/
PisanieTemat: Złomowisko   Czw Sie 27, 2015 1:35 pm


━ Złomowisko ━


Ostatnio zmieniony przez Amanogawa dnia Sro Gru 30, 2015 9:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Saskia Cloeten
Urano Apprentice
avatar
Tytuł :
Cookie Thumper

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Aries

Narodowość :
Holenderska

Pochodzenie :
Delwijnen

Zawód :
Studentka

Stan cywilny / Partner :
Panna



http://bottledstars.forumpl.net/t356-saskia-cloeten
PisanieTemat: Re: Złomowisko   Nie Lis 08, 2015 3:07 pm

Cudowny dzionek, ptaki śpiewają, a pomimo chłodu i mżawki atmosfera była dość przyjemna. W tak piękne dni, jak ten, normalni ludzie wybierali się na spacery do parku, przesiadywali w kawiarniach, wpatrując się w widoki za oknem i rozmawiając z przyjaciółmi na wszelkie dostępne tematy, a nawet odwiedzali ogrody zoologiczne czy botaniczne, aby popodziwiać piękno fauny i flory zabawiającej się w środku dnia. Inni zaś zostawali w domu, chodzili do kina, teatru, w jakieś inne miejsca, gdzie mogliby zasmakować kultury, w ostateczności zwyczajnie siedząc w lesie lub na łączce.
To byli ci normalni ludzie.
Kwestia młodej Cloeten, która uroki popularnych miejsc publicznych postanowiła zastąpić złomowiskiem, była już zupełnie inną sprawą. Od samego rana w jej planach tkwił punkt mówiący o odwiedzeniu tego miejsca. Pewnie właśnie dlatego w okolicach godzin popołudniowych po całym terenie złomowiska zaczęły roznosić się huki, zupełnie jakby ktoś postanowił urządzić sobie zawody w skokach po maskach zniszczonych samochodów. Nie było to zbyt odległe od prawdy - ciężkie buciory obijały się o grubą blachę, kiedy ciemnowłosa wskakiwała na kolejne z nich, niczym po stopniach na klatce schodowej, ostatecznie siadając na dachu starego Chevroleta o powybijanych szybach i wymiętoszonej klapie bagażnika, wymachując nogami na wszystkie strony i podśpiewując losowe słowa w rytm melodii Sweet Home Alabama. Nie, żeby to było jakkolwiek niecodzienne w jej przypadku. Tak ekscentryczna osobistość, jak Saskia, taką sytuację traktowała jak kompletną rutynę.
Powrót do góry Go down
Gość

PisanieTemat: Re: Złomowisko   Nie Lis 08, 2015 3:58 pm

Juuryoku jest tą najgorszą z dzielnic, to prawda. I ja też doskonale o tym wiem. Nie powstrzymuje to mnie jednak przed zapuszczaniem się przede wszystkim tutaj. Pomijając fakt ratowania małych biednych kotków, jak to miało miejsce ponad pół roku temu, to właśnie ta dzielnica ma najwięcej cichych, zapuszczonych miejsc, w których czuję się... Sobą. Może dlatego, że rzadko można spotkać tu kogoś zarówno z kadry nauczycielskiej jak i uczniów, a jak już, to nie na złomowisku, które stało się obiektem mojej dzisiejszej wyprawy. Byłem tu już kilka razy, choć częściej i tak ląduję na dworcu. Tym razem postanowiłem pozwiedzać tu dłużej i dokładniej, póki jeszcze nie spadł śnieg i można połazić po autach z nadzieją, że nikt cię na tym nie przyłapie i nie wyciągnie konsekwencji z bycia na terenie, na którym być się nie powinno.


Mżawka nieco utrudnia wspinanie się, bo samochody robią się trochę śliskie, ale jeszcze w Chinach wchodziłem w podobne miejsca w jeszcze trudniejszych warunkach. Kaptur na głowie chroni ciemne włosy przed kroplami, dłonie brudzą się nieco od rdzy i kurzu. Ciężkie buty ostrożnie, lecz pewnie pokonują coraz to kolejne piętra zniszczonych maszyn, a jakiekolwiek odgłosy zagłusza lecąca w słuchawkach muzyka. Nie spodziewam się zastać tu kogokolwiek, właściwie jakiekolwiek towarzystwo w takim miejscu to ostatnie, co przychodzi mi do głowy. Do tej pory spotkałem tu jedynie psa, który nie był zbyt szczęśliwy na mój widok i szczekał na mnie okropnie, warcząc i ukazując kły. No i raz natknąłem się na ochroniarza, który widocznie przerwał sobie drzemkę, by zrobić obchód. Łatwo się domyślić, że podobnie jak pies, nie był zadowolony z mojej wizyty.


Gdy docieram na szczyt góry aut, dostrzegam siedzącą do mnie tyłem sylwetkę. Nie poznaję jej od razu, choć prędko zdaję sobie sprawę, że osoba ta należy do płci żeńskiej, co jest dla mnie jeszcze większym zaskoczeniem, niż sam fakt, że kogoś tu spotkałem. To dziewczyny odwiedzają takie miejsca? Że też się nie bała...


Waham się przez chwilę, czy lepiej nie wycofać się i pójść w inny sektor złomowiska, zdając sobie sprawę, że raz - mogę ją wystraszyć i dwa - sytuacja zrobi się niezręczna, jeśli zmuszeni będziemy ze sobą porozmawiać. I już mam złazić, kierować się z powrotem w dół, gdy moją uwagę przykuwa znajoma bransoletka na nadgarstku, a sama postać zerka na bok, ukazując mi tym samym swój profil. Otwieram szeroko oczy, nie wierząc w to, co widzę.


- ...Jiejie? Co Ty tu robisz? - Mrugam, zapominając o planie wycofania się, a jedynie podciągam się na rękach, by wdrapać się na miejsce obok niej i wylądować tyłkiem kilka centymetrów od niej.

Powrót do góry Go down
Saskia Cloeten
Urano Apprentice
avatar
Tytuł :
Cookie Thumper

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Aries

Narodowość :
Holenderska

Pochodzenie :
Delwijnen

Zawód :
Studentka

Stan cywilny / Partner :
Panna



http://bottledstars.forumpl.net/t356-saskia-cloeten
PisanieTemat: Re: Złomowisko   Nie Lis 08, 2015 6:53 pm

Drgnęła delikatnie, słysząc za sobą znajomy głos należący do młodego chłopaka, używając przy tym zwrotu, który słyszała kiedykolwiek tylko od tej jednej osoby, którą był właśnie on. Nie było to jednak na tyle poważne wzdrygnięcie, żeby zleciała z tej blaszanej góry i przeturlała się po niej w dół, niczym w beznadziejnych kreskówkach, gdzie bohaterowie są nieśmiertelni, a ich ciała to czyste adamantium, z ujęcia na ujęcie odradzające się samoistnie. Mimo to chwyciła za kraniec dachu, w czystym odruchu zabezpieczając się przed ewentualnym zetknięciem z brudną ziemią.
Przy okazji, zadał jej idealne pytanie, by odpowiedzieć na nie choć odrobinkę żartobliwie. Co robiła w takim miejscu, jak to? W zasadzie, to mogła wszystko i nic, złomowiska właśnie na to pozwalały. Można było bawić się w wandala, kopiąc i tak już zniszczone machiny, w grzeczne, przerażone tym miejsce dziecko, a nawet w złodzieja - rozkradając nieusunięte wciąż radia. Albo złomiarza wtórnego, zbierając przydatne śmieci, tak jak robiła to właśnie Holenderka. Lenzeheuer nawet nie miał pojęcia, ile skarbów mogła znaleźć tu jedna taka artystyczna duszyczka w typie Saskii. Śruby, szkło, odłamki luster, wygięte w fantazyjne kształty blaszki, a nawet jakieś zniszczone instrumenty, które wciąż dało się naprawić, a nawet jeśli nie - posłużyłyby idealnie jako bibeloty. Dla wszystkiego można było znaleźć jakieś zastosowanie. Wystarczyło uruchomić wyobraźnię.
- Zwisam z żyrandola. - Wzruszyła ramionami, zerknąwszy kątem oka na przybysza, którym to okazał się być doskonale znany jej Azjata. Uśmiechnęła się w jego kierunku, gdy tylko usiadł obok jej osoby, a następnie wydobyła z kieszeni na pozór kompletnie bezwartościowe śruby i śrubki, a także inne żelastwo w drobnej formie, które zachodziło już powoli rdzą, nie mówiąc już o tym, że we śrubowych wnękach - i to nielicznych, bo niektóre zostały już wygładzone poprzez starcie - dostrzec można było śladowe ilości brudu. Pewnie zdążyła je już wcześniej przetrzeć, żeby także jej kieszeń nie stała się ofiarą błota i syfu. - A tak poważnie, zbieram materiały na asamblage. Stwierdziłam, że fajnie będzie połączyć śruby ze sztucznymi kwiatami i wstęgami.
Wsunęła swoje "zdobycze" z powrotem do kieszonki, nim ponownie skupiła uwagę na swoim "braciszku". Czasem trudno było odczytać jego intencje, tak więc nie tylko jej obecność kogokolwiek tu dziwiła. I nawet, jeśli to było dla niego normalne, że zapuszczał się na najgorsze tereny, to i tak wolała wiedzieć, czy był jakiś specjalny powód jego wizyty tutaj. Naciągnęła na głowę kaptur płaszcza, nim rzuciła się w tył, ostatecznie kładąc plecy na samochodowym dachu.
- A Ciebie co tu sprowadza? Poza tym, że pasuje do Ciebie taka sceneria. - Parsknęła, iście rozbawiona swoimi już nawiedzającymi jej głowę wyobrażeniami, w których to Wolfgang pełniłby rolę wielkiego pana i władcy w królestwie tego typu opuszczonych miejsc, gdzie samotność, mrok i tajemnica stanowią najważniejsze, kluczowe elementy. Bez poddanych u boku. Bez doradców. Bez królowej. Tylko on i jego złom.
Jakby spojrzeć na to z tej perspektywy, to ta historia wcale nie jest taka radosna, jak się na początku wydawało. Dobrze, że nie opowiedziała mu o niej na głos.
Powrót do góry Go down
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Złomowisko   

Powrót do góry Go down
 
Złomowisko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Unbottled :: Amanogawa :: Juuryoku :: Miejsca publiczne-