IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 I count your heartbeats before you sleep.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: I count your heartbeats before you sleep.   Pon Lis 02, 2015 12:19 pm

Allen Donovan Nayeli
Dwadzieścia lat | 18.07.1995 | Cancer | Brytyjczyk

Charakter
To może na początek powiemy, że ten oto osobnik jest cholernie dziwną kreaturą. Trudno go zrozumieć, tak samo jak wszelkie jego zachowania. Wydaje się być chodzącą zagadką i nigdy nie można przewidzieć tego, co zrobi. Zaskakuje w najmniej odpowiednich do tego chwilach, często podejmuje nieracjonalne decyzje, a jego czyny mogą wydawać się niestosowne. Bez problemu podąża za własnymi impulsami i zachciankami, w których zazwyczaj nie widzi nic złego. Nie jest lekkomyślny, nieodpowiedzialny, ani głupi, ale często można go takim określić, właśnie ze względu na nietypowe zachowania. Zdecydowanie największą jego wadą jest pyskatość i niemożność utrzymania języka za zębami, kiedy sytuacja tego wymaga. Większość jego wypowiedzi przepełniona jest sarkazmem i jadem, choć nie zawsze. Pod względem gierek słownych potrafi zadziwić niejednego, a jego asortyment werbalny jest naprawdę spory. Rozmówcom nie szczędzi epitetów, bez względu na to czy są one pozytywne, czy negatywne. Lubi wymyślać określenia i przezwiska, czasem wymyślając własne lub zapożyczając słówka z języków obcych. Do jego wad należy też to, że jest cholernie naiwny. To nie tak, że ufa byle komu, ale nie trudno nakłonić go, aby gdzieś z kimś poszedł lub dał się zaciągnąć w ciemną uliczkę. Wszystko za sprawą tego, że tli się w nim skromna nadzieja, iż tym razem jednak nie zostanie skrzywdzony. Los najczęściej podkłada mu kłody pod nogi i wszelkie nowe znajomości kończą się krzywdą dla niego, choć nauczył się sobie z tym radzić. Jest osobą małomówną i bliżej mu do typu obserwatora, aczkolwiek ciekawy rozmówca bezproblemowo może skłonić go do rozmowy. Wylewny robi się dopiero wtedy, gdy naprawdę lubi osobę, z którą rozmawia. A skoro już o obserwacjach zostało wspomniane, to warto też wymienić to, iż jest w tym całkiem dobry. Potrafi odczytać intencje danej osoby z jej mimiki, a także mowy ciała. Ponadto jest należy do typu kłamców doskonałych i zdolny jest do manipulacji inną osobą, choć nie korzysta z tego zbyt często. Woli porażać rozmówców swoją, najczęściej bolesną, szczerością i bezpośredniością. Jest osobnikiem spokojnym do tego stopnia, że mogłoby się zdawać, iż utrzyma pokerową twarz bez względu na wszystko. Prawda, nie cierpi działać agresywnie, ale nie oznacza to, iż nie potrafi. Często skrywa swoje uczucia przed całym światem i chowa się za maską obojętności, a kiedy tylko nadarzy się okazja, zamyka się we własnej samotni i łamie. Dla osób, którym dane było poznać go bliżej i zaskarbić sobie jego sympatię jest zupełnie inny. Jest słodki, uroczy i nie uśmiecha się zbyt często, choć za każdym razem jest to uśmiech ciepły i szczery. Do tego dla najbliższych całkowicie traci głowę. Jest lojalny, oddany i posłuszny. Gdyby miał partnera zdecydowanie traktowałby go z należytym szacunkiem. Mimo wszystko nie jest zimnym draniem bez serca. Jest bardzo emocjonalny, ale wrodzony wyjebizm pozwala mu to skrywać. Nie obchodzi go wiele spraw, lecz kiedy coś już zyska jego uwagę zostanie uważnie przestudiowane i zrozumiane.


Sytuacja rodzinna
- Mateło! - po mieszkaniu rozszedł się ciężki growl chłopaka. Jeszcze całkiem młoda kobieta spała na kanapie, która znajdowała się na wprost drzwi. - Mamo. - powtórzył i stanął obok kanapy, ledwo unikając bliskiego spotkania swojej stopy z nogą od stolika do kawy. - Kurwa, Kate!
Czarnowłosa piękność wzdrygnęła się i zerwała do siadu. Przesunęła dłonią po ciemno zielonych poszewkach kanapy i odgarnęła swoje bujne fale z twarzy. Nieprzytomnie spojrzała na syna, który stał nad nią ze skwaszoną miną. Telewizor, który znajdował się za nim, czyli obok drzwi wejściowych był włączony. Leciała w nim jakaś pornografia.
- Czorcik... Która godzina, synku?
- Koło drugiej. Jak byłaś zmęczona to trzeba było iść do łóżka, a nie oglądać porno. - wskazał drzwi po ich prawej, były lekko uchylone.
- A ty gdzie się znowu szwędałeś, że dopiero teraz wracasz?
Kobieta zostawiła syna w przedpokojo-salonie i czmychnęła do wcześniej wskazanej przez niego sypialni. Wróciła, trzymając na rękach Śmierć.
- Miałem trudnego kupca. Musiałem wziąć od niego gotówkę i wykorzystać, ale spójrz. - czarny kot na rękach kobiety ruszył się niecierpliwie, kiedy chłopak kładł na stoliku plik banknotów. Wcześniej jednak musiał odgarnął stos kubków, starych gazet i innych śmieci. - Pół tysiąca. Rozumiesz to?
- Ojej! - zawołała z entuzjazmem Kate i odstawiła futrzaka na stół w kuchni, która znajdowała się po lewej stronie, dokładnie na przeciw matczynej sypialni. - To co on chciał, że musiał tyle zapłacić?
- Opium. Nie wiem na chuj mu tyle tego, ale to nie moja sprawa, nie? - chłopak rozejrzał się. Zerknął w stronę telewizora, który zaraz wyłączył. Ruszył do kuchni w ślad matki. - Gdzie Życie?
- Ten biały pchlarz? Nie mam pojęcia. Pewnie się gdzieś chowa po szafkach, poszukaj.
Degenerat przewrócił oczyma i westchnął. Co to za kobieta... Nawet nie wie gdzie są jej koty, a przecież siedzi z nimi w domu całymi dniami. Jakim cudem ona wychowała dziecko? No tak, nie wychowała, a skutki tego braku wychowania właśnie stoją obok niej. Zamiast szukać zwierzaka młody podszedł do małej lodówki, ustawionej na blacie. Jak zwykle w połowie pusta. Pokręcił głową. Mogłaby chociaż się przejść do sklepu, skoro i tak całe dnie spędza na wywalaniu się przed telewizorem lub laptopem. Oczywiście w dni, a raczej noce, w których nie pracuje. No właśnie...
- Dzisiaj nie tańczysz?
- Nie. Diana połamała moje szpilki i nie mam w czym występować.
- To co ty jej powiedziałaś, że się tak wkurwiła?
- Że ma chujowego sponsora, bo nawet ją nie stać na porządne buty na scenę. - rzuciła bez przejęcia kobieta, wpychając się obok syna i sięgając po butelkę mleka do lodówki.
- ... Mogłem się odsunąć, wiesz?
W odpowiedzi dostał tylko jeden z repertuaru sugestywnych uśmiechów swojej matki. Prychnął i klepnął ją w tyłek. Ta natomiast zawołała krótko, napiła się mleka, odstawiła je i uciekła do łazienki, która znajdowała się zaraz obok jej sypialni. Pozostawiony sam sobie młodzieniec zamknął lodówkę i zauważył jak z jednej z szafek wychodzi biały kot. Wziął Życie na ręce i przykucnął, aby zajrzeć do szafki, z której wylazł. Chyba nigdy jej nie używali. Już miał ją zamykać, kiedy pod spodem półki zauważył coś przyklejonego. Odłożył kota na podłogę i zerwał kawałek papieru. Zlustrował go, zamykając szafkę i podnosząc się. Było to zdjęcie jego ojca z czasów, kiedy jeszcze nie był zapijaczonym pederastą, jakiego pamiętał. I co myślicie? Na pewno uśmiechnie się i schowa zdjęcie ojczulka do portfela, którego i tak nie posiadał. Otóż n i e. Czym prędzej podarł je na kawałeczki i wyrzucił do kosza na śmieci, który stał pod stołem. Nie zastanawiał się nawet co zdjęcie robiło w takim miejscu. Nie chciał o nim myśleć i cieszył się, że staruch już nie żyje. Spojrzał na bielusieńkiego kota, który przechadzał się po blacie omijając zlew, ekspres do kawy, mikrofalówkę i kuchenkę z dwoma palnikami.
Opuścił kuchnię i skręcił w lewo, kierując się do swojego pokoju. Drzwi były zaraz obok kanapy, na której to tak często lubiła zasypiać jego matka. Wchodząc do pomieszczenia uderzał wręcz zapach tytoniu. No tak, to tutaj najczęściej pali. Przeszedł do okna, ale po drodze okręcił się na rurze, która znajdowała się dokładnie na środku jego pokoju. Od tak, czasem lubi się na niej powyginać. Gdy do jego płuc dotarło świeże powietrze, padł na łóżko, które znajdowało się zaraz pod oknem. Spojrzał na sufit, na którym było od cholery plakatów różnych zespołów, a także losowe rysunki, zdjęcia jego idoli czy też obrazki, które mu się spodobały. Przy przeciwnej do łóżka i okna ścianie znajdowała się szafa, która zajmowała całą jej szerokość. Była czarna, a mieściła w sobie wszystkie jego rzeczy. Gdzieś obok niej prostopadle stało biurko, na którym tkwił drugi laptop, a dalej spoczywała czarna gitara elektryczna, oparta o dość silny subwoofer. Westchnął, przyglądając się swojemu azylowi. Lubi to miejsce, uspokaja go.


Dodatkowe
▸ Jest palaczem.
▸ Ma dwa koty, białego i czarnego, a zwą się Życie i Śmierć.
▸ Handluje narkotykami, ale sam nie ćpa. Nie ciągnie go do tego.
▸ Mieszka z matką. Oboje nie mają legalnej pracy, ale całkiem nieźle sobie radzą.
▸ Przeklina. Bardzo.
▸ Wielu nazywało go "męską dziwką" i mieli ku temu powód, choć nigdy nie puścił się bez przyczyny.
▸ Jest początkującym tatuażystą i muzykiem, choć obecnie oba ograniczają się do hobby.


Bezrobotny. | Juuryoku - mieszkanie nr 13

_________________

Powrót do góry Go down
Gość

PisanieTemat: Re: I count your heartbeats before you sleep.   Pon Lis 02, 2015 12:38 pm

Powrót do góry Go down
 
I count your heartbeats before you sleep.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Unbottled :: Offtop :: Archiwum :: Karty postaci-