IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Pon Lis 02, 2015 5:47 pm

Wchodzi się od razu do czegoś w rodzaju salonu. Obok drzwi wejściowych znajduje się stary telewizor, a na przeciw niego jest sofa o ciemno zielonym obiciu. Obok sofy są obdrapane drzwi, prowadzące do pokoju Allena. Ściany, a nawet sufit jego pokoju oblepione są najróżniejszymi rzeczami - od plakatów, przez własne rysunki do losowych zdjęć i wycinków. Na przeciw drzwi znajduje się okno, do którego prostopadle stoi łóżko. Obok łóżka znajduje się biurko i skórzany fotel, w połowie obdarty. Naprzeciw okna całą ścianę zajmuje czarna, rozsuwana szafa. Na środku pokoju jest rura do tańca. Gdzieś wala się czarna gitara i sprzęt do tatuowania.
Na lewo od głównego wejścia znajdzie się pokój jego matki - niewielką sypialnię, zazwyczaj wypełnioną półmrokiem i niesprzątniętą. Obok jej pokoju jest mała łazienka.
Na prawo od głównego wejścia jest kuchnia. Na blacie stoi przenośna lodówka i mikrofalówka. Na kuchennym stole poustawiane są zapasowe butelki z wodą, worki ze żwirem dla kotów etc, natomiast pod stołem jest mini koci azyl (czyt. kuweta i posłanie).
Dokładniejszy opis kiedyś tam.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Pon Lis 02, 2015 9:35 pm

Było punktualnie 10 minut po godzinie 21, kiedy to do mieszkania nr. 13 zastukały poobijane i zadrapane knykcie. Stukanie było dosyć donośnie, ponieważ autor miał nadzieje, że takim sposobem szybciej dostanie się do środka i nie będzie musiał sterczeć bez sensu przed owymi drzwiami, ale jak dzisiaj wyglądał owy osobnik? Otóż chwali się dzień wolny od szkoły, w którym nie trzeba nosić mundurka, a na ciało można zarzucić wygodne dla siebie ubrania. Dzisiaj akurat była to zwyczajna, czarna bluzka z długimi rękawami, niżej również czarnego koloru wytarte spodnie z jego ulubionym paskiem, który miał klamerkę batmana, dalej czarne trampki, a do tego wszystkiego granatowy kardigan - jego najukochańszy kardigan, stojący tuż za tym w kolorze czerwonym, cieplutki i milutki. Zawsze naciągał go sobie na dłonie, w celu ogrzania tych kościotrupich rąk, tak więc było i w tym przypadku. Jednak w dłoniach ten mały Lis trzymał coś jeszcze, a była to mianowicie koperta z pieniędzmi i zgięta w pół kartka ze wzorem tatuażu. Co na niej było? Oczywiście, że róże, jego ulubione, najpiękniejsze kwiaty. Tyle czasu minęło, a on dalej nie miał ich dość, to był dość ciekawy fakt, zdecydowanie.
Gabriel oparł się powoli o ścianę, tuż obok drzwi, czekając aż jego tatuażysta otworzy mu drzwi, a w tym czasie zgarnął sobie swoje blond włosy w małego kitka gdzieś u góry i oblizał dolną wargę. To był już chyba automatyczny gest, który pojawił się razem z przekłuciem wargi - od tamtej pory nagminnie oblizuje dolną wargę, nawet nie wiedząc już, kiedy to robi.
Tik tok, tik tok.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Sro Lis 04, 2015 7:39 am

A jemu się nie spieszyło. Z grzeczności nie odmówi, bo totalnym chamem nie jest, ale to nie tak, że marzył o wpuszczeniu tu kolejnej osoby i rycia jej w skórze wzorów. Kate wyszła jakieś 15 minut temu, więc delektował się swoją samotnią ile mógł. Ale dupa, pukanie. Nie. Dobijanie się. Westchnął, zwlekając tyłek z łóżka. Nie mógł otworzyć w samych gaciach. Szybko zarzucił na siebie jakiś szary podkoszulek i czarne jeansy. Po drodze do drzwi ogarnął swój bedhead w pękniętym lustrze małej łazienki. W końcu mógł otworzyć. Leniwie chwycił za klamkę, otworzył drzwi i od razu ruszył do kuchni, gestem ręki dając znak, że można wejść. Rzecz jasna, drzwi miały być zamknięte za sobą przez gościa. Koty w jednej chwili zerwały się i ruszyły w stronę blondyna, jakby zauważyły ofiarę nie do zignorowania. I czarnuch i białas obeszły chłopaka dookoła, po czym zaczęły się na niego wspinać swoimi puchatymi łapkami, a mruczały przy tym jak durne.
- Nic dla was nie ma, kiziory. - mruknął, wychodząc z kuchni z butelką wody w dłoni. - Dobra, pokaż mi ten wzór.
Wyciągnął ku niemu rękę i cierpliwie czekał na wręczenie obrazu, który miał wykonać. Musiał to sobie przestudiować i ułożyć w głowie proces wykonania. Mógł dostać wzór wcześniej, to poszłoby teraz sprawniej. Ale cóż.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Czw Lis 05, 2015 9:22 pm

Odetchnął trochę, gdy zobaczył, że drzwi wreszcie się otworzyły. Oczywiście jak zawsze odczuwał pewnego rodzaju... niechęć od strony swojego gospodarza, ale cóż. Co zrobisz? Nic nie zrobisz - to i tak miało się tutaj jak balet do hip hopu, ważne aby dobrze zrobił mu tatuaż i tyle. Lis wszedł do środka, po czym zamknął za sobą drzwi i przeczesał złotymi ślepiami wnętrze pomieszczenia, w którym się znajdował... hmm nie, nic się nie zmieniło. Było totalnie tak jak zawsze, no a jeśli już mówimy tu o rutynie, to...
- Koty.
Skrzywił się od razu na widok dwóch, małych kocurów, które teraz niebezpiecznie się do niego zbliżały. O nie, o nie nie nie nie nie nie nie. Lis zrobił kilka kroków w tył, mierząc trującym spojrzeniem dwójkę zwierząt, wrr. Gabriel jest jedną z tych dziwnych osób, które nie lubią kotów - tak! Dokładnie, on nie lubi kotów, proszę teraz rozdziawić buzię i nie dowierzać w ten niesamowity oraz nieakceptowalny fakt, jednak on swojego zdania nie zmieni i nie ważne ile razy człowiek będzie go przekonywał, że te szatany są kochane i milutkie. On jest lisem z rodziny psowatych, niech wszystkie koty trzymają się od niego z daleka. Jaka szkoda, że te mefistofelesy postanowiły pobawić się we wspinaczkę, na którą blondyn aż zapiszczał.
- Złaźcie...
Mruknął gniewnie i naprężył się jak struna, próbując strzepać kociska ze swoich nóg. Został jednak wytrącony z tej czynności, ponieważ... no jasne, wzór. Skinął głową i podał mu kartkę razem z kopertą, w której były pieniądze.
- Obojczyki, mam nadzieję, że moje cudne clavicle nie będą za bardzo przeszkadzały ci w pracy.
Wyszczerzył się szeroko i dumnie przesunął palcami po swoich obojczykach, w których widniały jego śliczne, cudne i piękne kolczyki.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Czw Lis 05, 2015 9:34 pm

Nigdy nie dziwili go ludzie, którzy nie przepadają za kotami, ale nie zamierzał się tym też jakkolwiek przejmować. Może sobie nie lubić, ale jak uniesie łapę na któreś z jego dzieci to skończy z obitym pyskiem w mgnieniu oka i nawet nie zauważy kiedy znajdzie się za drzwiami. Toteż na cudowania Lisa w ogóle nie reagował. Zresztą, zawsze tak jest. Poza tym koty to wcale nie są kochane zwierzątka. Pod warstwą puchu i słodyczy siedzą małe skurwiele. Ale on właściwie za to je uwielbia.
Odebrał od chłopaka kopertę. Nie potrzebował zapłaty już teraz, ale skoro już ją dostał... Przeliczył na szybko ilość i kiwnął głową do samego siebie. Następnie wyjął kartkę z nadrukiem i dokładnie ją przestudiował. Kwiaty. Kolejne. Ludzie powariowali, wszyscy chcą sobie dziarać kwiaty. Tak jakby mało chwastów rosło wokół. Trochę pomarudził w myślach. Miał uraz, bo szkoła ogrodnicza boli całe życie, nawet, jeśli była porzucona. Nigdy nie zapomni jebanego Helianthusa annuusa albo Rosei rugosy. W każdym razie wzór wydał mu się dość prosty. Większość ludzi pomyślałoby "łomatko, ale tyle szczegółów". On miał do tego smykałkę, więc w sumie nic specjalnego.
Polecił gościowi usiąść na zielonej kanapie i zaczekać chwilę. Sam polazł do pokoju po cały sprzęt: ręczniki papierowe, maszynkę, tusze, preparaty... Kiedy już wszystko przywlókł, bez słowa podszedł do blondyna i odchylił brzeg jego ubrania, odsłaniając bardziej obojczyki i ich okolice. Kolczyki faktycznie mogłyby sprawiać problem, ale wpadł na pewien pomysł. Po prostu tak ułoży wzór, że nie będą z nim kolidowały. Miał tylko nadzieję, że nie sprawią problemów podczas gojenia. W ciszy usiadł obok chłopaka i przetarł jego skórę.
- Będziesz musiał zdjąć górę. - mruknął, jeszcze raz przyglądając się kartce ze wzorem. Chwilę później pochylił się nad stołem i zaczął kreślić tatuaż na kalce. Szło mu to dość sprawnie, Gabriel nie będzie musiał długo czekać. Tymczasem koty znalazły wygodny kąt obok telewizora i nachalnie wbijały spojrzenia w nowoprzybyłą osobę.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Czw Lis 05, 2015 11:51 pm

Duh, szatańskie istoty z haczykowatymi pazurami i językami przypominającymi papier ścierny. Wredne stwory, które właśnie cudem strzepał ze swoich nóg i zmarszczył nos, chcąc pogonić owe osobniki jak najdalej od siebie. No i niech najlepiej się do niego nie zbliżają, tak będzie gut.
Skinął zaraz głową w stronę Pana Sztuka Nowoczesna i tak jak nakazał - usiadł na zielonej kanapie, oczywiście cały czas mając na uwadzę dwa lucyfery, które po prostu piorunował wzrokiem. Na chwilę jednak jego uwaga została rozproszona, gdy tylko Al wrócił z całym swoim magicznym sprzętem, na którego widok Gabs aż się wewnętrznie uśmiechnął. Taki sprzęcik tyle razy już widział, że chyba nawet sam dźwięk jaki wydaje ta maszyna, sprawia u niegko miłe wspomnienia.
Przechylił wolno głowę, kiedy to chłopak przyglądał się jego obojczykom. Nie musiał nawet zgadywać, że teraz pewnie do jego nozdrzy dotarła wiśniowa woń, jaką roztaczał w okół siebie Gabriel. Zawsze, wszędzie i o każdej porze pachniał wiśniami, tak więc i teraz nie było wyjątku od reguły. Jednak... chwila, coś było nie tak, prawda? Ten Lis był za cicho, zdecydowanie za cicho jak na niego, a i nawet on sam to odczuł. Od razu odkaszlnął króciutko, czując jak zbiera mu się mała gula w gardle od długiego w ciszy. Zaraz jednak usłyszał kolejne polecenie, na które skinął głową.
- Of course.
Mruknął krótko i zsunął z ramion granatowy kardigan, następnie ściągając przez głowę czarną koszulkę. Odsłonił tym samym swoją lisią głowę na plecach oraz caaałe dwa rękawy, z których był niewyobrażalnie dumny. Zdjął także trampki, by jakoś nie nabrudzić mu na kanapie, chociaż i tak to były najczystsze buty jakie miał. Wciągnął jedną nogę na łóżko, siadając na wpół po turecku i legł na oparciu kanapy.
- Co taki nikły jesteś, co?
Skrzywił się jakby właśnie zjadk cytrynę, a potem zwiesił wzrok na swoim torsie, może z lekka wychudzonym. Duh… czego nie robi się z nudów i monotonii, prawda? Do głowy wleciał mu kawałek, którego słuchał jeszcze dzisiaj na treningu, a następnie zaczął do niego lekko kiwać głową na boki, wraz ze stukaniem palcami w swoją nogę. Oblizał wargę. Ach no i oczywiście jego uwadze nie mogły umknąć dwa kociska, które jak na złość tak perfidnie się na niego patrzyły. Oczywiście, że wytknął im swój rozdwojony język.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Pią Lis 06, 2015 7:40 am

Szkic poszedł szybko. Bardzo szybko. Właściwie myślał, że będzie się z tym bardziej męczył, a tu proszę. Już po jakimś czasie był w stanie podnieść łeb znad stołu i zlustrować jeszcze raz obojczyki gościa. Nie mogła mu też umknąć pewna uwaga.
- Ten tatuaż będzie ładnie uzupełniał resztę. - rzucił, wracając wzrokiem do swojej pracy. Nie skupiał się zbytnio na Gabrielu jako osobie. Można by było nawet rzec, że w tej chwili traktował go przedmiotowo. Przez większość czasu milczał i jeszcze ani razu nie spojrzał mu w oczy. Tak to jednak było, kiedy całkowicie chciał skupić się na tym, co ma do zrobienia. Zupełnie jakby wpadł w jakiś trans albo coś go opętało. Tylko od czasu do czasu musiał odkaszlnąć, żeby wydusić z płuc woń wisienek. Nie mógł zaprzeczyć, że zapach ten był przyjemny, ale co za dużo, to niezdrowo. W końcu podniósł się z kalką w dłoniach i przyłożył ją do ciała chłopaka. Spytał czy wskazane miejsce mu odpowiada i poprzesuwał wzór wedle życzenia klienta. Gdy tamten już się zdecydował, docisnął kalkę do skóry i pozostawił na niej wzór. Już same kontury z fioletowej kalki przedstawiały się dobrze. Całość będzie miała ładny efekt. Jednego był tylko pewien.
- Na pewno nie skończy się na jednej sesji. Zrobię ci dzisiaj kontur i cienie. Następnym razem zajmiemy się kolorem.
Z tymi słowami sięgnął do swoje sprzętu i zaczął go przygotowywać. Kanapa i stolik może nie były zbyt profesjonalnym studiem, ale miał swoje metody. Poza tym potrafił utrzymać się w zupełnym bez ruchu, żeby ręka mu nie zjechała albo coś. Gabriel nie musiał się martwić, że Allen nagle zrobi "ups" i zostawi go z krechą przez tors, bo ręka mu się ześlizgnęła.
Założył czarne rękawiczki i przygotował ręczniki papierowe. Od tego momentu już był gotowy zabrać się do pracy. W końcu spojrzał w stronę twarzy blondyna.
- Gotowy? - spytał, ustawiając siebie i jego w dogodniejszej pozycji. Czekał tylko na zgodę i mógł zacząć dziarać.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Pią Lis 06, 2015 5:15 pm

Uśmiechnął się nikle, gdy tylko usłyszał z ust gospodarza, swego rodzaju... komplement? Raczej tak, w końcu to on wybrał wzór, no i to na jego ciele będzie on widniał.
- Jasne, że tak. W końcu ja wybierałem.
Powiedział i uniósł kąciki swoich ust w szerokim, dumnym uśmiechu. Co jak co, ale o Gabrielu można powiedzieć jedno - jest to człowiek z androgeniczną urodą, którego twarz w prawie każdym momencie życia wygląda po prostu "do zmacania", jednak kiedy się uśmiecha, to dzieję się magia. Spotkał już wiele ludzi, którzy gdy tylko się uśmiechali, to zarażali też tym wszystkich dookoła. On także był jedną z tych osób, aczkolwiek oczywiście, że nie każdy od razu uniesie kąciki swoich ust na jego widok. Po prostu jego rozweselona twarz dodaje mu takiego niemożliwego uroku, radości, rozjaśnia jego wyniszczałą osobę i chyba to jest tym "czymś". Centralna część jego ciała, którą tak słabo ukazuje w czasie tańca, jest jego największym i zarówno kontrowersyjnym atutem. Cóż.
Przechylił wolno głowę na bok, zauważając, że Sztuka Nowoczesna już skończyła i właśnie przykłada kalkę ze wzorem do jego ciała. Uniósł brwi w niemałym uznaniu, bo przecież trochę elementów było do tego tatuażu.
- Szybko ci poszło.
Mruknął krótko i ostatecznie zaakceptował miejsce, w którym ma widnieć nowa dziara, już patrząc na same kontury z wielką satysfakcją w oczach. Tyle czasu minęło od ostatniej sesji, oj aż mu się trochę zatęskniło. Oczywiście wiedział, że takie coś nie mogło pójść szybko, więc pewnie skinął głową na informację o tym, że nie skończy się na jednej sesji.
- Aye, będzie cudnie.
Przetarł leniwie jedno oko i jak najgrzeczniejszy lisek na świecie, dał się ustawić w wygodniejszej pozycji. Nie chciał mu jakoś specjalnie komplikować pracy, byłoby to zdecydowanie złe wyczucie chwili. A więc kiedy już usłyszał pytanie a propo rozpoczęcia rycia mu skóry, od razu odpowiedział.
- Jak zawsze.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Sob Lis 07, 2015 5:38 am

No jasne, że szybko mu poszło. Jak się dzień w dzień coś rysuje, to po jakimś czasie ma się wprawę w każdym rodzaju rysunku. Szczególnie, jeśli to tylko kontury na kalce. To wcale nie jest takie trudne, choć niewtajemniczonym w techniki sztuki może wydawać się niemal niemożliwe. Dla niego to nie było takie trudne, ale nie miał zamiaru się przechwalać. Spojrzał na twarz chłopaka, kiedy się tak rozpromieniał. Owszem, nie mógł zaprzeczyć, że miał w sobie pewien urok, ale jakoś nie docierał do startego szarością umysłu Allena. Gabriel był ładny, nawet bardzo, ale... Czasem patrząc na niego brunet miał wrażenie, że chyba jednak jest hetero. Nie wiedział tylko czy była to zasługa delikatnych rys blondyna, czy też swego rodzaju niechęć do wyobrażania sobie czegokolwiek z nim. Był w stosunku do niego całkowicie obojętny, choć to mogło też wynikać z tego, że nie mieli okazji się na siebie bardziej otworzyć., nawet pomimo kilku przeprowadzonych w przeszłości sesji. A może Allen był po prostu aromantycznym impotentem i aseksualistą? Ta, jasne.
Słysząc potwierdzenie działania, przystąpił do pracy. Przyłożył igłę do skóry chłopaka i zaczął kreślić kontury kwiecistego wzoru. Nie zapewniał go, że będzie delikatny, ani jakiego rodzaju ból może poczuć. Sądził, że z taką ilością tatuaży dobrze już wiedział czego się spodziewać. Nawet, jeśli ból na każdej części ciała był odczuwalny zupełnie inaczej. Szło mu sprawniej niż się spodziewał, choć to pewnie zasługa tego, że w tym momencie był w stu procentach skupiony na pracy. Właśnie temu skupieniu zawdzięczał ciszę ze swojej strony. Zacisnął wargi, nie odzywając się w ogóle od dłuższej chwili. A mógł. W końcu nie miał nic przeciwko pogawędkom podczas pracy. Po prostu nie przychodziło mi na myśl nic, co byłoby warte przerwania głuchej ciszy, którą przerywały jedynie mruknięcia kotów. Tymczasem dwukolorowe diabły wciąż siedziały w kącie, przyglądając się całej sytuacji, tylko od czasu do czasu zamieniając ze sobą miejsca. Na szczęście nauczył je nie przeszkadzać w takich chwilach. To wredne, ale mądre zwierzęta.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Nie Lis 08, 2015 6:00 pm

Tak szczerze, to on nie przykładał dużej wagi do tego, czy on się komuś podobał, czy też nie. Zdarzyły się w jego życiu naprawdę różne rzeczy, które w bardzo dużym stopniu odcisnęły na nim jakiś ślad i to także zmieniło jego wygląd - diametralnie. Zatracił się w kolorowaniu swojego życia, zaczynaniu go od początku chociaż w małym stopniu, chciał tak mocno zmienić swój wygląd, by wcale nie przypominać człowieka, którym był wcześniej... i... chyba mu się to udało. Ktoś, kto go zna od bardzo dawna, z pewnością nie poznałby go teraz na ulicy. Jednak problem leży w tym, że on sam chyba nie do końca uwolnił się od swojej przeszłości, chociaż tak bardzo tego chciał. Bóg z kaprysu postanowił go jeszcze pomęczyć, może to dlatego nosi przekreślony średnik na lewym nadgarstku? Może.
Odetchnął raz i głęboko, kiedy w końcu odczuł na swoim ciele ukłucia - pierwszy moment jest okropny. Za chwilę jednak szybko przyzwyczaił się do igieł, które właśnie tworzyły na jego skórze cudny wzór, oj tak, bardzo się cieszył, że się tu zjawił i ponownie mógł "zakolorować swoje życie". Zastanawiał się w sumie jak będzie wyglądał za kilka lat... a może wtedy go na tym świecie już nie będzie? Taka opcja też jest całkiem prawdopodobna, jednak wracając do tego, co się dzieje tu i teraz... nie, nie potrafił dłużej usiedzieć w tej ciszy. Musiał coś powiedzieć, aby dźwięk maszynki kompletnie nie uśpił lub wprawił w ten dziwny stan, w którym obecny jest tylko fizycznie, ponieważ jego umysł już dawno wiruje sobie gdzieś tam daleko.
- Podziwiam cię, że nie wariujesz w tej ciszy.
"(...) którą właśnie przerwałem". Chodziło mu jednak o muzykę - znaczy oczywiście, że dla tancerza jest to wręcz niemożliwe, by pracować bez muzyki, ale on przy niej robi prawie wszystko. Jest tak cholernie uzależniony od muzyki, że to przechodzi ludzkie pojęcie, więc teoretycznie męczył się teraz. Mimo wszystko ratowała go muzyczka, która zapamiętana gdzieś po drodze, bez przerwy plątała kółka w jego głowie.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Nie Lis 08, 2015 8:13 pm

Jego skupienie było niezmącone nawet myślą. Wszędzie pustka. W głowie i w ustach. Wbijał wzrok we wzór, który igły kreśliły na jasnej skórze chłopaka. Był zadowolony tym, jak gładko i sprawnie mu idzie. Już dawno nie odczuwał takiej przyjemności tatuując kogoś. Przez nawał pracy zdążył zapomnieć, że to jego pasja, a nie tylko sposób na dodatkowy zarobek. W tej chwili przypominał sobie jak to jest być zakochanym we własnych pracach i tym, jak dobrze prezentują się na cudzej skórze, którą traktował niczym najwyższej jakości płótno. Na sekundę oderwał wzrok od tuszu, tylko po to, żeby rzucić okiem jak wygląda całość. Już w tej chwili prezentowało się to dobrze, a nie był nawet w połowie. Przez moment sunął wzrokiem wzdłuż obojczyków blondyna. To wcale nie tak, że miał fetysz, związany akurat z tymi dwoma kośćmi. To był ostry fetysz. Najchętniej by je wylizał, pokrył malinkami i śladami po lekkich ugryzieniach... Ale nie mógł teraz pozwolić sobie na odpływanie. Szybko otrząsnął się z własnych wyobrażeń i kontynuował swoją robotę. Przez krótką chwilę miał problem, aby ponownie wrócić do tego stanu, gdzie liczy się tylko ruch jego dłoni i obraz, który widzi, ale w końcu mu się udało. Znów zaczęło iść sprawnie. Gdy był już w połowie, usłyszał głos swojego płót-- znaczy, gościa.
Podziwia? Też mu coś. Nie potrzebował niczego, co by go rozpraszało, nawet muzyki czy też rozmowy. Oczywiście, uwielbiał muzykę, bo była jego drugim głównym hobby, ale dawał radę w kompletnej ciszy. Ba, czasem nawet jej potrzebował. Mimo wszystko, na jego słowa lekko ściągnął brwi, tym samym udowadniając, że jego twarz jednak jest zdolna do wykonywania jakiejkolwiek mimiki. Ha, nawet zamierzał się odezwać. Cuda, drodzy państwo.
- Czasem cisza jest potrzebna. - zachrypiał. - Pomaga przejść w całkowicie inny stan.
Nie miał zamiaru tłumaczyć jaki stan miał na myśli. Było to oczywiste, kiedy obserwowało się go podczas pracy. Zupełnie jakby wpadł w jakiś trans. Dzięki temu nie czuł ile czasu mija, więc mógł tworzyć godzinami. Lubił też, kiedy klient był wytrzymały, a jego skóra nie krwawiła i ogółem nie stanowiła problemu. Czasami jednak po prostu trzeba było przerwać. Chociażby tak, jak w tym przypadku. Co za dużo, to niezdrowo.
Nim się obejrzał był już bliski skończenia konturu. Nie wiedział nawet czy Gabriel jeszcze coś do niego mówił, gdyż całkowicie odpłynął do swojego świata. Eh, artyści. Weź ich zrozum.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Nie Lis 08, 2015 8:59 pm

Obserwował jego pracę w... może lekkim zauroczeniu? Tak, chyba tak. Oczywiście, że zauważał, jak to Al raz po raz zerka na całość swojego dzieła i było to z jednej strony zupełnie normalne, zaś z drugiej - widok artysty, który z widocznym zachwytem w neutralnych oczach, przyglądał się swojemu dziełu... było to coś naprawdę rozgrzewającego serce. Nic nie równa się czystej satysfakcji z własnej osoby, och ile razy on stawał przed lustrem i po prostu zaczynał tańczyć, z każdej strony mogąc zobaczyć swoje ruchy. Widzieć jak wspaniale mu to idzie, jak jego ciało zgrywa się z muzyką i po prostu "płynie" między nutami, a bitami. Pasja, to tak cholernie ważna rzecz w życiu każdego człowieka, argh.
Ach i tak, to było zdecydowanie coś niesamowitego. Fakt, że jego tatuażysta mu odpowiedział podczas pracy, był naprawdę wielkim świętem. Dodatkowo jeśli licząc to, że wcześniej, gdy Gabriel próbował go zagadać, ten się pewnie nawet nie pofatygował, aby chociaż przelotnie pomyśleć nad odpowiedzią dla Lisa, zapewne. Na sam zachrypnięty głos, Gabriel aż dostał gęsiej skórki... to był już taki odruch, który powtarzał się niezależnie od tego, kto ten dźwięk wydawał - dlaczego? Kojarzyło mu się to z seksem, po prostu. Ile razy przecież ludzie w pracy nachylali się nad jego uchem, by wymamrotać mu to, czego od niego oczekują lub po prostu, by podzielić się z nim jakimiś swoimi fantazjami, podczas gdy akurat bezczelnie go posuwali. Rutyna... chyba tak.
Wracając jednak do tematu - nie odpowiedział mu. Chciał się wtopić w jego ciszę, w której słyszalny był co najwyżej jego oddech i tylko tyle. Co najdziwniejsze, pod wpływem igieł nawet się nie poruszał, być może dlatego, że było to dla niego następną z kolei rutyną, ból, tatuaż, igły? Pfff, Lis jedynie oblizał dolną wargę i przetarł leniwie jedno, złote oczko.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Nie Lis 08, 2015 9:56 pm

Bardzo było mu na rękę to, że jego klient tkwił nieruchomo w jednej pozycji. Dzięki temu mógł wczuć się naprawdę dobrze, a działa to na korzyść tatuowanego. Lepsze skupienie oznacza lepszy efekt końcowy. Allen zmienił igłę i wziął się za robienie wstępnych cieni. To będzie już ostatni etap dzisiejszej sesji. Nie wiedział która godzina, nie chciał wiedzieć. Sprawdzi jak już skończy, choć czuł, że jest dość późno. Nie martwił się tym jednak. Kate miała wrócić dopiero nad ranem, prawdopodobnie koło czwartej lub piątej. Właściwie zależy czy dzisiejszej nocy mają dużo klientów. Gdzieś w głębi serca miał nadzieję, że akurat dzisiaj wróci nieco później. Nie chciał marnować nocy na przesiadywanie z kimś, ale nie miał też zamiaru wyrzucać gościa od razu po skończonej sesji. Mogli porozmawiać, porobić coś. W końcu mimo wszystko był jego znajomym. Cienie szły mu jeszcze szybciej, tu już mógł pójść na całość ze swoją twórczością. Nie musiał trzymać się linii. Musiał jedynie dbać, aby tusz trzymał się w ich obrębie i wszystko było w porządku. Kolczyki chłopaka stanowiły jeszcze mniejszy problem niż początkowo mu się zdawało. Zwyczajnie je ominął, korzystając z przerwy we wzorze. Musiał jednak przyznać, że bardzo wpasowywały się w te smakowite obojczyki. Minęło jeszcze trochę ciszy, kiedy Allen w końcu odsunął się, ostatni raz przecierając swoje dzieło. Zlustrował całość wzrokiem, w którym w końcu zawitało coś innego niż pustka, a był to cień dumy. Przechylił głowę na bok. Tatuaż wyglądał dobrze, nawet bardzo. Był zadowolony z efektu.
- Dobrze, gotowe na dziś. - znowu chrypnął. Musiał odchrząknąć, bo przez długą ciszę zrobiło mu się sucho w gardle. Wstał i odłożył sprzęt, po czym zaczął chować tusze. Dopiero potem zdjął rękawiczki i sięgnął po odstawioną wcześniej na stół butelkę wody. Wziął spory łyk i znów spojrzał na Gabriela. Odstawiwszy wodę sięgnął po maść, mającą pomóc w procesie gojenia. Przysiadł obok chłopaka i zaczął smarować nią jego obojczyki. Zastanawiał się kiedy kazać mu wrócić. Może dwa tygodnie? Tyle powinno wystarczyć. Poszło mu na tyle sprawnie, że sama skóra niewiele ucierpiała, więc proces gojenia powinien pójść szybko.
- Zaraz dam ci folię. - mruknął, powoli kończąc pokrywanie tatuażu maścią. - Przyniosłeś coś, jak wspominałeś, czy jednak nie? Coś tam w lodówce mam w razie czego.
Allen od razu wydał się nieco inną osobą. Pokazywał sobą nieco więcej emocji, stał się jakby żywszy.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Nie Lis 08, 2015 11:15 pm

Wiecie co było najlepsze? To, że gdy Allen zajął się cieniami, Gabriel ułożył sobie ramie na oczach i czując już stały ruch na swoich obojczykach, mając mniejszy stres niż wcześniej, ponieważ nie chodziło tu już o chorobliwie ważne kontury, których absolutnie nie można było zjebać… to… to on się tak rozluźnił, że gdyby dłużej miałby tak tkwić, to zasnąłby. Tak, dokładnie, pod koniec robienia cieni po prostu go zmuliło i wprowadziło w stan lekkiego przysypiania. Naprawdę komicznie by było, gdyby teraz zasnął, jednak na szczęście się tak nie stało. Ten Lis musiał mieć chyba jakieś dziwnie poprzekręcane odbieranie bodźców zewnętrznych i bólu, czy coś w tym stylu. Wszystko jednak przerwało wyłączenie maszynki, ponieważ Gabriel od razu odsunął ramie od oczu, zerkając w stronę swojego tatuażysty, czy aby na pewno wszystko jest w porządku. Jego powątpiewania były tu jednak niepotrzebne, ponieważ od razu zauważył tę dumę, która rozświetlała osobnikowi całą twarz. To był chyba pierwszy tak pozytywny widok, odkąd się tutaj znalazł. Uśmiechnął się nikle do siebie, ale kiedy usłyszał, że na dzisiaj jest koniec - od razu uśmiechnął się szerzej.
- Danke motzno.
Skorzystał z okazji, że Allen wstał, aby schować swój sprzęt i sam również podniósł się do siadu, prostując przy tym swoje plecki. Przelotnie tylko rozglądnął się za kocurami, ponieważ od razu wyciągnął telefon, aby obejrzeć swoje nowe dzieło w odbiciu czarnego ekranu. Mimo, iż nie za wiele zobaczył na tak małej powierzchni, to od razu rozjaśnił się na widok ślicznych róż, które widniały w okolicy jego obojczyków.
- Są śliczne…
Mruknął zauroczony i w końcu odłożył telefon, po drodze przyglądając się swoim rękawom. Kolejne przecudne różyczki do podziwiania w porannym lustrze, są już w kolekcji… połowicznie, ale jednak.
Odkaszlnął krótko, kiedy zobaczył, że Sztuka Nowoczesna ma na celu posmarowanie mu obojczyków maścią, przy czym oczywiście nie protestował, a nawet… uwaga… prawie niesłyszalnie sobie ten Lisek pomrukiwał. Po raz kolejny przetarł nieco zaspane oczko, oblizał dolną wargę i zarzucił sobie na ramiona granatowy kardigan, aby mu za zimno nie było. Oczywiście zaraz na jego twarzy pojawiła się figlarna mina.
- A to cwaniak, najpierw nie chce, a teraz wypytuje.
Parsknął krótkim śmiechem i siłą woli po prostu uniósł dłoń, a następnie posmyrał go palcem wskazującym pod brodą. To był po prostu odruch, którego już nie kontrolował, wcale… no ale po co?
- Niestety nie mam, kicia.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Nie Lis 08, 2015 11:39 pm

Po skończeniu nakładania maści sięgnął po folię i ułożył ją starannie na całej powierzchni tatuażu, po czym przykleił plastrami, co by Gabriel nie musiał martwić się o ewentualne plamy lub dyskomfort. Odruch Lisa w ogóle mu nie przeszkadzał, wręcz przeciwnie. Lubił, kiedy inni porównują go do kotów. Znów się podniósł i zaczął składać. Nie wszystko od razu schował, ale nie było takiej potrzeby. Maszynką i tuszami zajmie się później, póki co odsunął je tylko na bok. Na stole i tak było wystarczająco dużo miejsca. Jeszcze raz z góry rzucił okiem na swoje dzieło. Było dobrze. Przez chwilę też stał nieruchomo i przypatrywał się jak gość przegląda się w ekranie telefonu. Przez myśl przeszło mu, że mógłby użyczyć mu lustra, ale przecież żadnego nie miał. Wątpił też, żeby to pęknięte w łazience wiele mu dało, choć na pewno więcej niż przyciemniony ekran. Mimo wszystko nie wspomniał o tym. To jeden z tych momentów, kiedy umysł decyduje zanim lepiej się zastanowi. Po prostu to przemilczał. Odwrócił się bokiem i mocno przeciągnął, wydając przy tym cichy pomruk. Machnął nadgarstkiem, który chrupnął. Tak to już jest, kiedy nadużywa się dłoni. Ruszył w stronę kotów i wziął oba futrzaki na ręce. Przytulił twarz do miękkiej sierści i bez słowa ruszył w stronę kuchni. Tam postawił je na ziemi, a one od razu czmychnęły na swoje posłania. No co za kochane zwierzęta. Podszedł do przenośnej lodówki i otworzył ją. Przez chwilę przyglądał się jej zawartości, aż w końcu znalazł to, czego chciał. Z tyłu ukryte było kilka piw. Co najmniej dwa należały do jego matki, ale na pewno nie będzie zła, jeśli je sobie weźmie. Chwycił po jednej puszce i wrócił z powrotem do salonu. Tam zaś kiwnął głową w stronę blondyna, dając mu znak, aby ruszył za nim. Nogą otworzył drzwi do swojego pokoju. Postawił piwa na biurku i glebnął się na łóżko, zamykając na chwilę oczy. Miał ochotę się rozebrać i tak sobie leżeć, ale nie przy gościu. Poczekał aż ten wejdzie do pokoju i dopiero wtedy się odezwał.
- Pij. Nie wiem kiedy cię tu znowu ściągać... Może za dwa tygodnie, ewentualnie trochę później. Zależy jak będziesz dbał o tatuaż, ale ufam, że dobrze.
Podniósł się z wyra i sięgnął po swoje piwo. Z sykiem otworzył puszkę i od razu wziął z niej spory łyk. Generalnie nie pił, bo miał strasznie słabą głowę, ale tym razem zrobił wyjątek. Miał tylko nadzieję, że nie schleje się zbytnio, bo wtedy dzieją się z nim dziwne rzeczy. To zaskakujące jak bardzo ktoś może się zmienić tylko pod wpływem kilku rzekomo nieszkodliwych procentów.
- Jak tam u ciebie w ogóle? - pierwszy raz spojrzał chłopakowi w oczy.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Pon Lis 09, 2015 8:31 am

Ponownie malutkie włoski na jego ciele stanęły dęba, kiedy tylko do uszu Lisa dotarło chrupnięcie nadgarstka. Chryste, nawet minę skwasił. Generalnie takie chrupnięcia nie są czymś szalenie niebezpiecznym, nie zwiastują żadnej utraty/połamania kończyn, jednak on słyszy takie dźwięki codziennie i powoli zaczyna od nich szaleć. Jego kolano od ostatniego treningu wygląda, jakby ktoś mu przeleciał fioletowym spray'em po nodze, a kiedy tylko wstaje, to jeśli nie zapomina - od razu się rozciąga, chcąc nie chcąc strzelając kośćmi ile wlezie. Aczkolwiek to dla niego było nie warte uwagi, no tańczy, co zrobić.
Dotknął delikatnie swoich obojczyków, które już teraz były ukryte za folią, a następnie opatulił się mocniej kardiganem, kątem oka poszukując swojej bluzki, którą gdzieś posiał, ale właśnie nie miał zielonego pojęcia gdzie. Zmarszczył nieco nos i zaczął szperać po kanapie, jednak nie dane mu było odnaleźć ubrania, ponieważ jego gospodarz właśnie zgarnął go kiwnięciem głowy. Cóż, niósł piwo, jak ten Lis mógłby odmówić? Piwo zawsze oznaczało ciekawe w skutkach dni/wieczory/noce. Od razu rzucił wpizdu swoją koszulkę i ruszył za nim, do jego pokoju. Jeśli nie musiał teraz wracać do domu, to po co się śpieszyć - szczególnie jeśli można dłużej z kimś pobyć i ma się monofobię, hmmmm.  
Będąc już w środku, sięgnął po jedną z puszek i również walnął się na łóżko Alka, swoje nogi przekładając nad nogi gospodarza, a następnie się tak na nich opierając. Czy odczuwał dyskomfort? Nie - czy Allen odczuwał dyskomfort? Sam da po sobie znać, proste.
Otworzył puszkę, czemu towarzyszyło krótkie syknięcie, a resztkę swojej uwagi poświęcił, aby zastanowić się nad kolejnym terminem. Ostatecznie wziął szybkiego łyka i skinął głową.
- Oczywiście, że będę dbał o to małe cudo. Znasz mnie.
Wywrócił teatralnie oczami i tym razem zamiast polizać, to przygryzł dolną wargę, przez co kolczyk w niej ukryty zabrzęczał między zębami. Uwielbiał ten mały szczegół w swoim ciele, uwielbiał te wszystkie rzeczy, które widniały na jego skórze, ale samego siebie nie lubił - nikt nie lubi blado-fioletowych kościotrupów, aczkolwiek tu już powoli widać wpływ psychiki na ciało. To takie głupie, "nie oceniaj książki po okładce", ale i tak wszyscy to robią, więc w takim razie jak oceniliby Gabriela? Wolałby nie słyszeć.
- U mnie…
Zamruczał nieco zamyślony i dopiero wtedy zauważył, że nawiązali kontakt wzrokowy. Wow, wow, wow, wooow. Wreszcie mógł zobaczyć kolor jego oczu… jaki był?
- Nie jestem do końca pewien, czy jest coś wartego do opowiedzenia. Praca jak praca, ostatnio wleciałem w drzewo i miałem plastra w słoneczka na czole, brat nie ma czasu żeby się ze mną spotkać, a… hmm… o, ostatnio jeden klient był sadystą.
Podrapał się po brodzie i wziął kolejnego łyka. Gabriel raczej nie był człowiekiem, który na takie pytanie odpowiada "dobrze", zdecydowanie nie.
- A u ciebie?

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Pon Lis 09, 2015 12:28 pm

Miał nadzieję, że odpowiedź będzie składała się z więcej niż jednego słowa. Lubił, kiedy ludzie wyrażali się werbalnie, nawet jeśli on sam był w tym średni. Był dobrym słuchaczem, ale beznadziejnym mówcą. Zresztą, niby co miał odpowiedzieć na zwykłe "dobrze" albo "spoko"? Zero wkładu w rozmowę. I wtedy następuje niezręczna cisza. I co? I chuj. A tak to przynajmniej miał powód do starania się, żeby cokolwiek odpowiedzieć. Zastanowił się przez chwilę. Generalnie nie wnikał w sprawy prywatne innych, ale tym razem miał chyba pozwolenie. A jeśli nie, to właśnie go sobie udzielił. Napił się i rozłożył bardziej na łóżku. W ogóle mu nie przeszkadzało to, w jaki sposób ułożył się Gab. Ogółem nie przejmował się dotykiem innych. Był tym typem, którego można macać na wszelkie możliwe sposoby, a on miałby to gdzieś. Jak zabawka.
- Sadysta? - uniósł lekko brwi. - Opowiedz.
Ktoś normalny spytałby się czy wszystko w porządku, czy nic mu nie jest, czy nie potrzebna jest pomoc... Wniosek: Allen nie jest normalny. Ale był ciekaw. Sam prowadził pokręcone życie seksualne i w jakimś stopniu ciekawiło go jak inni sobie z tym radzą. Poza tym, jeśli chodzi o ich zawody, to byli całkiem blisko. Obaj w podziemiu, obaj czasem ubijali interesy własnym ciałem. Cóż, jeden z nich częściej.
Tatuowanie to jedno. Nie można przecież zapomnieć jakie jest główne zajęcie Allena, ani o tym, że nie jest do końca legalne. Jednakże nie jest też całkowicie nielegalne. W końcu marihuana lecznicza była powszechnie dostępna.
- Mam na ogonie handlarza z innego okręgu. Przyczepił się jebany, bo ponoć jego klienci przechodzą do mnie. - zaśmiał się drwiąco. - Tak jakby to była moja wina.
Jego śmiech był dziwny, nienaturalny. W ogóle nie pasował do tej wiecznie wypranej z emocji twarzy i wrażenia zdystansowania do wszystkiego i wszystkich. Nikt by nawet nie przypuszczał jak bardzo naiwny jest w stanie być. Odchylił głowę w tył i przeciągnął, wyprężając się przy tym. Zarys żeber aż odbił się pod koszulką. Niby nie wyglądał na wychudzonego, a jednak był całkiem kanciasty. Srebrne oczy zlustrowały ukradkiem sylwetkę rozmówcy, kiedy brał kolejny łyk piwa. W jego mniemaniu było obrzydliwe, a picie tego trunku było czystym masochizmem, ale czasem lubił się w ten sposób katować. Szybko ulegał procentom, co wprawiało go w dziwny nastrój. Teraz jednak jeszcze się trzymał. Spokojnie, jeszcze jedno i go weźmie. Pytanie tylko czy będzie chciał dalej pić.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Pon Lis 09, 2015 7:26 pm

On za to nie lubił odpowiadać krótko, no chyba, że ktoś go naprawdę wkurwił - wtedy pozostają mu półsłówka, ale na ogół był on osobą, dla której konwersacja była bardzo ważna.
Jebane uzależnienie od ludzi.
Nawet nie wie, kiedy to się zaczęło, kiedy to uzależnienie weszło do jego życia i tak bardzo w nim namieszało. To było tak straszne, kiedy jest się skazanym na życie w samotności, ale tak cholernie potrzebuje się ingerencji drugiego człowieka w życie. Ten Lis jest tak wielkim forever alone, że to aż boli w serce. On codziennie ma ochotę krzyczeć "co to do cholery jest miłość?!".
- Opowiedz?
Uśmiechnął się, nie będąc ani trochę zaskoczony ciekawością swojego gospodarza. Za to pokręcił nieco głową na znak, że tutaj jednak dał mu pewne „wyzwanie”. Trzeba przyznać… nie rozpowiada na prawo i lewo o swoich seksualnych przygodach.
- Sado maso, kajdanki, cały czas dostawałem po dupie. No dobra, mam fetysz, ale kurde… siedzieć potem nie mogłem. Poza tym podrapał mi tatuaż na plecach.
Powiedział nieco skwaszony i zsunął z ramienia kardigan, chcąc pokazać mu swoje plecy, na których widniała głowa lisa – podrapana. Niżej widać było siniaki, o których zapewne zapomniał, ale to i tak dobrze. Co było fajnego w pamiętaniu o tym, że ma się takie krwiaki, shhh. Ponownie założył kardigan, którym opatulił się bardzo szczelnie.
- A potem powiedział coś w stylu „dochodzenie przy podduszaniu jest przyjemne”, złapał mnie za szyję i zaczął dusić, w międzyczasie posuwając.
Ułożył jedną z dłoni na swojej szyi, na której na szczęście nie było już żadnych śladów, a następnie machnął tą ręką w powietrzu, jakby chcąc powiedzieć „to było chore”. Zaraz jednak się zaśmiał i przejechał dłonią po twarzy.
- Albo jak potem zapomniał gdzie są klucze od kajdanek i zostawił mnie tak na dwie godziny, bo po przecież dziwka przeleciana i można sobie pójść. Dopiero później ktoś tam zajrzał, nie mogłem wstrzymać się ze śmiechem przez paręnaście dobrych minut.
I tutaj także zaczął się krótko śmiać na samo to wspomnienie, co jednak powinno być dziwne – kto śmieje się z tego, że zostawiono go zakutego do łóżka na dwie godziny? Gabriel? Hah.
Kiedy tylko ponownie przetarł złote oko, ku zdziwieniu jego i zapewne też Allena, odstawił na bok pustą puszkę. To było jak z herbatą, mógł siedzieć tak nic nie pijąc przez długi czas, ale jak w końcu złapie, to wychleje w dwa łyki.. irytujące. Oczywiście z uwagą słuchał również i swojego gospodarza, bo prawie zapomniał, że ma on też inne zajęcia, prócz tatuowania ludzi... och Gabs, przecież sam u niego towar kupowałeś. Jednak nie to teraz było ważne, bardziej jego uwagę zwrócił śmiech (?), chyba tak. Ten śmiech sprawił, że Lis chciał więcej, a mianowicie przysunął się do bruneta i wetknął mu dwa palce wskazujące w kąciki ust, unosząc je do góry - chciał czy nie, musiał zobaczyć.
- Wybacz, nie mogłem się powstrzymać. Ciekawość pierwszym stopniem do piekła, tak czuję jak na ciebie patrzę.
Odsunął dłonie z figlarnym uśmieszkiem na twarzy, prowokacja czy tylko ciekawość?

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Wto Lis 10, 2015 12:06 am

Słuchał go z zainteresowaniem i było można to po nim poznać, pomimo braku jakichś wyraźniejszych emocji. Charakterystyczny błysk w oku dawał do zrozumienia, że nie spytał bez powodu, a dlatego, że faktycznie ciekawiła go odpowiedź. Podniósł nieco głowę, kiedy tamten obrócił się z zamiarem pokazania pleców. Przyjrzał się dokładnie tatuażowi, ale doszedł do wniosku, że nie uległ jakiemuś strasznemu odkształceniu. Paznokcie nie są jednak w stanie wygrzebać pigmentu spod głębszych warstw skóry. Gabriel nie miał czym się martwić, ale nie miał zamiaru mu tego mówić. Z czasem sam się przekona, nie było potrzeby się odzywać na ten temat. Uwadze Allena nie uniknęły też siniaki. Przez chwilę zastanawiał się czy to nie powinno być w jakiś sposób zabronione. W końcu chyba miał jakiegoś "opiekuna". U niego to wyglądało zupełnie inaczej. To inni bawili się w jego dziwki, desperacko chcąc jakoś zapłacić za dodatkowe gramy ich ulubionego narkotyku. Zaczynało mu się to przejadać, co oznaczało, że nadchodzą ciężkie czasy dla co łatwiejszych i biedniejszych klientów. Jednak nie mógł sobie pozwolić na taki handel. Pieniądz to jednak pieniądz. Tak to już było w tym świecie, że liczyła się tylko kasa. Gdyby nie to, nie byłoby tylu przekrętów, a czarny rynek nie rozwijałby się w tak zastraszającym tempie.
- To mi przypomniało o jednej klientce. - wtrącił się zgrabnie w momencie, w którym Lis zrobił przerwę. - Błagała, żebym ją dusił. Stresujące, ale ostatecznie daje niezłe poczucie władzy. To jednak fetysz dla desperatów. Nie powinno się zmuszać do tego innych.
Pokręcił głową, dając mu mówić dalej. Cóż, w pewnym sensie rozumiał dlaczego cała ta sytuacja go śmieszyła. Z drugiej strony to jednak okrutne. Zaczął się poważnie zastanawiać jak to wszystko działa. Nie był pewien czy blondyn był pod czyjąś ręką, czy też prowadził interes samemu. Jeśli tak, to powinien znaleźć jakiegoś sponsora. Tacy zazwyczaj dają gwarancję bezpieczeństwa. O dziwo prostytutki mają całkiem niezłą obstawę, a niegrzeczni klienci dostają mocarny wpierdol, jeśli za bardzo sobie pozwolą. Kiedyś znał takiego jednego, co ojebał dziewczynę i odszedł nie płacąc... No właśnie, znał.
Kątem oka obserwował ruch chłopaka. Nie był pewien co ma zamiar zrobić, ale i tak nie drgnął. Jedynie delikatnie cofnął głowę, kiedy tamten wyciągnął dłoń w jego kierunku. Uśmiech wymuszony w ten sposób nie był nawet bliski temu jak wyglądał prawdziwy. A Allen szczerze się uśmiechający to jeden z najrzadszych widoków. Może właśnie dlatego wydawał się zupełnie nienaturalny. Ludzie zwykli widzieć go z kamienną twarzą, na której emocje prezentują się po prostu dziwnie. Brunet złapał towarzysza za nadgarstek zanim zdążył się odsunąć. Spojrzał mu głęboko w oczy, jakby chciał skarcić to, w jaki sposób się zachował. Pokręcił głową, rozluźniając uścisk.
- Nic ci to nie da. - podniósł się do siadu, dokańczając pierwsze piwo. - Szybciej zobaczysz u mnie łzy niż szczery uśmiech.
Czegoś mu brakowało. Odstawił pustą puszkę obok łóżka i się z niego zwlókł. Na sekundę zniknął z pokoju, ale za po chwili wrócił z kolejnymi dwoma piwami. Zanim znów wsiąkł w pościel rozejrzał się po pokoju. Sięgnął do kieszeni skórzanej kurtki, zawieszonej na poobdzieranym fotelu, z której wyjął paczkę papierosów. Paczka była po czerwonych, ale w środku znajdowało się wszystko - od skrętów po zwykłe mentole. Wyciągnął jedną z fajek nawet nie patrząc jaka jest. Z kieszeni spodni wyciągnął zapalniczkę benzynową, odpalił papierosa i mocno się zaciągnął. Powoli wypuszczając dym z płuc, spojrzał w stronę Gabriela. Znów walnął się na łóżku, kładąc paczkę i zapalarę pomiędzy nimi. W ten sposób dał znak, że mógł się częstować, jeśli chciał.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Wto Lis 10, 2015 7:24 am

Jednak problem leżał tam, że nawet jeśli Gabriel miałby jakiegoś opiekuna, to i tak nie poszedłby "naskarżyć", nie miał w zwyczaju tego robić, nawet nie był do tego przyzwyczajony, nie posiadał takiego odruchu, czy coś. Po prostu, jeśli klient chciał - dostał to. Jeśli miałby płakać nad każdym jego pojebanym seksem w burdelu, to już by tam nie pracował, taka prawda. Jedyna rzecz, która go przy tym fachu trzymała, to pieniądze i nic więcej - czyli jak pewnie każdego, kto tam pracował. Dostawał niezłe sumki za noc, dzięki nim miał na tatuaż, ubranie, jedzenie, "naukę", na wszystko. Nie wyobrażał sobie, że nagle musiałby przerwać pracę, utrzymuje się z niej, dlatego co najbardziej go przerażało? Fakt, że kiedyś jego interes mógłby zostać odkryty przez jakiegoś nauczyciela - umarłby wtedy. Nienawidził żebrać o pieniądze, uwielbiał samodzielność jakiej się nauczył, "wolność" i "niezależność". Co za pierdolone, złudne obrazy. Gabrielu, ty byłeś tylko śmieciem, nic nie wartą dziwką.
- Zastanawiam się, jak ludzie mogą czerpać z czegoś takiego podduszania satysfakcję, to nie było ani trochę przyjemne.
Pokręcił głową i chwycił swój kardigan, by podciągnąć go do góry i przytulić do niego twarz chociaż na momencik. Zastanawiające jest to, kiedy wreszcie będzie miał tego dość, kiedy stanie i powie "nie chce już tak żyć", patrząc jednak na niego, na myśl nasuwa się tylko "nigdy".
Gdy brunet złapał blondyna za nadgarstek, ten wzdrygnął się śmiesznie i w pierwszym momencie chciał szarpnąć dłonią w tył, by go zostawił. Uspokoił się jednak od razu, kiedy Allen wypowiedział pierwszą część zdania. Został tak na łóżku i parsknął krótkim śmiechem.
- Lubię wyzwania.
Mruknął i włożył ramiona do rękawów kardiganu, wodząc zaraz wzrokiem po jego osobie. Oczywiście nie musiał długo czekać, by zobaczyć o gdzie tak naprawdę się podział, a i szczerze powiedziawszy, to się nie zdziwił, kiedy zobaczył kolejne dwa piwa. Bardziej zaciekawił się, gdy Sztuka Nowoczesna zaczął wirować po pokoju w poszukiwaniu paczki fajek, oj tak, ten widok był zdecydowanie o wiele lepszy niż dwie puszki z piwem.
Robi się ciekawie.
Pozwolił sobie mruknąć w myślach i odszuał jego srebrnych oczu, które już zdążyły ukryć się za chmurą dymu tytoniowego, a widząc ten zachęcający gest, oczywiście jak śmiałby odmówić. Wyciągnął z paczki właśnie tego zwykłego mentola, będąc przygotowanym, że niestety jego wiśniowy zapach zaraz zostanie brutalnie zamaskowany, a następnie podpalił fajurkę. Raczej… jak na razie można ten wieczór (lub już noc, przecież nie patrzyli na zegarek) zaliczyć do udanych. Wypuścił z ust szarą chmurkę, której towarzyszyło kolejne syknięcie puszki, a następnie zerknął na bruneta.
- I tak się przy mnie kiedyś uśmiechniesz.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Wto Lis 10, 2015 2:45 pm

Obaj należeli do niżu społecznego, taka była prawda. Obaj też uważali się za nic lub niewiele wartych. Świat by nie ucierpiał, gdyby nagle z niego zniknęli. W przypadku Allena tylko matka trzymała go na tym świecie. Już dawno rozważał zakończenie tego wszystkiego, ale nie mógł zostawić Kate samej. Jeden mężczyzna tragicznie wyrwany z jej życia całkowicie wystarczał. Poza tym jego pieniądze zapewniały jej lepszy poziom bytu, nawet jeśli były brudne i stwarzały ryzyko, że pewnego dnia oboje skończą w więziennych celach. Śniada piękność w końcu też nie była bez winy, nieraz pomagając synowi w szmuglerce. A w pierdlu już nic im nie pomoże. Oto rodzina Nayeli - skazani na katastrofę. Ale teraz żyli pełnią życia, póki mogli. Carpe diem, kurwa. Z drugiej strony każdy miał swoje powody do trzymania się przy życiu, pomimo tak niewdzięcznych zawodów jak prostytucja czy dilerka. Jakby się nad tym zastanowić to każda błahostka mogłaby być wystarczającym powodem. Choćby kot, którego nikt inny nie nakarmi. A pomyśleć, że niektórym wystarczy jedna porażka, aby tak po prostu odejść.
Jego też to zastanawiało. To chyba nazywało się asfiksjofilia. Miał bardzo wiele fetyszów, w tym jedne z dziwniejszych, ale akurat powyższy w ogóle do niego nie przemawiał, tak samo jak fetysz stóp albo urynofilia. Nie wpierdalał się jednak w cudze upodobania i nie miał zamiaru niczego nikomu zabraniać, czy też starać się cokolwiek zwalczyć. Zresztą, sam nie był lepszy. Czasami lubił popatrzeć na zoofilię lub seks z niekoniecznie pełnoletnimi osobnikami. No i akceptował seks jako formę zapłaty, traktował to jak walutę, więc nie jemu tu mówić czy myśleć o moralności. Już pomijając jego relacje z matką, które są dość niestosowne, delikatnie to ujmując. Cóż poradzić, gdy kobieta ma ledwie trzydzieści sześć lat, niezłe kształty, a poród nie odbił żadnego piętna na jej ciele? Była dla niego bardziej jak siostra niż rodzicielka. Jednak mniejsza z tym. Nie wszystko powinno być powszechnie wiadome. I trochę odbiegamy od tematu.
W odpowiedzi na jego słowa buchnął dymem w jego kierunku. Jeden z kącików ust tatuażysty lekko się uniósł, nadając jego twarzy ten zawadiacki wyraz, który tak bardzo nie pasował do zazwyczaj kamiennego lica. Jego spojrzenie na krótką chwilę uciekło gdzieś na bok i przeleciało po oblepionej ścianie. Uniósł się i zbliżył do blondyna, spoglądając mu wyzywająco w oczy.
- Powodzenia. - wymruczał z czystą prowokacją w głosie. Igrał z ogniem. Dobrze wiedział, że wieczna obojętność czyni go słabym i podatnym na pewne rzeczy. To, że nie okazywał emocji nie oznaczało, że ich nie ma. Zbierały się gdzieś w jego podświadomości, będąc gotowymi do wybuchu w każdej chwili. Efektem był płacz za każdym razem wtedy, gdy jakieś uczucie przejmowało nad nim kontrolę. Łzy zbierały się w jego oczach, kiedy odczuwał silny gniew, a nawet podczas mocniejszego orgazmu. Szkoda tylko, że już dawno takiego nie doświadczył. Mimo wszystko płakał bardzo rzadko, zazwyczaj udawało mu się zachować zimną krew.
Drugie piwo już zbierało swoje żniwa. Pchał się w ramiona definitywnej przegranej, zaczepiając Gabriela. Normalnie nigdy nie stawiłby mu wzywania, a już na pewno nie takiego. Dobrze zdawał sobie sprawę, że w chwili konfrontacji nie da rady i ulegnie, a jednak dalej w to brnął. Do tego fajka okazała się być skrętem, w którym chyba było coś więcej niż tytoń. Czuł się lekki, czuł się dobrze, a nawet coraz lepiej. Zaczynało robić mu się goręcej. Chwycił za brzeg koszulki i podciągnął ją lekko do góry, odsłaniając płaski brzuch, który również nie był wolny od tatuaży. Powinien się położyć i po prostu odpłynąć, ale nie mógł tego zrobić w obliczu blondyna, którego właśnie delikatnie tykał czubkiem stopy.
To się źle skończy.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Czw Lis 12, 2015 11:22 pm

W przypadku Gabriela było jednak trochę inaczej. Nie miał on żadnego zwierzątka, nie znał ojca, nie chce znać matki, od niedawna poznał swojego starszego brata… i co go trzyma na tym świecie? Wiele razy zadawał sobie to głupie pytanie i wiele razy próbował na nie odpowiedzieć, ale za każdym razem łapał go taki żałosny ból w sercu, że przecież nie ma konkretnie ważnego powodu po to, aby żyć. Oczywiście mógł się usprawiedliwiać, że żyje po to, aby tańczyć i pokazać wszystkim dookoła, że on to jednak potrafi zrobić COŚ. Albo mógł mówić, że żyje po prostu, dla frajdy, szaleństwa, ale gdzie to niby jest w jego życiu… no właśnie. To chyba najgorsze co może być, nie wiedzieć po co się jest, żałosne. Jedyną jakąś normalną rzeczą, która go trzyma twardo przywiązanego do ziemi, to... to muzyka. Po prostu kiedy wchodzi na halę, salę, dach, pokój, gdziekolwiek i puszcza coś, nie ważne czy to z telefonu, czy z głośnika, który dodatkowo raczy go basami, to automatycznie czuje jakby wszystko było tak cholernie proste. Nie liczy się kolejny dzień, rodzina, zmartwienia i troski, liczy się to, że on nie ma żadnej kontuzji i może się ruszać. To niesamowite jak wiele radości bierze z tego, że dopasowuje swoje ciało do muzyki, a to przecież tylko jedna mała głupotka, która nic nie znaczy. Mimo wszystko jest to dla niego jak tak duża odskocznia, przez którą może się dosłownie wyżyć - zatańczyć, upaść, zedrzeć kolano, uderzyć pięściami w lustro, ale być szczęśliwym. To niesamowite.
Lis zamknął oczy, gdy tylko brunet buchnął w jego stronę dymem, mimo wszystko te świecące oczy zaraz otwierając. Były tak jasne, że prawie przebijały się przez szarą kurtynę tytoniu, który teraz między nimi wirował. Jednak żeby nie myśląc... oczywiście, że Gabriel zauważył ten nikły uśmiech jednego kącika ust tatuażysty, rozdmuchując nieco dym jaki mu przeszkadzał. Szerze? On wolał go właśnie takiego, lekko prowokującego ( ( ͡° ͜ʖ ͡°) ), zawiadackiego, a nie kamiennego i bezuczuciowego. To było o wiele bardziej interesujące, tak samo jak to, że brunet zbliżył się do niego, a Lis mógł prawie spijać z jego ust prowokacje, która wepchnęła mu się na język. Oczywiście odwzajemnił mu tym samym, uniesionym kącikiem ust.
- Dziękuję, skorzystam.
Skinął głową i po raz kolejny zagryzł dolną wargę, by usłyszeć jak w tej ciszy jego kolczyk stuknął o zęby. To chyba podchodziło już pod jakieś uzależnienie, czy coś. Nah, wziął kolejnego łyka piwa, który mimo jego całkiem niezłej głowy do alkoholu, zdążył go troszkę otępić, coś jak stan "wiem, że już coś wypiłem"... a może to dlatego, że wdychał w płuca opary ze skręta Sztuki Nowoczesnej? Może może. Jednak nawet takie głupie otępienie było tu niczym, kiedy jest szansa zobaczenia trochę ciała, w tym przypadku brzucha obsypanego tatuażami, och, aż się chciało dotknąć. Nie, wróć.
- Ładnie.
Przechylił głowę w bok i tym razem, to on dmuchnął w jego stronę dymem ze swojego mentola. Będą się tak drażnić.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Pią Lis 13, 2015 8:00 am

Właściwie nawet nie zauważył kiedy zdążył przelać przez siebie tę drugą puszkę. Nie zauważył też jak bardzo otępiony alkoholem i mieszanką tytoniu był. Nie spostrzegł, że powoli wychodziła na wierzch ta część jego natury, której tak nie lubi okazywać. Zawsze wszystko pamięta, a potem przez tydzień karci się, że dał komuś zauważyć u siebie jakiś tam ślad emocji, mimo tego, że to przecież normalne. Jednak w obecnym stanie było mu wszystko jedno. I to dosłownie. Czy się z kimś prześpi, czy to jego ostro wybałamucą, czy może nagranie z nim trafi na Pornhuba pod tagiem #twink i #tattoo, a może ktoś go porwie i wywiezie na, kurwa, Syberię. Naprawdę, wszystko mu jedno. Dlatego też kończąc papierosa nieświadomie zagasił go o ścianę, choć to jeszcze nie było takie straszne. Właściwie wszystko w tym mieszkaniu było obdrapane lub obite, więc jedno przypalenie raczej nie zwróci niczyjej uwagi. Sanepid i tak się tu nie zbiegnie. Raczej.
W pewnym momencie zaczęło mu wszystko zawadzać. I brak ruchu, i muzyki, i w ogóle jakiejś akcji. Zresztą, tak samo jak koszulka. Było gorąco, a przynajmniej jemu się tak zdawało. Alkohol, choć w małym stężeniu nadal działał na niego niekorzystnie. Zwlekł się z łóżka, odkładając peta i kolejną pustą puszkę na parapet. Podszedł do biurka, na którym leżał laptop i otworzył go w zamiarze włączenia jakiejś muzyki. Kiedy już to zrobił, wyprostował się i przeciągnął, po czym zahaczając palcami o brzeg bluzki zdjął ją i rzucił w miejsce, w którym przed chwilą leżał. Mogłoby się zdawać, że wszystkie postacie z plakatów i rysunków na ścianach właśnie skarciły go wzrokiem. Nie to, żeby się przejął. Nieco chwiejnym krokiem podszedł do rury na środku jego pokoju, chwycił za nią i okręcił się wokół, po czym spojrzał w stronę Lisa.
- Umiesz coś? - spytał, by po chwili chwycić rurę mocniej, podciągnąć się i puścić ją, kiedy tylko uda ściskały na tyle mocno, aby udźwignąć ciężar jego ciała. Odchylił się w tył i spojrzał jeszcze raz na Gabriela. Tym razem z zupełnie innej perspektywy, bo do góry nogami. Tancerzem nie był, nie znał też jakichś super sztuczek, ale jednak coś tam potrafił. Częściej używał tej rury do ćwiczeń niż tańca, ale w końcu obie te czynności mogą wyglądać dość... pociągająco. A jak nie, to przynajmniej ciekawie. Osoby trzecie, obserwujące ich pewnie miałyby niezły ubaw.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Pią Lis 13, 2015 6:05 pm

W zasadzie ich puszki opróżniły się praktycznie w tym samym momencie, więc i ta blondyna, także pusta zajęła miejsce tuż obok poprzedniej, gdzie była już zbędna. Zlustrował wzrokiem zsuwającego się z kanapy bruneta, z dużym zainteresowaniem wodząc za nim wzrokiem. Cóż... póki mógł, to patrzył, prawda? Oczywiście wyłapał także jak ten odkłada fujarę na parapet, więc przesunął się leniwie w tamtą stronę i zgasił o tamto miejsce swojego mentola. No a jeśli już tutaj jest, sam, to rozwalił się na całej długości kanapy z wielką satysfakcją, och jak mu się spać w tym momencie zachciało. Tu się nawet nie liczyło już na czym on leży, chociaż fajnie, że właśnie na kanapie, ale... ale po dwóch piwkach i szlugu fajnie by było teraz sobie pospać, prawda? Nie było mu to jednak dane, ponieważ jego gospodarz postanowił puścić muzykę, która jakby wślizgnęła się do lisich żył i dała kolejny zastrzyk energii. To ciekawe, że aż tak bardzo działało to na jego ciało, dlatego też o wiele bardziej żywszy od razu spojrzał stronę źródła muzyki. Akurat załapał się na ten moment, gdy to brunet pozbywa się górnej części swojej odzieży, jak na złość rzucając bluzkę akurat w jego głowę, ponieważ dosłownie przed chwilą Lisek się tam ułożył. Zmarszczył nieco nos i odrzucił koszulkę gdzieś w swoje nogi, dzięki czemu miał szansę pooglądać sobie ładny tors Sztuki Nowoczesnej.
- Mrr.
Zgiął jedną nogę w kolanie, zaś drugą o nią oparł. Nie można opisać tego, jak szeroki miał teraz uśmiech, ale jeszcze jedno - przecież to lis, prawda? No właśnie, gdyby miał teraz ogonek, z pewnością latałby on na wszystkie strony, wielce uszczęśliwiony przedstawieniem jaki dział się teraz na jego oczach. Tatuażysta, alkohol, goła klata, muzyka i rura? Czego chcieć więcej w wolny wieczór? No właśnie właśnie... czegoś tu brakuje, ale tu już zostawiam tylko domysły~
- Ja? No co ty.
Wypuścił ze swoich ust czysty sarkazm, jednocześnie machając niedbale swoją łapką. Widok tak zwisającego bruneta do góry nogami aż się prosił o wredną interwencję, dlatego też Lisek ześlizgnął się z kanapy na ziemię, jednocześnie pozbywając się swojego kardiganu, a następnie klęknął sobie tuż obok niego, nie mogąc się powstrzymać przed tym, by nie zwiesić nad nim głowy.
- Nieźle się bawisz, kicia?
Puf, liznął go niemrawo w dolną wargę, by następnie zacząć go gilgotać po brzuchu. To było silniejsze od niego, raz na jakiś czas trzeba komuś podokuczać, prawda?

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Sob Lis 14, 2015 1:41 am

Mruknięcie towarzysza jakoś w ogóle nie zwróciło jego uwagi. Normalnie pewnie rzuciłby mu karcące spojrzenie, ale teraz miał to gdzieś. Ba, może gdyby nie było tak przelotne, nawet by mu się spodobało. A tak to zwyczajnie robił swoje, czym były beztroskie wygibasy na rurze. Nie dane jednak było mu się zwyczajnie powygłupiać, gdyż blondynowi zachciało się naruszyć przestrzeń osobistą Allena. I znowu przyrównano go do kota. Uwielbiał to. Po prostu czuł się dobrze, kiedy porównywano go do tych kłębków czystego zła. To prawie jak komplement w jego mniemaniu.
Chłopak zacisnął usta, kiedy poczuł liźnięcie, ale nie na długo. Łaskotki. Oto prawdopodobnie jego najsłabszy punkt. Mięśnie ud momentalnie drgnęły i rozluźniły się, przez co wyrypał się na czerep, kończąc tuż pod Gabrielem. Rzucił się jak opętany, starając się nie zaśmiać i jakoś powstrzymać napastnika. Kątem oka dojrzał dwa kudłacze, które właśnie w tej chwili niemal niepostrzeżenie wkradły się do pokoju. Jakimś cudem udało mu się też pochwycić nadgarstki oprawcy. W jednej chwili okręcił się i podniósł z ziemi, na której zaś dla odmiany skończył lisowaty. Pochylił się nad nim, przybijając jego nadgarstki do podłogi, w międzyczasie siadając na nim okrakiem. Koty w sekundę znalazły się obok. Allen pochwycił oba pod ramiona i uniósł nad Gabem. Ze srebrnych oczu z łatwością dało się odczytać czystą chęć zemsty. Odpuścił jednak i opuścił zwierzaki. Przygarnął oba sierściuchy do siebie i utulił jak największe skarby, po czym delikatnie wyrzucił je w stronę wyjścia. Te zaś posłusznie opuściły pomieszczenie, czemu towarzyszyły dwa urocze miauknięcia. Brunet spojrzał z góry na osobnika pod sobą.
- I co teraz? - spytał, dotykając wierzchem dłoni jego skroni. - Zachciało się ze mną igrać, hm?
Zawadiacki ton nie wróżył nic dobrego. Dłoń, która dotychczas delikatnie gładziła skroń i policzek Gabriela w jednej chwili ześlizgnęła się niżej i objęła jego szyję, lekko ściskając. Allen przechylił nieco głowę, obserwując go z nieukrywanym rozbawieniem.
- A może jednak duszenie mnie kręci? - wymruczał, zaciskając palce na jego szyi nieco mocniej, przy czym też bardziej się nad nim pochylił tylko po to, by utkwić spojrzenie w jego oczach. Alkohol i skręt dawały się we znaki i było to widać po całokształcie zachowania chłopaka. Teraz był śmielszy, bardziej nieprzewidywalny niż zwykle, a przede wszystkim nie miał oporów przed niemal niczym. W takich chwilach potrafił być straszny, choć dla niego osobiście cała scena była zabawą. Zagryzł dolną wargę. Przez kamienną twarz w końcu przemknął jakiś wyraz, a był to dosłownie półsekundowy uśmieszek, który był zapowiedzią kłopotów. All bez wahania na moment wpił się w usta swojej ofiary, choć trwało to naprawdę krótko. Zębami chwycił za kolczyk w jego wardze i pociągnął go lekko, następnie zamarł. Czekał na reakcję, bo przecież to właśnie one jarały go najbardziej. I co teraz?

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Toksyczny związek a małżeństwo wg. Biblii
» Rodzaj ludzki, małżeństwo biblijne - genetyka - powrót do podstaw.
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» DZIECIŃSTWO SŁODKIEGO NATHAIRKA :I [Nathair, Nathaniel, Lion]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Unbottled :: Offtop :: Archiwum :: Inne-