IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Sob Lis 14, 2015 3:23 am

Cóż… może się spodziewał, może nie, ale jeśli już mamy mówić o tym, jak bardzo rozbawiony był tym, że brunet gruchnął o ziemię, to zdecydowanie można powiedzieć, że odebrał to pozytywnie. Lisek wręcz zaśmiał się sam do siebie, pochylając nieco łeb nad tatuażystą - zwalił go z rury, znalazł jego słaby punkt? 100% sukcesu, no halo! Znaczy no, taki spokojny był do momentu, w którym jego gospodarz nie przygwoździł go do podłogi, ale to w sumie pół biedy, dalej miał wypisaną satysfakcję na ustach. Bo co to dla niego? Jeszcze więcej zabawy, kiedy to ktoś podłapie i chyba każdy się z tym zgodzi, a już na pewno jeśli chodzi o unieruchomienie przy pomocy nadgarstków, mrah. Oczywiście nowa pozycja miała też powiązania z tym, że Lisek krótko kaszlnął, kiedy odczuł na sobie, no nie oszukujmy się, niezły ciężar. Lisek nie był jakimś tam słabeuszem, zakupy do domu wniesie, torbę na trening przywlecze, przemeblowanie zrobi (lub nie) jak trzeba, no ale żeby go coś przygniatało, to raczej już dało się dość mocno odczuć.
- Grubasek.
Zdążył tylko ponownie zasmakować w swoim poczuciu humoru, ale jego wesoły uśmiech się skończył, gdy tylko zobaczył te dwa pieprzone kocury, które właśnie nad nim zwisały……. Nic gorszego nie mogło mu się teraz przytrafić, tylko widok tych szatanów dokładnie nad jego głową. Och matko jak on nie lubił tych stworzeń, to aż mało powiedziane. Tu nie chodzi już o to, że jak był mały, to każdy napotkany kocur się na niego rzucał i robił mu mdłe psikusy, że dosłownie każdy kot od wejścia chce z nim toczyć wojenną ścieżkę, o nie. Tu chodzi o to, że te diabły są istnymi wcieleniami zła, które wpierdalają się wszędzie tam, gdzie ich nie potrzeba, jak na przykład TUTAJ. Lisek od razu wyraził swoją panikę i zasłonił twarz ramionami, chcąc jak najbardziej ochronić się przed siłami nieczystymi.
- Nie! Weź je!
No… każdy ma jakieś słabości, prawda? Jakie szczęście, że brunetowi się jednak odwidział się ten plan i odstawił zwierzaki do wyjścia. Nie ominął go jednak karcący wzrok blondyna, który… no kurwa. Sztuka Nowoczesna chyba załapał się na jakieś dziwne combo, bo teraz magicznie zamiast wkurwionej twarzy, pojawił się biedny, ugłaskany lisek, który prosił o to, by więcej nie szczuć go kotami. Jakie to było żałosne, że zwykłe pomizianie tak bardzo podkładało mu kłody pod nogi. To była część jego osoby, której nigdy nikomu nie chciał pokazywać, po prostu nie, była żałosna, pokazana raz z przypadku, przy ślepym zakochaniu, słaba, uległa, okropna, nie nadająca się do przeżycia w tym świecie, ugh.
Długo to nie potrwało, na jego szczęście czy nie? To chyba było bardziej jak z deszczu pod rynnę, gdy brunet postanowił zabawić się w duszenie go. Lis od razu chwycił dłońmi nadgarstki tatuażysty, z marszu również otwierając szerzej oczy.
- Co…
Wymruczał niewyraźnie, może będąc też w pewnym stanie otępienia? W tej chwili kompletnie przestał pojmować wszystko, co się dookoła niego działo, a alkohol jakby dopiero teraz postanowił wrócić, wcześniej będąc nieco odstraszonym uprzednią paniką blondyna. Dodatkowo wszystko zreasumował ten nagły dotyk jego ust, który w jednej sekundzie zapalił mu lampeczkę pod tytułem "wyjebane, będzie seks". Co więc mu pozostało? Otóż zamknął on swoje złotawe ślepia i łapczywie pogłębił "niewinnego" całusa, dłonie przesuwając w górę ramion bruneta, które właśnie kurczowo trzymały jego szyję, by finalnie przejechać po nich pazurami… co miał na celu? Kazać mu się przybliżyć czy też puścić? A może jedno i drugie?

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Sob Lis 14, 2015 7:34 pm

No, do grubaska to mu było raczej daleko, ale fakt faktem nieco ważył. A to dlatego, że jednak nie był tylko skórą i kośćmi, jakieś tam mięśnie miał, a te natomiast są cięższe od tłuszczu. Toteż zdawał sobie sprawę z tego, że wątłe ciało towarzysza było dość mocno przybite do podłogi. A żeby jeszcze mu dowalić, poruszał lekko biodrami, wiercąc się na nim.
Natomiast panika Gabriela na widok kotów po prostu go rozbawiła. Gdyby nie to, że nie okazywanie emocji przychodziło mu łatwiej niż okazywanie ich, to pewnie by się teraz roześmiał w głos. Taki strach na widok dwóch uroczych wcieleń szatana był zwyczajnie komiczny. Przecież to tylko zwierzęta. Do tego tak delikatne, że nawet nie słychać jak chodzą. I nie miały przecież nic złego w zamiarze, a chciałyby się jedynie połasić, ewentualnie wchłonąć jego duszę. Jednak dobrze, że odpuścił sobie ten atak. Być może Gab w akcie desperacji zrobiłby im krzywdę, a wtedy to All zrobiłby krzywdę swojemu gościowi, bez względu na ich relację czy aktualną sytuację. Przez chwilę obserwował jak wychodzą jeszcze zanim wrócił do poprzedniego zajęcia. Naprawdę bardzo kochał te dwa pchlarze. Ponadto były nadzwyczaj posłuszne... jak na koty.
Widział jak panika na widok kotów przeradza się w ulgę, z której natychmiast wskoczył bezpośrednio w uczucie strachu. Czy brunet był w stanie naprawdę zacząć go dusić? Oczywiście. Czy miał zamiar to zrobić? Nie, jeszcze sobie nie zasłużył. Jeszcze. Teraz chciał się jedynie zabawić, a że zaskakiwanie innych wychodziło mu całkiem dobrze, to postanowił właśnie z tego skorzystać. Zresztą, całus też był formą ataku z zaskoczenia, choć akurat to kazała mu zrobić nietrzeźwość. Tu jednak sam dał się nieco zdumiał. Nie spodziewał się, że blondyn zareaguje w ten sposób. Myślał raczej, że zostanie gwałtownie odepchnięty lub nawet uderzony w pysk, a tu proszę. Mruknął cicho, odrywając się od niego pomimo pogłębienia pocałunku, jednocześnie ściskając jego szyję nieco mocniej.
- Powiedz mi... - na ponów pochylił się w jego stronę, zbliżając usta do jego ucha, do którego zaczął szeptać. - Mam dać ci się sprowokować?
Nie czekając na odpowiedź pochwycił płatek jego ucha między wargi i przygryzł je lekko. Następnym krokiem było przesunięcie koniuszkiem języka po jego krawędzi, skąd zszedł do skroni. Tam zaś złożył kilka drobnych pocałunków, którymi schodził coraz niżej, przez jego szczękę i wzdłuż szyi, zatrzymując się dopiero na miejscu, w którym zaczynała się folia przykrywająca tatuaż. Podniósł się nieco, aby spojrzeć mu w oczy. W międzyczasie rozluźnił też nieco uścisk na jego szyi, chcąc dać mu odetchnąć. Przecież nie jest jakimś tyranem. Toż on łagodny niczym owieczka jest.
Mhm, jasne.
Gdzieś w głębi duszy oczekiwał, że Gab mu się wyrwie. Że to on dla odmiany skończy przybity do podłogi, może nawet faktycznie uderzony. Ale jeśli nie, to nie wiadomo co może się stać. Cóż, wszystko wyjdzie w praniu, bo w tym momencie sam nie miał pojęcia co właśnie wyprawia.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Sob Lis 14, 2015 9:00 pm

"Allen nie jest normalny"
To jakby wydawało mu się bardzo odległe, bo przecież żaden człowiek nie jest w pełni normalny, zdarzają się różne przypadki, na świecie powstało już tyle scenariuszy, że nic by go nie zdziwiło, bo przecież co takiego niby mogłoby się teraz stać, no co... no właśnie. Szczerze? Nie, nie spodziewał się tego, że brunet zaciśnie swoje dłonie na jego szyi jeszcze mocniej - jaki był tego wynik? Lisek wbił swoje pazury w przedramiona swojego gospodarza, najmocniej jak tylko mógł, chcąc jakby oddać to, jak bardzo jego szyja jest teraz zaciskana. Brak możliwości oddychania wcale nie było niczym fajnym, wręcz przeciwnie. Jego całe "wyjebane, będzie seks" właśnie poszło sobie na wagary, a zamiast tego został tylko jeden, wielki, okropny strach, który wręcz wylewał mu się z oczu. Nawet mu nie odpowiedział, nie miał jak. Jedyne co robił, to patrzył na niego tym wzrokiem, wręcz wołającym o to, by przestał, przestał go dusić. Na nic zdały się pomruki tatuażysty, ani małe igraszki z jego uchem, pewnie czerwonym jak pomidor w tym momencie. Co dziwne nawet drobne pocałunki na jego skroni nie zmieniły kompletnie nic, chociaż w normalnych okolicznościach zapewne zasnąłby na miejscu. Jednak przecież doskonale wiemy, że to nie były normalne okoliczności.
Gabriel czując jak jego oczy powoli zaczynają się zwilżać, przymknął wolno powieki, co spowodowało, że dwie malutkie, mokre stróżki spłynęły mu po policzkach, symbolizując w pewnym sensie to, że cały jego strach wreszcie go opuścił. Jak wielka była jego ulga, gdy brunet rozluźnił jego uścisk, a Lisek mógł wreszcie wziąć normalny oddech i odkaszlnąć, jak również odpuścić wbijanie gospodarzowi swoich paznokci w skórę. Miał przez chwilę jakiś przebłysk tego, że wszystko się już skończyło, że będzie dobrze, że go zostawi, ale zaraz musiał opuścić te myśli - miałoby się to tak po prostu skończyć? Miał nad sobą nawalonego Allena, nic nie było tutaj proste.
Tatuażysta jednak źle zrobił, gdy tak się podniósł, aby spojrzeć mu w oczy. Zależy jeszcze tylko, czy Gabriel miał jeszcze jakiś kredyt cierpliwości... hm... nie, nie miał.
Splunął mu w twarz i zaczął uderzać kolanami w jego plecy. Nie był tak silny, aby nagle zwalić z siebie (zapewne) o wiele silniejszego i cięższego człowieka, więc to nie było takie proste, ale za to pozostawił mu ładnie podrapane ramiona, nie mówiąc już o tym, że zaczął się szarpać.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Nie Lis 15, 2015 12:31 am

Prawda jest taka, że już dawno dał się sprowokować. To pod wpływem impulsu zaczął robić rzeczy, które na trzeźwo nigdy nie przyszły by mu na myśl. Ciekawe czy będzie się za to karcił następnego dnia. Cóż, pewnie nie, ale będzie mu towarzyszyło pewne poczucie dyskomfortu. Gdzieś z tyłu głowy będzie ta myśl, że poszło nie tak jak powinno, a to już jest irytujące. Chyba, że uda mu się to jakoś naprawić, choć na miejscu Gabriela już dawno by stąd wyszedł. Oh, wait, nie mógł.
Szybko zrozumiał co było jego błędem. Zgrzytnął zębami przy pierwszym uderzeniu, które poczuł. Spojrzeniem wywiercił dziurę na wylot w licu niezadowolonego blondyna, a przez chwilę chciał go nawet sprowadzić do parteru przemocą. Nie miał jednak zamiaru stracić swojego spokoju, nawet pomimo procentów. Musiał go jednak jakoś uspokoić, a znał jedynie dość brutalne metody, więc to nimi musiał się posłużyć. Zręcznie podniósł się na nogi, chwytając przy tym ramiona wierzgającego chłopaka, więc pociągnął go za sobą. Nagle chwycił go za bark i obrócił tyłem do siebie, jednocześnie kopiąc go lekko w tył kolana, co sprawiło, że od razu stracił siłę w stawach. Gabriel skończył przyciśnięty twarzą do łóżka z rękoma skrzyżowanymi za plecami, które Allen mocno trzymał w nadgarstkach. Pochylił się nad nim, przyciskając go trochę mocniej do materaca, tym samym dając znak, aby odpuścił, bo i tak się nie wyrwie.
- Uspokój się. - rzucił stanowczym, acz łagodnym tonem, aby blondyn wiedział, że nie dzieje mu się krzywda. Oczekiwał, że zostanie wysłuchany, więc puścił jego ręce i po prostu usiadł obok. Westchnął ciężko. Z trudem przychodziło mu pogodzenie się z porażką, ale jednocześnie nie był typem, który nie potrafi przyznać się do winy. Po prostu wiązało się to z przełknięciem małej dawki nienawiści do samego siebie. Nic nowego, da radę.
- Słuchaj... - przysunął się bliżej i wyciągnął rękę, aby pogładzić go po policzku, mając nadzieję, że tamten nie odskoczy jak spłoszone zwierzę. - Przesadziłem, wybacz. W ramach rekompensaty możesz mi zrobić co chcesz.
Naprawdę starał się spojrzeć mu w oczy, ale jego spojrzenie ciągle uciekało gdzieś na bok. Ponadto był totalnie beznadziejny w tego typu gadkach. Miał po prostu nadzieje, że Gab skorzysta z okazji i coś mu zrobi. Uderzy, podrapie bardziej, jebnie z liścia w pysk... mógł zrobić dosłownie cokolwiek, a brunet by temu uległ. Skoro się zaoferował, to dotrzyma słowa bez względu na wszystko.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Nie Lis 15, 2015 3:12 pm

Czy to możliwe, że Lis doprowadził do tego, że było jeszcze gorzej? Duh, a czego się spodziewał po jego tak gwałtownej reakcji i cyrku jaki tu właśnie odstawił? Naprawdę, nie można było przewidzieć kompletnie nic innego, mając jeszcze na uwadze to, że właśnie przygniata go ten brunet. Miał wrażenie, że cały ten proces "uspokajania go" trwał chyba tylko z dwie sekundy, ponieważ Gabriel zdążył jedynie pisnąć, gdy został podniesiony z ziemi. Wszystko mu się tak jakby rozmyło, czuł się jak w jakimś niskobudżetowym filmie o zabójcach, w którym to właśnie on ma być pieprzonym zakładnikiem, oh god, tylko dlaczego to musiała być ukryta kamera, hm?
Oczywiście, że szarpał się jeszcze dalej, gdy wylądował twarzą na łóżku, jednak jego zablokowane dłonie oraz niemożność jakiegokolwiek poruszania się, skutecznie ostudziły jego zapał. Nie wspominając tutaj już o słowach bruneta, po których ponownie zagryzł dolną wargę. Miał ochotę krzyczeć, miał ochotę się rozpłakać i krzyczeć, żeby go puścił, zostawił, ale jedyne co zrobił, to przestał się ruszać. To było żałosne, musieć w końcu pogodzić się z przegraną, pustymi oczyma wpatrywać się w obdrapane ściany, połykać jakieś pojedyncze łezki, które nawet nie wiadomo skąd się tu wzięły, bo zapraszane nie były, być tak po prostu uległym, to było żałosne. Jednak największym zdziwieniem było to, że cały ucisk nagle zniknął, a on mógł wreszcie się podnieść. Nie zrobił tego jednak od razu, ale raczej powolnie, spokojnie przesunął się na koniec łóżka, podciągnął kolana pod brodę i objął się ramionami, zaraz musząc jednak spojrzeć zaczerwienionymi ślepiami w stronę tatuażysty. Co się w nich mieszało? Zaskoczenie, zdziwienie, zakłopotanie? W sumie to nie miało znaczenia, gdy brunet pogłaskał go po policzku, och, teraz wysłuchał przeprosin, czyli jednak Alek miał jakieś uczucia? Połowa jego sukcesu.
Lis wziął dwa uspokajające wdechy i wydechy, jedną dłonią niemrawo przykrywając rękę, która właśnie gładziła jego policzek, a następnie przesunął ją wolno wzdłuż wytatuowanego ramienia. Cokolwiek, tak? Role się zmieniły, Allen został pchnięty na łóżko i tym razem to na nim okrakiem usiadł Lis, chcąc powtórzyć tą samą rzecz, przez którą właśnie przed chwilą płakał. Objął dłońmi jego szyję i zacisnął na niej te małe, lodowate rączki. Patrzył na niego z jakąś niewyobrażalną rządzą zemsty, czy coś w tym stylu, bo przecież jak ktoś mu mógł ponownie zrobić coś takiego... nh. Zaciskał dłonie mocniej, oczami wodząc po jego twarzy, jednak w pewnym momencie po prostu przestał.
- ...
Przejechał kciukiem po jego ustach, a następnie opuścił dłonie, przestał, skończył i miauknął żałośnie, opadając mu na klatkę piersiową. Taki mały rodzynek.
- Nie umiem... nie chcę...
Gabriel, ty tchórzu.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Nie Lis 15, 2015 6:40 pm

No, przynajmniej się uspokoił. Mógł się spodziewać, że tak się to skończy. Gabriel był delikatny i na takiego wyglądał. Może aż nazbyt delikatny. Tak, zdecydowanie. Tak wrażliwi ludzie nie powinni istnieć. To upierdliwe. Trzeba uważać na wszystko, co się mówi i robi. Doprawdy, irytujące. Z tą myślą zgrzytnął zębami, przez chwilę czując nikły cień gniewu. Był zły, ale nie wiedział czy bardziej na siebie i swoją lekkomyślność czy na to, że Gab to tak czuły człowiek. Jednakże to uczucie odeszło nawet szybciej niż przyszło. Nie potrafił się złościć. Ani odrobinę. Ale to, że gdzieś w głębi siebie odczuwał te złe i dobre emocje świadczyło o tym, że faktycznie miał uczucia. I choć w jego głosie nie było słychać skruchy, to jego spojrzenie na pewno w jakiejś części ją oddawało.
Zgodził się na cokolwiek, ale nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Pomimo zaskoczenia nie miał jednak zamiaru stawiać jakikolwiek opór. Z łatwością dał się przewalić i chwilowo zdezorientować, aby to blondyn mógł zyskać przewagę. Odruch sprawił, że od razu chwycił za jego nadgarstki i odchylił głowę w tył. Zacisnął zęby i spojrzał mu w oczy, ale zamiast próbować się wyrwać zacisnął palce na jego rękach i przytrzymał je jeszcze mocniej przy swojej szyi, dając się dusić nawet bardziej niż pozwalała na to siła napastnika. Ten jednak postanowił się poddać. Rozluźnieniu uścisku towarzyszyło głośne nabranie powietrza przez Allena i marna próba wstrzymania odruchu odkaszlnięcia. Cisza. Na chwilę stracił orientację w tym, co się dzieje, choć z tego stanu wyrwał go dotyk na ustach. Zdążył spojrzeć tylko jak Lis bezsilnie opada, bez żadnej woli zemsty, a przecież miał taką okazję... Przymknął oczy, słuchając jego głosu i tych kilku beznadziejnych słów. I nagle wyrwał mu się chichot. Zacisnął wargi, próbując ukryć tę żałosną imitację delikatnego uśmiechu, pomimo tego, że był szczery. Wyciągnął ręce, aby objąć kruche ciało blondyna i przycisnąć je lekko do siebie, przy czym zaśmiał się krótko.
- Co my odpierdalamy? - spytał z rozbawieniem w głosie, wsuwając palce między kosmyki jego włosów. - Alkohol to straszna rzecz. Chyba jednak będę trzymał się abstynencji.
Zresztą, już czuł jak procenty opuszczają jego ciało. Ciężko. Ciekawe która godzina.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Nie Lis 15, 2015 10:55 pm

On sam jednak nie powiedziałby o sobie "czuły" czy "delikatny". To wszystko co tu teraz pokazał było wynikiem jego paniki, dlaczego? On nie miał zamiaru być już kiedykolwiek duszony, dlatego z wielkim strachem podszedł do wszystkiego co się tutaj działo. W pewnym momencie był nawet szczęśliwy... szczęśliwy, że żyje? Chyba tak. On sam też nie rozumiał dlaczego tak po prostu przestał go dusić, przecież życie czy też zdrowie innego człowieka ma się do niego nijak, ale on nie potrafił, po prostu. Może go z czasem zaczęła łapać jakaś skrucha? Niewykluczone, ale także żałosne jak wielką słabość temu brunetowi pokazał, czuł się teraz taki nagi i bezbronny. Utracił swoją podstawę niezależnego, silnego Liska, który potrafi sobie radzić, tak ten obraz potężnej osoby, którą cały czas próbował wykreować, ale w rzeczywistości to tak nie działa. W rzeczywistości jest Lisem, który stara uczyć się na błędach, by pokazać ludziom jaki to on samodzielny i silny, ale jak się rozsypie, to kurwa nie pozbierasz. Pierdolony człowiek ze szkła.
Zmrużył nieco oczy, gdy tylko usłyszał cichy śmiech ze strony bruneta, to on się śmiać potrafi? - pierwsza rzecz jaka przyszła mu na myśl. Jednak szczerze mówiąc, to sam się lekko rozjaśnił, bo przecież wiadomo, że śmiech jest zaraźliwą rzeczą, prawda? Zamknął także oczy, gdy tatuażysta objął go ramionami, co się w sumie wiązało z tym, że zrobiło się Gabrielowi nieco cieplej, a on przecież uwielbiał ciepełko. Nie wspominając już o jego dłoniach we włosach Liska, aż chciało się powiedzieć "miziaj mnie". Uniósł się powoli i przesunął bliżej jego głowy, chcąc dostrzec srebrne oczy Sztuki Nowoczesnej, a następnie zaśmiał się tak samo jak i on.
- Co ty, śmiesznie było.
Wywrócił oczami i dmuchnął brunetowi w usta, gdyż te były najbliżej. To dziwne, że to właśnie on powiedział coś takiego, dokładnie ten sam ktoś, który przed chwilą panikował i chciał krzyczeć.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Nie Lis 15, 2015 11:50 pm

Śmiesznie w chuj. Normalnie beka życia. Boki zrywać. All uniósł jedno z ramion i zakrył nim sobie oczy, z trudem wstrzymując wybuch beznadziejnego śmiechu, który wcale nie był oznaką rozbawienia, a raczej reakcją na całokształt absurdu zaistniałej sytuacji. Udało mu się jednak tego nie zrobić. Zamiast tego zerknął w oczy osobnika, którego wciąż miał na sobie. Przed oczami mignął mu obraz tej spanikowanej twarzy, gdzie wargi drżały, a w kąciki ślepiów pchały się łzy. Nie mógł ukryć przed samym sobą, że taki widok mu się podobał, ale nikt nie musi o tym wiedzieć. Westchnął cicho i odsunąwszy rękę spojrzał pusto w sufit, choć druga dłoń wciąż wsunięta w jasne włosy delikatnie masowała tył jego głowy. Co tu się w ogóle przed chwilą wydarzyło? Totalny bajzel. Zero sensu. Stracony czas? Może, a może nie. To już pozostawało do interpretacji indywidualnej.
Kiedy tak leżeli, w pewnym momencie zaczęła mu przeszkadzać ta bliskość pomiędzy nimi, jak i to, że ich ciała przylegały do siebie tak mocno. I nie chodziło tu o to, że Gab był ciężki, bo przecież trudno tu było określać kogoś takiego ciężkim. Powodem tego uczucia lekkiego dyskomfortu było raczej jego dzikie libido, które rzadko udawało mu się kontrolować, a szczególnie nie teraz, gdy torsy ich obu były nagie i stykały się ze sobą. Ruszył się pod nim niespokojnie. Zastanawiał się czy powinien zrobić krok w kierunku, w którym pchało go jego pożądanie. Nie był pewien czy w tej chwili powinien robić coś takiego, ale... Wystarczył tylko jeden ruch, lekkie poruszenie.
- Hm... - mruknął, podnosząc nieco głowę, co zaowocowało tym, że ich wargi zetknęły się ze sobą. Właściwie to było mu już wszystko jedno co się dzieje. W jednej sekundzie niewinne cmoknięcie zmieniło się w pocałunek, jednakże szybko przerwany przez inicjatora. Odetchnął niemo, spoglądając na twarz Gabriela, jakby pytająco, a jednak z pewną dozą stanowczości. Zupełnie jakby chciał powiedzieć "poczekam na zgodę, ale bez niej też sobie poradzę".

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Pon Lis 16, 2015 4:44 pm

Tak samo śmieszne jak wtedy, gdy przykuto go do łóżka. Kolejna chora sytuacja wpisała mu się do życiorysu, a on… lubił, gdy się coś działo. To było chyba to uczucie adrenaliny lub strachu, którego ludzie chcą doświadczać kiedy idą oglądać horror, tylko że tutaj jest bardziej ekstremalna wersja. Jednak póki żył i mógł funkcjonować, to korzystał ile mógł. Tak jakby chcąc doświadczyć wszystkiego, wszystkich emocji, sytuacji, no wszystkiego co warte będzie powiedzenia potem "pożyłbym jeszcze raz". Tylko dlaczego do cholery przestał go dusić.
Z wygody wyprostował swoje nogi, które teraz przykrywały te bruneta, bo po co ma się wyginać Bóg wie jak. Poza tym, All cały czas go miział, więc niewygodnie (i chamsko) byłoby zasnąć w poprzedniej, rozkraczonej pozycji. Nieee, nie wstrzymywał, ani nawet nie próbował tuszować swojego ziewania, nie jego wina, że tak rzadko ktoś tego Liska głaszcze, co automatycznie wprawia go w stan uśpienia... a może to właśnie dlatego tak rzadko się to dzieje? W sumie mało to jest ważne teraz, głaszcze? Ano głaszcze, basta.
Z małym, błogim uśmiechem wpatrywał się poczynania bruneta, który niewiadomo co chciał zrobić, tu patrzył, tam patrzył, oczy zakrywał, odkrywał, emocje w oczach mu migotały, dodatkowo jeszcze się wiercił. Być może zaczynała go uwierać obecność i bliskość Lisa, jednak naprawdę wystarczyło powiedzieć. Zdawał sobie sprawę, że gospodarz pewnie zaraz go wyrzuci i blondyn będzie musiał wracać do domu po ciemku, a w tej dzielnicy to nie było niczym fajnym… poza tym chyba już zamknęli mu internat i dupa blada, będzie nocował na ławce. No wyszło jak wyszło, cóż. Zaraz jednak stało się coś, co nie tylko blondyna rozbudziło, ale i zaskoczyło. Ofiarował mu wzrok pełen zdziwienia, jednak widząc ten stanowczy przekaz jaki brunet starał się mu pokazać, nawet już nie starał się pytać. Jedynie uśmiechnął się sam do siebie, dając mały sygnał, że "tak", zgadza się, a następnie podciągnął się wyżej, oparł dłonie na jego ramionach i tym razem to on bez pozwolenia wczepił się w jego usta. Po raz kolejny tej (zapewne już) nocy, racząc go zimnem metalu, który tkwił w jego wardze.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Pon Lis 16, 2015 9:16 pm

Pomimo burzliwości tego wieczora i tego, że alkohol w ich organizmach już zaczynał wietrzeć, zapowiadało się na to, że i tak skończą w tej sytuacji, gdzie obaj są nago, a przynajmniej półnago i robią rzeczy, o których dzieci nie powinny czytać, chociaż i tak to robią. I to nie pod wpływem impulsu nietrzeźwego umysłu, a z własnej nieprzymuszonej woli i chęci. A to przecież nie tak, że pomiędzy tą dwójką były jakiekolwiek głębsze uczucia. Może po prostu obaj lubili się bezwstydnie puszczać. Cóż, swój do swego ciągnie.
Nie bacząc na przeciwności losu, a w tym przypadku kolczyk, który niektórym mógłby przeszkadzać, wpił się w usta chłopaka bardziej, namiętniej, pogłębiając pocałunek. Zacisnął palce na jasnych włosach, przymykając oczy. Drugą ręką błądził gdzieś w okolicy lędźwi blondyna, głaszcząc je i drapiąc delikatnie raz po raz, kiedy tylko pocałunek wydawał się być zbyt przyjemny, aby znieść go ze spokojem. Uniósł jedno z kolan, wsuwając udo pomiędzy jego nogi i dociskając je do jego krocza. Wyrwał mu się krótki, gardłowy pomruk. A pomyśleć, że jeszcze parę godzin temu nie wyobrażał sobie ich w takiej sytuacji. Nie sądził, nie chciał, aby coś takiego się kiedykolwiek wydarzyło, ale wychodzi na to, że i tym razem nie pójdzie po jego myśli. Może to nawet dobrze. Gabriel jako prostytutka na pewno zna jakieś, hm, sztuczki. Allen sięgnął do kieszeni spodni, chcąc wyjąć z niej telefon, który go upierdliwie uwierał. Przy okazji przelotnie spojrzał na godzinę, jaśniejącą na wyświetlaczu urządzenia. Było grubo po trzeciej, właściwie prawie czwarta nad ranem. Za oknem było dosłownie czarno, do tego na akurat tej ulicy nie było latarni. Trwała głucha cisza, w której słychać było jedynie ich urywane oddechy i dźwięk ocierania się o siebie, bo już nawet muzyka zdążyła się zatrzymać, a jednak nie dało się usłyszeć choćby jednego dźwięku z zewnątrz. Prawdopodobnie zasługa lokalizacji mieszkania. Brunet miał na uwadze swoją matkę. Dobrze wiedział, że o tej porze w każdym momencie może rozweselona wparować do domu, a drzwi od pokoju były uchylone, więc nawet nie mieliby tych paru decydujących sekund, w których mogłaby szarpać się z ledwo działającą klamką. A jednak nie chciał ani przerywać, ani niszczyć nastroju tylko po to, żeby zamknąć drzwi. Przesunął językiem po dolnej wardze chłopaka, mając nadzieję, że jednak śniada piękność zostanie w pracy nieco dłużej.
Wyplątał dłoń z jego włosów i zsunął ją niżej. Gładząc jego plecy schodził coraz niżej, palcami zaczepiając o brzeg jego spodni, tylko co jakiś czas błądząc zimnymi palcami po jego pośladkach. Oderwawszy się z cichym westchnieniem od jego ust od razu zajął się bokiem jego szyi, którą zaczął obsypywać delikatnymi pocałunkami. Chciał się już rozebrać, chciał przejść do konkretów... I właśnie wtedy spełniły się jego obawy. Zdążył tylko usłyszeć pomruk kotów i skrzypnięcie podłogi, kiedy Kate wchodziła do mieszkania. Dzisiaj, ze wszystkich możliwych dni, wyjątkowo cicho i niezauważenie. Od razu zerwał się do siadu, odsuwając przy tym od siebie prawdopodobnie zdezorientowanego Gabriela. Rzucił mu tylko cichym "poczekaj", po czym wyszedł z pokoju, przymykając za sobą drzwi. I było to właściwie tylko po to, żeby kocury nie przyszły napastować jego gościa.
- Ry, mateło, wcześnie jesteś. - rzucił, spoglądając jak kobieta ściąga czerwone szpilki ze swoich zmęczonych stóp.
- Aaahh, Alli!~ Mały ruch był. - uradowana jak zwykle, cała promieniała, choć jeszcze sekundę temu wyglądała jak cień człowieka. Mówiąc to zauważyła koszulkę, porzuconą przez Gaba. Dobrze wiedziała, że nie należy do nich. - Masz gościa, Alli?
- Ano mam. I, no... - tatuażysta wykonał nieokreślony ruch dłońmi, który jego matka zrozumiała doskonale. w odpowiedzi klepnęła go po ramieniu i uśmiechnęła się.
- Idę się wykąpać i od razu skaczę do łóżka. Zabiorę też koty ze sobą w takim razie. - pocałowała syna w policzek, szepcząc mu przy tym do ucha. - Pamiętaj o prezerwatywie.~
Chłopak aż się cały zjeżył. Jego matka jak zwykle nie miała ani krzty wstydu, ale przynajmniej mógł liczyć przy niej na prywatność. Westchnął. I tak nie miał żadnych gumek. Szybko wrócił do pokoju, zamykając za sobą drzwi, o które się oparł. Bez słowa podszedł z powrotem do łóżka i walnął się obok blondyna.
- Wybacz za to. Załatwiłem nam spokój. - podniósł się i ucałował kącik jego ust.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Sro Lis 18, 2015 12:41 am

Znaczy półnago to byli pewnie jeszcze przez chwilę, więc przedstawienie nawet dobrze się nie zaczęło. Chociaż i tak najlepszym elementem była hipokryzja bruneta, który jeszcze pare godzin wcześniej zaklinał, że gdy patrzy na Liska, to staje się hetero. Teraz zaś liże się z nim i wsuwa mu łapki pod ubranka~ co za niegrzeczny gospodarz. Czekać tylko, aż reszta ich ubioru znajdzie się na podłodze, oj Lisek miał nadzieje, że kołderka oraz ramiona bruneta zagwarantują mu późniejsze ciepełko, ale… ale może od początku.
Blondyn uniósł kąciki ust, gdy odczuł inicjatywę od strony gospodarza, po chwili także i podświadomie mrucząc, kiedy dłonie bruneta zaczęły gładzić jego plecy. Głaskanie i drapanie było bardzo pozytywnie przyjmowane przez tego Liska, więc nawet teraz na jego policzkach pojawiły się delikatne wypieki. Dodatkowo zdawał się jakby kompletnie wyłączyć ze świata zewnętrznego i zająć się tylko tą jedną rzeczą, nie poświęcając ani krzty uwagi nawet na to, która jest godzina i czy muzyka dalej gra. Pełne skupienie zawodowe? Cóż, może.
Gra wstępna jednak cały czas się toczyła, a mały Lisek zczął się niespokojnie wiercić, gdy kolano bruneta się zgieło, a on siłą rzeczy się do niego przybliżył, mając tym samym możliwość jeszcze większego pogłębienia zachłannego pocałunku. Oczywiście uczynił to, zaczynając także przesuwać swoje  paluszki  z ramienia tatuażysty na szyję, tam ją pogłaskał, zaś z niej przeszedł na policzek. Zacząłby go nawet miziać, gdyby nie to, że został gwałtownie odsunięty. Brunet dobrze myślał, że Gabryś był w tej chwili zdezorientowany, bo aktualnie posłał mu wielce zszokowaną minę, która wręcz prosiła się o wyjaśnienia na pytanie "co ty właściwie robisz?", jednak owa sytuacja wcale nie wyglądała na taką, która uraczyłaby go odpowiedzią. Zamiast tego podciągnał nogi pod brodę i skulił się pod ścianą, a następnie jak najgrzeczniejszy Lisek na świecie - zaczął podsłuchiwać. Długo mu jednak nie zajęło zrozumienie tego, że najzwyczajniej w świecie do domu wróciła mamusia. Uśmiechnął się sam do siebie i czekał tylko aż brunet w końcu wejdzie do środka, aby go zapewne pożegnać, jednak… na to nie wyglądało.
- Załatwiłeś spokój?
Zrozumienie tych słów, to była kwestia chwilii. Już nawet nie wliczając całuska, który po tym nastąpił. Lis oczywiście rozjaśnił się niesamowicie, a następnie rozwinął się ze swojego kłębka, jedną, niegrzeczną dłonią szybko odpinając brunetowi spodnie, co skomentował krótkim:
- Ups~
Tym razem to jego kolej na buziaczka - podniósł się delikatnie i cmoknął go raz w usta.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Sob Lis 21, 2015 2:09 am

Słyszał jeszcze jak matka odkręca wodę w łazience. Nie dało się nie słyszeć, ściany tutaj były beznadziejne i przepuszczały każdy dźwięk. Jednak Gabriel nie musiał o tym wiedzieć, bo jeszcze by się wstrzymywał i najlepszą zabawę szlag by trafił. W końcu nie ma nic lepszego niż wysłuchiwane i obserwacja reakcji drugiej osoby na to, co się jej robi. Ah, uwielbiał to. Właśnie takie rzeczy ekscytowały go najbardziej. Najlepiej było, kiedy druga osoba była wyjątkowo wrażliwa. Wtedy to już w ogóle magia. Nie wiedział jednak jak jest z Gabem. Nigdy o tym nie myślał. Czy jego praca nie sprawia, że staje się coraz mniej wyczulony na tego typu sytuacje? A może właśnie zaostrza zmysły? Mógł się jedynie domyślać, bo w jego przypadku losowe przygody seksualne w ogóle nie wpływały na całokształt. Mimo wszystko traktował je pozytywnie, bo miał z tego tylko korzyści. Trzeba umieć się w życiu ustawić.
Spoglądał na niego dość zadowolony, kiedy to rozpinał tatuażyście spodnie. Nie dało się ukryć, że obecna sytuacja mu zwyczajnie pasowała. Przesunął palcami wzdłuż jego ramienia schodząc niżej, aby delikatnie chwycić go za nadgarstek. Od tak, nie w jakimś celu. Drugą dłonią ujął jego podbródek i uniósł delikatnie jego twarz, aby nie mógł się odsunąć. Tym samym zainicjowane przez blondyna cmoknięcie odwzajemnił już nieco mniej niewinnym pocałunkiem. Wpił się w jego usta powoli, acz dość zdecydowanie, przy okazji racząc jego dolną wargę skromnym liźnięciem. W końcu dłoń z nadgarstka znów myknęła wzdłuż ramienia z powrotem w górę, tym razem schodząc na jego plecy. Przyciągnął go bliżej siebie, pogłębiając tylko ich pocałunek, przy czym wydał z siebie ciche, gardłowe mruknięcie.
Kątem oka spojrzał na drzwi, które znów miały czelność się otworzyć i delikatnie uchylić. Trzeba naprawić tę klamkę. Wiedział jednak, że nikt tu nie wejdzie. Koty już siedziały zamknięte w ciemnej sypialni, a Kate zdążyła się umyć i wycofać razem z nimi. Była nawet na tyle taktowna, żeby nie włączać dzisiaj telewizora. Cieszył się, że ma akurat tak wyrozumiałą matkę, choć nie mógł spodziewać się niczego innego, żyjąc z nią w akurat takich warunkach. Pozwalali sobie, póki mogli. Poza tym nie było czego się wstydzić.
Przygryzł lekko jego wargę, uważając przy tym na kolczyk i spojrzał mu w oczy. Coraz bardziej oddawał się nastrojowi, który tak lubił. Być może uda im się spędzić tę noc z przyjemnością. I to wcale niemałą.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Sob Lis 21, 2015 7:14 pm

Oj Allen, on i tak usłyszał odkręcanie wody w łazience. Zdawał sobie też sprawę z tego, że niedługo z jego ust zaczną wypływać dźwięki, które będzie słychać w całym domu, a... a on wolałby, żeby jego matka tego nie słyszała. Już nie chodzi tu o takie typowe "bo ja się wstydzę", ale też oto, że Gabryś bardzo sobie ceni sen i głupio by mu było, jakby swoim zachowaniem kogoś obudził. Nie wiedział jednak jak bardzo później o tym zapomni i zatraci się w tej przyjemnej czynności. Niczego nie był pewny w tym momencie, właśnie liże się ze swoim tatuażystą, podczas gdy jego matka śpi sobie w drugim pokoju z dwoma kocurami. I have no power here.
Jak na to wszystko działała jego praca? Cóż... Lis nie był pewien, czy ta czynność ma większy nacisk na jego psychikę czy ciało. Jasnym jednak jest, że o wiele lepiej będzie się to robiło z Allenem, niż z jakimś przypadkowym mężczyzną, którego właściwie nie zna i chodzi tu tylko o to, by on poruchał, a Gab ma dać dupy. Tutaj nikt mu za to nie zapłacił, on dał mu pieniądze, to się różni na tak wielu płaszczyznach, ale czy jest wrażliwy? On myśli, że tak.
Na rozpięciu spodni się oczywiście nie skończyło, ponieważ blondyn chcąc pójść o kolejny krok dalej, rozchylił trochę materiał, aby zrobić więcej miejsca dla swojej dłoni, by ta następnie wślizgnęła się do środka. Zamruczał satysfakcjonująco, gdy jego mały cmok przerodził się w coś mniej grzecznego, z uśmiechem także dostając delikatnych dreszczy na to całe smyranie po ramieniu. Jego druga dłoń musiała się jednak gdzieś podziać, więc korzystając z okazji, że jest już bliżej niego - oparł rękę na jego klatce piersiowej, a następnie nie śpiesząc się, przesuwał ją w stronę ramienia bruneta. Odetchnął wolno, gdy tatuażysta przejechał mu językiem po wardze, z kolei zajętą już łapką masując dolną partię ciała chłopaka, bo przecież po to powędrował tam dłonią. W górę, w dół, okrężne ruchy, smyranie, zaciskanie, wszystko czego dusza zapragnie.
Jednak w przeciwieństwie do tatuażysty, on nie zauważył uchylonych drzwi. Zauważył jednak, że jego ubranie zaczynało mu w tym momencie trochę przeszkadzać. Oczywiście nie omieszkał chować przed brunetem tego faktu, ponieważ powiercił się nieco - korzystając również z okazji, w której na chwilę się od siebie odkleili, cmoknął go prędko gdzieś w okolicach szyi.
- Gorąco?
Zapytał z małym uśmieszkiem, kierując wzrok na krocze bruneta.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Pon Lis 23, 2015 7:25 pm

Nie powinni się przejmować niczym. Ani drzwiami, ani cienkimi ścianami. Tu mogli iść na całego i nikt im nie przeszkodzi. W końcu sami swoi, hah. Tylko on i... drugi on. Przelustrował spojrzeniem chłopaka, niby ukradkiem, ale dobrze wiedział, że tamten pewnie poczuł na sobie ten wzrok. Właściwie Allen nigdy nie zastanawiał się nad swoją seksualnością, a powinien, bo na tym szczeblu coś było wyraźnie nie tak. Panie, chłopcy, kozy? Nic nie stanowiło różnicy, póki było: a) atrakcyjne, b) bogate, c) świetną osobą. W tym przypadku nie wiedział jednak czy chodzi o pierwszą czy ostatnią opcję, jednakże już wcześniej zdarzyło mu się przyłapać na niechęci do urody Gabriela, więc co... pociągał go jego charakter? Może.
Nieważne jaki był powód, jego dotyk z pewnością działał na bruneta. Dowód temu dawały ciche pomruki, szczególnie wyczuwalne, gdy się całowali. Najchętniej by nie przerywał, a przynajmniej jeszcze nie, ale blondyn najwyraźniej miał coś do powiedzenia.
- Nawet bardzo. - nie czekając na żadną reakcję, chwycił za brzeg spodni chłopaka i wsunął za niego palce. Te zaś przesunęły się w kierunku rozporka, który to zaraz rozpięły. Powolutku zsunął z niego odzienie, całując go przy tym po szyi. Chciałby wycałować całą jego szyję i obojczyki, ale nie mógł. Musiał uważać na folię i to, co znajdowało się pod nią. Tatuażu raczej nie zniszczy, ale nie chciał wywołać problemów z gojeniem. Pozostawiwszy go w samej bieliźnie, sięgnął do własnych spodni i zsunął je ze swoich bioder, aby za chwilę pozbyć się ich całkiem. I oto są, obaj niemal nadzy, jak w jakimś amoku. Brunet przycisnął dłoń do swojej erekcji, chwytając Gaba za przedramię. Przyciągnął go do siebie, niemal nachalnie na ponów przyciskając do siebie ich usta. Zwinnie wsunął język między jego wargi i musnął nim jego język. Bawił się nim, choć po części nieświadomie. Po prostu lubił takie gierki. Zazwyczaj ludzie zaczynali się niecierpliwić i przejmowali inicjatywę, a to przecież lubił najbardziej.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Sob Lis 28, 2015 1:13 am

Niechęć do jego urody... a może niechęć do niego, do jego osoby, do sposobu w jaki zdobi ciało, do charakteru, koloru włosów, wzrostu, stylu bycia. Ludzi, którzy postanowili zamienić z nim o dwa słowa więcej, mógłby policzyć na palcach jednej ręki. Chyba w poprzednim wcieleniu musiał być kimś naprawdę złym i okrutnym, skoro teraz tak bardzo docierają do niego słowa "we wszystkim musisz radzić sobie sam", mimo iż on tego nie chce do siebie dopuszczać. A przecież on nie chce żeby było źle, nigdy nie chciał źle, ale dlaczego właśnie tak ciągle jest? Tańcząca marionetka, której drewniane dłonie powoli zaczynają się rozpadać, nie mogąc utrzymać się na linkach, które je ciągną. Brzydkie kaczątko. Czarna owca. Zapchajdziura.
Dziwka.
A tfe.
Jeśli już jesteśmy w temacie -  zamknął oczy, czując jak brunet wsuwa dłonie pod materiał jego spodni. Na tę chwilę pozwolił sobie nic nie robić, nawet jego dłoń zaprzestała ruchów. On tylko oddychał głęboko, delektując się tymi łaskoczącymi pocałunkami na jego szyi, które prawie jak zawsze, sprawiały u niego dreszcze na karku. Z przyjemnością stwierdził także, że gorąc jaki wcześniej odczuwał nieco zelżał, gdy pozbawiono go odzienia i zostawiono w samej bieliźnie. Sam jednak tak nie został, odsunął od niego dłoń, obserwując jak powoli oboje zaczynają być półnadzy, zgadywał też pewnie, że niedługo i to "pół" zostanie tutaj odsunięte na rzecz dalszego rozwinięcia akcji. Nie, nie protestował, wręcz przeciwnie - nachalność, którą postawił Allen w ponowieniu pocałunku, wzmogła w nim jeszcze większą chęć dotykania go. Nie odsuwając się od jego ust, po prostu przełożył nad nim nogę, by usiąść na nim okrakiem, a następnie położył dłonie na jego podbrzuszu. Powoli, bez pośpiechu lecz bardzo wyczuwalnie zaczął sunąć tymi dłońmi wzdłuż jego tatuaży. Sine dłonie pięły się w górę, chcąc objąć dotykiem każdy fragment jego atramentu, aż w końcu dotarły do szyi, po której go pogłaskał i poleciał dalej, na policzki, z policzków na czarne włosy, a te wręcz automatycznie przeczesał. Nie raz, nie dwa. Rozdwojony język nie był w tyle, włączył się małych igraszek, by za chwilę przekazać pałeczkę zębom - przygryzł jego dolną wargę, pociągnął do siebie i puścił. Pocałował ponownie, automatycznie wsuwając jaszczurkowy język, którym przesunął po jego podniebieniu.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Nie Gru 06, 2015 12:52 am

Uwielbiał te długie, soczyste pocałunki, pełnie namiętności i zabawy językami. I właśnie takie starał się dawać innym. Uniósł kąciki ust w odpowiedzi na przygryzanie wargi i odwzajemnił pocałunek, który otrzymał chwilę później. Rozchylił usta, zapraszając jego język do igraszek. Pocałunek zaczął robić się wilgotny, a z każdą chwilą nabierał na natarczywości. Mruknął przeciągle, ściskając jego ramię. Nie planował jednak na długo pozwolić mu zostać w takiej pozycji. Szarpnął lekko jego wargę i szybko się podniósł, przy okazji go z siebie zrzucając. Role znów się zmieniły. Zawisł nad blondynem, ciągnąc końcem języka pod jego szyi aż do ucha, które lekko przygryzł. Nie mógł zając się okolicami jego obojczyków, ale mógł to zrobić z niższą partią jego ciała. Momentalnie zszedł ze swoimi działaniami nieco niżej. Złożył kilka pocałunków na linii żeber chłopaka, pozostawiając za sobą parę delikatnych malinek. Niespiesznie schodził coraz niżej, czule pieszcząc jego skórę. Całował okolice pępka, schodząc w stronę biodra, gdzie lekko go ugryzł. Zerknął w górę, w jego oczy i uśmiechnął się nieco zawadiacko w momencie, w którym lizał jego podbrzusze. Tam też na chwilę się zatrzymał. Jedna malinka, druga. I kolejna. Drażnił go. Ruszył dalej i mogłoby się zadawać, że zrobi coś konkretnego, ale zamierzał się z nim drażnić. Chwycił go pod kolanem i rozchylił mu uda. Tym razem to właśnie ich wewnętrzną część zaczął całować i podgryzać, co jakiś czas tylko zerkając w górę. W końcu jednak uznał, że nie może się tak bawić wieczność. Przytknął usta do jego bielizny w miejscu, w którym spoczywał jego członek. W międzyczasie wsunął palce pod cienki materiał, powoli zsuwając go w dół.
- A może jeszcze cię podrażnię? - rzucił, nagle odsuwając nieco głowę i pozostawiając go wciąż zakrytego. Takie zabawy strasznie go jarały. Szczególnie, kiedy partner naprawdę tego chciał.

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Nie Gru 06, 2015 11:45 pm

Takie pocałunki są najlepsze, nic więc dziwnego, że blondyn ze smutkiem się z nimi pożegnał. Nie narzekał na pozycję, posiedziałby sobie tak jeszcze trochę, ale skoro brunet miał inne plany, no tooo... co się tu będzie przeciwstawiał, co nie? Kiedy tylko wylądował plecami na pościeli, przesunął ramiona nad głowę po drodze także zgarniając zbędne kosmyki ze swojej twarzy. Urocze liźnięcie. Nawet lekko go połaskotało, więc kąciki ust od razu uniosły się w górę wraz z cichym chichotem, którego po prostu nie mógł powstrzymać. Nie mógł powstrzymać się też przed szybkim przeczesaniem jego włosów, aczkolwiek za chwilę łepek tatuażysty mu zniknął gdzieś tam na dole, och. Ciekawskie oczy jednak za nim powędrowały, za chwilę z przyjemnością delektując się widokiem powoli powstających malinek na jego ciele. Opuścił leniwie powieki do połowy i przygryzł nieco dolną wargę, swoimi dłońmi przesuwając uważnie nad obojczykami - to było naprawdę odprężające, nie pamiętał w sumie kiedy ostatni raz został obsypany malinkami. Klienci zazwyczaj nie zawracali sobie głowy tymi szczegółami, ale w jego mniemaniu były one... urocze. Nie były piękne, ale dla niego wyglądały naprawdę słodko.
- Aj...
Mruknął bardziej do siebie niż do niego, gdy brunet podrażnił zębami jego biodro. Nie bolało, jednak sprawiło, że oczy blondyna otworzyły się ponownie i chyba akurat w dobrym momencie. Złapał wzrok tatuażysty i... ech. Dokładnie wtedy jego policzki zabarwiły się na czerwono, zaś usta uchyliły się nieśpiesznie, by wypuścić podłużne jęknięcie spowodowane językiem Allena na podbrzuszu blondyna. Od razu żałośnie przekręcił głowę na bok i zasłonił usta jedną dłonią, próbując teraz w ciszy przetrwać kolejne malinki na podbrzuszu - wstydzioszek. Nie udało mu się to jednak, szczególnie, gdy brunet postanowił podrażnić go jeszcze bardziej i tym razem wziął sobie na cel jego uda. Od razu zahaczył palcami o zęby, na wstępie robiąc mu koncert westchnień w raczej pozytywnym znaczeniu. Wiercił się, zaglądał tam, zagryzał palce, postękiwał i na koniec aż zacisnął pościel w dłoniach, gdy usta bruneta zetknęły się z materiałem jego bielizny. Klatka piersiowa Lisa uniosła się gwałtownie, a on wstrzymując oddech, czuł jak powoli jest tej bielizny pozbawiany... znaczy no prawie. Uniósł brwi, powietrze wypuścił i po chwilce analizy jego słów, poliki blondyna ponownie go zapiekły.
- Mm…
Krótkie nic małej i zawstydzonej wiśni, jako zgoda na dalsze "igraszki".

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Allen D. Nayeli
Destroyed Citizen
avatar
Tytuł :
Drug Dealer.

Wiek :
Dwudziestka.

Znak zodiaku :
Cancer

Narodowość :
British boy.

Pochodzenie :
Bristol.

Zawód :
Degenerat.

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t364-i-count-your-heartbeats-before-you-sleep#1417
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Pon Gru 07, 2015 10:23 pm

Z jednej strony dalej chciał się z nim drażnić i nie przechodzić do konkretów. Kilka całusów tu, trochę lizania tam... Mógłby się tak bawić aż Gabriel zacząłby błagać o coś więcej, ale nie chciał. A nie chciał dlatego, że sam pragnął, żeby wszystko już ruszyło dalej. Nie miał ochoty na długie wstępy i powolne wprowadzanie w nastrój. Tym razem miał ochotę działać szybko, może wręcz gwałtownie. Możliwe też, że zbyt szybko dla jego partnera, ale to nawet lepiej. Będzie miał intensywniejsze doznania. Szczególnie w tym stanie, w którym jego policzki kolorem mogły konkurować z kwiatami powstającymi na jego obojczykach. To urocze, ale w pewnym sensie budziło w Allenie tryb sadysty.
Uniósł się lekko, obmyślając swój misterny plan ataku, ale jednak porzucił ten pomysł. Przygryzł wargę, lustrując spojrzeniem jego niemal całkowicie nagie ciało. Właśnie, niemal. Chwycił za jego bieliznę, a ta chwilę potem już nie sprawiała problemów. Pochylił się nad zupełnie nagim Gabrielem i przeczesał palcami jego włosy. Rzucił mu krótkie spojrzenie w oczy i ucałował jego policzek. Znów ruszył tą samą ścieżką, po drodze zaliczając żebra, brzuch i podbrzusze. I w końcu mógł przystąpić do czynności, która wręcz nienormalnie go podniecała. Parokrotnie musnął palcami jego członek, przysysając się do skóry tuż u jego nasady. Myślał, że nie wyjdzie, więc ku swojemu zaskoczeniu pozostawił tam malinkę. Obadał spojrzeniem twarz Lisa, kiedy ujmował w dłoń jego przyrodzenie. To, co liczyło się dla niego najbardziej to właśnie reakcje na to, co robi. Dla bruneta nie było nic bardziej podniecającego niż partner wyraźnie okazujący jak podobają mu się zadawane pieszczoty. Nakręcało go to jak korbka. Wciąż spoglądając w jego stronę, końcówką języka ślizgnął się po całej długości prącia, kończąc tenże ruch ucałowaniem końcówki. Na razie się jeszcze bawił. Zobaczymy co będzie dalej.~

_________________

Powrót do góry Go down
Gabriel Foks
Restless One
avatar
Tytuł :
Naughty Fox

Wiek :
Osiemnaście lat

Znak zodiaku :
Scorpio

Narodowość :
Polsko-Japońska

Pochodzenie :
Juuryoku

Zawód :
Kakougan | 2-3

Stan cywilny / Partner :
can't do it alone



http://bottledstars.forumpl.net/t354-kurczony-pieczak
http://bottledstars.forumpl.net/t376-gabriel-foks
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   Czw Gru 10, 2015 3:09 am

Przymrużył leniwie złote oczy, gdy czuł, że jego bielizna już zaraz wyląduje na ziemi. W pewnym sensie była to duża ulga, ponieważ zaczynało mu się robić gorąco,  a jak wiadomo - bez zbędnego w tym momencie odzienia było lepiej. Druga strona tej sytuacji jest taka, że sama świadomość bycia przed tą osobą nago... jakoś samoistnie go nakręcała - sam symbol nagości był dla niego po prostu tak nienormalnie... podniecający? A więc gdy już był "wolny", ponownie zgiął nogi w kolanach, dodatkowo te nóżki zapraszająco rozkładając, by brunet mógł mieć do jego mordki łatwiejszy dostęp.
Mając jego twarz znowu u góry, nie omieszkał się spojrzeć mu w oczy i po prostu unieść kąciki ust po małym całusie w policzek. Z chęcią by też i przytrzymał go trochę tam u góry, jednak ten najwyraźniej miał inne plany, więc jedynie przesunął dłonią po jego ramieniu, gdy brunet znikał gdzieś na dole. Już od początku było wiadome co ten chce zrobić, jednak zrobiło się gorąco dopiero gdy tam dotarł, och Gabryś. Z ust wymsknął mu się stłumiony jęk, który oczywiście zablokował dłonią. Ciekawie będzie wyglądać jego mina, gdy rano wstanie i obejrzy sobie te wszystkie malinki, które zrobił mu tatuażysta, no nie ma co. Jednak teraz brunet bardzo łaknął reakcji Lisa, więc aż żal byłoby nie wspomnieć o tym, jak to z błyszczącymi ślepiami uważnie obserwował jego poczynania z pojedyńczymi postękiwaniami za każdym razem, gdy ten kot akcentował swoje ruchy. Rozchylił swoje uda na tyle, ile mógł, maniakalnie zagryzając knykcia palca wskazującego, jak i samego palca. Chciał coś powiedzieć, coś, cokolwiek, jednak kolejny ruch bruneta sprawił, że blondyn odchylił łeb w tył z krótkim "ach!~", jednocześnie wiercąc się niegrzecznie tam na dole. Na razie początek, chwilka na rozgrzewkę.

_________________



Fuck my life.

Δinformator - dziennik - telefon - relacje - pwΔ
#B56367
Powrót do góry Go down
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie nr 13 - państwo Nayeli
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Toksyczny związek a małżeństwo wg. Biblii
» Rodzaj ludzki, małżeństwo biblijne - genetyka - powrót do podstaw.
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» DZIECIŃSTWO SŁODKIEGO NATHAIRKA :I [Nathair, Nathaniel, Lion]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Unbottled :: Offtop :: Archiwum :: Inne-