IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Amanogawa
The Other
avatar
Tytuł :
Założyciel

Wiek :
-

Narodowość :
-

Pochodzenie :
-

Zawód :
Administrator

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t1-regulamin
http://bottledstars.forumpl.net/
PisanieTemat: Kawiarnia   Czw Lis 12, 2015 1:19 pm


━ Kawiarnia ━
Powrót do góry Go down
Angeli S. Alvbris
Exceptional One
avatar
Tytuł :
Sick Angel

Wiek :
Dziewiętnaście lat

Znak zodiaku :
Pisces

Narodowość :
Szwed

Pochodzenie :
Sztokholm

Zawód :
Shuryuudan | 4-3

Stan cywilny / Partner :
samotny



http://unbottled.forumpl.net/t501-sick-angel#2082
http://unbottled.forumpl.net/t521-angeli-s-alvbris#2206
PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Nie Mar 20, 2016 7:10 pm

"Ten egoistyczny cymbał doprowadzi mnie niedługo do stanu przedzawałowego"
Tak mniej więcej wyglądały myśli Ann w tej chwili, gdy powolnym krokiem wlókł się w stronę piwnicy, aby odsiedzieć swoją karę w szkolnej kawiarence. To było naprawdę niedorzeczne, dlaczego on - ktoś, kto chciał załagodzić owy spór i posadzić rozwydrzonego przewodniczącego z powrotem na miejsce, miałby dzielić karę razem z nim? Gdzie jest sprawiedliwość w tej elitarnej szkole dla snobistycznych White'ów, Ann mógłby teraz siedzieć w swoim pokoju i czytać książkę lub porobić wieczorne zdjęcia na wybrzeżu, ale nie, no po co, lepiej myć podłogi w kawiarence. Co za niekompetentna szkoła.
Małe westchnienia Ann roznosiły się po całej piwnicy, mieszając się z tupnięciami jego przetartych, rozsznurowanych, czarnych martensów, które założył niechętnie przed wyjściem ze swego cieplutkiego pokoju. Miał nadzieję, że szybko uwiną się z tą sprawą i będzie mógł wrócić do siebie, zanim Laurence wyleje na niego całą swoją frustrację i dodatkowo zrówna z ziemią. Krzywdą dla niego było to, że starał się trzymać swoje nerwy na wodzy i mieć cierpliwość oraz przebaczenie dla tego chaotycznego, bogatego dzieciaka. Nie wiedział jak długo był w stanie wytrzymać taki stan rzeczy, ale jak na razie bardzo dobrze mu szło. Każdy głupi pozazdrościłby mu tego niesamowitego pokładu cierpliwości, który był właściwie już na granicy - Ann nie zamierza tolerować tego, że jest traktowany jak zabaweczka, do końca ich żywota w tej szkole. "Brakuje jeszcze gwałtu, napiszę książkę jak się to spełni - "mobbing szkolny"" parsknął pod nosem i stanął przed drzwiami do kafejki. Spojrzał na siebie, przyduże martensy, jeansy z dziurami, znów za duży sweterek z białą koszulą (klik.), a falowane włosy do łopatek zgarnięte w niechlujnego koczka. Wdech, wydech, wszedł do środka.
- Dzieeee.... - zaczął, jednak w środku nikogo nie zastał. Zamiast tego przywitał go ogólny chlew, mop z wiadrem, środki czystości, jakieś szmaty do wycierania i liścik od dyrektora "Laurence, Angeli - do jutra rano wszystko ma błyszczeć, w przeciwnym razie wymyślimy wam coś lepszego. Pozdrawiam, dyrektor."
- Super. - odkaszlnął sobie, zgniótł karteczkę i wsunął ją do kieszeni. Która godzina była właściwie? Dochodziła dziewiętnasta, a tego imbecyla dalej tu nie było. Jeśli go wystawi, Ann spędzi tu calutką noc.
- Gówniarz.
Powrót do góry Go down
Laurence White
Noble One
avatar
Tytuł :
White Rabbit

Wiek :
Dziewiętnaście lat

Znak zodiaku :
Capricorn

Narodowość :
Obywatel Stanów Zjednoczonych

Pochodzenie :
New York

Zawód :
Uczeń Shuryuudan

Stan cywilny / Partner :
Kawaler



http://bottledstars.forumpl.net/t355-julien-white#1394
http://bottledstars.forumpl.net/t343-j-white#1346
http://unbottled.forumpl.net/t344-laurence-white
PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Nie Mar 20, 2016 7:38 pm

Nie jego wina, że nauczyciel był całkowicie nierozumny. Przynajmniej tak według niego było, inaczej odpowiedziałby mu na jego pytania, a tak Laurence stwierdził z przekonaniem, iż nie nadaje się on kompletnie na pozycję nauczyciela. O tak, ten człowiek potrafił doprowadzić do granicy wytrzymałości, nawet tych opanowanych. Z początku nie chciał odbyć kary, jaką została mu powierzona, ale z racji, że musiał ją dziwnym trafem dzielić ze swoim zastępcą, przystał na to. Ciekawy był, po jaką cholerę Ann się wtrącał skoro wcale nie musiał i zapewne gdyby tego nie zrobił nie musiałby siedzieć dzisiaj tu z nim, ale, tak czy siak, dla niego lepiej. Stał oparty pod ścianą w kawiarence czekając przy tym na swojego towarzysza, czy jakkolwiek by go tu nazwać. Usłyszał stukające buty o podłogę to oznaczało, że chłopak już dotarł tyle, że nie zauważył go. Nic dziwnego. Chłopak stanął w ciemnym koncie jak najdalej wszystkiego.
- Laurence jestem, miło mi.
Burknął. Gówniarz? To, że był kilka miesięcy od niego młodszy nie oznaczało, że jest gówniarzem. Wzrostem byli prawie na równi, Laurence ma dokładnie 188 cm wzrostu, więc był zaledwie wyższy o kilka centymetrów. Wynurzył się w końcu z cienia jak z horroru. Machnął ręką w stronę chłopaka.
- To Twoja wina, że tu jesteś. Trzeba było siedzieć i się nie odzywać, a tak jesteś na mnie znowu skazany. Chyba, że lubisz to.
Droczył się, chyba. Kto tam go wie.

_________________

Powrót do góry Go down
Angeli S. Alvbris
Exceptional One
avatar
Tytuł :
Sick Angel

Wiek :
Dziewiętnaście lat

Znak zodiaku :
Pisces

Narodowość :
Szwed

Pochodzenie :
Sztokholm

Zawód :
Shuryuudan | 4-3

Stan cywilny / Partner :
samotny



http://unbottled.forumpl.net/t501-sick-angel#2082
http://unbottled.forumpl.net/t521-angeli-s-alvbris#2206
PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Nie Mar 20, 2016 8:12 pm

Na obcy dźwięk w pustym pomieszczeniu, Ann podskoczył jak przestraszony kurczak i zaczął rozglądać się na wszystkie strony. Zląkł się, nie wziął leków? Jak mógł nie wziąć dzisiaj leków, dlaczego nie wziął leków, musi szybko wrócić do pokoju, póki jeszcze nie ogarnął go ten straszliwy stan. Miał wrażenie, że zaraz wszystko zacznie mu wirować, a ciało odmówi posłuszeństwa i upadnie bezwładnie na podłogę, a on będzie łkał modląc się o to, by ktoś z góry przyszedł chociaż sprawdzić jak im idzie, żeby mu pomóc.
Ach, to tylko Laurence.
Nieco zirytowany albinos przejechał po nim karcącym wzrokiem, odznaczającym się wyraźną wyższością. Tak się nie robi, Ann był pewien, że White specjalnie tam stanął, aby go potem przestraszyć. Jego schizofrenia nie była jakoś specjalnie ukrywana, jednakże on nie chwalił się nią na prawo i lewo. Ten fakt znają jedynie nieliczne osoby, dyrekcja, pielęgniarka, nauczyciele, wychowawca, paru znajomych i... Laurence White. Nie dał sobie jednak wywijać numerów, ponieważ obowiązkowo brał swoje leki, jednak... ech, tak, udało mu się tym razem. Ponury nastrój od razu otoczył całą kawiarenkę swoimi strasznymi ramionami, co dało się mocno odczuć, jednak Ann zamiast rozwiać ciemne chmury, postanowił się z nimi przywitać.
- A mi nie. - wypalił i rozejrzał się ponownie po kawiarence, ogarniając wzrokiem ten cały syf. Raz, dwa, trzy, cztery, spokojnie Anniś.
- Jakbyś się nie odzywał i grzecznie siedział, to w ogóle nie musielibyśmy tu przychodzić, ale nie, ty musisz zawsze wtrącić swoje trzy grosze. - mruknął, mierząc go ostrym spojrzeniem i wziął szmatkę wraz z jakimś spreyem - najpierw trzeba przetrzeć stoliki oraz krzesełka.

_________________

Powrót do góry Go down
Laurence White
Noble One
avatar
Tytuł :
White Rabbit

Wiek :
Dziewiętnaście lat

Znak zodiaku :
Capricorn

Narodowość :
Obywatel Stanów Zjednoczonych

Pochodzenie :
New York

Zawód :
Uczeń Shuryuudan

Stan cywilny / Partner :
Kawaler



http://bottledstars.forumpl.net/t355-julien-white#1394
http://bottledstars.forumpl.net/t343-j-white#1346
http://unbottled.forumpl.net/t344-laurence-white
PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Nie Mar 20, 2016 8:44 pm

Lien wiedział bardzo dużo i bardzo często lubił tę wiedzę wykorzystać, a sprawa z Ann... dawała mu satysfakcje. Lubił go dręczyć, ale z drugiej strony wydawał mu się on dość kruchy. Może i tego nie widać, ale Laurence w jakiś sposób lubił go i próbował dbać o niego, na swój chory sposób.
- Nie moja wina, że nauczyciel jest imbecylem i beztalenciem. Poza tym Ann zawsze w jakiś dziwny sposób znajdujesz się tam gdzie ja, czyżby to przeznaczenie?
Trochę się droczył, trochę mówił prawdy. Podszedł do niego od tyłu i tym samym poczochrał mu tą jego białą czuprynę, nie zważając na to, czy mu się to podoba, czy nie.
- Albo po prostu ja lubię spędzać z Tobą czas. To dosyć dziwne, bo tylko Ciebie polubiłem, inni jakoś irytują mnie samym swoim istnieniem.
Niestosowne miejsce do chorych wyznań psychopaty, który sam do końca nie wie co mówi. Usiadł na krześle zmęczony. Ledwo przyszedł i już się zmęczył. Oczywiste było to, iż mimo to, że uwielbiał porządek, tu nie miał zamiaru nic ruszyć. Możliwe, że miał ku temu ukryte powody, których raczej prędko nie wyjawi. Ten chłopak faktycznie był dziwnym człowiekiem. Zmieniał się to logiczne, gdyż jeszcze nie dawno z nikim nie rozmawiał, a jeśli już do tego doszło to odzywał się tylko i wyłącznie chamsko, nie spędzał z nikim czasu, a samego Ann'a kompletnie nie zauważał. Chyba po prostu powoli przyzwyczajał się do ludzi.

_________________

Powrót do góry Go down
Angeli S. Alvbris
Exceptional One
avatar
Tytuł :
Sick Angel

Wiek :
Dziewiętnaście lat

Znak zodiaku :
Pisces

Narodowość :
Szwed

Pochodzenie :
Sztokholm

Zawód :
Shuryuudan | 4-3

Stan cywilny / Partner :
samotny



http://unbottled.forumpl.net/t501-sick-angel#2082
http://unbottled.forumpl.net/t521-angeli-s-alvbris#2206
PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Nie Mar 20, 2016 9:25 pm

Wywrócił oczami na jego kolejną, beznadziejną gadkę, która nawet nie miała sensu, jednak sam Lu chyba nie do końca zdawał sobie z tego sprawę. Jakiż on był momentami głupiutki, naprawdę. Z lekka zażenowany Ann przetarł szybko pierwszy stolik oraz krzesełko, które zaraz postawił do góry nogami na stoliku. Po chwili postanowił jednak rozjaśnić go w tej jego małej gafie, więc...
- Byłem w tej klasie z tobą, ośle, chodzimy do tej samej klasy, mamy lekcje w tej samej sali, to chyba jasne, że byłem tam gdzie ty. Czy ty czasem myślisz zanim coś powiesz? - burknął i psiknął sprayem kolejny stolik, by go zaraz wytrzeć, jednak nie widział nawet gdzie psika i czy trafił, ponieważ ktoś skutecznie ograniczył mu pole widzenia. Poczochrane włosy wyswobodziły się z luźnej gumki i opadły mu na błękitne oczy, zaś sama gumka zaplątała się gdzieś między kosmyki. Zdegustowany albinos odstawił szmatkę i spray, a następnie odgarnął sobie włosy za uszy, próbując też wynaleźć zagubioną gumkę wśród gęstwiny białych włosów. Po kilku próbach w końcu mu się to udało, ale wtedy do jego uszu dotarła cudowna melodia "(...) lubię spędzać z Tobą czas. (...) tylko Ciebie polubiłem (...)", och no po prostu miód na uszy, będzie to musiał gdzieś zapisać, to chyba najbardziej udany żart ever. Dziki śmiech Ann za 3... 2... 1...
- AHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA! - można sobie rękę uciąć, że ten śmiech słychać było pewnie u góry, no to jest jak dwa plus dwa. Roześmiany albinos spojrzał na niego z pobłażliwym wyrazem twarzy, och chyba mu się nawet łezka w oku zakręciła, a falowane i chaotyczne włosy, które teraz zgarnął w tył jednym ruchem dodawały mu jakiegoś takiego śmiesznego uroku.
- Dobre ziomuś, prawie się nabrałem, a teraz zbieraj dupsko i sprzątaj. - odkaszlnął sobie króciutko, zgarnął włosy ponownie w chaotycznego koczka i zaczął ścierać resztę stołów.
Powrót do góry Go down
Laurence White
Noble One
avatar
Tytuł :
White Rabbit

Wiek :
Dziewiętnaście lat

Znak zodiaku :
Capricorn

Narodowość :
Obywatel Stanów Zjednoczonych

Pochodzenie :
New York

Zawód :
Uczeń Shuryuudan

Stan cywilny / Partner :
Kawaler



http://bottledstars.forumpl.net/t355-julien-white#1394
http://bottledstars.forumpl.net/t343-j-white#1346
http://unbottled.forumpl.net/t344-laurence-white
PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Nie Mar 20, 2016 9:49 pm

Czemu jak zawsze próbuje być miły, bądź szczery sam ze sobą to brane jest to jako żart? Tak nie może być. Głośny śmiech Ann'a wywołał u niego lekką irytację, tak samo, jak mało zabawna spostrzegawczość chłopaka. Przecież nie chodziło mu o wspólne spędzanie czasu w klasie, lecz poza nią. Może specjalnie pakował się w kłopoty, bo wiedział, że ten zawsze go jakoś poratuje? Różnie bywa w jego nędznym życiu. Wstał gwałtownie, przy czym podstawił siłą haka chłopakowi tuż pod nogi, a sam swoim ciężarem ciała zmusił go do upadku prosto na ziemie, mogło trochę zaboleć, ale sam Lien usiadł na nim okrakiem i obie jego dłonie przytrzymał twardo do ziemi za nadgarstki białowłosego. W międzyczasie można było usłyszeć spadającą i odbijającą się puszkę po sprayu i podłogę, na której oni obecnie teraz byli. Przybliżył swoją twarz bliżej chłopaka i prosto w ucho wyszeptał mu słowa, które były prawdziwe, tak przynajmniej sądził.
- Ann kochanie drogie, kto powiedział, że to był żart? Mówię całkiem poważnie.
Chłopak mógł poczuć jego ciepły oddech na swoim karku, a sam Lien dopiero po minucie zabrał swoją twarz i spojrzał na niego. Zawiesił się chyba albo zwyczajnie nie wierzył w to, co powiedział.
Oczywiście Laurence miał problemy z wyrażaniem uczuć i dalej ma, ale zawsze był szczery do bólu i pewny wszystkiego, więc i tu nie zwątpił. Nie bez powodu inaczej czuje się w jego towarzystwie niż przy kimś innym. Nadal jednak siłą przytrzymywał go, a z racji, że fizycznie Lien był dużo silniejszy to nie było to wcale trudne.

_________________

Powrót do góry Go down
Angeli S. Alvbris
Exceptional One
avatar
Tytuł :
Sick Angel

Wiek :
Dziewiętnaście lat

Znak zodiaku :
Pisces

Narodowość :
Szwed

Pochodzenie :
Sztokholm

Zawód :
Shuryuudan | 4-3

Stan cywilny / Partner :
samotny



http://unbottled.forumpl.net/t501-sick-angel#2082
http://unbottled.forumpl.net/t521-angeli-s-alvbris#2206
PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Nie Mar 20, 2016 11:47 pm

Miał naprawdę duże nadzieje na to, że nie będą tu siedzieć całą noc i szorować tych podłóg. Był dzisiaj naprawdę zmęczony, po zajęciach poszedł szybko do Kinzoku po książkę i żeby wywołać zdjęcia, które zrobił ostatnio. Na zajęciach mieli zrobić projekt i dostępne mieli trzy tematy, a że Ann nigdy jakoś bardzo nie chciał się ograniczać, wybrał temat dowolny i nazwał go "ciało". Był bardzo ciekawy jak nauczyciel odbierze jego dość kontrowersyjne zdjęcia, w których występował głównie on, odsłaniając swoje ciało. Do niektórych zdjęć robił charakteryzację blizn lub siniaków, skupiał się na obojczykach, na oczach, dłoniach, dołeczkach, plecach, krzyżu, niektóre zdjęcia były z kwiatami, pełno kwiatów, a wśród nich on. Mimo wszystko dalej brakowało mu jeszcze kilku zdjęć, do których statyw się nie nada, potrzebował ręki człowieka, by ustawić zdjęcie pod właściwym kątem, ale znajomych tutaj to on nie ma. Jednak on i tak był z tego projektu bardzo dumny, dlatego chciał parę fotografii zawiesić sobie nad biurkiem, a resztę wysłać Alexowi, by pochwalić mu się swoją nową pasją. Aczkolwiek do Kinzoku miał dość daleko, a chory na astmnę albinos próbuje siłą zmusić swoje płuca do zaakceptowania takiego stanu rzeczy, ponieważ zadyszki oraz momenty, w których prawie się dusi… nie były fajne. Przywiązany do inhalatora, nienawidził tego. Tak też teraz widać było po nim wyniki długiej wyprawy, gdy z wyjątkowo zmęczonym wyrazem twarzy szorował owe stoliki, ze smutkiem mając wrażenie, że jednak będzie musiał zrobić to sam. Teoretycznie chciał podejść do kolejnego stolika, jednak…. pan White skutecznie mu to uniemożliwił. Ann wypuścił z rąk spray oraz szmatkę, by złapać się jakiegoś stolika czy coś, by nie upaść jak długi na twardą podłogę, ale Laurence miał chyba inne plany. Ann kaszlnął gwałtownie, gdy gruchnął o parkiet i musiał wziąć kilka naprawdę głębokich wdechów, by mieć pewność, że nie będzie musiał łapać szybko po ten nieszczęsny inhalator, bez którego na całe szczęście się obeszło. Oczywiście w pierwszym odruchu zaczął się szarpać, jednakże Lu był strasznie ciężki, a w dodatku unieruchomił on jego dłonie. Dopiero po chwili dotarło do niego, co się tak właściwie stało i w jakiej pozycji oboje się znajdują, toteż wyraz jego twarzy przedstawiał… panikę? Strach? Spojrzał niestabilnemu Lau w oczy z błagającym spojrzeniem "proszę zostaw mnie", jednak ten najwyraźniej nie miał zmiaru go puścić. Z sercem odpierdalającym cancana patrzył jak jego twarz jest coraz bliżej, a na słowa "Ann kochanie drogie" musiał siłą zmusić swoje ciało do posłuszeństwa, gdyż czuł jak powoli robi mu się duszno, a policzki zaczynają go uciążliwie piec. Ciepły oddech na karku tego nie poprawiał, a wręcz sprawiał u albinosa gęsią skórkę, która sytuacji nie malowała na kolorowe barwy. Ann spojrzał na przewodniczącego klasy z wielkim szokiem i paniką wypisaną w oczach, gdy tylko ten się odsunął. Prawie się nie ruszał, jedynie klatka piersiowa unosiła się i opadała w nerwowym rytmie.
- Lu… proszę zejdź ze mnie, póki nie chcesz zrobić mi żadnej krzywdy… proszę... - rzekł cichutko z drżącym głosem, bo wolał nie drażnić go w tej chwili.
Powrót do góry Go down
Laurence White
Noble One
avatar
Tytuł :
White Rabbit

Wiek :
Dziewiętnaście lat

Znak zodiaku :
Capricorn

Narodowość :
Obywatel Stanów Zjednoczonych

Pochodzenie :
New York

Zawód :
Uczeń Shuryuudan

Stan cywilny / Partner :
Kawaler



http://bottledstars.forumpl.net/t355-julien-white#1394
http://bottledstars.forumpl.net/t343-j-white#1346
http://unbottled.forumpl.net/t344-laurence-white
PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Mar 21, 2016 1:00 pm

Nie chciał mu zrobić krzywdy, ale w jakaś część jego krzyczała, by jednak nie odpuścić, nie tym razem. Zbyt długo był obojętny na wszystko, co go otaczało i mimo to, że zdążył się do tego przyzwyczaić to jednak część jego była zupełnie innego zdania.
Był samotny, już nawet nie z wyboru, ale dusza, którą posiadał była pusta, samotna i krzyczała z rozpaczy. Nie miał zamiaru z niego zejść, jednakże wyraz twarzy chłopaka wzbudziła w nim pewnego rodzaju niepokój.
Czy coś się w nim obudziło? Jakieś współczucie? Nie raczej to nie było to. Zabiło mu serce mocniej kilka razy. Nie rozumiał tego uczucia. Nagle zrobiło mu się ciepło. Powietrze, które wychodziło z jego płuc było inne, niż dotychczas. Było to coś nowego dla niego.
Nie znał swoich biologicznych rodziców, a mimo to jego ojczym próbował przekazać mu to uczucie, o którym jest tak głośno - miłość, słowo całkiem mu obce. Był dziwny? Może trochę. Mimo to chciał tego więcej i więcej. Chciał poznać to uczucie bycia kochanym i kochać, nawet jeśli miałby mieć po tym złamane serce. Ann nie tyle co się do tego idealnie nadawał, a był po prostu jedyną osobą, z którą Lien potrafił wytrzymać. Często się z nim droczył, ale nigdy nie miał tak ogromnej ochoty go pocałować tak jak teraz. W jednej chwili próbował się powstrzymać przygryzając przy tym dolną wargę. W tej sytuacji bił się z własnymi myślami i wyklinał sam siebie, że nie potrafi się opanować. Niczym wampir chcący koniecznie skosztować ludzkiej krwi.
Krzywdy?
Nie chciał mu jej zrobić, ale z drugiej strony mógł nie dostać kolejnej szansy, przecież albinos mógł następnym razem unikać go na wszelkie sposoby. Laurence weź się w garść. Przybliżył twarz do twarzy białowłosego. Jego usta bardzo szybko znalazły się na wargach Ann'a, oddając przy tym siłą wymuszony pocałunek, którego nie przerywał. Było to coś zupełnie obcego i zarazem niesamowitego. Ekscytacja zmieniła się w pożądanie, ale nadal nie umiał się temu oprzeć. W myślach powtarzał tylko jedno: Przepraszam Ann. Przepraszam Ann. Przepraszam Ann.

_________________

Powrót do góry Go down
Angeli S. Alvbris
Exceptional One
avatar
Tytuł :
Sick Angel

Wiek :
Dziewiętnaście lat

Znak zodiaku :
Pisces

Narodowość :
Szwed

Pochodzenie :
Sztokholm

Zawód :
Shuryuudan | 4-3

Stan cywilny / Partner :
samotny



http://unbottled.forumpl.net/t501-sick-angel#2082
http://unbottled.forumpl.net/t521-angeli-s-alvbris#2206
PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Mar 21, 2016 11:33 pm

Bał się.
Bał się bardzo.
Co mu może zrobić? Pobić? Zgwałcić? Okraść? Zadźgać? Zmolestować? Było tyle opcji, Lu mógł zemścić się na nim na tyle sposobów, za te wszystkie momenty, w których Ann powiedział o dwa słowa za dużo. Czymże zawinił, że musiał przez to przechodzić? Chciał dla wszystkich dobrze, nawet dla niego, jednak teraz jest w tym miejscu, w takiej pozycji, w takiej sytuacji, dlaczego? Poczuł w sercu jakieś ukłucie żalu i niesprawiedliwości, które z biegiem czasu przestało charakteryzować się głównie agresją lecz wielkim smutkiem… Kochany Ann patrzył teraz na Laurence'a z szokiem oraz strachem wypełniającym jego oczy, jednak wszystko ustąpiło ostrej panice, gdy… gdy go pocałował? Tak bliski kontakt z... kimkolwiek, a już zwłaszcza z White'm włączył u niego żałosną i agresywną panikę.
"To nie powinno się zdarzyć".
Zapłakał w myślach i wydarł się jak tylko mógł, zaczynając się też szarpać mocniej niż wcześniej. Zgiął nogi w kolanach i zaczął uderzać nimi w jego plecy, zaś dłońmi gwałtownie wierzgać - on za wszelką cenę chciał się wydostać. Minęła chwila, ciężka walka, jednak Ann w końcu czując jak małe łezki napływają mu do oczu, zaparł się ze zgiętymi nogami o parkiet, zaś w biodrach znalazł siłę, by odrzucić na bok nachalnego rówieśnika. Gdy tylko wykorzystał fakt jego małej nieuwagi i rozproszenia, prędko wygrzebał się spod niego i… już gdzieś mając jego chaotyczne włosy, które teraz wylatywały mu z gumki oraz łzy, które aż cisnęły mu się do oczu, on prędko podniósł się z podłogi, a  następnie z wielkim wyrzutem cisnął w niego brudną szmatką.
- Jesteś chory!  Sam se to sprzątaj i mnie nie dotykaj! - wypalił z żalem w głosie i przetarł pierwsze słone kropelki, które pojawiły się na jego policzkach. Chwilę później wybiegł z kawiarenki, naprawdę w dupie mając to, czy Laurence tam posprząta czy nie.
Aczkolwiek jednego nie wiedział… mała, drewniana bransoletka z krzyżykiem wyswobodziła się przed chwilą, gdy Ann się szarpał i teraz leżała na parkiecie kawiarenki, niczym zguba zapłakanego kopciuszka.

z/t❤

_________________

Powrót do góry Go down
Laurence White
Noble One
avatar
Tytuł :
White Rabbit

Wiek :
Dziewiętnaście lat

Znak zodiaku :
Capricorn

Narodowość :
Obywatel Stanów Zjednoczonych

Pochodzenie :
New York

Zawód :
Uczeń Shuryuudan

Stan cywilny / Partner :
Kawaler



http://bottledstars.forumpl.net/t355-julien-white#1394
http://bottledstars.forumpl.net/t343-j-white#1346
http://unbottled.forumpl.net/t344-laurence-white
PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Wto Mar 22, 2016 11:43 am

Z początku nie chciał zrobić mu żadnej krzywdy, ale co miał poradzić, kiedy te nieznane mu uczucie było silniejsze, niż poczucie rozsądku. Uczucie, które pragnął więcej i więcej, ale jak to w życiu bywa, nie wszystko układa się tak pięknie, jak sobie tego wymarzymy. Ann dokładnie mu to pokazał wyrywając się spod jego rąk. Gdyby nie poczuł licznych uderzeń, zapewne by nie poluzował swoich rąk, które tak trzymały chłopaka.
To właśnie zadecydowało o skutecznej ucieczce białowłosego. Nie chciał mu zrobić krzywdy, samo jakoś tak wyszło. Nie znał Ann'a na tyle dobrze, by wiedzieć co mu sprawi przykrość, a co pocieszy. Gdy zauważył jak oczy albinosa robią się mokre i napływają licznymi łzami, coś w nim pękło i ogarnęło go poczucie winy. Dziwne. Nigdy nie czuł się, aż tak odpowiedzialny.
Nie było to miłe uczucie, gdyż zazwyczaj zwyczajne nic go nie obchodziło, a w tym wypadku sytuacja była zupełnie inna. Szybko minęło, kiedy ich oczy spotkały się na chwilę, a chwilę potem albinosa już nie było. Chyba był wściekły. Zauważył, że bransoletka chłopaka znajdowała się teraz na podłodze, a nie na nadgarstku młodego Ann'a. Wiedział, że jest dla niego cenna, ale czy po tym wszystkim Ann będzie chciał go jeszcze widzieć? Nie miał ochoty sprzątać tego pomieszczenia, dlatego niedługo po wyjściu Ann'a, sam opuścił to pomieszczenie. Trudno najwyżej ich kara będzie większa.
Nie przejmował się tym zbytnio i ruszył wolnym krokiem w stronę pokoju albinosa, dając mu przy tym więcej czasu na przemyślenia.
Czuł, że czeka go ciężka rozmowa, albo jej brak. Chyba, że zwyczajnie powie mu, iż był to żart i to w dodatku bardzo niesmaczny. W pewnym sensie bał się jego reakcji i już wiedział, że powinien się jednak do niego nie zbliżać.
Ciężki los tego człowieka. Laurence coraz bardziej o tym myślał i o tym, co powinien mu powiedzieć. Wiedział, że nie ważne co powie i tak będzie źle. Obrócić tego w żart nie mógł, bo Ann uzna go za największego dupka i karze mu go zostawić, do uczuć przyznać się nie może, skoro sam nie jest pewny co czuje, a sam Ann uzna to za żart. Głowa go tylko z tego wszystkiego rozbolała. Wyciągnął paczkę papierosów, a następnie zapalił sobie wypuszczając chmurę dymu w górę. Lekka ulga.
z/t

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   

Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Unbottled :: Shuryūdan Academy :: Pawilony szkolne :: Piwnica-