IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Amanogawa
The Other
avatar
Tytuł :
Założyciel

Wiek :
-

Narodowość :
-

Pochodzenie :
-

Zawód :
Administrator

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t1-regulamin
http://bottledstars.forumpl.net/
PisanieTemat: Korytarz   Pon Sie 24, 2015 7:11 pm


━ Korytarz ━
Powrót do góry Go down
Shokoi Tomiko
Noble One
avatar
Tytuł :
Shark

Wiek :
Wkrótce 19.

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Pół Japonka, pół Szkotka.

Pochodzenie :
Amonagawa

Zawód :
Shuryūdan Academy

Stan cywilny / Partner :
Sho.



PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Sie 29, 2015 10:34 pm

Sho naprawdę nie cierpiała początków roku szkolnego. Całe to zamieszanie, ustalanie i wywoływanie doprowadzało ją do migreny. Na jej szczęście spotkanie z wychowawcą skończyło się stosunkowo szybko - głównie dzięki temu, że większość jej klasy nie miała chęci spędzać z nią w jednym pomieszczeniu więcej czasu, niż było potrzebne. Nie to, żeby dzisiaj była wyjątkowo zgryźliwa, chyba po prostu te kilka lat z nią spędzonych uczyniło z patałachów z jej klasy dość wyczulonych na humorki Shokoi. Nie, żeby narzekała. Oczywiście kilka lizusów nie omieszkało się spróbować wcisnąć ją na stanowisko przewodniczącego, ale dobitnie stwierdziła, że, tak samo jak w poprzednich latach, tak i teraz w ostatniej klasie nie ma zamiaru obejmować tego stanowiska. Po co pchać się na widok, skoro bez problemów mogła zawsze trochę postraszyć uczniaka zajmującego tę posadę i tym samym zdobyć to, czego chciała?
Uniosła znudzone spojrzenie znad ekranu telefonu. Nie miała za bardzo co robić, więc po prostu wcisnęła się we wnękę między parapetem a oknem i po raz enty przesłuchiwała swoją ulubioną playlistę. Nie było źle, nikt nie podchodził, by jej przeszkadzać, miała ciszę i spokój i mogła się bez żadnych przeszkód wyciszyć. Przecież tego chciała, prawda? A mimo to z chęcią by otworzyła do kogoś gębę, chociażby po to, żeby go postraszyć. Nikt jednak nie kwapił się, by do niej zagadać, nawet nowi, którzy na razie nie powinni wiedzieć o jej nieprzyjemnym charakterku. Widocznie ktoś im już zdążył o niej naopowiadać, ewentualnie roztaczała naokoło morderczą aurę. Przecież nie wyglądała jakoś naprawdę przerażająco, chyba wręcz przeciwnie, a mimo to było w niej coś, co odstraszało innych. Podświadomie czuła zadowolenie z wywoływania strachu, ale teraz nie miała co ze sobą zrobić, bo ludzie omijali ją szerokim łukiem.
Westchnęła cicho, obracając głowę ku szybie. Rozpadało się, co podniosło ją na duchu. Lubiła deszczową pogodę, słońce ją drażniło i było przyjemne jedynie na wakacjach spędzanych z rodzicami, gdy wylegiwała się na plaży. Było jej przyjemnie chłodno przy zimnym oknie, więc wtuliła głowę między ścianę i okno, po czym zamknęła oczy, przyciszając nieco muzykę lecącą ze słuchawek i pogrążyła się w słodkim półśnie. W ostateczności ktoś przylezie i ją obudzi, o to nie musiała się martwić. Bali się jej, ale równocześnie mieli jakiś szacunek do osoby Sho i woleli unikać sytuacji, które mogły ją rozjuszyć. Jak na przykład spóźnienie się gdzieś. Shokoi się nie spóźniała, nigdy. Gdyby jej się to zdarzyło, nie byłaby sobą. Zawsze starczało jej na wszystko czasu, kwestia zorganizowania i tyle.
Coś walnęło w szybę sprawiając, że prawie spadła na podłogę. Mało tego, z jej ust wydał się mało elegancki okrzyk zaskoczenia. Oczy przechodzących obok uczniów zwróciły się na nią. Z bijącym sercem stwierdziła, że to jakiś głupi ptak jeszcze nie znalazło obie kryjówki przed deszczem.
- Cholerne ptaszysko... - mruknęła cicho, następnie wyniosłym tonem, nawet nie patrząc w stronę gapiów, oznajmiła:
- Nie macie czegoś lepszego do roboty?
Odgłos szybkich kroków wielu nóg usatysfakcjonował ją na tyle, że jej potrzeba odezwania się do kogoś nieco zelżała. Mimo to jej głos zachrypł i miała już ochotę się czegoś napić. Odchrząknęła, co tylko sprawiło, że suche gardło zaczęło ją boleć. Nie chciało jej się wstawać, wyciągać portfela z torby i iść do kawiarenki, żeby kupić sobie porządną herbatę. Najlepiej byłoby znaleźć sobie jakiegoś pomagiera, który by jej coś postawił, może nawet chwilę by z nią posiedział i najlepiej jeszcze zaniósł ją w rękach, bo nie miała ochoty iść sama. Jednak sama perspektywa bycia noszoną przez jakiegoś nic nieznaczącego robala napawała ją obrzydzeniem, więc z tego ostatniego zrezygnowała. Czujnie rozejrzała się po korytarzu. Niech no się ktoś tylko zbliży...

_________________



Ostatnio zmieniony przez Sho dnia Sob Paź 03, 2015 8:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Sie 29, 2015 11:29 pm

Orany, jak ja dawno z pokoiku nie wylazłem, o kurde.. W sumie to chyba koniec tej sielanki, aż mi smutno, jeszcze jestem zasranym przewodniczącym.. mamo! Nawet nie wiem czemu nim jestem, dlaczego mi to strzeliło do głowy? Geez, muszę zacząć myśleć nad tym co robię, bo niedługo koniec szkoły, czas pracować, a siedzeniem w domu hajsu nie zarobię. Dupa w troki, jak to mówią. Na szybko machnąłem sobie poranną toaletę, wiecie, włoski, ząbki i te sprawy, po czym wskoczyłem w mój najsupi zestaw ubraniowy, i mogłem pójść sobie tam daleko. Tylko gdzie? Orany, trudny wybór, mało miejsc znam, mało miejsc pamiętam, więc pewnie do szkoły wbiję, aż mi żal samego siebie. Ogólnie, jak już o liceum, podobno teraz jakieś spotkania klasowe są, kółka zażaleń czy coś, ciekawe czy będę musiał tam poleźć, jak tak - lipa. Nie, że mi się nie chce, ale nie lubię tej gadki szmatki nauczycieli oraz reszty, lubię ich, ale plz.

Jakimś cudem znalazłem się w pięknej szkole, a że dzisiaj padało, co mnie niezmiernie cieszyło, to musiałem ubrać kurteczkę. Ot zwykła, czarna kurtawa z futerkiem, milutka jak żadna inna, chyba, mam ją chyba od trzech lat, więc w sumie taka jubileuszowa. Co to słowo znaczy? Nie mam pojęcia, hehe. Brzdąkałem sobie radośnie moimi łańcuszkami, wiecie, takie "brzdęku brzdęk", cichutko, nie chcę przecież kogoś rozzłościć. Powiem, że dość sporo ludzi się tutaj zebrało, jacyś tam moi znajomi, nowi, a także personel, czy to święto? Bóg wie.. Bóg wie? To ja wierzę w boga? Zadziwiam samego siebie. Kontynuując, bo dzisiaj coś mnie na rozkminy wzięło, to maszerowałem sobie luzem po korytarzu oraz szukałem kogokolwiek lub czegokolwiek do małej pogawędki. Mieszkam sam to mi brakuje ludzi, kminicie? Oj, niełatwo jest być singlem, ale zapewne większość z was rozumie, hehe, bez obrazy.    

Idąc tym korytarzem uświadomiłem sobie, że mi smutno, bo samotna mordeczka ze mnie, ugh. Nie ma co się łamać, przecież stado jest wszędzie, a gdzie rogacze, tam moi znajomi. Czy dobrze tak myśleć? Nie wiem, nie obchodzi mnie, dla mła jest supi, więc nie narzekam. Nagle! No mówię, niczym sokół z nieba, koło mnie przebiegło, dosłownie i w przenośni, "stado" spłoszonych Rogaczy, nie podoba mi się to, ale może mieli ważny powód? Nuż trzeba to zbadać? Oho, detektyw Jinn w akcji. Wtryniłem, hehe, "wtrynić" jest zabawnym słowem, dłonie do kieszonki i ruszyłem tropem przestraszonej zwierzyny. Nonie, czułem w powietrzu ten zapach strachu, fuj. Nie no, żartowałem, przecież ze zmysłem węchu u mnie to jak z fizyką, mhm. Wstąpiłem do jaskini lwa, był chyba taki film lub bajka.

Żal, myślałem, że coś poważnego, a tu nic, jedynie mała dziewczynka sobie siedzi na parapecie, pewnie przyszła z mamą. Just kiddin'. Może zagadam? W sumie to samotno mi, jak już mówiłem, więc #yolo i #razsiężyje, ok, ojcze i matko - trzymajcie kciuki. Swoją drogą to trochę zazdro, ona sobie siedzi na paparecie, a ja jakbym spróbował to nic, pieprzyć te dwa metry. Dobra, czas działać, mistrz podrywu #toja, kurde, ale sypię hasztagami, niczym deszcz z chmurek tego dnia, chociaż deszcz pada.. nie narzekać, moje porównania są bardzo w porządku. Po drodze wyciągnąłem sobie dłonie z kieszeni i założyłem je za głowę, kminicie? Wtedy wyglądam bardziej luzacko, hehe. Orany, luzacko to gówniane słowo. - Annyeong! Dlaczego siedzisz tak sama? To niebezpieczne, hehe. - zarzuciłem na powitanie, ale w sumie trochę nudne rozpoczęcie rozmowy.. - Jestem Rogacz, ten przewodniczący, hehe, a Ty?- tak właśnie się wyrywa panienki, brawo Jinn, jesteś super człowiekiem i Donjuane. #yolox2, siadam na parapecie obok mej nowej znajomej, bo takie stanie mi się nie widzi, a już dużo kilometrów dzisiaj zrobiłem, więc mogę sobie odpocząć, cnie? Proponować wyjście na miasto? Może to za wcześnie? Poczekajmy, może to jakiś nieśmiały członek naszego stada? Kto wie.

Powrót do góry Go down
Shokoi Tomiko
Noble One
avatar
Tytuł :
Shark

Wiek :
Wkrótce 19.

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Pół Japonka, pół Szkotka.

Pochodzenie :
Amonagawa

Zawód :
Shuryūdan Academy

Stan cywilny / Partner :
Sho.



PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Sie 29, 2015 11:53 pm

Zachowanie tego chłopaka wobec niej tak ją zszokowało, że aż nawet nie zaprotestowała, gdy usiadł na parapecie obok niej. Czy ten marny człowieczyna naprawdę nie zdawał sobie sprawy, z kim ma do czynienia? Jak on w ogóle śmiał się do niej zwracać w taki sposób?
Mordowanie go wyniosłym spojrzeniem na nic jej się zdało, więc, zachowując resztki zszarganej dumy, uniosła podbródek, zeskakując z parapetu.
- Po pierwsze, mała larwo, domagam się zwracania do mnie z szacunkiem, jaki mi się należy - nie kojarzyła go ze starszych klas, więc może to był jakiś dzieciak z młodszych roczników, który jeszcze nie nauczył się dobrych manier. - Albo senpai, albo Sho-san, jak wolisz. Po drugie: nie mam pojęcia, jak ktoś tak nieobyty mógł zostać przewodniczącym - prychnęła z pogardą, obrzucając nowo poznanego oceniającym spojrzeniem. Jeśli myślał, że zaimponuje jej jakimiś tunelami czy czymkolwiek innym, to się grubo mylił. - I ostatnie - jeśli naprawdę nie masz co robić ze swoim marnym żywotem, to pozwalam ci postawić mi kawę w kawiarence. Kto wie, może wybaczę ci tę zniewagę, jaką poniosłam, gdy się do mnie odezwałeś.
Nie czekając na niego, ostentacyjnie obróciła się na pięcie i ruszyła korytarzem. Jeśli nie ruszy za nią, zrobi mu jesień średniowiecza, ma to jak w banku. Zazgrzytała zębami. Skoro jest niewychowanym jaskiniowcem, to może jeszcze się przyda jako tania siła robocza? Kto wie.

z/t

_________________



Ostatnio zmieniony przez Sho dnia Sob Paź 03, 2015 8:05 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Sie 30, 2015 12:30 am

Nonie, dlaczego ja? Każdy to mój Rogacz i każdy należy do stada, ale nie lubię, po prostu nie trawię osób, które zachowują się w taki sposób. Denerwują mnie, pewnie nawet nie wliczają się do top10 moich naj ziomków. Jednak! Każdy jelonek, który zbłądził potrzebuje kogoś, kto naprowadzi go na dobrą drogę. Powiem wam, iż to nie jest łatwe, ale może się uda. Ryzyk fizyk, jak kto mówią, a kto nie ryzykuje nie zna życia. Hm, niewygodny ten parapet, a może to sygnał, że czas schudnąć? Niee, ważę tyle ile trzeba, może nawet za mało, więc spiny na są niepotrzebne. I poza tym, nie jestem larwą, smutek bardzo. Skoro tak pogrywamy, to jakby Cię tu nazwać.. hehe, głupim gupikiem, hehe, bardzo zabawne i wyszukane, Jinn, jestem pod wrażeniem, ech. Muszę przestać rozmawiać sam ze sobą, to boli moje drugie ja.

Sss, bijesz jadem na kilometr, ale mi to nie przeszkadza. - podrapałem się po główce i z politowaniem popatrzyłem na niższą o osiem głów koleżankę - Jak już to śpiący tygrysie, hehe. A poza tym, nie wiem, nie znam Cię, przez trzy lata mej obecności tutaj nie mieliśmy okazji porozmawiać. - chyba się zbiera, więc ruszę za nią, bo przecież nie będę tutaj stał jak kołek, podbiłem, bo miałem powód. - Będę Ci mówił ym.. Shoś, okej? Okej, nie masz co się kłócić. I może nie wyglądam, ale jestem dobrym przewodniczącym. Uśmiechnąłem się mrużąc oczy, tak, to czas przejść do kawiarni, ugh, aż zgłodniałem na samą myśl. - To chodźmy, kawiarnia jest w piwnicy, Sho-chin, he. Po czym wsunąłem dłonie do kieszeni by upewnić się, że mam czym zapłacić.


NMN - nie ma nas!
Powrót do góry Go down
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Korytarz   

Powrót do góry Go down
 
Korytarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Unbottled :: Kakougan Academy :: Budynek centralny :: Pierwsze pietro-