IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hołpowy rozgardiasz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Hołpowy rozgardiasz    Nie Lis 22, 2015 7:50 pm

Dość sporej wielkości mieszkanie na drugim piętrze, które aktualna lokatorka odziedziczyła w spadku po zmarłej babce. Całość, pomimo wiecznego rozgardiaszu w kuchni, nigdy nie ścielonego łóżka w sypialni i paru innych mankamentów, wygląda bardzo schludnie i czysto, chociaż może się wydawać nieco za duże dla jednej osoby, która i tak większość czasu spędza poza domem. Do tego całość wydaje się mało... spersonalizowana. Brakuje tutaj zdjęć z wakacji stojących na regałach, kolorowych plakatów czy czegokolwiek, co wskazywałoby na to, kto tutaj mieszka, albowiem wszystkie tego typu prywatne rzeczy są schowane albo gdzieś w pudełkach, albo na dysku twardym laptopa.

~ salon
~ kuchnia
~ łazienka
~ sypialnia


_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Nie Lis 22, 2015 8:21 pm

-Przepraszam- powiedziała po raz kolejny od momentu, kiedy obie opuściły bar. Cała ta sytuacja tylko utwierdzała ją w przekonaniu, że sprowadza jakiegoś pierdolonego pecha na siebie i na ludzi, którzy próbują się do niej zbliżyć. To zaczynało być jakieś głupie fatum. Czegokolwiek by nie tknęła, obracało się w pył. Albo przynajmniej dostawało po twarzy, jak tutaj obecna panna.
Doszedłszy do wniosku, że trzeba się jak najszybciej zwijać, zanim przyjadą gliniarze i zaczną spisywać zeznania, Hope zdecydowała, iż najbezpieczniej i najszybciej będzie zabrać Susan do siebie. Tutaj spokojnie przeczekają ten armagedon rozgrywający się ulicę dalej, a przy okazji poradzą coś na rozwaloną wargę Australijki. Dlatego właśnie skończyły tutaj, na klatce schodowej jednego z bloków w Kinzoku, pnąc się po schodach do góry.
-Przepraszam, że cię w to wciągnęłam. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że to tamten koleś zaczął, ja tylko broniłam siebie i ciebie- ciągnęła dalej, grzebiąc kluczem w zamku drzwi. Aż w końcu zwycięstwo, drzwi się otworzyły i wpuściła Susan do swojego małego królestwa. Rzadko miewała tu gości, dlatego nie była przygotowana na taką ewentualność, ale na chwilę obecną nie martwiła się tym, że nie będzie miała czym ją poczęstować ani tym, że rano w pośpiechu zostawiła lekki syf w sypialni. Tym będzie się martwić później. Wizyta ciemnowłosej nie była zwykłym przyjściem na pogadankę, a raczej próbą ucieczki przed problemami celem opatrzenia ran bojowych. W innym przypadku, Hope raczej nie zaproponowałaby własnego domu jako miejsca na spotkanie, ale teraz tak jakoś wyszło.
I znowu zrobiła zarąbiste pierwsze (a właściwie już drugie) wrażenie i znów zaczęło się od bójki i alkoholu. Tym razem jednak to nie ona była tą poszkodowaną, którą trzeba było ratować z opresji. Spojrzała na Susan, a właściwie to na krew na jej bluzie.
-Chcesz coś na przebranie?- spytała, wskazując palcem na ciemnoczerwone plamy. -Krew szybko zasycha, potem plamy mogą się nie sprać i takie tam- wytłumaczyła, robiąc bliżej nieokreślony ruch ręką i czujnie przyglądając się kobiecie i jej ranie na wardze. No i dlaczego nie zdarzały jej się takie kwiatki, gdy była sama? Zawsze, jak już pakowała się w jakieś bagno, to ciągnęła kogoś za sobą. To już zaczynało robić się nudne i na swój sposób monotonne. I dziwcie się potem, że ona nie chce się z nikim za bardzo spoufalać.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Nie Lis 22, 2015 10:38 pm

- Przestań, Rogue... - wymamrotała po raz kolejny. Uch... Nie lubiła się powtarzać, a młodsza towarzyszka dzisiejszego wieczoru ciągle ją do tego zmuszała. Czemu Hope nie mogła zrozumieć już po pierwszym jej zapewnieniu, że dziewczyna nie ma jej nic za złe. - To nie twoja wina. To ja byłam nie uważna. To moja wina, a nie twoja. Przestań się obwiniać, proszę cię, przestań - powiedziała i delikatnie się uśmiechnęła, bo słabo jej to wyszło z powodu tego, że warga jednak trochę bolała.
Nie sprzeciwiała się pomysłowi. Przystanęła na niego od razu. W końcu to lepiej niż ogarnianie się samemu w domu, co nie? Ba, że tak. Lepiej się było podporządkować pomysłu dziewczyny. Grzecznie dała się zaprowadzić do jej domu. Do swojego miała w końcu kawałek.
Spokojnie czekała aż Hope znajdzie klucze. Westchnęła ciężko. Naprawdę ileż można? Susan nie miała już siły do tego przepraszania ze strony dziewczyny. Serio, czy to tak trudno zrozumieć, że ciemnowłosa wcale nie była zła na swoją towarzyszke? Hawke nie należała do ludzi chowających swoje urazy do reszty.
- Zlituj się z tym przepraszaniem, mała. Błagam, daruj sobie to już... - powiedziała, wchodząc do środka mieszkania Hope. Hawke od razu zdjęła kurtkę i buty. Zaraz się rozejrzała. Zauważyła kilka porozwalanych rzeczy po domu. Szczerze? Jakoś bardzo nie przeszkadzał jej bałagan w mieszkaniu. Sama nie miała jakiegoś super porządku u siebie. Z reszta nie mogła jej obwiniać o nieporządek w domu. Przecież Hope nie wiedziała, że będzie mieć gości. W innym przypadku za pewnie by się przygotowała na taką ewentualność, co nie? Znów wytarła rękawem bluzy krwawiącą wargę.
Oj, no nie przesadzajmy. Hawke nie była jakoś mega poszkodowana. Potrzebowała się przebrać, co najwyżej wziąć prysznic i ogarnąć tę mała szramę na wardze. Nic wielkiego. Bardzo proste zadanie czyż nie?
- Nie miałam bym nic przeciwko... I wiem... - powiedziała dość cicho, zerkając na swoją bluzę. Huh... Może to nie była jej ulubiona, ale jednak troszkę było jej szkoda. W końcu była dość wygodna. Zerknęła nieco niepewnie na Rogue. Milczała, nie wiedząc co powiedzieć. Dziwnie się czuła. Zazwyczaj wiedziała co powiedzieć. Huh... No nic, postanowiła na razie milczeć i delikatnie się uśmiechać, bo cóż innego jej pozostało.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Pon Lis 23, 2015 3:29 pm

W odpowiedzi wymruczała tylko ciche i dość niemrawe "mhm". Tyle dobrze, że Susan nie miała do niej żalu o tę drobną akcję, która absolutnie nie była winą Hope. Nie jej wina, że znalazły się w złym miejscu i o złym czasie. Inny barman pozwalał jej palić w tym barze i nigdy za to nie oberwała. Więc to wina albo barmana i jego przydupasów, albo zmiany prawa dotyczącego palenia w miejscach publicznych... To nieistotne. Ważne, że noga Amerykanki już nigdy nie przekroczy progu tamtego lokalu. Nie chciała mieć kolejnych problemów. Miejsc, gdzie można napić się w spokoju piwa i jeszcze do tego zapalić, była cała masa. Może nie były one tak blisko jej mieszkania, ale jakieś na pewno się znajdą. Ale wracając- dalej czuła, że gdyby nie jej temperament i ostra reakcja na zwrócenie uwagi, warga Susan byłaby cała i zdrowa, a one dwie mogłyby dopić zawartość swoich kufli bez potrzeby zwiewania przed ewentualnym spisaniem przez gliniarzy. Tak już miała, że nawet znając wszystkie fakty zawsze pozostawał taki mały zadzior mówiący "to twoja wina, wszystko jest twoją winą, a ona tylko tak mówi, żebyś się nie denerwowała". Są rzeczy, których nie da się ogarnąć rozumem, a pogmatwany umysł Hope i jej rozumowanie świata były właśnie jedną z tych rzeczy.
Gdy tylko otrzymała odpowiedź twierdzącą, zniknęła z przedpokoju i schowała się w swojej sypialni, żeby po chwili wrócić z niej z przydużą, granatową bluzą z logo drużyny New York Yankees przerzuconą przez ramię. Spojrzała krytycznie na rozciętą wargę swojej towarzyszki i na powoli ściekającą z niej krew.
-Dam ci to, ale najpierw chodź ze mną- mruknęła, po czym złapała kobietę za nadgarstek i lekko pociągnęła za sobą do łazienki. Z szafki wyciągnęła czerwoną apteczkę, której zawartość była niemalże tak bogata, jakby Rogue codziennie przyjmowała kobiety z ulicy i je opatrywała.
-Trzeba to przemyć. Może szczypać, piec, boleć, ale masz się nie wyrywać. Co ty na to?- spytała, nie patrząc się na Susan, bo już była zajęta wyszukiwaniem wacików i czegoś, czym mogłaby zdezynfekować rozcięcie. Przez cały czas wydawała się być bardzo... opanowana i niewzruszona? Naprawdę, jakby robiła to codziennie i bezinteresownie troszczyła się o wszystkie pobite kobiety. Może serio tak robiła? Haha... Nie. Ta po prostu ucierpiała z jej winy i trzeba to było naprawić. A że Hope dodatkowo darzyła tę kobietę pewną sympatią, to tak jakoś wyszło. Tylko nie myślcie sobie nie wiadomo czego! Ona jej tylko pomagała, tak samo, jak Susan dawniej pomogła jej. Nie widziała innej opcji, niż zatroszczenie się o jej stan tego wieczoru.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Pon Lis 23, 2015 5:10 pm

A ciemnowłosa Australijka dalej stała uparcie przy swoim i nie wyglądało na to by miała zamiar zmieniać swoje zdanie. No cóż, uparte to jak osioł. Trudno zmienić jej światopogląd, gdy się już na coś zdecyduje. Ona serio o nic nie obwiniała w tym momencie swojej towarzyszki. Ba, była jej jeszcze wdzięczna za zabranie do swojego mieszkania, w zamiarze ogarnięcia jej lekko obitej buźki. Ale tak w sumie jakby tak spojrzeć to żadna z kobiet nie miała racji. Obie były winne w jakimś stopniu tego całego zajścia, które się zadziała jakiś czas temu. Gdyby Hope nie zaczęła bójki, a Susan była bardziej uważna i może powstrzymała swoją młodszą towarzyszkę od burd to może do całego zajścia by nie doszło. Warto jednak podkreślić to może. W końcu sprawa mogłaby się potoczyć całkiem innym torem niż się przypuszcza. Można tylko gdybać, nic więcej. Jednak nie było raczej co płakać nad rozlanym mlekiem, nie? Przeszłości nie zmienią. Stało się i tyle. Najważniejsze, że nic bardzo strasznego się nie stało. Za to obie panie za to mogą wyciągnąć nauczkę na przyszłość, co nie?
Posłusznie czekała na dalszy rozwój sytuacji. Nie ruszyła się z miejsca, kiedy Amerykanka ruszyła w kierunku swojej sypialni. Po jakieś chwili znów wytarła krew z podbródka. Kurna no, przeszkadzała jej ona na brodzie. Zwyczajnie denerwowała i tyle.
- Okej - mruknęła tylko, dając się prowadzić młodszej dziewczynie. Pomimo swojej wrodzonej ciekawości, nie rozglądała się po mieszkaniu Rogue. Chyba nie miała teraz ochoty na dokładniejszemu przyglądaniu się poszczególnym wnętrzom, a może była już nieco zmęczona. Licho wie. Poszarzałe spojrzenie miała skupione na plecach Hope.
- Chyba nie mam innego wyjścia, co nie? - powiedziała i pomimo ostrzeżenia przed bólem i szczypaniem z ust Australijki nie schodził delikatny uśmiech. Dziwna, nie? Cóż, specyficzne nastawienie do świata witam! No nic. Szczerze? Susan była nieco zaskoczona tym spokojem i opanowaniem u swojej znajomej. Hawke była świadoma tego, że nie jedna osoba zdążyła by mocno spanikować, a i pewnie znalazłby się taki co na widok krwi Susan zwyczajnie by zemdlał. Najwyraźniej w tym momencie Hope miała stalowe nerwy. W sumie to dobrze, nie?
Susan rozejrzała się po łazience. Coś sądziła, że lepiej by było, gdyby usiadła zamiast stać podczas tego całego zabiegu. Hm… Nie zauważyła żadnego stołka ani nic z tym podobnych rzeczy. Po chwili zastanowienia postanowiła po prostu usiąść na kibelku. W końcu ten najbardziej przypominał krzesło, nie?

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Pon Lis 23, 2015 8:16 pm

Na moment przerwała przeszukiwanie apteczki, żeby zwrócić się w stronę Australijki.
-Nie no, masz. Możesz odmówić i wrócić do domu, ale wolałabym, żeby to ci się nie rozpaskudziło. Bo póki co nie wygląda źle, a twój szef raczej nie byłby radosny, gdyby musiał dorzucać ci się do leczenia za granicą z powodu zaniedbania tego. Tylko nie mdlej- odmruknęła i wzruszywszy ramionami, przykucnęła naprzeciwko kobiety, wzięła spory wacik i zwilżyła go wodą. Szczerze? Susan nie miała absolutnie żadnego wyjścia, albowiem Hope nie pozwoliłaby jej się ruszyć z domu, dopóki nie upewniłaby się, że wszystko jest w porządku. Niech przynajmniej pozwoli jej przemyć tę ranę i przeczeka, aż tam na dole się uspokoi, a potem może robić co chce. Mogą już nawet nigdy się nie spotkać, ale niech pozwoli Rogue uciszyć jej wyrzuty sumienia z powodu tej bójki i uspokoić jej zszargane nerwy. Dlatego też bez dalszych tłumaczeń, zaczęła delikatnie zmywać krew z brody i policzka Suzy, a potem bardzo ostrożnie z jej dolnej wargi. Tutaj nie było co panikować. Nie pierwszy i nie ostatni raz widziała krew i przemywała rany. Widziała znacznie gorsze rzeczy... Na wspomnienie tego aż się lekko wzdrygnęła. Nie, to nie był dobry moment na wspominanie tamtej sytuacji. Zamiast tego skupiła się na obecnym zajęciu. Wyrzuciła jeden wacik i wzięła drugi, który dla odmiany nasączyła spirytusem i równie ostrożnie co wcześniej, delikatnie przytknęła go do ranki, która teraz wyglądała na znacznie mniejszą, niż mogłoby się początkowo zdawać. Na koniec jeszcze spojrzała na swoje dzieło i uśmiechnęła się lekko.
-Gratuluję, przeżyłaś. W nagrodę zaraz przyniosę ci lód, żeby ci nie spuchło bardziej. W międzyczasie możesz się przebrać, wziąć prysznic czy co tam chcesz. Jakby co, to ręczniki masz tam- powiedziała, wskazując szafkę, z której wcześniej wyjęła apteczkę, wstała i podała kobiecie bluzę na zmianę. Nie uraczyła jej spojrzeniem, ponieważ za bardzo była pochłonięta tym, żeby dać jej chwilę spokoju i prywatności, a samej dostać się do zamrażalnika. Chociaż nie ukrywajmy, że przez chwilę przeszła jej przez łeb pewna głupia myśl, przez którą jej uśmiech nabrał nieco głupkowatego wyrazu, ale Susan nie miała prawa tego widzieć, albowiem Hope już kierowała się w stronę wyjścia z łazienki, a ów uśmieszek zniknął równie szybko, co się pojawił za sprawą zaserwowanego sobie autohejtu. Kurwa, Rogue, serio? Do reszty cię jebło? Jakiś niedobór ludzkiej obecności pada ci na mózg? Naprawdę, tę kobietę powinni zamknąć w jakimś zakładzie bez okien i klamek, bo myśli to miewa iście pojebane. Nie jej wina, że ta sytuacja trochę przypomniała jej pewną inną, która zakończyła się dość... interesująco. I na sam koniec końców też była mocno interesująca, ale już w inny sposób.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Pon Lis 23, 2015 9:30 pm

Zaśmiała się cicho. O, nie nie. Sądziła, że to pewnie nie było by w całe takie łatwe jak brzmi z ust jej towarzyszki. Miała głupie przeczucie, że jakby teraz postanowiła zrezygnować z pomocy Hope i po prostu wyjść z jej mieszkania by wrócić do siebie to ta i tak by jej nie wypuściła. Przecież to było widać po niektórych zachowaniach Rouge, że mimo wszystko się martwi, nawet pomimo tego jej chłodui dystansu do całej sytuacji, oraz chcę w jakiś sposób pomóc młodej dziennikarce. Tym bardziej utwierdziło ją w tym wcześniejsze ciągłe przeprosiny Rogue. Tak, Hawke chyba już wolała dać swojej towarzyszce poczucie odpokutowania po tej bójce, niż żeby miały ją z tego powodu w najbliższym czasie ciągle zżerać nerwy czy coś. Tak, dobrym pomysłem było się oddać choć na ten krótki moment pod opiekę Hope. Niech dziewczyna się nie musi potem męczyć z wyrzutami sumienia.
- Czemu mam wrażenie, że i tak byś mi na to nie pozwoliła, hm? - spytała, uśmiechając się w nieco łobuzerski sposób. Zaraz jednak zamilkła, bo Hope zaczęła czyścić jej buźke z krwi. Grzecznie czekała i nic nie mówiła, by nie przeszkadzać dziewczynie w zadaniu. Od czasu do czasu tylko przymkneła lekko oko, gdy tamta zmywała krew z jej policzka. W sumie to Rouge szło całkiem sprawnie to wszystko. Zauważyła to wzdrygniecie. Zaczęła się zastanawiać czym ono było spowodowane. Zaraz jednak jej przemyślenia zostały przerwane, a sama Hawke mocno sie skrzywiła, bluzgnęła i syknęła. Kurna no, piekło. Cholernie piekło. Huh... Nie wyrwała się jednak dziewczynie tylko zacisnęła dłonie w pięści i wbiła paznokcie w swoje dłonie. Dzielnie wytrzymała cały zabieg.
- No co ty nie powiesz...? Bo wiesz, ja już myślałam, że nie przeżyje - mruknęła zaraz. Ta, dobry humor ją na moment opuścił. Miała ochotę dotknąć zranionej wargi, ale się powstrzymała. Wzięła od Rogue bluze. - Okej. Dzięki jeszcze raz - zdążyła jeszcze powiedzieć nim dziewczyna sobie poszła.
Okej... No to została sama. Susan chwilę siedziała nie wiedząc co ze sobą zrobić. Wstała, wyjęła sobie ręcznik. W końcu postanowiła najpierw zaprać tę bluzę upaćkaną krwią, a potem wziąć prysznic. Jak pomyślała tak zrobiła. Mokrą bluzę powiesiła na grzejniku, po czym sama wzięła krótki prysznic. Umyła się, przebrała, po czym zwyczajnie poszła do salonu mając nadzieję znaleźć tam Rogue.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Pon Lis 23, 2015 10:21 pm

Mimo całego tego "chłodu", ona naprawdę darzyła Susan pewną sympatią i nie chciała, aby działa jej się krzywda. Australijka była przy niej wtedy, gdy naprawdę potrzebowała pomocy i nie uciekła, gdy rozpoczęła się szarpanina w barze, tylko cały czas przy niej była i jej pomagała. Takich ludzi nie zostawia się na pastwę losu i nawet Hope, mistrzyni nagłego znikania i zostawiania ludzi, zdawała sobie sprawę z tego, że odsunięcie się od Suzy mogłoby być sporym błędem. Póki Australijka nie wiedziała na tyle dużo, żeby Rogue musiała się martwić o tę relację, mogła ją dalej podtrzymywać. A co dalej, to się jeszcze zobaczy. Jednak wracając do tematu.
-Naprawdę nie wiem- odpowiedziała z nutką ironii w głosie, uśmiechnęła się ciut szerzej i wzruszyła ramionami w wymownym geście mówiącym "chociaż tak na serio to doskonale wiem, co masz na myśli i wyjątkowo masz rację, ale przecież tego nie przyznam wprost". Ech, typowa kobieta.
Całe szczęście, że z Susan taki twardy typ, który ani nie zemdlał, ani nie jęczał za bardzo. Typowy australijski kangur. W kraju, gdzie wszystko chce cię zabić, a pająki są wielkości talerza do zupy, trzeba sobie radzić i pewnie nie takie rzeczy ta laska musiała przeżywać.
-Nie ma za co- odmruknęła, po czym machnęła niedbale ręką i zostawiła Hawke samą w łazience. Następnie w oczekiwaniu na kobietę, zdążyła znaleźć w zamrażalniku worek z lodem, a potem udać się do salonu. Otworzyła drzwi na balkon i wypaliła w spokoju papierosa, opierając się o framugę i nie wychodząc na zewnątrz, bo z dworu pizgało zimnem i nawet takiemu odpornemu człowiekowi było zwyczajnie zimno. Tym razem nie napadł jej żaden obrońca czystego powietrza. I całe szczęście, bo jeszcze jeden taki idiota, a niechybnie wróciłaby do paki. I nie, w ogóle by nie żałowała.
W tym momencie Suzy wyszła z łazienki. Hope zdusiła peta w popielniczce i zamknęła balkon, żeby kobieta się nie przeziębiła czy coś i zlustrowała ją wzrokiem. To dziwne, gdy ktoś włazi do twojego domu, bierze prysznic w twojej łazience i jeszcze łazi w twojej bluzie. Tym bardziej, gdy jest to ktoś prawie obcy. Rogue właśnie zdała sobie sprawę z tego, że to chyba pierwsza taka sytuacja w jej życiu. Doprawdy, dziwne uczucie. Zamiast dodatkowo rozważać tę nietypową sytuację, podeszła do starszej kobiety i podała jej worek z lodem.
-Na twoim miejscu zostałabym tu jeszcze chwilę. Aktualnie niebiescy łażą po ulicach i wypytują ludzi, ale raczej nie spotkają nikogo, kto by im pomógł. Nie tutaj i nie o tej porze- powiedziała, wskazując na okno. -Mimo wszystko, warto jest to przeczekać. Chyba, że się bardzo spieszysz i lubisz zwiewać przed glinami- powiedziała i uśmiechnęła się ciut tajemniczo. Rozumiała, że niektórzy mogli lubić taki dreszczyk emocji, a prawdę mówiąc, Susan wyglądała właśnie na kogoś takiego. Co nie zmieniało faktu, że dalej uważała za szczyt głupoty pakowanie się w paszczę Lewiatana, gdy mogło się bezpiecznie schować.
-Rozgość się. Chcesz coś do picia, jedzenia czy... cokolwiek, co jeszcze mogę dla ciebie zrobić?- spytała, nie do końca wiedząc, co jeszcze mogłaby właściwie zrobić. Tak to jest, gdy nie miewa się zbyt wielu gości.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Wto Lis 24, 2015 9:39 am

Susan jest typem, który raczej nie boi się wyzwań. No i lubi pomagać. Ona miała uciec podczas bójki? Co to to nie. No a przynajmniej nie wtedy, gdy miała kogoś po swojej stronie. No i mimo wszystko Susan była dość odważna, czasem aż za bardzo, ale co się dziwić po człowieku z Australii? Hawke nie boi się zaryzykować. Walczy o swoje, więc i o dobro swoich ziomków, a że ciemnowłosa miała jakieś dziwne poczucie by pomagać Rogue to już mówiło samo za siebie. Niby mogła sobie darować i zostawić sprawę w spokoju, ale młoda pani redaktor jakoś tego nie chciała. Po prostu polubiła Hope i tyle.
Racja, trochę dziwnie. Nawet jeśli Hawke podróżowała to zbyt często nie zdarzały się jej takie sytuacje jak dziś ta. W końcu to wszystko mogło być nieco krępujace dla niektórych, nie? Susan jednak nie była jakoś bardzo niezadowolona z dzisiejszego dnia. W końcu było piwo, rozmowa, no i trochę adrenaliny, a oberwanie po twarzy było tylko jednym małym, nieznaczącym szczegółem. Milczała, kiedy Rogue się jej przygladała. Dłonią tylko przeczesała i poprawiła włosy tak by jej nie przeszkadzały i nie nachodziły zbytnio na oczy. Zaraz wzięła od Hope woreczek z lodem i delikatnie przełożyła sobie do rannej wargi. Wysłuchała słów dziewczyny, po czym kiwnęła głową na znak tego, że zrozumiała.
- Spokojnie, spokojnie. Nigdzie mi się nie śpieszy. Mam dziś wolne, a w mieszkaniu i tak na mnie nie czeka. Z reszta nie jestem do końca taki wielkim wariatem by teraz bawić się w kotka i myszkę z gliniarzami. Co to to nie. Z reszta nie mam ochoty na bieganie i skradanie się. Dziś już było wystarczająco dużo zabawy  - powiedziała. Spoko, lubiła dreszczyk emocji, była lekkim wariatem. Tak, na bank Hawke nie miała do końca po kolej pod sufitem, ale nie miała ochoty na zatarczki  z policją. W końcu jej szefostwo mogłoby nie być zadwolonym z tego co ich podwładna wyprawia za granicą, co mogło w pewien sposób zagrozić ich dobrej reputacji. Tak, trzeba po prostu wiedzieć, gdy w odpowiednim momencie dać sobie spokój i tyle. Choć było trzeba przyznać, że ten uśmieszek Rogue ją nieco zaciekawił. - Chyba, że masz mi coś ciekawego i wartego uwagi do zaproponowania, to może zmienie zdanie, hm? - dodała po chwili. Zaraz odłożył zimny woreczek od wargi. Nie miała w końcu zamiaru jej sobie odmrozić czy coś.
- Tak w ogóle to sobie zaprałam bluzę i powiesiłam na grzejniku by przeschła. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu - powiedziała po chwili. Miała nadzieje, że Hope nie będzie miała jej tego za złe czy coś. W końcu dziewczyna wiedziała sama, że plamy z krwi mogą potem trudno schodzić.
- Nie, nie spoko. Dzięki. Na razie jest okej. Jak czegoś będę potrzebować na bank po proszę - powiedziała od razu na słowa dziewczyny. Chwilę stała, po czym postanowiła klapnąć sobie na kanapie. Oparła się o nią całkiem, zamykając oczy. Zaraz się pomasowała sobie skroń. Teraz zrozumiała, że jest trochę zmęczona.

_________________



Ostatnio zmieniony przez Susan Hawke dnia Wto Lis 24, 2015 7:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Wto Lis 24, 2015 4:21 pm

Jak dobrze, że Susan się nigdzie nie spieszyła i mogła zostać tę chwilę u Hope na chacie. Bądź co bądź, Amerykanka obiecała sobie skończyć z wszelaką działalnością niezgodną z prawem. W dodatku nie tylko szefostwo dziennikarki mogłoby mieć coś przeciwko temu, żeby ta pakowała się w kłopoty. Rogue cały czas leciała na fałszywym CV i byłoby głupio, gdyby nagle coś przewiniła, spisaliby ją i szef by się dowiedział o tym... I przy okazji o poprzednich występkach. Niechybnie straciłaby pracę, nim zdążyłaby się wytłumaczyć, że już jest w pełni zresocjalizowana, a to był jednorazowy wybryk, taki akt samoobrony przeciwko bykowi naruszającemu jej strefę osobistą.
-W takim razie się cieszę. I nie, nic nie mam ciekawego do zaproponowania. Po prostu zdaję sobie sprawę, że niektórzy mogliby chcieć lecieć tam na dół i poczuć ten dreszczyk emocji- wywróciła oczami i skrzywiła się lekko, ukazując swoją negatywną postawę wobec tego typu myślenia. Nawet ona sama zawsze wolała ominąć kłopoty, niż sprawdzać, kto jest silniejszy: nieuzbrojona dziewczyna czy byczej postury policjant z pałką i pistoletem. -Cieszę się, że jesteś normalna- dodała po chwili i zastanowiła się. -Chociaż myślałam, że dziennikarze na wyjeździe pracują cały czas. Wiesz, rozmawiają z ludźmi, zbierają materiały, myszkują po nocach czy coś, a potem to notują- powiedziała. Właściwie to nie miała absolutnie żadnych doświadczeń w tej branży. Okej, raz brała udział w jakimś reportażu o warunkach w sierocińcu, ale to się miało nijak do podróżowania i opisywania tego, co zapewne opisywała Susan.
Kiwnęła głową. Sama zapomniała o tym, że mogłaby się zająć bluzą Suzy. W końcu była gospodarzem i takie tam... Ale skoro kobieta sama sobie poradziła, to właściwie wszystko było w porządku. Hope ciekawiło tylko, czy ów ciuch zdąży wyschnąć przed wyjściem jej gościa, ale o to będzie się martwić później.
-Skoro tak mówisz...- mruknęła tylko i usiadła na kanapie obok Australijki, powstrzymując się przed tym, żeby rozwalić nogi na stoliku. Minimum kultury trzeba zachować, no.
-Daleko mieszkasz?- spytała po chwili, spoglądając na kobietę z nutą... troski? Załóżmy, że to była troska, bo jeśli to nie to, to cholera wie co. Nie jej wina, iż Susan wyglądała na taką zmęczoną i styraną życiem! Obraz nędzy i rozpaczy. A tak to chociaż porozmawia z nią na jakiś w miarę neutralny temat i nie pozwoli jej zasnąć. Bo na pewno by jej nie zaniosła do domu, gdyby ta jednak uległa Morfeuszowi! Nawet, jeśli bardzo by chciała i znalazłaby na to siły, to i tak człowiek o wyglądzie Hope niosący jakąś kobietę z rozwaloną wargą przez miasto wyglądałby wyjątkowo dziwnie i podejrzanie, a jak wiadomo, Rogue nie zależało na rozgłosie.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Wto Lis 24, 2015 7:26 pm

No na całe szczęście Hawke miała jednak nieco oleju w głowie i nie miała ochoty pakować się prosto w łapy policji. Raczej była przekonana, że choćby się nie wiadomo jak starała raczej nie dałaby rady kilku policjantom z pałkami i pistoletami. Tak, jednak było nieco rozwagi pod tymi ciemnymi, lekko poczochranymi, krótkimi kłakami.
Zrobiła teatralnie smutną minkę szczeniaczka na kolejne słowa dziewczyny.
- Nic, a nic do ciekawego do zaproponowania? To smutne. Liczyła jednak na jakiś genialny i zabawny plan. Liczyłam na świetną - powiedziała, powstrzymując się od śmiania z samej siebie.
Zaśmiała się cicho. Ona się tam na prawdę nie do końca czuła normalnym człowiekiem. W końcu Hawke nie raz odwaliła jakąś głupią akcje typu, sprawdzanie z kumplami na wakacjach co się stanie, gdy włoży się patyk do mrowiska. I czemu by nie powiedzieć jednemu ze swoich szefów tego co się o nim myśli? No bo co może się takiego złego stać? Z resztą niektóre znajomości i zachowania ciemnowłosej pani dziennikarz mówiły same za siebie. Nie, nie zaliczała się do całkiem normalnych osób.
- Nie nazwałabym się normalną, młoda,  ale “normalność” to podobno pojęcie względem. Jest, więc jakaś możliwość, że zaliczam się do normalnych ludzi - powiedziała zaraz, uśmiechając się do niej znów lekko zawadiacko.  - Wiesz, trochę w tym racji, ale wczoraj do później nocy siedziałam i kończyłam artykuł. Dziś mogłam sobie pozwolić na mały odpoczynek. Przynajmniej ja to tak widzę - powiedziała, po czym jakoś tak poczochrała sobie włosy. W końcu jej. Mogła sobie je czochrać do woli, co nie?
Miło, że pani gospodarz nie miała nic przeciwko jej małegu ogarnięciu swojego ciuchu. Co do suszenia ubrania… Cóż, zobaczy się, nie? Najwyżej potem będzie się kombinować i tyle.
Siedziała tak z zamkniętym oczami. W sumie to mogłaby tak siedzieć i siedzieć. Spokój, cisza. Tylko ta warga nieco bolała, ale to taki tam mini, mini problem. I dobrze, że Hope postanowiła w pewnym momencie przemówić, bo pewnie w innym wypadku ciemnowłosa zdążyłaby przysnąć.
Uchyliła leniwie jedną powiekę i zerknęła na Rogue, uśmiechając się łagodnie.
- Hm...? Kawałek, ale ogólnie mieszkamy w tej samej dzielnicy - mruknęła zaraz, po czym zasłoniła usta, bo się jej ziewnęło. - Wiesz, cieplusią masz tę bluzę - dodała zaraz ni stąd, ni zowąd. Tak po prostu.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Sro Lis 25, 2015 3:51 pm

Wsadzanie kija do mrowiska może skończyć się źle. Tak samo, jak na przykład skakanie z dwudziestometrowego klifu. Jednak nie jest to wyznacznikiem braku normalności, a jedynie chęcią poznania czegoś nowego, przeprowadzenia jakiegoś eksperymentu, miłością do adrenaliny czy Latający Potwór Spaghetti wie, czym jeszcze. Problem zaczynał się, gdy można ominąć problemy, a zamiast tego bezmyślnie się w nie pcha, a do tego wciąga kumpli. Czym innym jest bawienie się z mrówkami, a czym innym pchanie się pod muszkę pistoletu.
-Uwierz mi, że poznałam dziesiątki ludzi mniej normalnych od ciebie- mruknęła, uśmiechając się ciut zawadiacko. Ćpunów, dilerów, morderców, gwałcicieli, psychopatów, niedoszłych samobójców i ludzi molestujących małe dziewczynki- przeszło jej przez myśl, ale tym już nie raczyła się podzielić. Takie rzeczy jednak zostawić dla siebie. W porównaniu do tych ludzi, Susan była prawdziwym aniołkiem, takim z aureolką i skrzydełkami.
-Masz rację, należy ci się odpoczynek, stara- odpowiedziała. Sama Rogue nie musiała pracować do późnej nocy, więc nie znała uroków siedzenia w ciemnościach i redagowania artykułów do momentu, gdy jej samej zamknęły się oczy. Ten okres skończył się, gdy skończyła szkołę i już do niego nie powróciła. Pomijając istotny fakt, że szkołę to i tak zdała na odpierdziel i nigdy nie zarywała przez nią nocki.
Zastanawiała się, do kiedy policja będzie się kręcić tam na dole. Pół godziny? Pewnie nie więcej. Nie znalazłszy ani sprawców, ani niczego innego, po prostu to oleją jako kolejny wybryk w barze i nie będą się już bawić w szukanie żadnej z pań. A nawet jeśli by je znaleźli, nie powinno być większego problemu z udowodnieniem winy Japończykom. I wszyscy będą szczęśliwi.
Wreszcie przerwała swoje rozmyślania nad tą kwestią i spojrzała na Susan, która... przysypiała? Już miała zareagować jakoś ostrzej, na przykład szturchnięciem jej, kiedy kobieta raczyła się odezwać i udowodnić, że jeszcze duchem jest w tym pokoju. Kamień spadł jej z serca.
-Wiem, ale nie śpij. Nie zaniosę cię do twojego mieszkania, nawet jeśli jest tak blisko...- mruknęła, krzywiąc się lekko. Potem jednak uświadomiła sobie, że w ogóle nie powinna tak postępować wobec kogoś, kto kiedyś uratował jej życie. Powinna okazać swoją japońską gościnność i takie tam. Ojciec byłby z niej dumny. Szkoda tylko, że nie żył. -A zresztą, rób co chcesz. Rozumiem, że miałaś dzień pełen wrażeń, poprzedzony ciężko przepracowaną nocą i takie tam...- zaraz poprawiła swoje naganne zachowanie wobec gościa i westchnęła cicho. W jej mieszkaniu dawno nie spała żadna kobieta. Prawdę mówiąc, to nigdy nie gościła żadnej kobiety, tylko sama dawniej pomieszkiwała u jednej, a to duża różnica. Kto wie, co może się wydarzyć tej nocy. Policja zapuka do ich drzwi? Dawni wrogowie Hope znajdą ją i będą chcieli zrobić jej krzywdę? Terroryści wysadzą ten blok? Cholera wie. Dlatego Rogue mimo wszystko zachowywała resztki nadziei, że Susan jednak nie zostanie na noc, bo nie chciałaby, żeby przypadkiem coś się jej stało przez odwiecznego pecha Amerykanki, który dotyka wszystkich tych, z którymi jest w dobrych relacjach. A nie da się w żaden sposób ukryć, że lubiła Susan i darzyła ją pewną sympatią.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Sro Lis 25, 2015 5:36 pm

Uśmiechnęła się, patrząc jeszcze chwilę na Hope, po czym zaczęła się bawić kosmykami włosów przy grzywce, przyglądając się im przy okazji.
- Wiesz, mała, ja nie twierdzę, że nie ma ode mnie bardziej jebniętych ludzi. Co to to nie. Znajdą, że gorsi wariaci, ale czy ja sama mam prawo mówić o sobie, że jestem na przykład normalna? W sumie czy w ogóle można kogokolwiek nazwać normalnym?  - powiedziała, a wzrok dalej miała skupiony na włosie. Ach, nie ma to jak filozoficzne rozważania po noc po piwie i bójce w barze! Tak, to na bank najlepsza pora na myślenie! Ale tak w sumie, to Hawke nie oczekiwała odpowiedzi na swoje pytanie. Coś jej tam w głębi duszy mówiło, że pewnie żadna odpowiedź nie byłaby do końca dobra.
- Stara… To tak nieprzyjemnie brzmi… - mruknęła zaraz, przenosząc na chwilę spojrzenie na dziewczynę, jednak nie przestając się bawić kosmykiem włosa. Tak, zazwyczaj musiała czymś zająć dłonie. Takie tam dziwne zboczenie czy coś, a może po prostu jakiś tik spowodowany nerwami albo coś w tym stylu. Ona aż zbyt dobrze wiedziała czym jest siedzenie po nocy i sprawdzanie swoich wypocin. Niestety zbyt często zdarzało jej się pisać artykuł na ostatnią chwilę. Cóż, powinna chyba zacząć na tym pracować… W końcu ułatwiłaby prawdopodobnie poprawiłaby sobie wtedy nieco życie.
No co ona biedna miała poradzić na to, że jej się oczy zamykały. Cała sytuacja dalej jej się zdawała idealna do spania. Spokój i cisza. No nie? Chyba, hm...Choć to chyba było by nieco nie stosowne tak zasnąć na kanapie będąc w gości, nie?
- Heh, aż tak już mnie masz dość? - postanowiła zażartować. - Ale wiesz, zawsze mogłabyś mnie zwyczajnie obudzić, nie? Nikt ci nie każe mnie nosić. Z resztą pewnie miałabyś z tym małe problemy. Nie, żeby coś - odparła, przecierając dłonią twarz. Chyba by wypadało coś porobić by tak zwyczajnie nie zasnąć. Chwilę milczała, masując dłonią swój kark. tak, ewidentnie się nad czymś zastanawiała. W końcu jednak odwróciła oblicze w stronę dziewczyny.
- A ty co byś wolała, hm? Rozmowę ze mną czy to bym się zmyła lub poszła spać? - tak, była ciekawa co dziewczyna wybierze.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Sro Lis 25, 2015 9:50 pm

Loading. Loading. Loading. Takie filozoficzne myśli o tej porze po ciężkim dniu w robocie naprawdę nie są czymś niezwykle pożądanym.
-What the fuck- wymamrotała i zaraz uśmiechnęła się ciut głupkowato, co najmniej jakby właśnie usłyszała coś niezwykle absurdalnego i śmiesznego zarazem. Właściwie, tak było. -Na pewno dobrze się czujesz?- zaśmiała się. Dla niej odpowiedź była oczywista- ludzie dzielili się na tych normalnych i na tych nienormalnych. Każdy miał swoje dziwactwa, jakieś dziwne nawyki czy upodobania, ale jednak różnica między kolesiem śpiewającym pod prysznicem a schizofrenicznym mordercą była znaczna i nie można obydwóch uznać za równie porąbanych.
-Nie mniej niż "mała" i "młoda"- odmruknęła znaczącym tonem mówiącym tyle co "nie mów do mnie w ten sposób, to ja też nie będę". I nie żeby jej to jakoś mocno przeszkadzało, bo przecież mogła oberwać gorszymi obelgami, ale w tym momencie czuła się jak taki mały dzieciak, który nic o świecie nie wie i ma mleko pod nosem. Nie była dzieciakiem, już dawno wyrosła z dzieciakowego wieku, a dwuletnia różnica wieku między nią a Susan to przecież tyle co nic. Zrozumiałaby, gdyby tak mówiła jakaś starsza babcia, no ale dwudziestotrzylatka? Pf, przesada.
-To nie tak- żachnęła się, widocznie nie za bardzo wiedząc, co powinna odpowiedzieć. Z jednej strony naprawdę podobała jej się obecność Suzy. Zawsze to miło spotkać kogoś po długim okresie czasu, tym bardziej kogoś tak ciekawego, fajnego i w ogóle, do tego napić się z tą osobą, pogadać... A jednak Hope była realistką i pewna czerwona lampka w jej głowie migotała jak szalona i mówiła "zwolnij, daj sobie spokój, bo jeszcze za bardzo się zbliżysz i przywiążesz". Jasne, trudno się przywiązać tak za pierwszym razem, ale ludzie mają tendencję do wracania. Nawet, jeśli Rogue nie będzie się czuła specjalnie zżyta z Australijką, to mogło to działać w drugą stronę. A jeśli Susan przywiąże się bardzo, to Amerykanka też po jakimś czasie dojdzie do wniosku, że ją lubi i co wtedy? Albo dowie się o jej przeszłości i wszystko pójdzie się chędożyć, albo stanie jej się coś złego i również wszystko pójdzie się chędożyć. Łatwiej jest uciąć w odpowiednim momencie, niż później znowu przeżywać piekło.
-A lubisz być budzona?- spytała, spodziewając się odpowiedzi przeczącej. Mało kto lubi być budzony. Więc po co budzić kogoś, żeby sprawiać mu przykrość albo go denerwować? Toć to absolutnie nielogiczne. Już lepiej dać mu spać. Albo go przenieść. Na słowa poddające wątpliwościom umiejętności siłowe Rogue, dziewczyna tylko prychnęła. Ja nie dam rady? Trzymaj piwo.
Nad następnymi słowami musiała się chwilę zastanowić. Bądź co bądź, to jednak jedno z tych pytań, które nie ma dobrych odpowiedzi. Wszystkie mogą się wydawać dobre, ale odrzucenie dwóch pozostałych może okazać się złe. Ech.
-To zależy od ciebie, czy czujesz się na siłach, żeby dalej gadać. Jeśli nie, to zostawię cię w spokoju i sama zdecydujesz, co chcesz ze sobą zrobić- odpowiedziała nieco wymijająco, jednak delikatnie sugerując odpowiedź pierwszą. Tak było najbezpieczniej. No bo przecież nie każe jej ani spadać, ani gadać na śpiąco, ani rozwalać się na jej kanapie i iść spać. Cholera, każda z tych opcji byłaby dla Rogue w pewien sposób zadowalająca, ale nieco obawiała się o to, co się stanie przez wykluczenie reszty. No nic, zobaczmy.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Czw Lis 26, 2015 2:06 pm

Chwilę milczała jakby sama próbowała to sobie w głowie uporządkować, a z powodu dość późnej pory szło jej to dość opornie. Jednakże w końcu poukładała swojej myśli w jakąś spójną całość.
- Czym jest normalność? Niby można to zdefiniować nieobieganiem od pewnych norm, no ale od jakich dokładnie? Patrz, taki przykład, dla naszej kultury jest normalnym fakt jedzenia mięsa wołowego, co nie? No ba, że tak. Spora część społeczeństwa nie potrafiłaby bez niej żyć, ale dla takiego Hindusa jest nie do pomyślenia żeby zjeść krowę. Dla nas to będzie normalne, ale dla nich nie.  My za to nie wyobrażam zjeść psa, ale taki przeciętny Chińczyk nie ma nic przeciwko temu. W różnych kręgach są różne normy, nie? Ba, że tak. Czyli patrz, ty mnie nazwiesz normalną, ale ktoś inny już nie. I twoja odpowiedź będzie jakby uargumentowana twoimi kontaktami z ludźmi, a tamtego gościa jego. Czyli jakby jednoznacznie nie da się określić czy ktoś jest  jakby normalny, albo nienormalny, bo każdy będzie oceniać po swojemu… Więc teoretycznie w moich kręgach mogę być kimś normalnym, ale w już czyjś innych nie koniecznie  - powiedziała, co jakiś czas robiąc pauzę by samą siebie upewnić o jakimś logicznym sensie tej wypowiedzi. Zaraz spojrzała na Hope. - Tak… Chyba… A może nie… Nie wiem - wyrzuciła z siebie, po czym się zwyczajnie z siebie samej zaśmiała. - Sorry, za te rozmyślania. Nie wiem co mnie teraz na nie wzięło - powiedziała, gdy się nieco uspokoiła.
Uśmiechnęła się do niej przyjacielsko.
- Ja to mówię pieszczotliwie. No ale jak ci to nie pasuje. To trudno. Nic na musa - stwierdziła. Trudno, nie będzie tak nazywać Hope. Przecież nie ma zamiaru jej robić na złość czy coś. Zostawiła, więc w końcu w spokoju swoje włosy.
- To jak? -spytała szybko, niezbyt dużo myśląc. Po chwili jednak uświadomiła sobie, że nie była pewna czy powinna zadawać to pytanie. W końcu to było chyba dość osobiste pytanie.. - Oczywiście jak nie chcesz odpowiadać to nie musisz - dodała zaraz żeby nie wyjść na zbyt ciekawską czy aż wścibską.
Zaraz na jej ustach zawadniał lekko rozmarzony uśmieszek.
- To już zależy od sposobu budzenia, Rogue. Jak ktoś potrafi to nawet pobudka może być czymś przyjemnym. Trzeba tylko chcieć - powiedziała. Oczywiście nie mogła zaprzeczyć, że lubiła być w niespodziewany sposób wyrywana z objęć Morfeusza, ale jednak zdarzały jej się miłe pobudki. Szkoda tylko, że dość rzadko… Na to prychnięcie uśmiechnęła się tylko przepraszająco.
Nie spodobała jej się zbytnia ta wymijająca odpowiedź. Wolała by mieć powiedziane w jasny sposób z wybraniem jednej z tech opcji, ostatecznie jakieś zaproponowanej czwartej.
- Wiesz, mi tam obojętnie. Jak człek chce to zawsze jakieś siły znajdzie -powiedziała w końcu.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Czw Lis 26, 2015 4:11 pm

Wysłuchała monologu o normalności w wykonaniu Susan. Woah... Tego się w ogóle nie spodziewała. Nie o tej porze, nie w wykonaniu kogoś takiego jak ta tutaj pani. Bądź co bądź, miała ona rację. W końcu świat jest różnorodny i takie tam, dla jednych coś jest normalne, a dla drugich nie, ale...
-Nie chodziło mi o normalność ze względu na normy kulturowo-obyczajowe, tylko o względy psychiczne. O to, kogo w naszym kraju wysłano by do psycholi za określone zachowania, a kogo nie...- tutaj chwila przerwy na zastanowienie się, czy to, co powiedziała, jest aby na pewno poprawne z jej rozumowaniem. -Właściwie to nie, wróć. Japonia jest dziwna, to się nie liczy- dodała, po czym podrapała się po brodzie w geście poważnego zamyślenia. No właśnie: za to, za co wsadzą do czubków w jednym kraju różni się od tego, co może być w innym. W Europie mogą kogoś zamknąć za chodzenie po ulicy z bronią, a w USA to jest równie normalne, jak mordowanie niewiernych w krajach arabskich. -Dobra, masz rację. Ale wiesz, o co mi chodziło z tą normalnością- westchnęła w końcu, załamując ręce i kręcąc lekko łbem. Za bardzo jej ta Suzy namąciła w głowie! Nie oznaczało to, że dziewczyna wyrzeknie się swoich poglądów na temat ludzi nienormalnych. O nie. -Myślę, że normalność jest pojęciem subiektywnym. Przykładowo, ciebie uznam za normalną, ale kolesia ze schizofrenią paranoidalną i skłonnościami do przemocy już nie, o- i w ten oto sposób zakończyła swój wywód. Kto by pomyślał, że w ogóle da się wciągnąć w coś takiego? Zresztą, człowiekowi odbiegającemu od normy łatwo jest o tym mówić. A przynajmniej od norm amerykańskich, ustanowionych przez tych "normalnych" badających ludzką psychikę.
-Normalnie- odburknęła, bo nie chciało jej się rozwijać za bardzo swojej odpowiedzi. Serio, ktoś chciał od niej czegoś osobistego, od siebie i w ogóle? Śmiech na sali. Już odpowiedziała na to pytanie: nie chciała bawić się w późniejsze budzenie ani kombinowanie ze śpiącą kobietą. To byłoby nader męczące i stresujące dla obu stron. A propos spania. Rogue zaśmiała się krótko na to, co powiedziała jej starsza towarzyszka. Ktoś się tutaj za bardzo rozmarzył.
-Obawiam się, że nie przyniosłabym ci śniadania do łóżka ani nic w tym stylu- odpowiedziała absolutnie szczerze. W końcu Susan była tylko kumplem, a kumplom się nie robi takich rzeczy. Nawet, jeśli ów kumpel był całkiem ładny i tak dalej. No nie i już, błagam. Kumpli wyrywa się ze snu poprzez bezpośrednie kumpelskie szturchnięcie, które łamie żebra, a nie takie wieloznaczne zagrywki!
Meh. A już myślała, że uda jej się odpowiedzieć w taki sposób, żeby to Susan sama zadecydowała... Takiego chuja! No i co miała jej teraz odpowiedzieć, co? Życie dorosłych ludzi jest trudne. Ogółem życie jest trudne i brutalne, naprawdę. Zwłaszcza w takich chwilach. No i co by tu...
-Zostań- odpowiedziała mimowolnie. -To znaczy... Chyba, że masz mnie dość albo masz jakieś lepsze rzeczy do roboty- dopowiedziała zaraz. Właściwie to nie wiedziała, co ją targnęło, żeby odpowiedzieć tak, a nie inaczej. Może miała dość swojej samotności? Może chciała być zwyczajnie miła? Może polubiła Suzy? Może po prostu tak jej się powiedziało? Cholera wie. Z nią to nigdy nie wiadomo. W każdym razie, odpowiedziała w miarę precyzyjnie i to się liczy, czyż nie?

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Czw Lis 26, 2015 8:41 pm

Ale czemu nie w jej wykonaniu? Bo jest narwana, lubi skoki adrenaliny i czasem nieco nierozważna, bo najpierw robi, a potem myśli? No cóż… Hawke widziała spory kawałek świata. Wiedza ciemnowłosej o innych kulturach przewyższała zazwyczaj większość zasobów jej znajomych i rówieśników. No i zwyczajnie dzięki temu mogła spojrzeć na problem z kilku stron, co nie? Z resztą nikt nie powiedział, że w głębi duszy, pomimo tego rozgariaszu we łbie Susan, nie siedział prawdziwy filozof!
- Hm? - przechyliła lekko łebek w bok niczym zaciekawiony mały szczeniaczek. Grzecznie czekała na dokończenie myśli przez Hope. Była nawet na tyle miła, że postanowiła nie przerywać dziewczynie jej rozważań. Ba, jakaś kulturka powinna być, co nie? W końcu Amerykanka jej nie przeszkadzała, więc młoda pani redaktor powinna się odwdzięczyć tym samym, prawda? - Hm… Rozumiem. Ty patrzysz trochę pod innym względem… - powiedziała, po czym podrapała się po policzku. - Hm… No, ale okej, co nie? Każdy może mieć swoje zdanie - rzekła po chwili zamyślenia uśmiechając się do dziewczyny.
Okej… Czyli Rogue nie chce ciągnąć dalej tematu. Okej, nie ma zamiaru jej do niczego zmuszać. Nawet jeśli czuła cholerną ciekawość co by odpowiedziała Hope jakby musiała, ale nic na siłę. Nie chciała zrażać do siebie swojej towarzyszki. Z resztą powinna też okazać pewien szacunek z faktu, że teraz znajdowała się w mieszkaniu dziewczyny, a ta była przecież gospodynią, nie?
Zaraz zrobiła smutną minkę.
- Szkoda, zostanie mi tylko sobie pomarzyć… Może kiedyś ktoś inny będzie na tyle miły… - mruknęła. Tak, tak Hawke oszukuj się dalej. Mało kto był w stanie wytrzymać na dłuższy czas z Australijką, a przy krótkich flirtach i romansach raczej nikt nie myślał o takich rzeczach. Ale tak szczerze? Nie spodziewała się czegoś takiego po Rogue. W końcu były dla siebie znajomymi i to słabo znającymi siebie. Choć jakby nie spojrzeć to Hope wiedziała o Hawke nieco więcej niż Australijka o niej. No cóż… Bywa, czy coś…
W milczeniu czekała na odpowiedź. W sumie była ciekawa na co się zdecyduje Rogue, jeśli w ogóle coś wybierze. Szerze? Już myślała, że dostanie kolejną wymijającą odpowiedź, a tu takie zaskoczenie.
- A wyglądam jakbym miała cię dość, hm? -powiedziała, uśmiechając się lekko. Nie miała jednak zamiaru dawać czasu na odpowiedź dziewczynie. - Jakbym miała cię dość to już dawno bym sobie poszła, a patrz, wciąż tu jestem i chętnie z tobą rozmawiam - powiedziała, po czym postanowiła wstać. Była świadoma, że jak tak dalej będzie siedziała to w końcu wcześniej czy później jej się przyśnie. Zaczęła przechadzając się po po pokoju. Tak, musiała się czymś zająć, a chodzenie zdawało się w tym momencie najlepszym rozwiązaniem.
- Poróbmy coś! Coś zabawnego i zajmującego. Albo napijmy się piwa i pogadajmy - powiedziała, stając naprzeciwko Hope. Zrobiła nawet proszącą minę.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Pią Lis 27, 2015 3:26 pm

-Kiedyś na pewno. To dziwne, że jeszcze się nie znalazł taki ktoś- odpowiedziała absolutnie szczerze, z całą swoją sympatią do ciemnowłosej podróżniczki. Ładna, mądra, z ciekawym hobby i poglądami, troskliwa... Czego można byłoby chcieć więcej? Może tylko kawy i ciastek, ale ćśś. Hope była zdziwiona tym, że za Susan nie podąża sznur kawalerów z kwiatami, którzy chcieliby się z nią umówić. Rogue chyba by się sama oszpeciła, gdyby miała takie branie wśród panów. Po pierwsze, nie lubiła facetów. No nie i już, koniec kropka, nie drążmy tematu. Dwa, już doskonale wiedziała, jak wyglądają jej bliższe relacje z ludźmi: po prostu się rozpadają w mniej lub bardziej majestatyczny sposób, tak same z siebie. Trzy: kto w ogóle chciałby żyć z takim wycofanym, skrytym i nieprzystępnym? Nie da się do takiego zbliżyć, ciężko się zaprzyjaźnić, o czymkolwiek więcej nie mówiąc. Co do relacji Hope i Susan: nie, prawie na pewno nie przyniosłaby jej śniadania do łóżka ani nie obudziłaby jej w żaden przyjemny sposób. Chociaż kto wie? Z nią to nigdy nic nie wiadomo. Może zdobyłaby się na przykrycie Suzy kocykiem, gdyby ta nagle usnęła u niej na kanapie, a rano zrobiłaby jej śniadanie, ale to raczej byłoby związane z jej dbałością o wszystko i wszystkich, a nie z jakimiś wyższymi uczuciami. Rogue miałaby mieć jakieś wyższe uczucia? Nie no, żartujecie chyba. Przecież to tylko bezduszna i bezuczuciowa menda, która sama nie wie, co chce zrobić z własnym życiem... Ta, może dla kogoś, kto jej w ogóle nie zna, ale mniejsza o to. Jeśli Hawke miała zamiar jednak zatrzymać się tu na noc, to istniała minimalna szansa na to, że pozna Amerykankę ciut lepiej. W końcu człowiek zachowuje się inaczej w domu, a inaczej na zewnątrz, do tego mogła między nimi wyniknąć jakaś głębsza rozmowa... czy coś. A nuż dystans między wiedzą Suzy o Hope i wiedzą Hope o Suzy się zmniejszy? Haha, marzenie. Nikt jeszcze nie był przed Ryusaki i znając jej skrytość i zamiłowanie do słuchania ludzkich problemów, to nigdy się nie zmieni.
-Nie wiem- odpowiedziała krótko i wzruszyła ramionami. Z jednej strony to całkiem fajnie, iż istniał ktoś, kto w ogóle chciał się z nią zadawać i nie miał jej dość. Naprawdę, miła odmiana po takim tułaniu się bez celu i bez nikogo obok. Nie żeby Hope nie lubiła swojej samotności, bo tak na dłuższą metę potrzebowała trochę spokoju od ludzi i mogła tak wytrzymać naprawdę długo, jednak człowiek zawsze pozostanie człowiekiem. Stworzeniem stadnym, które od czasu do czasu potrzebuje jakiegoś kontaktu z drugim osobnikiem swojego gatunku i nie mówimy tutaj tylko o kontakcie na zasadzie "dzień dobry, zrób to, zrób tamto, do widzenia", tylko o dłuższej rozmowie, zrobieniu czegoś razem i czegoś, co zbliża. Nawet, jeśli jedna z osób unikała zbliżania się do drugiej jak dziko szalejącego ognia, który może popatrzyć przy jednym nieodpowiednim ruchu. Bo czymże innym są relacje międzyludzkie, jak nie unikaniem sparzenia i zapobieganiem przed nim przez różne piękne słówka i powstrzymywaniem swojego temperamentu?
Posłusznie podniosła się z kanapy, już od razu zastanawiając się nad tym, co mogłaby zrobić. Bądź co bądź, jej życie wcale nie było jakieś pasjonujące. Większość czasu spędzała poza domem, a potem wracała do niego i nie miała siły na nic, więc tylko rozwalała się na kanapie przed telewizorem lub laptopem. Sytuacje, gdy musiała kogoś zabawiać, były dla niej odległe niczym Pluton.
-Z piwem nie powinno być problemu- odpowiedziała i minęła Susan, żeby zaraz udać się do kuchni i wyjąć z lodówki puszkę piwa dla ciemnowłosej i puszkę Red Bulla dla siebie. Ma się te zapasy na czarną godzinę, oj ma. Piwo, energetyki i zupki chińskie to to, co można było znaleźć w jej kuchni zawsze, nawet podczas największego kryzysu. Wróciła do salonu, gdzie zostawiła swojego gościa i podała jej puszkę.
-Zawsze możemy zamówić pizzę i obejrzeć jakieś filmy. Chyba, że masz jakiś lepszy pomysł. Wybacz, nie jestem dobra w takich rzeczach- powiedziała. Wieczór typowego amerykańskiego nastolatka: pizza, alkohol, telewizja i ziomki. Brakuje tylko trawki i dzikiego seksu na tylnym siedzeniu jakiegoś zdezelowanego auta. Bez tych dwóch ostatnich mogło się obyć. To nie ten etap ich znajomości. Możliwe, że ten etap w ogóle nigdy nie nadejdzie, a skończy się na zwykłym kumpelstwie i urządzaniu sobie wieczorków filmowych z pizzą. To też była dobra opcja i Rogue nawet nie sądziła, żeby ta sytuacja mogła się kiedykolwiek zmienić.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Pią Lis 27, 2015 6:12 pm

Pokręciła przecząco łebkiem. Szczerze? W ogóle nie dziwiło ją fakt, że jeszcze nikogo nie miała. Nic, a nic. Była aż za bardzo świadoma tego jakim człowiekiem była oraz tego, że nie każdy był w stanie wytrzymać na dłuższy czasie jej towarzystwo. W końcu była dorosłą kobietą, a dość często zachowałała się jak nieodpowiedzialny gówniarz, który przed chwilą co wyszedł z baru czy coś w tym stylu.
- Nie dziwne. Nie każdy jest w stanie wytrzymać z takim dominującym furjatem jak ja. Faceci nie lubią być zazwyczaj dominowani… - powiedziała spokojnie, bawiąc się przy okazji sznurkiem od bluzy. Zaraz się cicho zaśmiała. - W sumie to się im nie dziwę. Bycie uległym bywa nużące... - dodała zaraz. W sumie to jej tam nie przeszkadzało, że mężczyźni jakoś bardziej do niej nie lgnęli. Przynajmniej nie musi od siebie odpędzać zbyt nachalnych ludzi, co nie? No i brak związku miał swoje zalety! Nie musiała się ograniczać w flirtach. Od czasu, do czasu mogła sobie z kimś pobyć i takie tam. - I ten, dzięki za te miłe słowa. Przyjemnie mieć świadomość, że ktoś tak uważa - rzekła, uśmiechając się lekko do Hope. Mimo wszystko zrobiło jej się nieco lepiej po słowach Amerykanki. W końcu były miłe, co nie? Ba, że tak.
Szczerze? Młoda pani redaktor jednak mimo wszystko uważała swoją towarzyszkę za dobrą osobę. Przynajmniej taka jej się zdawała, patrząc na niektóre zachowania Rogue. Co z tego, że bywała oschła, nieprzyjemna i takie tam? Czy gdyby była zła nie próbowałaby się uwolnić z tego gówna w jakim wcześnie siedziała i starała żyć niczym normalny przecięny człowiek? Okej, dalej w niej było sporo agresji i pewnej wrogości, ale raczej starała się powstrzymywać, a nie bawić w spokój i opanowanie. Przynajmniej takie było wrażenie ciemnowłosej podróżniczki. Co do samej dziewczyny. Rogue miałabyć nieciekawą personą? Jak to tak? Okej, była mrukliwa i nie wyglądała na taką co by wszystkich kochała i tym podobne, ale to nie musiało oznaczań, że jest nudna! Wręcz przeciwnie ta niedostępność dziewczyny intrygowała Susan. Było w niej coś tajemniczego i ciekawego co wręcz przyciągało takie ciekawskie osoby jak Hawke. Rogue była dla Susan bardziej o wiele bardziej intrygująca niż jakieś głupiutkie paniennki. Co do miotania się po świecie. Hawke chyba była wzorowym przykładem człowieka włóczęgi, który tak na prawdę nie umiał znaleźć swojego prawdziwego miejsca na świecie. Wszędzie bywała po trochę, ale chyba tak na prawdę nie umiała znaleść swojego kątu, nawet jeśli darzuła bardzo dużą sympatią swój rodzinny kraj.
- To teraz już wiesz - powiedziała jak nigdy nic, wyszczerzając się jak dzieciak. Tak, na jej ustach widniał ten lekko łobuzerski uśmieszek. Sama ciemnowłosa raczej nie nadawała się na samotnika. Nie, ona potrzebowała zazwyczaj rozmówcy lub kogoś kogo zwyczajnie mogłaby pomęczyć swoją zacną osobą. Zresztą lepiej się męczyć z Hawke, gdy ta ma dobry chumor niż znosić jej narzekania i tym podobne. Wtedy to dopiero jest upierdliwym człowiekiem.
Szczerze? Sama Hawke nie wiedziała co do końca chce robić. Dla niej ważne było zajęcie się czymś w ogóle by zwyczajnie nie zasnąć na kanapie u Amerykanki. Tak, po prostu trzeba się czymś zająć i tyle. W końcu ja ma okazję pogadać z człowiekiem to chyba wypadałoby wykorzystać tę możliwość.
- To fajnie - powiedziała. Chwilę się wahała czy by nie pójść przypadkiem za dziewczyną do kuchni. Zrezygnowała jednak z tej opcji. W końcu nie będzie za nią chodzić jakiś piesek czy coś w ten desen. Poczekała, więc w pokoju podchodząc w między czasie do balkonu. Patrzyła na widoczek za oknem dopóki Hope nie wróciła z dwoma puszkami do pokoju. Wzięła od niej piwo. Skrzywiła się delikatnie na widok tego energetyka. Nie pochwalała picie ich. Sama, gdy tylko mogła to je omiała. Nie lubiła ich smaku, a ni zapachu. Jak dla niej one po prostu śmierdziały chemią. Zazwyczaj na pobudzenie piła kawę. Przemilczała jednak sprawę picia ich przez dziewczyne. W końcu nie będzie jej matkować.
- Spoko, spoko. Jeszcze kasę w kieszeni mam. A masz jakieś ciekawe filmy? - spytała, otwierając swoje piwo. Zaraz upiła porządny łyk alkoholu.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Sob Lis 28, 2015 10:13 am

Nieznacznie ściągnęła brwi i się ciut skrzywiła. Czyżby weszły na jakiś niezbyt przyjemny temat? Susan mogła to dostrzec, ale nie musiała, gdyż ten lekki grymas nie utrzymał się zbyt długo na twarzy Hope. Ot, pojawił się i zniknął równie szybko, a całość nie zajęła dłużej niż sekundę. Po tym czasie zamienił się w nieco zaczepny uśmieszek.
-A kobiety?- wypaliła. -Nie żebym ci coś zarzucała czy sugerowała, ale te jest ponoć łatwiej zdominować. Nie wszystkie, ale większość pewnie tak- odpowiedziała i splotła dłonie na karku. Co najmniej tak, jakby każdą kobietę pociągały inne kobiety. Ot, ona tylko wyrażała swoją opinię na ten temat, nie oczekując odpowiedzi twierdzącej. Równie dobrze mogło to zostać rzucone żartem, tak żeby jeszcze bardziej rozluźnić atmosferę. Na jej kolejne słowa tylko machnęła ręką. Właściwie to nie powiedziała niczego szczególnego, ale cieszyła się ze świadomości, że tak nieświadomie sprawiła komuś chociaż minimalną przyjemność. Hej, może jednak nie było z nią aż tak źle?
Jako człowiek, który od zawsze musiał być bardzo spostrzegawczy i wyczulony na to, co inni ludzie czują, aby móc ich przejrzeć i ewentualnie wykorzystać ich słabości, nie umykał jej prawie żaden szczegół z zachowania Susan. Ani żaden z uśmiechów, ani tiki takie jak czochranie włosów i zabawa sznurkiem od bluzy, ani nic innego. Tak samo było z tym lekkim skrzywieniem na widok energetyka. Ujrzawszy je, postanowiła od razu zareagować.
-No co? Dobry jest, szybko się po nim nie zaśnie i wcale nie jest mniej zdrowy od piwa. Chcesz?- powiedziała i wyciągnęła w jej stronę puszkę, uśmiechając się nieco złośliwie. O nie, nikt nie miał prawa krzywić się na jej Red Bulla. Prowadziła aktywny i względnie zdrowy tryb życia, a nie siedziała cały dzień na kanapie, więc mogła sobie pozwolić na coś takiego. Zresztą, zawsze lepsza chemia niż wódka, chociaż to też zależy kiedy.
Uniosła ręce w geście obronno-przeczącym i pokręciła głową.
-Nope, pozwól mi zapłacić- odrzekła. Dalej czuła się niejako winna temu zajściu w barze i chciała za to odpokutować, a do tego jeszcze odwdzięczyć się za to, jak Susan zajęła się nią podczas swojego pobytu w Nowym Jorku. -A filmy...- podrapała się po brodzie i wreszcie wzruszyła ramionami. -Od czego ma się internet?- dodała zaraz i wskazała na laptopa leżącego na stoliku. O tak, mistrzyni piracenia i nielegalnego oglądania filmów w sieci. Ten dreszczyk adrenaliny, gdy po seansie spiraconych filmów nie dzieje się absolutnie nic, ale wiesz, że teoretycznie było to nielegalne, chociaż i tak nikt nic ci za to nie zrobi. Od dilerki do torrentowo-youtube'owego nerda. Całe życie na nielegalu, łohoho.
-Najpierw powiedz mi, jaką pizzę mam brać- powiedziała i wyciagnęła telefon z kieszeni, a po chwili już wybierała numer jednej z najlepszych pizzerii w mieście. Człowiek, któremu średnio idzie gotowanie, powinien być zaopatrzony w minimum trzy numery do różnych knajpek, a Hope oczywiście nie była w tej kwestii wyjątkiem.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Sob Lis 28, 2015 12:17 pm

Czy trudny temat dla Hawke? Hm… Dobre pytanie. Trudno było to stwierdzić jednoznacznie. W końcu nie zdawało się tym jakoś bardzo przejmować. Inna sprawa, że w głębi duszy jednak jak pewnie każdy chciałabym mieć przy sobie taką bliską osób w której ramiona mogłaby się chować lub po prostu w nich zasypiać po ciężkim dniu. Nie zwróciła większej uwagi na to krótkie skrzywienie z na ustach swojej towarzyszki.
Spojrzała na Hope i uśmiechnęła się lekko. W ogóle nie wyglądała na zdziwiona czy zaskoczona takim pytaniem. Zadziwiające? Raczej nie. W końcu młoda pani redaktor miała kilka epizodów z kobietami. Zawsze ją nieco bardziej ciągnęło do kobiet. W sumie sama nie wiedziała dlaczego…Hm…
- Ano łatwiej. Zazwyczaj, choć nie we wszystkich przypadkach. Ale wiesz kobiety potrzebują nieco więcej wsparcia niż mężczyźni. Możliwości bycia z tą drugą osobą jak najczęściej. Ja chyba się nie nadaje na taki związek. Za rzadko bywam w jednym miejscu na dłużej, a nie sądzę by ktoś chciał cały czas za mną jeździć - powiedziała, dalej bawiąc się tym sznurkiem od bluzy. Zaraz spojrzała gdzieś w bok w zamyśleniu. Zaraz cicho westchnęła i pomasowała dłonią kark.
Huh… Spojrzała się krzywo na przysunięty do siebie energetyk. Tak, będzie się dalej krzywić. Niech Rogue sobie myśli co chce. Ona nie lubi tego nie lubiła i nie rozumiała jak ktoś może pić to coś. Miała prawo do swojej opinii. Była przecież wolnym człowiekiem! Upiła jeszcze łyk swojego piwa, po czym dołożyła je na bok.
- Nie, dzięki. Nie lubię tego chemicznego zapachu i posmaku - mruknęła, po czym zwyczajnie lekko dźgnęła Hope w żebro. Czemu? Bo tak! Bo może. Chyba… Z resztą nie ważne!
Wywróciła zaraz oczami. Uch.. Nie przepadała, gdy ktoś jej coś stawiał. Dziwnie się wtedy czuła. Cóż, po prostu była przyzwyczajona do płacenia za siebie i tyle.
- Daj spokój. Kasę mam. Mogę zapłacić za swoją część - rzekła, krzyżując ramiona na klatce piersiowej. Z resztą Susan nie czuła potrzeby by Hope musiała odpokutować sprawy z baru. Przecież już jej pomogła co nie? Zaopikowała się nią i opatrzyła rane, dała spokojne schronienie i nie kazała Hawke bawić się w kotka i myszkę z policjantami na dworze. Zerkneła na laptopo. No tak... - No w sumie... Ale jaki gatunek, hm? Masz ochotę na coś konkretnegeo? - powiedziała, po czym z powrotem klapneła sobie na kanapie.
- Jak dla mnie to może być klasycznie ser, szynka, pieczarki, ale jak masz ochotę na coś innego to zamów inną. Dobrze jest próbować nowych rzeczy- rzekła od razu, bez wahania. Co do kuchni... Sama Hawke nie była dobrą kucharka. Też więc wiedziała, gdzie można dobrze zjeść.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Sob Lis 28, 2015 5:43 pm

Uśmiechnęła się nieznacznie szerzej. Ha! Od samego początku wiedziała, że Susan ciągnie do dziewczyn. Toć to było po niej widać. I jeszcze fakt, w jaki sposób obchodziła się z kobietami. Nie żeby każda krótkowłosa kobieta z zawadiackim uśmiechem była lesbijką, co to to nie. Jednak Rogue poznała ich na tyle dużo, by umieć je rozpoznać. Doprawdy, powinna pracować jako socjolog albo ktoś taki.
-Dużo jest szaleńców na świecie. Może ktoś będzie kiedyś za tobą jeździł, kto wie. Może poznasz jakiegoś podróżnika czy podróżniczkę- odparła. -Albo normalnego człowieka, który przywiąże cię do jednego miejsca- zaśmiała się. Wszystko jest możliwe w życiu! I każdy się kiedyś starzeje, dorasta, chce osiąść na stałe i takie tam. Jedni wcześniej, inni później, ale to się dzieje. Nie chodzi tu o porzucanie swoich pasji, tylko chwilowy odpoczynek, który potem zamieni się w zwalnianie, aż wreszcie wszyscy skończymy na bujanym fotelu albo przykuci do łóżka i nie ma w tym absolutnie nic niezwykłego. Tak samo, jak Hope nie mogła przez całe życie poruszać się poza marginesem prawa i bawić w kotka i myszkę, tak samo Susan kiedyś stwierdzi, że czas znaleźć sobie miejsce w życiu.
Zaśmiała się triumfalnie, gdy tylko dostrzegła to krzywe spojrzenie skierowane na jej puszkę z cudem współczesnej chemii. Zaraz jednak jej mina stężała. Spojrzała najpierw na łapę, która ją tak bezczelnie dźgnęła, a potem na jej właścicielkę. Zmarszczyła brwi i spiorunowała ją wzrokiem, chociaż z ust dziewczyny dalej nie schodził uśmieszek, który miał na celu upewnienie Susan, że jakkolwiek groźnie Rogue by teraz nie wyglądała, dalej się tylko zgrywała.
-Łapy przy sobie, bo skończysz jak tamte skośnookie pojeby na dole- mruknęła, co zabrzmiało jak pomruk dzikiego zwierzęcia, które broniło swojego terytorium. Nie skrzywdziłaby Australijki za coś takiego. W ogóle by jej nie skrzywdziła. Chyba, że miałaby jakiś bardzo poważny powód, ale dźgnięcie w żebra nie należało do tego wąskiego grona. Właściwie, to gdyby Susan ośmieliła się skrzywdzić ją w jakikolwiek sposób, Hope wolałaby zwyczajnie zwiać i już nigdy nie wrócić, niźli podnieść rękę na kobietę, która niegdyś tyle dla niej zrobiła. Może i kryminalistka, ale swoje zasady ma.
-Och, nie pieprz już- odparła. Nie, nie ma tak łatwo. Nie ma szans, żeby ciemnowłosej udało się w jakikolwiek sposób nakłonić Hope do tego, aby ta ustąpiła. Postanowiła zapłacić, więc zapłaci. Na chuj drążyć temat.
-Mi to obojętnie, byle nie romanse ani jakiś Bollywood. W sumie... Oglądałaś ostatniego Bonda? Albo "Mad Maxa"?- spytała. O tak, miała ochotę na coś w tym stylu. Jak zwykle, zresztą. Odwieczna fanka akcji, fantastyki i science fiction. Byle dużo strzelania i wybuchów.
Potaknęła, ale nie odezwała się ani słowem, bo w słuchawce już usłyszała japońskie szczebiotanie pani w pizzerii. Złożyła zamówienie po angielsku, z czym kobieta chyba miała spory problem, ponieważ Hope musiała trzy razy powtarzać nazwę pizzy i dwa razy mówić swój adres, ale wreszcie załapała. Po chwili Amerykanka rozłączyła się i westchnęła.
-Dobra, wzięłam z serem, szynką, pieczarkami i jeszcze papryką. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe- wytłumaczyła się i wzięła laptopa ze stolika, położyła go na niskiej szafce pod telewizorem i podłączyła do niego, coby obraz był ciut większy i głos lepszy. Prawie jak w kinie!
-To co oglądamy?- powiedziała, gdy już usiadła sobie wygodnie na podłodze i włączyła laptopa.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Sob Lis 28, 2015 7:46 pm

Cóż, wygląd raczej nie powinien być wyznacznikiem tego jakiej preferencji seksualnej jest dana osoba. Jednakże nie trudno się było domyśleć, że młodą panią redaktor jakoś bardziej ciągnie do kobiet. Nie kryła się z tym jakoś bardzo, bo w sumie nie miała po co. Pewne rzeczy się widzi po sposobie bycia danej osoby i tyle. Nie było to jakieś mega wielkie i rewelacyjne odkrycie. Ale chwila moment! To, że Susan ciągnęło do kobiet to nie znaczyło, że jest od razu lesbijką. Nie, ona mimo wszystko była biseksualna. Tak, od czasu do czasu jakiemuś facetowi udało się zakręcić w łbie tej kobiecie.
Zmarszczył czoło i skrzywiła się na myśl o przywiązaniu jej do jednego miejsca. W ogóle jej się ten pomysł nie spodobał. Ją wcale taka myśl nie bawiła. Jak tak można? Ona miałaby zrezygnować ze swoich wyjazdów? I co miałaby tak zwyczajnie co rano chodzić do jakieś normalnej pracy? O bogowie... Przecież takie coś musi być cholernie nudne. Susan nie sądziła by coś takiego umiała wytrzymać na dłuższą metę. Nie, taka opcja nie wchodziła w rachubę. Nie ma bata!
- Może. Kto tam wie. Ludzie są różni. Byle ten ktoś nie był zbyt przemądrzała…  - rzekła, wzruszając ramionami. - I nie. Nikt mnie nie przywiąże do jednego miejsca. Nie ma tak łatwo… - burknęła zaraz. Susan była przyzwyczajona do ciągłej zmiany. Podróże, różne mieszkania, osoby i kultury. Takie zmiany były czymś zwyczajnym i stałym w jej życiu. I co miałaby tak naglę te zmiany zamienić na coś całkiem odmiennego? Hawke nie była w stanie sobie tego teraz wyobrazić. Z resztą Susan też nie wyobrażała sobie starości i tego by nie była w stanie dalej się zwinnie poruszać. Ją taka wizja zbyt przytłaczała i dołowała. Starała się, więc o takich rzeczach nie myśleć. Zyć z dnia na dzień, ciesząc się tym co ma. Plan genialny, czyż nie?
Za to na buźce ciemnowłosej Australijki zakwitł ten złośliwy uśmieszek zadowolonego gówniarza, gdy zobaczyła reakcje dziewczyny na swoje dźgnięcie. W ogóle nie bała się tych gróźb ze strony Amerykanki. Może było to z jej strony dość nierozważne. Czyżby Hawke życie było nie miłe? W końcu Rogue znała się na sztukach walki, pokazała to w końcu kilka razy, mimo to Hawke dalej się jej nie bała. Zaskakujące co nie? Ale taka prawda. Można to nazwać jak się chce, głupią odwagą czy po prostu zaufaniem do tej drugiej osoby.
-  Jakoś sie nie boję - powiedziała z tym zawadiackim uśmieszkiem na mordce.
O, nie. Takie zachowanie Hope jej się nie podobało. Jak chciała zapłacić za swoją część to chyba Amerykanka powinna to uszanować, co nie?
- Rogue, ty, kurwa, nie pieprz i nie denerwuj mnie. Chcę zapłacić za swoją część - powiedziała stanowczo. I żeby nie było tak łatwo to nie wyglądało na to by Susan też miała ochotę odpuszczać. Hawke zwyczajnie nie chciała być winna niczego Hope. Nie lubiła być dłużna… Może to głupie, ale była świadoma, że niektóre długi lubią się ciągnąć za człowiekiem i nawet takich małych jak ten Australijka wolała omijać.
Pokręciła przecząco głową.
- Nie no, spoko. Też jakoś nie mam ochoty na ten rodzaj filmów. Nie, nie miałam okazji do obejrzenia tych dwóch - odpowiedziała, od razu bez wahania.
Hawkę w spokoju siedziała na kanapie, czekając aż dziewczyna skończy rozmawiać. Swoje burzowe ślepia miała skupione na Hope. Znów zaczęła się bawić sznurkiem od bluzy. W sumie tak  patrząc się na Amerykankę musiała przyznać, że było w jej wyglądzie coś pociągającego. No i sylwetkę miała całkiem, całkiem. Z jej rozmyślań wyrwał ją zaraz głos dziewczyny.
- Okej, nie mam nic przeciwko - sięgnęła po swoje piwo. Upiła kolejny łyk, tym razem trochę dłużej delektując się tym smakiem alkoholu.
- Może być Bond albo “Mad Max”, albo coś w tym stylu. Nie zmuszaj mnie do szukania w głowie filmów... - powiedziała.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Sob Lis 28, 2015 10:00 pm

Parsknęła tylko. Każdy tak kiedyś mówił. Że nie zmieni się bez względu na nic. A potem wystarczał jeden czynnik i nagle człowiek grzeczniał, uspokajał się, posłuszniał i zmieniał całe swoje dotychczasowe życie. Mogła to być druga osoba, jakieś zdarzenie, wypadek, kontuzja, albo po prostu człowiek zaczynał poszukiwać sensu życia sam z siebie. Hope już niejako przeżyła taką wewnętrzną przemianę, chociaż nie oznaczało to, że teraz zamierzała całkowicie zmięknąć, osiąść i założyć rodzinę. Za młoda była na takie rzeczy! Ona tylko postanowiła niejako... dorosnąć. Wziąć się za siebie, nieco złagodnieć. Kiedyś tak samo nie sądziła, że taki dzień nadejdzie. Myślała, że do końca życia będzie zbijać kokosy na handlu koką, że to jest dla niej najbardziej opłacalne i nigdy w życiu nie będzie musiała pisać CV do jakiejś normalnej pracy. Cóż... Ludzie się zmieniają.
Uniosła jedną brew do góry i lekko opuściła kąciki ust. Aż takie zaufanie komuś takiemu jak Rogue naprawdę nie było najrozsądniejszym wyjściem. Dobra, już nie była szukającym zwady włóczęgą i nie biła się z byle kim, zwłaszcza z przyjaciółmi, ale dalej mogła być groźna, jeśli tylko chciała. A czy teraz chciała? Dobre pytanie. Raczej nie. Może tylko pragnęła pokazać, iż mimo wszystko nie powinno się z nią zadzierać ani jej podskakiwać. Nie żeby lubiła rozstawiać ludzi po kątach. Po prostu chciała, żeby wiedzieli, na co się piszą. Podeszła bliżej Australijki, tak że dzieliło je może ze dwadzieścia centymetrów i zmierzyła ją wzrokiem tak, jak patrzą na siebie bokserzy na ważeniu.
-Czyżby? Może jednak powinnaś?- mruknęła i otworzyła puszkę energetyka, a z jej ust nie schodził ten lekki, wyzywający uśmieszek. Większość normalnych ludzi bałaby się kryminalistki, która niemalże skatowała człowieka i przyczyniła się do śmierci wielu innych. Oj, jak dobrze, że Suzy o niczym nie wiedziała. Gdyby tak było, pewnie nie fikałaby do niej. Ba, pewnie w ogóle by się do niej nie odzywała. Tak to już bywało z ludźmi, którzy jakimś cudem dowiadywali się o tej "małej" tajemnicy Rogala- zazwyczaj po prostu żegnali się i już nie wracali. Nic dziwnego. Kto chciałby się kumplować z kimś takim? Tylko ludzie podobni jej, a ona nie chciała wracać do takiego towarzystwa. Już wiedziała, że to nie jest dobry pomysł.
-Dobrze, kurwa. Tylko mnie nie pobij- odrzekła równie pewnie i odsunęła się nieco. A co się będzie z głupkiem kłócić. Jak nie w ten sposób, to odwdzięczy jej się w jakiś inny.
Mruknęła coś pod nosem i pociągnęła łyka Red Bulla. Żeby to ona wiedziała, jakie myśli krążą po głowie jej towarzyszki! Ale nie wiedziała. Może to i dobrze? Unikną tym jakiejś bardziej napiętej atmosfery z tą nutką niepewności. Podrapała się po boku głowy, tam, gdzie była prawie łysa i spojrzała na Susan.
-Nie urwij mi tego sznurka- powiedziała, lecz w ogóle nie zabrzmiało to na groźbę. Ot, taka łagodna prośba, coby Australijka się nie zagalopowała ze swoimi tikami. -I biorę "Mad Maxa", pasuje ci to?- dodała zaraz. Nie mogła jednak usłyszeć odpowiedzi, bo w tym momencie zadzwonił dzwonek.
-Szybcy są- mruknęła pod nosem i poszła otworzyć drzwi dostawcy pizzy. Po chwili wróciła do pokoju z cieplutkim i fantastycznie pachnącym kartonowym pudełkiem ze wspaniałą zawartością. Położyła je na stoliku przed Susan. -Smacznego- powiedziała jeszcze, po czym wróciła do laptopa. Kilka kliknięć i już miała film, który chciała. Postęp techniki jest taki wspaniały, och. Włączyła film, wyłączyła światło, odstawiła puszkę z energetykiem koło pudełka z pizzą i walnęła się na kanapę koło Australijki. To wszystko było takie dziwnie naturalne. Jakby znała się z Suzy od dawna i jakby to nie było ich drugie spotkanie w życiu. A wewnątrz? Trochę się denerwowała, ale tylko trochę. W końcu znała Hawke na tyle dobrze, żeby się za bardzo nie denerwować w jej obecności, a jednak pewien głosik w jej głowie jak zwykle krzyczał, aby zachować zdrowy rozsądek i pozostać czujną, coby uchronić się przed ewentualnymi problemami.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Nie Lis 29, 2015 12:08 am

- Nie śmiej się. Dla byle kogo nie zrezygnuje ze swojego dotychczasowego życia - burknęła, widząc reakcje swojej towarzyszki. Ona sobie po prostu nie była w stanie wyobrazić takiego życia. To chyba raczej nic nadzwyczajnego, patrząc na jej codzienny sposób bycia. Podróże, niezbyt ciężka i dobrze płatna praca, zresztą związana z jej hobby, możliwość poznawania czegoś nowego. Taki stan rzeczy jej jak najbardziej pasował. Nie chciała go zmieniać. Było dobrze tak jak było. I ona miałaby od tak to wszystko rzucić dla kogoś? To by było czymś cholernie dziwnym dla niej. Czemu by miała dla kogokolwiek rezygnować z tego wszystkiego od tak? Nie chciałaby ktoś ją ograniczał w życiu. Zakazy i ograniczenia są czymś nieprzyjemnym…
Cóż, Hawke była dziwnym typem człowieka. Dość często to udowadniała, a to właśnie była ta jednak z tych sytuacji. Ludzie serio się czasem zastanawiali czy Australijka jest taka odważna czy po prostu głupia. Jej matka nie raz nie dwa załamywała nad córką dłonie w bezsilności na jej pomysły. Przechyliła delikatnie głowę w bok niczym zaciekawiony szczeniaczek, gdy z twarz dziewczyny znikł uśmiech. Z ust ciemnowłosej pani redaktor na chwilę znikł ten zaczepny uśmieszek. Zastąpiło go zaciekawienie. Och, czyżby uraziła ją faktem braku bojaźni co do jej osoby? Ciekawe. Czyżby Rogue chciała być takim strasznym i silnym typem, nawet przed nią? Hm… Serio ją zaciekawiła ta kwestia.
Na początku, gdy dziewczyna do niej podeszła do niej Hawke zmarszczyła lekko czoło. Zaraz jednak na jej twarz wrócił ten wybywający uśmieszek, a Australijka uniosła lekko jedną brew. Delikatnie przymknęła ślepia. Oj, raczej Rogue nie będzie zadowolona z odpowiedzi ze strony młodej pani redaktor.
- To jest propozycja? Bo jeśli tak to jestem ciekawa co mi zaproponujesz, moja droga - mruknęła. Tak, Hawke. Ty na bank nie jesteś do końca normalna i życie to ci nie jest miłe, nic a nic. Tak, nic a nic się nie uczysz i nie boisz się niczego.
Zaraz wywróciła oczami na kolejne słowa dziewczyny. Huh… To sobie wymyśliła.
- Kobiet nie biję - powiedziała tylko. Co z tego, że kilku kobietą w życiu Hawke przywaliło jej w twarz? Australijka miała na tyle szacunku do płci pięknej, że powstrzymywała się od podnoszenia dłoni na kobiety. Nawet jak czasami inteligencja pewnych kobiet aż prosiła o pomstę do nieba i aż się prosiły o to by mocno pierdolnąć je w głowę.
Może i lepiej, że nie wiedziała o czym myślała o niej Hawke. W końcu sytuacja mogła zrobić się dziwna nawet dla ciemnowłosej. Tak, lepiej było, że Amerykanka nie wiedziała o czym jeszcze chwilę temu myślała Susan. Tak dla bezpieczeństwa obydwóch pań.
- Nie mam zamiaru. Za dobrze pasuje do tej bluzy by się go pozbywać - powiedziała tylko dalej bawiąc się sznureczkiem. Tak, ta zabawa ją relaksowała. Dodatkowo Hawke mogła coś zrobić z rękoma, a to była dla niej spora plus. Już chciała powiedzieć, że spoko, ale nie zdążyła, bo usłyszała dźwięk dzwonka. Zaraz na jej buźce pojawił się zadowolony uśmiech, gdy do jej nozdrzy poszedł ten przyjemny zapach jedzenia. Jej… Aż jej zaburczało w brzuchu od tego zapachu.
- Ano, ano, ale to dobrze - wymruczała, od razu dobierając się do jedzenia. - Dziękuję - dodała jeszcze zanim wzięła porządny gryz swojego kawałka pizzy. Gdy zobaczyła, że Rogue podchodzi do kanapy od razu przesunęła się nieco na bok, aby zrobić jej miejsce. Niby nie musiała, ale taki dziwny odruch i tyle. Czy Hawke czuła się spięta? Nie, o dziwo w ogóle. Zaskakujące prawda? No cóż, Susan mimo wszystko należała do dość otwartych ludzi. W spokoju siedziała, jadła i oglądała film.

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    

Powrót do góry Go down
 
Hołpowy rozgardiasz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Oceń osobę powyżej

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Unbottled :: Amanogawa :: Kinzoku :: Mieszkania-