IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Hawke

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Mieszkanie Hawke   Sob Gru 12, 2015 6:07 pm

-opis później-

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Sob Gru 12, 2015 7:01 pm

Szła za Susan nie odzywając się ani słowem, aby przypadkiem nie zdenerwować starszej dziewczyny, która dalej zdawała się być cholernie drażliwa. Hope przez cały czas zastanawiała się, co mogło aż tak wkurwić tę kobietę, która wcześniej zawsze zdawała się być taka pogodna i komunikatywna, że teraz nagle się tak zamknęła i chciała uciec od świata. Amerykanka oczywiście nie dała jej uciec od siebie, ale też nie była ani nachalna, ani nie dopytywała. Jeśli Hawke będzie chciała, to pewnie powie, co jej leży na sercu. Jeśli nie... Bywa. Jednak ciągnięcie za język nie było teraz najlepszą opcją, bo nie chciała dodatkowo rozwścieczyć tego lwa siedzącego gdzieś w sercu dziennikarki. Wystarczająco się już zdenerwowała, żeby teraz jeszcze musieć wysłuchiwać marudzenia Rogue. I nie chciała wyjść na hipokrytkę, bo sama w życiu nie odpowiedziałaby, gdyby ktoś zadał jej strumień pytań w momencie, gdy nie miała ochoty. A ochotę na mówienie o sobie miewała naprawdę rzadko.
W takiej ciszy (o ile Suzy jej wcześniej nie przerwała) doczłapała za kobietą do drzwi jej mieszkania. Poczekała, aż ta upora się z zamkiem, jednak gdy ta już otworzyła drzwi, Hope nie weszła za nią, tylko stanęła w progu i oparła się o framugę.
- Mam wejść czy sobie pójść i dać ci spokój? - spytała najpierw, uważnie spoglądając na Australijkę i posyłając jej leciutki uśmiech, jakby dla pokrzepienia. Nie chciała jej się wpraszać, albowiem mowa była tylko o odprowadzeniu jej do mieszkania i zwyczajnie nie chciała się narzucać ani dręczyć kobiety, gdy ta i tak była w paskudnym nastroju. Z drugiej strony chciała przy niej być i ją wspierać, żeby mieć pewność, że opuszcza ją wtedy, gdy już wszystko jest w należytym porządku.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Sob Gru 12, 2015 7:40 pm

To zabawne jak człowiek potrafi się naglę zmienić i pokazać to całkiem inne obliczę, prawda? Pewnie Rouge nigdy by nie przypuszczała, że Susan potrafi taka być, gdyby jej dziś nie spotkała, czyż nie? W końcu takie obliczę nie pasowało do kogoś w narwanego i pewnego siebie jak Australijka. No cóż... Czasem jednak się nie da cały czas być sobą i pokazuje się wtedy to swoje słabsze obliczę.
Nie, przez całą drogę się do Amerykanki nie odzywała. Po prostu szła i tylko co jakiś czas zerkała w kierunku Hope. Większość czasu jej burzowe spojrzenie było wbite w ziemię, a sama kobieta starała się nie myśleć o dzisiejszym dniu. Licho wie co Susan chciała pokazać przez to milczenie. Na pewno nie miała ochoty rozmawiać, ale czy coś jeszcze mogło się kryć pod strategią milczenia? Może sądziła, że tym sposobem jej towarzyszka się podda i zwyczajnie pójdzie do swojego mieszkania? Może... Cóż, można tylko przypuszczać co chciała zrobić przez to ciemnowłosa. Chwilę szukała kluczy po kieszeniach i torbie. Z każdą tą chwilą coraz bardziej się stresowała. Brakowało jeszcze żeby zgubiła klucze do mieszkania. Sama by sobie zrobiła przez takie coś krzywdę. Na całe szczęście znalazła je i wzięła się za otwieranie drzwi co zajęło jej dosłownie chwilę. Pierwsze co zrobiła jak weszła do swojego mieszkania zwyczajnie odrzuciła torbę wraz z kurtką gdzieś na bok. Nie miała jakoś ochoty bawić się w wieszanie tego. Łatwiej było rzucić. Spojrzała na Amerykankę, gdy ta postanowiła się odezwać. Moment milczała. Jakoś głupio jej było wyrzucić. W końcu na dworze lało, a Amerykanka była mocno przemoczona. No i nie trzeba zapominać, że Susan mimo wszystko czuła potrzebę dbania o tę dziewczynę.
- Jak chcesz to wejdź. Jakby coś to nie musisz się martwić o ciuchy na zmianę – powiedziała po chwili, po czym wzięła się za zdejmowanie butów.
Co do wnętrza mieszkania Susan było ono całkiem zadbane. Choć było widać mały harmider. No i gdzieniegdzie leżały jakieś pamiątki z podróży kobiety do których była bardziej przywiązana.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Nie Gru 13, 2015 1:02 pm

Stała tak w progu i czekała na odpowiedź, nie zważając na to, że powoli tworzy pod sobą kałużę z deszczówki. Jak już wspomniałam: nie chciała się narzucać. Im bardziej cisza się przedłużała, tym bardziej czuła, że może jednak powinna się wycofać i wrócić do siebie oraz dać kobiecie spokój. Już naprawdę była gotowa powiedzieć "dobra, to ja znikam, trzymaj się", nawet otworzyła usta, żeby to orzec, jednak wtedy Australijka postanowiła wreszcie odpowiedzieć.
"Jak chcesz to wejdź."
- Okej. Dzięki - odpowiedziała i zdjęła buty jeszcze zanim przekroczyła próg mieszkania. Oczywiście, że chciała wejść. Bądź co bądź, zawsze to trochę więcej czasu w towarzystwie. No i nie musiała moknąć, jednak ten argument nie umywał się do faktu, że mogła wreszcie z kimś porozmawiać. Tym bardziej, że tym kimś była Suzy, którą darzyła sympatią i która wydawała jej się wyjątkowo ciekawą postacią. Zwłaszcza teraz, gdy wreszcie pokazała swoją słabość i udowodniła, że ma więcej twarzy, niż tylko tą wesołą i troskliwą, lecz również ma swoje słabe punkty. A że Hope zawsze fascynowały takie postaci i lubiła je poznawać na tyle, na ile się dało...
Po chwili zastanowienia zostawiła deskorolkę na zewnątrz. A nuż nikt nie ukradnie, a nie będzie kobiecie syfu w domu robić. Tym bardziej, że już od progu widziała, że mieszkanie było czyste i zadbane. Już wystarczyło to, że zaraz miała jej nieco zamoczyć podłogę tą wodą ściekającą z ciuchów. Postawiła buty koło butów Susan, zdjęła kaptur z łba i plecak z pleców, po czym położyła go pod ścianą. Rozpuściła włosy, co nie przyszło jej łatwo, bo były kompletnie mokre i zagarnęła je ręką na jedną stronę, a wolną ręką rozpięła nieco zamek bluzy, po czym zerknęła na gospodynię, żeby nie było, że sama się wprosiła do jej domu i jeszcze kręci się po nim bez zgody, o nie. Wolała poczekać na jakieś wskazówki, zaproszenie czy cokolwiek.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Nie Gru 13, 2015 3:43 pm

Hawke starała się utrzymać dom w miarę porządku. W końcu milej się mieszka w mieszkaniu czystym, a nie brudnym, co nie? No i sprzątanie też było jakimś zajęciem, nie? Co nie zmieniało faktu, że pewne rzeczy poniewierały się po mieszkaniu tak jakby nie miały własnego miejsca. Taki lekko artystyczny nieład panował w mieszkaniu.
Dość szybko zdjęła buty, po czym zwyczajnie zniknęła w jednym z pokoju by wrócić z ręcznikiem i ciuchami na przebranie dla Rogue. Może ciuchy nie były nie wiadomo jak wyczesane, w końcu to tylko szara, nieco za duża bluza zakładana przez głowę, jakiś czarny T-shirt, skarpetki i dresy, no ale przynajmniej były suche, nie? Podała to wszystko Amerykance.
- Tam jest łazienka. Jeśli będziesz chciała wziąć prysznic to się nie krępuj. Płyn i reszta pierdół jest - powiedziała dość spokojnie i cicho. Po czym sama znów ruszyła do swojej sypialni by się przebrać. Co z tego, że nie wysuszyła włosów tylko przetarła je z raz ręcznikiem. W sumie to całe przebieranie jej długo nie zajęło. Zaraz wzięła się za poszukiwanie jakiegoś lepszego wina u siebie w kuchni. Tak, miała ochotę się napić. Za ten dzisiejszy dzień należała jej się chociaż ta mała forma relaksu. Gdy już wybrała czerwone wino, wzięła je oraz dwa kieliszki i ruszyła z do salonu. Tam postawiła szkło i alkohol na stoliku, który stał przed kanapą, a sama podeszła do radia, do którego była podłączona jej odtwarzacz mp3. Chwilę stała nad mp3 zastanawiając się jaki utwór wybrać. W końcu jednak puściła jakiś losowy, po prostu musiało coś grać by nie było słychać ciszy. Sama ciemnowłosa po prostu otworzyła butelkę wina, nalała sobie trochę do kieliszka, upiła porządny łyk, a następnie zwyczajnie walnęła się na kanapę. Chwile leżała patrząc się w sufit, po czym schowała twarz w dłonie i zamknęła oczy. Myślała co teraz powinna zrobić. Najchętniej poszłaby spać, ale nie wypadało tak przy gościu, co nie? Więc co powinna teraz zrobić, hm? Udawać, że nic się nie dzieje i jest całkiem okej? Nie miała na takie coś siły…

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Nie Gru 13, 2015 7:06 pm

Nie szła za Susan, tylko czekała na nią w przedpokoju. Nawet ona wiedziała, że włażenie komuś do pokoju jest rzeczą wysoce niekulturalną, jeśli nie otrzymało się wyraźnego zaproszenia, żeby to zrobić. Następnie wzięła do rąk wszystko to, co zostało jej podane. Zabawne, jak bardzo te rzeczy przypominały jej własne, które miała właśnie na sobie. Będzie musiała uważać, żeby ich później nie pomylić.
- Dziękuję - odmruknęła tylko i podążyła we wskazane miejsce, jakim była łazienka. Tam szybko się ogarnęła, rozwiesiła mokre rzeczy na grzejniku, wzięła prysznic (albowiem człowiek mokry od potu i deszczu nie jest niczym fajnym) i przebrała się w czyste i suche ciuchy. I znowu można było zobaczyć pewną zamianę ról od ich ostatniego spotkania, haha. Następnie wyszła z łazienki i chciała zacząć szukać Susan, co nie było dla niej żadnym wyzwaniem. Muzyka sama naprowadziła ją w stronę salonu, gdzie zastała Australijkę rozwaloną na kanapie. Hope zrobiło się autentycznie żal tej kobiety. Obraz nędzy i rozpaczy z muzyką w tle i butelką wina na stoliku. Westchnęła ciężko, podeszła do Suzy i walnęła się na kanapę tuż koło niej. Nie, po prostu nie mogła tak siedzieć i udawać, że wszystko jest w porządku, skoro ewidentnie widziała, iż coś poważnie rani jej znajomą, która w tym momencie wyglądała tak, jakby była na skraju wytrzymałości.
- Powiesz mi co się stało czy będziemy siedzieć w milczeniu przy winie i smętnej muzyce jak stare panny, których faceci to kurwy? - spytała wprost, nie siląc się na układanie tego przekazu w piękne słowa. Może i to było chamskie i zbyt bezpośrednie, jednak wyjątkowo szczere i troskliwe. Może Susan będzie miała ochotę wyrzucić ją za to z domu, lecz Hope miała dobre intencje. Po prostu się martwiła, a takie tłumienie w sobie nie było rzeczą dobrą dla dziennikarki. Lepiej, żeby Australijka wyrzuciła to z siebie tutaj przy Rogue, niż gdzieś przypadkiem na ulicy przed przypadkowymi ludźmi albo przed szefem.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Nie Gru 13, 2015 8:27 pm

Dobrze, że Hope powstrzymała się za pójściem za nią. Mimo wszystko w swojej sypialni nie miała takiego porządku jak w reszcie mieszkania. Tam, można było spotkać, więcej przypadkowych przedmiotów porozrzucanych po pokoju. Wybór ubrań dla Amerykanki był dość przypadkowy. Ciemnowłosa wybrała właśnie te, bo zwyczajnie były w dobrym stanie i oczywiście były wygodne i komfortowe. W końcu pewnie Rogue nie czuła by się tak dobrze w na przykład eleganckiej koszuli i spodniach, co nie?
- Proszę -powiedziała jeszcze zanim sama ruszyła ogarniać siebie.
Leżała tak na tej kanapie, dalej rozmyślając co teraz powinna zrobić, przy okazji próbując ogarnąć sama siebie. Jakoś jej szło to całe ogarnianie siebie. W myślach stwierdziła, że wszystko było by łatwiejsze jakby swoim zachowaniem zniechęciła Amerykankę juz w parku od pomysłu odprowadzenia siebie do domu. Wtedy by jej nie wzięły wyrzuty sumienia wtedy, gdy ta stała całą zmoczona w jej drzwiach i sama po prostu poszła by spać po kilku kieliszka wina. Ale nie, najpierw musiała nie mieć ochoty na wykłócanie się, a potem miała zbyt miękkie serce. Naprawdę z niej był jakiś dziwny człowiek. Huh... Pomasowała sobie skronie.
- Naprawdę Hawke, jesteś problematycznym człowiekiem. Sama siebie nie umiesz ogarnąć, a chcesz być zbawca świata - wymamrotała do siebie. Ciągle słyszała od swojego psychologa, że chcę zabawiać świat, a ma problemy z ogarnianiem samej siebie. Teraz to było widać najlepiej. Chciała pomóc komuś, ale sobie nie potrafiła. To smutne.
Leżała tak dopóki, Amerykanka nie weszła do pomieszczenia i nie położyła się tuż obok niej. Wtedy wzięła dłonie z twarzy i zerknęła na młodszą kobietę. Miała tę głupią nadzieje, że to wszystko zajmie Hope trochę więcej czasu. Wtedy mogłaby nieco dłużej próbować ogarnąć siebie. No ale cóż, bywa. Zaraz zmarszczyła lekko brwi. Nie spodobały się jej słowa dziewczyny. Może Rogue miała dobre intencje, ale w ogóle jej to teraz nie wyszło. Przez to wszystko Hawke poczuła się przyparta do ściany, a to raczej nie było dobre w tej chwili. Tym bardziej, że wcześniej prosiła w myślach żeby Hope nie dopytywała o to co się stało. Nie chciała o tym mówić i tyle. Miała ochotę zrzucić Amerykankę z kanapy, ale powstrzymała się sama za to usiadła, a następnie wstała. Wzięła swój kieliszek, dopiła zawartość. Chwilę się zastanawiała co mogłaby zrobić, po czym postanowiła wziąć się za przseudo ogarnianie pomieszczenia. Wszystko żeby nie siedzieć w jednym miejscu, wszystko by wyglądało tak jakby jej nic nie było. Tak, przecież stwarzanie pozorów jest takie przyjemne... Nie musiała wcale wybuchać na ulicy, ani przed szefem, a tym bardziej przed Amerykanką. Nie, Susan wybrała inną taktykę, a dokładnie próbę wmówienia samej sobie, że jest dobrze i nie ma co się stresować. Tak, Hawke chciał stłumić w sobie ten wszystkie dzisiejsze negatywne emocje, a przynajmniej dopóki obok nie będzie Hope.
- Nie mam o czym mówić. A jeśli nie chcesz wina to nie pij. Nikt cię nie zmusza. Piosenki lecą losowo, więc będą różne. Jeśli ci jakaś nie pasuje to się nie krępuj i przełącz - mruknęła tylko, zbierając porozrzucane po pokoju książki i układając je na miejsce. - W ogóle to potrzebujesz czegoś? Chcesz coś zjeść, napić się czy cokolwiek innego? - spytała po chwili. W końcu wypadało by zadbać o swojego gościa, nie? Między tym ukadaniem książek nalała sobie znów wina i upiła już drobniejszy łyczek.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Pon Gru 14, 2015 5:17 pm

Jak dobrze, że Hope nie wiedziała, jakim w rzeczywistości była problemem dla Australijki... Pewnie wtedy skończyłoby się na zwyczajnym odprowadzeniu, a tak to całkiem nieświadomie stała się powodem do zdenerwowania Susan. Oczywiście, że nie chciała robić jej takiego problemu. Jak zwykle miała dobre chęci i jak zwykle wychodziło jak wychodziło. Ale że póki co nie wiedziała, jak wielkim kłopotem jest, to żyła w błogiej nieświadomości i była po prostu sobą, nie siląc się na udawanie większe, niż była potrzeba i próbując jakoś pomóc. Nawet, jeśli miałoby to polegać na bardzo dobitnym wyjaśnieniu tego, co uważała o całej sprawie.
Obserwowała dokładnie wszelkie ruchy starszej kobiety i to wszystko wydało jej się strasznie nerwowe i udawane, jakby Susan grała w jakimś marnym sitcomie, za który płacili jej marne grosze. Rogue miała wprawne oko i bez problemu to wyłapała, jednak mogę iść o zakład, że nawet totalny laik w dziedzinie ludzkich zachowań doszedłby do takich samych wniosków. I jeszcze to usilne udawanie, że jednak wszystko jest w jak najlepszym porządku... W tym momencie Australijka przypominała jej ją samą: nieraz zagubioną, wieczną aktorkę. Z tym, że ona naprawdę miała co udawać i robiła to nad wyraz dobrze, kręcąc i matacząc wszystkich tych, którzy weszli jej w drogę. Swoją rolę odgrywała perfekcyjnie od początku do końca, a wchodziła w nią tak dobrze, że często nie można było odróżnić prawdy od fikcji. Kłamstwo i zatuszowywanie prawdy były niejako częścią niej, czymś, co wychodziło jej bardziej naturalnie niż mówienie prawdy i stuprocentowa szczerość. A jeśli Suzy też miała coś poważnego do ukrycia...? Tego nie można było wykluczyć. Każdy ma swoje demony, które tłumi w sobie i nie chce, żeby wyszły na światło dzienne. Dziennikarka na sto procent również chowała w sercu demona, jednak jak wielki się on stał?
Siedziała na kanapie, przyglądając się wszystkim czynnościom wykonywanym przez Hawke. Nie tknęła butelki z winem, chyba nie miała na nie ochoty. Wręcz bił od niej spokój, co niektórzy mogliby pomylić z chłodną obojętnością, tudzież silnym zdystansowaniem. Nic takiego. Ona po prostu robiła bilans zysków i strat związanych z tym, jak planowała zaraz zagrać. Wreszcie jednak stwierdziła, że nie ma nic wielkiego do stracenia. Ot, nieraz już musiała rozstawać się z różnymi ludźmi z różnych powodów i gdyby Australijka zamierzała to zrobić zaraz po tej rozmowie, pewnie posłusznie by się wyniosła. Mimo wszystko myślała jednak, że to się nie skończy w taki sposób, bo jednak intencje miała dobre i nie zamierzała się kłócić, jednakże nie mogła też zdzierżyć tej atmosfery, tego udawania, ukrywania swoich emocji. Mogła to znieść u siebie, jednak od drugiego człowieka zawsze oczekiwała szczerości, choćby i dawkowanej powoli i szczątkowo, pod zasłoną tajemnicy lub zwyczajnej niechęci do dzielenia się swoimi własnymi przeżyciami czy poglądami. Udawanie zaserwowane jej przez Susan nie łapało się pod ową kwestię.
- Nie oszukuj kłamcy - odmruknęła po chwili, uśmiechając się kącikami ust. - Przecież doskonale widzę, że coś jest nie tak. Jeśli to jest coś poważnego, to możesz walić śmiało. Chyba, że wolisz upić się... winem - zerknęła w stronę butelki i parsknęła krótko, poddając w wątpliwość fakt, że tym w ogóle da się spić. - Wtedy droga wolna, mogę ci towarzyszyć lub się wynieść - dodała zaraz i wbiła wyczekujące spojrzenie ciemnych, poszarzałych oczu w Susan. Oj, ciekawiło ją bardzo, jak kobieta zareaguje na coś takiego.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Pon Gru 14, 2015 7:46 pm

Teraz była dla Australijski problemem, a nie zawsze. Zazwyczaj ciemnowłosa lubiła towarzystwo tej mrukliwej i dość bezczelnej Amerykanki. Ba, normalnie czuła się bardzo dobrze w towarzystwie Rouge. Jednakże dziś nie był dla niej dobry, a fakt, że nie wiedziała co ze sobą zrobić w własnym domu w towarzystwie Amerykanki była dla niej dość niekomfortowa. W końcu od samego początku chciała wrócić do mieszkania by odciąć się od reszty, a tu nie danej jej to było. Irytujące i w jakiś sposób drażniące.
Czuła na sobie uważane spojrzenie młodszej kobiety. Szczerze? Miała ochotę na nią nawarczeć, a w razie potrzeby i nawet przywalić Rogue, tylko po to by ta przestała się jej tak przyglądać. To spojrzenie czuła się coraz bardziej spięta i poddenerwowana. Strasznie ją ono męczyło i jakby nieco... Krepowało? Hm... Tak, tak chyba to można było zdefiniować. Na pewno nie było to uczucie, które by relaksowało Hawke. Czym ja sobie na to zasłużyłam? Co ja takiego zrobiłam, że ludzie muszą być wobec mnie tacy upierdliwi i nie potrafią mnie zrozumieć? przebiegło jej przez myśli, gdy rozglądała się za kolejnym zajęciem, po tym jak ułożyła książki.
Cóż, grała słabo zrelaksowaną. Było to dla niej trudne, bo jednak zazwyczaj nie trzymała w sobie emocji. Nie była przyzwyczajona do grania tak długo. Zazwyczaj pokazywała od razu niezadowolenie i lekkie zdenerwowanie, ale tym razem wolała tego nie robić. Mimo ochoty nakrzyczenia na Amerykankę powstrzymywała się od gwałtowniejszych zachowani. Brak chłodnej kalkulacji i spokoju mógł się skończyć źle. Lichow wie co mogła odpierdolić ciemnowłosa, gdyby się nie chamowała.
W końcu postanowiła poprzeglądać porozwalane kartki i dokumenty po pokoju. W tle gdzieś tam grał Egypt Central - The Way. Susan stała tyłem do Hope, tak się czuła jakoś ciut bezpieczniej. Właśnie w tym momencie, gdy przeglądała kolejne kartki Rogue postanowiła znów się odezwać, a kolejne słowa z utworu idealnie odzwierciedlały uczucia Hawke.
- I’m going crazy… - burknęła, choć to w dość dużym stopniu podchodziło pod warknięcie, ledwie słyszalnie. Jej wolna dłoń zacisnęła się delikatnie w pięść. W ogóle się jej nie podobało podejście Amerykanki. Dlaczego ta nie mogła sobie dać spokój i odpuścić? Przecież było widać, że takie męczenie ciemnowłosej nie pomaga tylko coraz bardziej ją stresuje. . Nie powinno się drażnić lwa uwięzionego w klatce. Niby takie oczywiste, a jednak nie jasne… Zastanawiała się czy Hope na własnej skórze chcę się przekonać ile w stanie jest wytrzymać ciemnowłosa zanim zwyczajnie przywali Amerykance
Chęć ciśnięcia jakimś przedmiotem, najlepiej ciężkim, w Amerykankę coraz bardziej rosła. Kto wie, może to by poskutkowało i Hope przestałaby ją wypytywać? Nadal jednak jakaś tam rozsądna część Hawke się od tego powstrzymywała.
- Gdybym chciała się upić, panno Rogue, to bym wzięła wódkę - wręcz warknęła. Nie, nie umiała się w tej chwili powiedzieć łagodniejszym tonem. Nie miała ochoty nawet sili się w tym momencie na miły ton głosu. Nie wtedy, gdy czuła się jawnie atakowana ze strony Amerykanki. - I nie odpowiedziałaś na moje pytanie czy coś chcesz.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Pon Gru 14, 2015 9:17 pm

Miała pełną świadomość tego, że jej spojrzenie może być denerwujące, wręcz krępujące. Takie miało być. Miało pomóc wyrzucić z Suzy te emocje, które w niej tkwiły, żeby Hope nie miała większych problemów z zauważeniem ich i nazwaniem. Nawet, jeśli to miał być gniew skierowany przeciwko Rogue i miał objawić się siarczystym policzkiem. To nadal byłoby lepsze niż udawanie, że nie dzieje się absolutnie nic, co de facto w ogóle jej nie wychodziło. A teraz przynajmniej można było zobaczyć jak na dłoni, że wewnątrz Susan tkwi zdenerwowanie, które objawiało się wraz z upływem czasu i zgodnie ze staraniami Ryusaki. Ciężko powiedzieć, czy dziewczyna chciała swoim działaniem osiągnąć coś więcej, niż tylko zaspokoić swoją ciekawość. Może chciała wystawić starszą od siebie kobietę na swego rodzaju próbę, albo po prostu pokazać jej swoją wyższość? To, jak bardzo jest ponad całą sytuacją i udowodnić, że potrafi wygrać w każdej sytuacji? Taki nawyk z czasów zamknięcia, gdy ciągle musiała innym udowadniać, że należy się z nią liczyć. Coś w tym mogło być, choć jeżeli, to robiła to całkiem nieświadomie. Mimo wszystko, dominowała w niej ta chęć zrobienia czegoś dobrego i uważała, że bycie prywatnym i przymusowym psychologiem panny Hawke będzie się zaliczało pod ten punkt.
Nie dosłyszała tego warknięcia, albowiem zostało zagłuszone przez muzykę, jednak dostrzegła dłonie zaciskające się w pięści i ogólne zdenerwowanie, które wręcz biło od Susan. To w połączeniu z dalszymi słowami kobiety przekonało Hope do wyluzowania i odpuszczenia. Naprawdę nie chciała zostać wyrzucona z mieszkania, a niejako już udowodniła Australijce to, co chciała jej udowodnić: że jednak jest zdenerwowana i nawet, jeśli próbuje grać wyluzowaną, to w ogóle jej to nie wychodzi. Dalsze ciągnięcie za język nie było potrzebne. Jeśli ciemnowłosa będzie chciała jej powiedzieć, co leży jej na sercu, to powie. Ale nie zapowiadało się na to.
Wręcz uśmiechnęła się ciut szerzej na słowa, które padły z ust dziennikarki.
- Panno Rogue brzmi zbyt sztywno. Wystarczy Hope. A wódka nie byłaby takim złym pomysłem - odpowiedziała dość spokojnie, a uśmieszek na jej ustach nabrał tajemniczego, może ciut złośliwego wyrazu. Cała ona- wplatająca istotne informacje takie jak własne imię pośród stek mało istotnych informacji, w tym przypadku docinki. - I nie, podziękuję. Możesz w spokoju usiąść obok i delektować się winem - po czym nalała sobie pół kieliszka i kiwnęła nim w stronę Australijki, jakby wznosiła toast i zaczęła jak gdyby nigdy nic w spokoju sączyć krwistoczerwony trunek.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Pon Gru 14, 2015 10:53 pm

Dalej stała tyłem do Amerykanki. Szczerze? Hope sobie mogła myśleć, że jest w tej całej sytuacji na pozycji wygraniem, ale mocno się pod tym względem moim zdaniem myliła. Tu wygraną była ciemnowłosa, która cały czas pomimo ogromnych nerwów od samego rana nadal stała w miejscu, zaciskając dłonie w pięści, zamiast spróbować sprać Amerykankę za ten cały przesrany dzień i wkurwianie niepotrzebnie jej osoby. Normalnie pewnie by się tak długo nie powstrzymywała. Irytującego typa by zmieszała z błotem i rzuciła się na niego z pięściami, uwalniając się wtedy w dość mało cywilizowany sposób od wściekłości i żalu, który w niej siedział. Rouge powinna się cieszyć, że Susan była jeszcze na tyle trzeźwa w tej swojej wściekłości, by się chamować. To był naprawdę całkiem wielki wyczyn w tak narwanym człowieku jak Susan, który wręcz miała skłonności awanturnicze jak przedstawiciel płci brzydkiej.
Nadal stała tyłem do Amerykanki. Szczerze? Nie zwracała już większej uwagi na nią. Nie miała ochoty siadać obok dziewczyny i jak gdyby nigdy nic popijać wino. Nie, ona stała i próbowała się uspokoić. Głęboki wdech, wydech, a w głowie masa myśli. Masa negatywnych myśli, które się tylko zbierały i zbierały. Czuła się jak jakiś śmieć. Śmieć, którym każdy mógł mógł popychać, rządzi, prowokować i opieprzać za swoje błędy. Puścił dłoń wolno, dołożyła papiery na najbliższą półkę. W gardle rosła nieprzyjemna gula, która pewnie normalnie utrudniłaby jej mównienie. Ramiona jej delikatnie zadrżały, gdy całkiem zdusiła sobie pierwszy szloch. Za co to wszystko...? Chwilę stała, czując jak po policzkach spływają jej łzy. Nie wytrzymała już, emocji właśnie znalazły ujście w postaci tych słonych kropli i bezsilności. Zaraz przetarła dłonią twarz i chcąc jeszcze jakoś ukryć to wszystko przeczesała palcami włosy. Nie chciała by ktokolwiek widział jak płacze. Nie chciała wyjść na słabą czy coś. Moment później szła już w milczeniu do kuchni. Przynajmniej tam mogła się dostać bez zbędnego zbliżania się do Amerykanki. Tam usiadła na chwilę na krześle, schowała twarz w dłoniach. Wdech i wydech, Suzy. Wdech i wydech... powtarzała sobie to w głowie niczym jakąś mantre. Kiedy się nieco uspokoiła wstała, podeszła do zlewu, oparła się o niego rękoma. Jej burzowe ślepia były na nim skupione przez dłuższy moment, po czym zwyczajnie się nad nim pochyliła, by jak gdyby nigdy nic zmoczyć sobie głowę. Chwilę tak trzymała głowę w strumieniu wody, by w końcu ją z niego wyjąć. Zaraz złapała czysta ścierkę, która wytarła sobie twarz oraz kark. Odrzuciła go ją zaraz na bok, a dłonią zaczesała mokre kosmyki do tyłu.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Sro Gru 16, 2015 4:51 pm

Nie sądziła, że w mózgu i sercu Susan może się rozgrywać taka walka o utrzymanie nerwów na wodzy. Albo inaczej: Hope doskonale wiedziała, że dziennikarka jest wkurwiona i miała gorszy dzień, lecz nie sądziła, że to w połączeniu ze słowami Amerykanki może doprowadzić kobietę do płaczu. Co najwyżej, że wywoła u niej pewną gorycz, może skłoni do zwierzeń. Dlatego gdy zauważyła, iż Hawke lekko drżą ramiona i jak przeciera dłonią oczy, potrzebowała chwili, żeby zrozumieć, co się dzieje, jednak wreszcie jej się to udało.
Ona płacze.
Kolejną chwilę siedziała jak wryta. Nagle cała chęć pokazywania, że panuje nad tą sytuacją i wyciągania jakichś szczegółów zniknęła jak mydlana bańka przekłuta igłą o imieniu "ludzkie uczucia". Chyba przesadziłam... I to cholernie. Całe to jej gorsze oblicze nagle skurczyło się, a powróciło to łagodne, dbające o innych i cholernie denerwujące się, że mogła kogoś nieświadomie zranić. Cóż, już chyba zraniła i czuła się z tym naprawdę źle. Nie chciała dobijać osoby, na której jej zależało. Z początku chciała tylko pomóc się odstresować, może i wysłuchać zwierzeń... A wyszło jak zwykle. To wstrząsnęło nią do tego stopnia, że siedziała jak słup soli, wpatrując się w bliżej nieokreślony punkt na podłodze tak długo, iż nie poruszyła się nawet, gdy jej towarzyszka wyszła z pokoju. Nie śmiała się ruszyć. Tylko otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale zaraz je zamknęła, bo... co? Co miała jej powiedzieć? Najpierw musiała zebrać myśli. Wreszcie jednak opróżniła cały kieliszek wina, jakby był on co najwyżej tanim jabolem, podniosła się z kanapy i poszła do kuchni. Trafiła akurat na moment, gdy Suzy próbowała ochłonąć pod zlewem. Oparła się o najbliższą ścianę i przeczesała dłonią włosy, jakby to miało jakoś pomóc jej w uspokojeniu się i opanowaniu się. Zabawne, że człowiek, który niegdyś za nic miał uczucia inne i pewnie jeszcze parę lat temu dodatkowo zadrwiłby z kogoś, kto okazał słabość, teraz był z tego powodu tak zestresowany. Bo to nie był byle człowiek, który został przez nią dobity. To była Suzy, na której jej w pewien sposób zależało i która była ostatnią osobą, którą Rogue chciałaby skrzywdzić.
- Przepraszam - powiedziała nieco niepewnym głosem, gdy tylko Australijka wyjęła głowę spod wody. - Naprawdę nie chciałam cię dodatkowo zdenerwować, po prostu się martwię. Jeśli chcesz, mogę już sobie iść, bo rozumiem, że możesz nie chcesz widzieć mnie na oczy - mówiła dość szybko, jakby bała się, że zanim skończy, Susan po prostu ją wygoni. Nie miałaby jej tego za złe, bowiem przecież sama się o to prosiła. I naprawdę miała ochotę wyjść, byle nie musieć stać obok ze świadomością, że właśnie rani osobę, na której jej zależało. Ot, odwrót taktyczny celem ochłonięcia. Zarówno dla niej, jak i dla Australijki. Swoją niezbyt długą wypowiedź zakończyła krótkim westchnięciem, jakby wymagało to od niej wielkiego wysiłku i spuściła wzrok na podłogę.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Sro Gru 16, 2015 7:57 pm

Susan nie była człowiekiem, który się zwierzał innym pod wpływem presji. W niej w takich chwilach włączał się taki trybik ochronny. Trudno było wtedy do niej dotrzeć. Wtedy jeszcze bardziej dusiła w sobie to co ją męczyło i starała się udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Ciemnowłosa potrzebowała czasu i dobrowolnej chęci wyrzucenia z siebie to co ją męczyło. Naciskanie na nią nie miało sensu. Ona sama musiała chcieć się podzielić swoimi problemami.
Czuła się cholernie wykończona. Najmniejszy problem, gdyby to było zmęczenie fizyczne. Wtedy by po prostu poszła spać, albo wzięła długą, ciepłą kąpiel najlepiej z pianą. Może przy okazji wypiłaby puszkę piwa. Takie coś było łatwe do osiągnięcia, a na następny dzień powinna być rześka i wypoczęta. Jednakże ciemnowłosa była zmęczona psychicznie, a to już był większy problem. Trochę czasu musiało minąć by Susan zebrała się w sobie. Potrzebny był do tego spokój i odpowiednie czynniki, którymi na pewno nie był stres i uczucie bezsilność oraz jakieś beznadziejności.
Serio w pierwszej chwili nie zorientowała się, że Hope stoi w kuchni. Nawet nie zwróciła uwagi na to, że kobieta weszła do środka pomieszczenia. Jej głowę zawracały inne myśli niż to czy ktoś prócz niej jest w kuchni.
Drgnęła lekko, gdy usłyszała głos dziewczyny. Zerknęła tylko na nią, ale nie odwróciła się do niej przodem. Krople wody skapywały powoli z jej mokrych, ciemnych kosmyków. Stała, podparta rękoma o brzeg blatu, głowę miała delikatnie pochyloną. Szczerze? Miała w tej chwili cholernie mieszane uczucia. Nie wiedziała co myśleć o tym wszystkim. Wcześniej nie wyglądało na to by Rouge przejmowała się tym co mówiła. Ba, wręcz wyglądała jakby chciała ewidentnie wytrącić Hawke z równowagi. Młoda dziennikarka miała szczerą ochotę przypieprzyć Amerykance za wcześniejsze zachowani.
Huh… Zamknęła oczy i zaczęła masować sobie skroń.
- Nie tak się okazuje zmartwienie… Powinnaś to wiedzieć... - powiedziała cicho, zmęczonym głosem, całkowicie niepodobnym do tego codziennego tonu głosu ciemnowłosej.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Czw Gru 17, 2015 5:24 pm

Źle się czuła, gdy ciemnowłosa tak usilnie odmawiała patrzenia w jej stronę. To wróżyło duże kłopoty. Bardzo duże. Przegięłaśprzegięłaśprzegięłaśprzegięłaś. Kiedy wreszcie nauczysz się kontaktu z ludźmi? Wszystko wskazywało na to, że Susan zaraz albo ją wykopie z mieszkania, albo spoliczkuje za jej poprzednie zachowanie albo naprawdę się rozklei w jej obecności. Żadna z tych opcji nie była tą, której Hope oczekiwała i właściwie każda by ją w pewien sposób dotknęła. Sam fakt, że po policzkach ciemnowłosej popłynęło kilka łez i że musiała się ewakuować do kuchni, potraktowała jako osobistą porażkę. Porażkę w próbie dostosowania się do społeczeństwa i zrozumieniu jego zasad, ale też w relacji z Hawke. Okej, Australijka już wiedziała o niej tyle, że może i mogła przymknąć oko na niektóre jej zachowania, ale bez przesady. A moment, gdy z jej oczu poleciały łzy, oznaczał właśnie przesadę.
Przez moment nic nie odpowiedziała, tylko usilnie wpatrywała się w podłogę, jakby bała się, co może nastąpić, gdy przypadkiem spojrzy jej w twarz. Po chwili bardzo delikatnie pokręciła głową. Bo przecież... Ona nie wiedziała. Przez cały czas żyła w świecie, gdzie okazywanie uczuć było postrzegane jako słabość i tępione, a każdy, kto publicznie okazał zmartwienie, zostawał postrzegany jako równie słaby. Pewnie, zdarzało jej się okazać jakąś solidarność z kimś, kto aktualnie cierpiał, można było to nawet podciągnąć pod zdenerwowanie i zmartwienie, jednak nadal było to w jej wykonaniu dość ułomne. Jak każde inne uczucie, które Rogue miała okazać. Była dobra tylko w tych negatywnych, bo tych nigdy nie musiała się wstydzić, lecz w tym momencie gniew był niewskazany. Teraz musiała chociaż raz przestać być opryskliwa i chłodna, a zacząć okazywać jakieś współczucie, zmartwienie, cokolwiek. Byle jakoś utrzymać tę relację, na której z jakichś powodów jej mocno zależało.
Wreszcie, po chwili ociągania, podeszła do Australijki i położyła jej rękę na ramieniu.
- Wiem, przepraszam - westchnęła cicho, gdy kłamstwo gładko przeszło jej przez gardło. - Zachowałam się jak ostatni ułomny skurwysyn. Po prostu chciałam ci pomóc, a wyszło jak zwykle - dodała po krótkiej chwili i skrzywiła się. Oczywiście, a jakżeby miało wyjść inaczej? - Nie mogłam znieść patrzenia na to, jak tłumisz wszystko w sobie i myślałam, że szczera rozmowa może pomóc. A przynajmniej wszyscy ci pokręceni psychologowie mówią, że pomaga, ja tam się nie znam - mruknęła i podrapała się po karku, ponownie wbijając wzrok w podłogę. Pogrążasz się...

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Czw Gru 17, 2015 6:25 pm

Stała i zastanawiała się co powinna teraz zrobić. Oczy dalej miała zamknięte, kciukiem dalej masowała skroń, jakby w nadziej, że ta czynność przyniesie jej jakieś rozwiązanie. Cóż... Nie pomogło, nie spadło na nią żadne natchnienie od Boga czy coś w tym guście. Nic, pusta w głowie, a raczej powinna coś zrobić. Za to drgnęła nieco niespokojnie i uciekła od dotyku Amerykanki, gdy ta położyła dłoń na jej ramieniu. Wzięła dłoń od twarzy, zrobiła z trzy kroki w bok i w tej oto chwili burzowe spojrzenie ciemnowłosej spoczęło na jej młodszej towarzyszce. Wysłuchała słów Rouge i jakoś jej się zrobiło żal tej młodszej dziewczyny. Mogła przypuszczać, że Amerykanka naprawdę chciała jej pomóc oraz było jej żal tego, że zrobiła to tak źle. Ale czy powinna wierzyć Hope? W końcu dziewczyna zmieniała zdanie niczym chorągiewka na wietrze. Jeszcze kilkanaście minut temu próbowała ją wszystkimi siłami wytrącić z równowagi, a teraz przepraszała za to co robiła. Ta zbieżność w zachowaniach Amerykanki tym bardziej nie pomogło znaleźć Hawke wyjścia z tej sytuacji. I co ja, do cholery, mam teraz zrobić...? Wzięła głębszy wdech, próbując jeszcze raz zebrać myśli i wyjaśnić to wszystko sobie samej. Dłonią zaraz delikatnie zmierzyła sobie włosy. Zazwyczaj jej to pomagało zebrać myśli i się lekko odstresować. Tym razem niezbyt pomogło.
- Szczera rozmowa to nie taka, którą się na kimś wymusza – powiedziała w końcu, spoglądając znów w stronę Amerykanki. Czuła się jakby tłumaczyła coś małemu dziecku. Hawke nie była przyzwyczajona do tłumaczenia komukolwiek takich rzeczy. Dziwnie uczucie... - Do czegoś takiego musi być dobrowolność, zaufanie i szczerość z obu stron, a nie przymus, stres i frustracja... Rozumiesz? – dodała zaraz. Ta, postanowiła wyjaśnić wszystko od początku do końca żeby przypadkiem nie było jakiś niedomówień czy coś. Chwilę stała, patrząc tak na Amerykankę. Przez dłuższy moment miała ochotę podejść nieco bliżej Hope i pogłaskać ją po ramieniu, ale powstrzymała się od tego. W końcu wiedziała jak dziewczyna reaguje na kontakty fizyczne. Raczej nie było potrzeby stresować jej bardziej w tej chwili. Wystarczy, że dziennikarka była już porządnie skołowana i zestresowana. Nie ma co powiększać tego kółka wzajemnych negatywnych emocji.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Czw Gru 17, 2015 9:45 pm

Cofnęła rękę, gdy tylko zauważyła negatywną reakcję ze strony Susan. Już więcej nie miała zamiaru na nią naciskać. I właśnie tutaj pojawiał się problem: jak można zaufać takiej osobie, która sama sobie nie ufa i ma siebie za zero? Im bardziej ludzie ją znali, tym bardziej się od niej odsuwali, bo aż za dobrze wiedzieli, jaka potrafi być jej gorsza strona, te pozostałości z bycia jednym z największych łajdaków Nowego Jorku. Jeśli już ktoś z nią zostawał, musiał być prawdziwym szaleńcem ze skłonnościami do powolnej autodestrukcji. Nie umiała utrzymywać ludzi przy sobie ani samej być przy kimś dłużej, bo po jakimś czasie uważała to za męczące. Najgorsze było to, że jeśli już decydowała się komuś zaufać, to ten ktoś prędzej czy później i tak odchodził, bo Hope nie była człowiekiem, z którym łatwo żyć. Nie, była cholernie trudną osobą, którą nawet psychologowie nie mogliby rozgryźć do końca. Obcowanie z takim kimś jest męczące i zarazem interesujące, bo nigdy nie wiesz, co zaraz może się stać, jednak większość ludzi to odstraszało, bo woleli proste i stateczne znajomości, niż siedzenie na tykającej bombie.
Stała w bezruchu, usilnie próbując utrzymać wzrok na twarzy Australijki, jednak ciągle jej się to nie udawało, bo prędzej czy później jej spojrzenie lądowało to tu, to tam. Generalnie czuła się jak dzieciak, któremu matka wpaja najważniejsze zasady kultury. Zabawne, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że nigdy nie miała matki, a opiekunek nie darzyła takim wielkim respektem, żeby słuchać ich kazań i grzecznie powtarzać. W tym przypadku jednak lekko kiwnęła łbem, gdy tylko Suzy skończyła swoją wypowiedź. I wtedy stała się rzecz, której nie spodziewałaby się żadna z kobiet, Bóg ani najwięksi filozofowie: Hope powoli podeszła do Hawke i objęła ją rękami w mocno niepewnym przytuleniu. Kij wie, skąd wzięła się u niej ta nagła chęć bliskości, ale coś ją kopnęło, żeby to zrobić. Jakaś niewidzialna siła fatalna, być może ta sama, która pozwala zwierzętom mówić w Boże Narodzenie.
- Wybacz mi. Bardzo jesteś na mnie zła z tego powodu? - szepnęła, dalej nie odsuwając się od kobiety ani na milimetr.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Czw Gru 17, 2015 10:40 pm

Dziwnie się czuła, gdy patrzyła na Hope w tej chwili. Tak okropnie nieswojo. Dodatkowo to delikatne uczucie powrócenia do tej sytuacji z nocy w Nowym Jorku. Nie ma się co oszukiwać, smutno było patrzeć w jakim stanie psychicznym była wtedy Hope. Huh… Nie nie chciała powrotu do podobnie napiętej sytuacji. Nie po to pracowała by teraz wrócić do tamtego niezbyt miłego okresu. Czuła jakieś napięcie w powietrzu i ze swojej strony i jak z te drugiej. Wręcz odczuwała jakieś przygnębienie. Amerykanka wyglądała teraz na taką smutną i zestresowaną. Źle jej jakoś z tym było. W końcu nie chciała by Rogue czuła się niekomfortowo.
Czekała na reakcje dziewczyny. Miała nadzieje, że nie będzie się w tej kwestii z nią sprzeczać. Takie coś byłoby beznadziejnie głupie. W końcu jak jakaś rozmowa może przynieść ulgę, gdy jest ona wymuszona. Wymuszać to można zeznania, gdy się chce kogoś na siłę wsadzić do więzienia czy ukarać za nic… Na całe szczęście Amerykanka posłusznie przytaknęła jej słowa. Odetchnęła z tego powodu.
Już się zaczęła zastanawiać jakby mogła rozluźnić nieco atmosferę. Chciał już zaproponować pogranie w coś na konsoli i możliwe dodatnie jakiegoś sprośnego żartu, kiedy stało się coś czego Susan w ogóle się nie spodziewała. Burzowe ślepia spoczęły na przytulone do Hawke Amerykance. Stała przez dłuższą chwilę jak wryta, nie wiedząc co zrobić. Nie no, czegoś takiego się w życiu nie spodziewała. No bo jak to tak? Hope się tak zwyczajnie do niej przytula jak ostatnim razem negatywnie zareagowała na przytulenie od ciemnowłosej. Po chwili jednak oprzytomniała i objęła delikatnie dziewczynę jakby bojąc się, że ta zaraz się rozpadnie albo ucieknie niczym słodkie marzenie senne przy pobudce.
- Już wybaczyłam i nie jestem zła - szepnęła, po czym pogładziła ją delikatnie po głowie i plecach. No jak miała się gniewać, gdy Amerykanka była taka słodka, niewinna i potulna w tej chwili? W ogóle nie przypominała tej Rogue, którą zazwyczaj widywała. Nie, potrafiła się na nią teraz złościć. Nie umiałaby. Wszelka złość na Amerykankę odeszła gdzieś na bok i znów została ona zastąpiona troskliwością do dziewczyny.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Pią Gru 18, 2015 5:11 pm

Jak czasami niewiele potrzeba, żeby rozluźnić mocno napiętą atmosferę... Z początku, gdy tylko zorientowała się, co właśnie zrobiła, zamierzała się odsunąć jak najszybciej, jak tylko mogła i przeprosić, że tak naruszyła strefę osobistą Suzy, gdy ta była taka zdenerwowana. Bądź co bądź, to było bardzo niespodziewane i bardzo nie w jej stylu. Rzadko potrafiła się na tyle przed kimś otworzyć, żeby z własnej woli wchodzić z kimś w kontakt fizyczny większy, niż przyjacielskie klepnięcie czy przybicie piątki na przywitanie. Tamtego dnia, gdy Australijka próbowała się do niej przytulić w jej mieszkaniu, nie było praktycznie żadnej szansy na to, żeby Hope się to spodobało. Czemu? Po pierwsze, to był jawny i niezapowiedziany atak od tyłu. Po drugie, Rogue chyba nie była na to gotowa. Tak samo, jak szczera rozmowa musiała wyjść z inicjatywy Hawke, tak samo na Amerykankę nie można było naciskać w pewnych kwestiach. Znacznie lepiej poczekać, aż się sama otworzy, tak jak w tym przypadku. A jednak bała się odtrącenia. Wiedziała, że wcześniej zrobiła wiele głupstw, doprowadziła dziennikarkę do łez i powinna dostać za to po mordzie. Obawiała się też, iż ten gest może być uznany za próbę wzięcia kobiety na litość, aby jej wybaczyła, a tym nie była w żadnym calu. Po prostu miała takie wewnętrzne pchnięcie, żeby to zrobić i naprawdę nie zależało jej na tym, żeby zmiękczyć serce Susan i tym wywalczyć sobie wybaczenie, bo niczego nienawidziła bardziej, niż relacji z litości. Tym bardziej zdziwiła się, gdy kobieta wcale jej nie odepchnęła ani nie kazała jej iść do diabłów, tylko poczuła jej ręce obejmujące Hope i delikatnie głaszczące ją po głowie i plecach, na co na początek lekko się spięła, lecz potem stopniowo zaczęła się rozluźniać.
- Cieszę się - odmruknęła, po czym powoli odsunęła się od kobiety, chociaż cholera, wcześniej było jej dziwnie dobrze. Ale koniec tego dobrego. Palcami zagarnęła kosmyki włosów do tyłu i nieco na bok, nie spuszczając wzroku z twarzy Hawke. Gdyby tylko wiedziała, co ta o niej właśnie myślała, haha... Nie, jej obecny stan nie równał się temu, co działo się w Nowym Jorku oraz naprawdę nie była słodka, niewinna, potulna ani wymagająca troski. O zgrozo, nie! Raczej to ona troszczyła się o Suzy i naprawdę się o nią martwiła, do tego stopnia, że mogła posunąć się nawet do przytulenia jej czy cholera wie czego jeszcze. Zależało jej na szczęściu znajomej, nawet jeśli nieraz nie umiała tego pokazać, a jej działania przeczyły temu, co myślała i czuła.
- To jak? Sztama, a już postaram się nie robić nic wbrew twojej woli ani nie naciskać, wrócimy i dopijemy to jebane wino? - spytała, uśmiechając się lekko i wyciągnęła przed siebie rękę, aby w kumpelskim geście przybić wspomnianą sztamę, jak gdyby przed chwilą absolutnie nic się nie stało między nimi.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Sob Gru 19, 2015 8:26 pm

Nie, no serio Amerykanka nie musiała się bać odtrącenia ze strony Hawke. Mimo wszystko młodej dziennikarce zależało na Hope nieco bardziej niż na przeciętnym znajomym. Susan brała ją za swojego zioma. Dziwnego i pokręconego, ale ważnego. Dlatego też w tym przypadku pokazywała się u młodej Hawke pewna przypadłość, która nazywała się psią lojalnością, polegająca na wybaczaniu rzeczy przez które zazwyczaj by kogoś wypieprzyła na zbity pysk ze swojego domu i życia. Czy wzięła ten ruch za litość? Nie... Nawet jej to myśli nie przeszło. Dla Australijki zachowanie Hope było po prostu dość... nietypowe i niespodziewanym ruchem. Co nie znaczy, że to było coś złego i ciemnowłosa miała z tego powodu jakoś źle zareagować. Nie, wręcz przeciwnie. Ją pozytywnie zaskoczył fakt, że dziewczyna się do niej przytuliła. W życiu by nie przypuszczała, że Rouge się do niej przytuli z własnej woli.Wiecie takie ogromne "Wow! Wow!" się nasuwa na myśl.
Nie sprzeciwiała się, kiedy Amerykanka uciekła z jej ramion. Nie, dała jej się spokojnie odsunąć. Nic na siłę, nawet jeśli Hawke zrobiło się nieco milej, że ktoś postanowił się jednak do niej przytulić. Milej jest poczuć ciepło drugiej, żywej osoby. Zaraz uśmiechnęła się do dziewczyny, a jej uśmiech nabrał tego lekko łobuzerskiego charakteru, nawet pomimo pewnego zmęczenia całym dzisiejszym dniem i natłokiem negatywnych uczuć. No ale przynajmniej tym razem nie był on wymuszony, a to się liczy co nie? No i ej! Hawke wcale nie potrzebowała opieki. Była dorosła, zawsze sobie radziła w większym lub mniejszym stopniu, ale jednak radziła. Tylko czasem przychodziły takie dni jak ten, kiedy czuła się kurewsko bezsilnie, ale przecież najlepszym zdarzają się te gorsze dni, co nie?
- Mh, sztama. I ten, jak chcesz możemy wziąć coś innego do picia - powiedziała od razu, uściskają dłoń Amerykanki. - No i zawsze można wziąć coś jeszcze, co nie? Powinnam mieć jakieś chipsy... - dodała zaraz, czochrając delikatnie swoje jeszcze morkę włosy. Susan w ogóle się nie zdawało to przeszkadzać.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Wto Gru 22, 2015 6:59 pm

Zabawne, jak atmosfera może zmienić się w ciągu paru minut z dramatycznie gęstej do niezwykle luźnej za sprawą krótkiej wymiany zdań i jednego uścisku. Wyszło jej lepiej, niż gdyby miała dalej męczyć i dręczyć Susan o powód jej strasznego wkurwienia i zdołowania. Chociaż Hope dalej nie wiedziała, co przyczyniło się do takiego stanu jej znajomej, czuła, że właściwie to wykonała kawał dobrej roboty. Bądź co bądź, Australijka nie wyglądała już na smutną. Ha, nawet się uśmiechała i nie wyglądało to na wymuszone! Rogue aż się cieplej na jej poharatanym serduchu zrobiło, no. +10 do pewności i wiary w siebie. Będzie musiała rozważyć częstsze tulenie jako środek odstresowujący... Nie, tak na serio to nie. Pewne rzeczy jednak się nie zmieniają, chociaż kto wie? I tak Suzy już dokonywała niemożliwego, jeśli chodziło o zdobywanie zaufania swojej młodszej koleżanki, więc może kiedyś uda jej się skłonić ją do większej wylewności w okazywaniu uczuć. Kiedyś. Może.
Uśmiechnęła się ciut szerzej i zaraz zaśmiała się krótko.
- Wino jest dobre. Chyba, że masz ochotę na coś innego. Na przykład mocniejszego. Ja sie dostosuję - mruknęła i jej uśmiech nabrał ciut zawadiackiego wyrazu. Jak to było, że przez każde ich spotkanie przeplatał się motyw alkoholu w różnych ilościach? Alkohol przy poznaniu się, alkohol przy ponownym spotkaniu po latach, alkohol na pocieszenie... Cholera. Hope miała cichą nadzieję, że to nie przez jej lekkie zamiłowanie do wysokoprocentowych trunków i że nie zdarzy im się ucierpieć z tego powodu, bo ludzie to dziwne rzeczy robią po alkoholu. - I nie wiem... Jak masz, to czemu nie - dodała po chwili i wzruszyła ramionami. Ona była tutaj tylko gościem, który starał się jak najmniej wadzić gospodarzowi. Z różnym skutkiem, ale się starał. Jej obojętne było, czy napije się wina czy wody, czy zje chipsy czy nic. Dla niej ważne było, z kim to jadła i jaka była atmosfera.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Sob Gru 26, 2015 4:33 pm

Życie bywa zaskakujące i nieprzewidywalne. Tym bardziej w wypadku, gdy miało się do czynienia z taką Susan, która sama czasami nie wiedziała o co jej dokładnie chodzi. A to czasem zdarza się dość często… Niestety. Było dobrze, serio. Czuła, że jej mięśnie powoli się rozluźniają, a nieco stresu z dnia dzisiejszego wyparowało. Nieco lżej jej się zrobiło, ale nie znaczyło to od razu, że cała złość związana z dzisiaj od tak zniknęła. Co to to nie. Stres, złość i bezradność po prostu troszkę przygasły w młodej pani dziennikarz. Ale to przecież i tak dobrze, co nie? W końcu Hawke udało się przywołać na twarz uśmiech i to dość szczery, a to postęp patrząc na to jak dziś się zachowywała oraz na fakt, że chęć mordu na ludziach u niej mocno zmalała.
Susan miała jakiś dar jeśli chodziło o rzeczy niemożliwe. Udawało jej się robić na prawdę dziwne rzeczy jak na przykład przekonywaniu do siebie ludzi pokroju Amerykanki. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że ona się jakoś nie starała. Po prostu była sobą - narwaną, nieco agresywną, młodą kobietą z pasją podróżniczą. Hm… Może właśnie dzięki temu jednała sobie ludzi?
Zaraz dłonią pomasowała swój kark.
- To może zostańmy przy tym winie jak już otworzyłam butelkę - powiedziała po chwili zastanowienia. - Mam, mam, a przynajmniej powinnam mieć… - rzekła i zaczęła szukać po szafkach tych chipsów. Kilka musiała przeszukać, a jak już znalazła jedną paczkę to zakopaną w głębi szafki, ale to nic. Szybko się uporała z tym, wyjęła paczkę oraz miskę na chipsy. - I ten jak będziesz czegoś chciała to mów. Stety lub niestety nie mam magicznych mocy i nie potrafię czytać ludziom w myślach - powiedziała, po czym otworzyła chipsy, wrzuciła je do miski i ruszyła z tym z powrotem do salonu. Rozejrzała się jakoś tak trochę machinalnie czy jest wszystko okej. Zawsze jakoś się stresowała przy robieniu za gospodarza, że coś jest źle, albo powinno być w innym miejscu. Cóż, Hawke mimo wszystko rzadko kogoś do siebie zapraszała. Zwyczajnie nie miała na to czasu. Postawiła miskę na stole, a sama znów położyła się na kanapie. W sumie to chyba powinna coś zaproponować, albo jakoś zacząć rozmowę, prawda? Ale za cholerę nie wiedziała co powiedzieć ani zaproponować. Westchnęła cicho, po czym postanowiła sobie nalać trochę wina do kieliszka i się go napić.
- Ten… Chciałabyś coś porobić? - postanowiła tak zacząć. To chyba była najbardziej bezpieczna opcja, co nie? Poczochrała sobie znów te mokre kłaki. - Wiesz, możemy obejrzeć film, zobaczyć co w TV… Pograć w coś na konsoli… Pogadać o jakiś pierdołach, albo poważniejszych rzeczach. Ostatecznie mogę ci jakieś zdjęcia pokazać, które robiłam podczas wyjazdów... - dodała po chwili.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Nie Gru 27, 2015 7:59 pm

Wzruszyła ramionami. Wino też było dobrą opcją. Bardziej odpowiednią, jeśli piło się w towarzystwie i tak o, żeby po prostu czegoś się napić, a nie schlać się w trupa albo dać sobie kopa do lepszej zabawy. Hope nigdy w życiu nie nauczyła się delektować winem. Mogła je pić, jednak dla niej wszystkie smakowały absolutnie tak samo i nie rozumiała tego, jak niektórzy mogli się nimi zachwycać. Ot, alkohol jak alkohol, tylko słabszy. Ona wolała te mocniejsze, bo zazwyczaj jeśli już piła, to po to, żeby zapić smutki i zapomnieć. Nie licząc piwa, które piła wieczorami tak, jakby to był zwykły sok pomarańczowy. Ale wracając: okej, wino. Wino i chipsy. Potaknęła tylko na prośbę Susan, jednak nie sądziła, żeby w ogóle chciała się odezwać w tej kwestii. Ona nadal była tylko gościem- tym człowiekiem, który chcąc nie chcąc zawadza gospodarzowi i chcąc mniej wadzić, postanowiła nie wymagać więcej, niż to było konieczne. Sama wiedziała, jak ciężko być gospodarzem i jakie to denerwujące. A że zazwyczaj była mało wymagająca, to Suzy mogła być pewna, że nie usłyszy od niej słowa krytyki ani dziwnych próśb. Taka już była, no. Dlatego zamiast marudzić (tym bardziej, że nie miała na co), ruszyła za dziennikarką do jej salonu. Zaraz usiadła koło niej, nalała sobie trochę wina i wzięła kieliszek w dłoń. Uśmiechnęła się lekko i upiła łyk alkoholu, gdy tylko usłyszała pytanie Australijki. Ktoś tu również ma problemy z zabawianiem gości, hm? Zabawne. A mogłoby się zdawać, że Suzy ma takie świetne kontakty z ludźmi i nie powinna mieć problemów z taką mało wymagającą Hope. Widać, jak mało Rogue jeszcze o niej wiedziała.
Tym bardziej ożywiła się, gdy usłyszała propozycję dotyczącą oglądania zdjęć. Zawsze to jakiś sposób na poznanie drugiej osoby, zobaczenie z bliska jej pasji i takie tam.
- Zdjęcia? Nie miałabym nic przeciwko - powiedziała, uśmiechając się przyjaźnie do ciemnowłosej. - Wiesz, kiedyś też marzyłam o podróżowaniu, ale jakoś średnio miałam okazję i fundusze. Ale myślę nad wakacjami za granicą. Chyba mam dość Japonii - powiedziała, spoglądając w stronę swojego kieliszka i zaśmiała się cicho. Nawet dla Rogue, która urodziła się i dorastała w jednej z największych metropolii, Japonia była czymś totalnie pochrzanionym i niezrozumiałym. Za dużo tu było wszystkiego, za dużo kiczu i żółtków mówiących w niezrozumiałym języku. To przytłaczające dla kogoś, kto wcześniej nie miał do czynienia z tą kulturą, a w tym kraju znalazł się tylko z czystego przypadku i desperacji.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Wto Gru 29, 2015 9:08 pm

Cóż, wiedziała, że raczej sama go nie wypije i że będzie ono tak stało i stało, a tak to chociaż może razem wypiją je. Z resztą też nie miała zamiaru się upić w trupa. Co to to nie. Jej tam wystarczył się po prostu napić, a wino było do tego idealne, prawda? Hawke też nie była nie wiadomym jakim smakoszem wina. Dla nie sprawa była prosta, jeśli jej smakowało to piła, a ja nie to po prostu go nie dotykała i tyle, proste? Oczywiście, niczym budowa cepa. Pewnie, gdy Australijka częściej miała gości to czuła nieco bardziej swobodnie i nie  tak dziwnie i łatwiej by jej było znaleźć jakieś zajęcie dla nich obu. W końcu podobno doświadczenia i ćwiczenie uczy ludzi, nie? Przez ćwiczenia wyrabia się pewne nawyki i zachowania.
- Ty, ja serio mówię - powiedziała, spoglądają na nią. - Jak czegoś ci potrzeba to po prostu mów, bo jak nie to zacznę się robić upierdliwym gospodarzem, który się o wszystko wypytuje, a tego raczej byś nie chciała, jasne? - spytała. Tak, nie ma to jak postraszyć własnego gościa! Brawo, Susan. Zachowujesz się niczym wzorowy gospodarz, lepszego nie znajdziesz! Zostaje tylko pogratulować tej genialnej opieki nad swoim goście. Hawke zazwyczaj sobie radziła z ludźmi, ale to było poza jej domem. Zazwyczaj nie musiała o nich dbać. Ba, zdarzało się, że ciemnowłosa była gościem kogoś. Tak było prawie zawsze. Dla Australijka mieszkanie było takim miejscem tylko dla niej. Skrytką do której mało komu pozwalała wchodzić. To był ten jej mały raj, gdzie nie musiała się przejmować niczym.
Miała taką cichą nadzieje, że może Amerykanka wybierze jaką inną opcje niż oglądanie zdjęć. W końcu dobra bijatyka na konsole nie brzmiała źle, co nie? No ale cóż… Zaproponowała i słowo się rzekło.
- Jakbyś chciała to byś mogła ze mną pojechać do Australii. Tam raczej by ci się nie nudziło. Z resztą nie ma co porównywać Australii z Japonią. To dwa różne światy. Um… To chwila… Muszę przynieść laptop - powiedziała i ruszyła na poszukiwania laptopa. W sumie nie zajęło jej to długo. Zaraz przyszła z laptopem i podkładką chodzącą. Zdążyła go już  włączyć. Podała go Hope. - Możesz sobie podglądać, a ja jeszcze poszukam ładowarki… Bo za jakiś czas pewnie będzie wołać o jeść... - powiedziała i znów zniknęła w swojej sypialni. Zdjęcia były w jednym z folderów w którym znajdowały się kolejne, podpisane albo nazwą kraju albo miasta. Przy każdy był rok i miesiąc. Rogue mogła zobaczyć takie foldery jak na przykład  Sydney, Londyn, Paryż, Nowy Jork, Melbourne, San Francisco i folderów o nazwach kilku mniejszych lub większych miast.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Wto Gru 29, 2015 10:35 pm

Wywróciła oczami i westchnęła cicho. Dokładnie tak, jakby była niezdecydowanym dzieckiem, któremu wszystko trzeba mówić. A przecież od dawna była dorosła i wiedziała, że jeżeli coś się chce, to należy o to poprosić. Co innego, gdy nic się nie chce. Wtedy zazwyczaj wszyscy cię wypytują, męczą... Jakby sami chcieli sobie przyprawiać roboty na siłę i nie mogli wyluzować. To nie byłaby oznaka bycia złym gospodarzem, tylko zwyczajnie mało upierdliwym.
- Dobrze, mamo - odmruknęła tylko, równie lakonicznie jak zwykle.
Gdyby wiedziała, że dla Australijki to był taki wielki problem, żeby pokazać jej zdjęcia, to pewnie wybrałaby granie na konsoli albo oglądanie jakiegoś filmu... A że nie wiedziała, to po prostu wybrała opcję, która wydała jej się najbardziej interesująca. Było w niej sporo ciekawości świata i kiedyś też chciała zostać podróżnikiem, ale coś jej szczęście nie dopisało. Póki co zwiedziła tylko USA i Japonię, ale była jeszcze na tyle młoda, że istniała szansa, że jeszcze uda jej się zwiedzić to i tamto.
- Australia mogłaby być fajnym wyjściem. Może kiedyś sprzedam swoje mieszkanie, rzucę wszystko i wylecę do Sydney czy jakiegoś innego fajnego miasta - odparła i wzruszyła ramionami. Naprawdę, to nie był zły pomysł. W końcu Australia to multikulturowy kraj, do tego anglojęzyczny, z genialną kulturą i wieloma fajnymi miejscami. I kto nie chciałby lecieć do kraju, gdzie wszystko chce cię zabić? Począwszy od pająków wielkości talerza, przez kilkadziesiąt gatunków jadowitych węży, po krokodyle w rzekach i rekiny w oceanie. Idealne miejsce dla Rogue, czułaby się tam jak w domu. Odprowadziła Suzy wzrokiem, a następnie poczekała chwilkę, żeby znowu ujrzeć jej sylwetkę w drzwiach. Aż się uśmiechnęła lekko kącikami ust, tak nagle i bez większego powodu.
- Jasne, idź - mruknęła, nie mogąc pozbyć się tego uśmieszku z ust i odebrała włączonego laptopa. Ten zniknął dopiero po chwili, gdy Australijka poszła szukać ładowarki, a Hope została sam na sam z jej laptopem. Usiadła po turecku na kanapie, położyła sobie podkładkę na kolanach, a na nią dała komputer. Przez moment zastanawiała się, który folder kliknąć najpierw, a potem wzięła pierwszy z brzegu: ten z Nowego Jorku. Właściwie to była ciekawa, co Susan napstrykała podczas swojego pobytu tam, bo z tego co pamiętała, to miała przy sobie aparat niemalże non stop. Zaczęła więc od pierwszego zdjęcia i szła coraz dalej. Mijała kolejne kadry: z Central Parku, Statuy Wolności, zoo, jakieś zachody słońca, ładne widoczki, zdjęcia różnych ludzi z Susan lub i bez... To, co ludzie zazwyczaj mają w aparatach, jednak te zdjęcia były znacznie ładniejsze od takich typowych turystycznych. Może dlatego, że to zdjęcia do gazety. Czy do czego ona tam pisze te artykuły. Tak sobie szybko przeskakiwała w oczekiwaniu na panią gospodarz, kiedy dotarła do pewnego nietypowego zdjęcia, które przedstawiało... ją samą. Zawiniętą w koc w pokoju hotelowym, niemalże zwiniętą w kłębek i w takiej pozycji siedzącą na kanapie. Była odwrócona bokiem do obiektywu i miała zamknięte oczy, więc możliwe, że po prostu spała. W końcu to była bardzo ciężka noc, co można było widać wyraźnie po jej zmęczonej twarzy i rozczochranych włosach. Zatrzymała się na tym zdjęciu na dłuższą chwilę i przyglądała mu się dokładnie z lekko zmarszczonymi brwiami. Ta noc, kiedy wszystko się zjebało... Ale czy na pewno? Gdyby nie to, nigdy nie wyrwałaby się z nowojorskich podziemi, nie zaczęłaby normalnego życia i nie poznałaby Susan. Nie wiedziała, czy to było warte swojej ceny, jednak nie uważała, żeby teraz było jej źle, chociaż wtedy było bardzo ciężko. Po chwili dłuższej chwili przeskoczyła o jedno zdjęcie dalej. I co? Znowu zobaczyła siebie, tylko tym razem wyglądała ciut lepiej. Tym razem jednak stała tyłem do obiektywu i wiązała włosy, a twarz miała obróconą bokiem do aparatu. Dalej miała sińce pod oczami, była trochę blada i miała zmęczone spojrzenie, jednak mimo wszystko na jej twarzy było widać lekki, cholernie zmęczony uśmiech. Chyba nawet pamiętała, kiedy to zdjęcie zostało jej zrobione. Szykowała się wtedy do wyjścia, a Suzy siedziała na kanapie, bawiła się aparatem i wypytywała, czy aby na pewno wszystko jest okej i czy nie potrzebuje czegoś jeszcze, a Hope bardzo się siliła na to, żeby przywołać na twarz uśmiech i powiedzieć w miarę spokojnie to, co miała do powiedzenia i wyjść. I znowu Rogue zatrzymała się na dłuższą chwilę, żeby obejrzeć sobie to zdjęcie spod lekko zmrużonych powiek i delikatnie ściągniętych brwi. Bądź co bądź, dziwne to było uczucie, widzieć siebie w takim stanie na komputerze kogoś innego. Nagle wszystkie wspomnienia wracały ze zdwojoną siłą i dochodziło to głupie uczucie, że ktoś ot tak trzymał zdjęcia z tamtych dni, jak gdyby to nie było nic ważnego. I zdawała sobie sprawę z tego, że gdyby dziennikarka wpadła na pomysł opublikowania tego zdjęcia gdziekolwiek, to obie mogłyby mieć ogromne kłopoty ze względu na pewnych groźnych ludzi, którzy mogliby chcieć wpakować jej kulkę do łba. Niezbyt ciekawa to wizja.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   Sro Gru 30, 2015 12:58 pm

Westchnęła i wywróciła tylko na tą mamę. Nie czuła potrzeby komentowania słów wypowiedzianych przez Rogue. No co miała powiedzieć? W jakiś głupi sposób się odgryźć. Nie to nie miało sensu. Zresztą przecież Hawke po prostu starała się tylko być dobrym gospodarzem, nic więcej. A to, że sama nie wiedziała co powinna zrobić to już druga sprawa, ale nie oznacza, że trzeba było ją nazywać matką! Przecież nie była jakoś bardzo nadopiekuńcza o Amerykankę. Ciemnowłosa po prostu chciała o nią zadbać i tyle. To przecież nic złego co nie? Ba, że nie. To było wręcz jak najbardziej normalne. Ludzie się martwili o tych, których lubili czy nieco bardziej im na nich zależało.
To nie był jakiś wielki problem dla Hawke. Po po prostu nie lubiła się niepotrzebnie przechwalać, a ludzie różnie reagowali na pokazywane im zdjęcia. Często spotkała się z udawanym zachwytem, tak sztucznym, że aż mdliło, ale znaleźli się tacy co zachwycali się tak jakby pierwszy raz widzieli zdjęcie. Oczywiście znalazła o się kilku normalnych co pochwalili i nieco zganili, ale to nadal było małe grono.
- Australia jest fajna. Tylko trzeba trochę uważać… Ale da się żyć, nic strasznego - powiedziała, jeszcze zanim zniknęła w swoim pokoju, opierając się o framugę. - Ale ja jak już bym miała wybierać to bym na twoim miejscu zamieszkała w Melbourne. Sydney jest przereklamowane. Okej, fajnie tam jest, ale to jeszcze nie cała Australia - rzekła, wyszczerzając się nieco łobuzersko. Tak, miała sentyment do swojego rodzinnego miasta. Mimo wszystko zawsze tam wracała. Nie ważne jak piękne były inne miasta. Dla Hawke najpiękniejsze zawsze było Melbourne. Wychowywała się tam, bawiła, nawiązywała przyjaźnie, pierwszy raz zakochiwała, zwyciężała, przegrywała, wznosiła się i upadła. Tam zwyczajne było jej miejsce - jej dom.
Troszkę ją zaskoczył ten nagły uśmiech znikąd na ustach Hope. Nic jednak nie powiedziała, zwyczajnie poszła szukać tej zagubionej ładowarki. Trochę jej to zajęło, ale w końcu ją odnalazła pod łóżkiem. Hm… Ciekawe co ona tu robiła… Ta… Częściej powinnam tu sprzątać... No nic, postanowiła nie zmuszać Amerykankę na dłuższe czekanie na siebie i po prostu z ładowarką w łapie poszła do salonu.
- Sorry, że tak długo, ale już jestem - powiedziała i od razu podłączyła laptopa do ładowarki. W pierwszej chwili nie zwróciła uwagi na minę Hope. Dopiero, gdy do niej podeszła zauważyła jej wyraz twarzy. Zmarszczyła lekko brwi. - Które tam zdjęcia oglądasz, hm? - spytała, siadając z powrotem obok Amerykanki. Z resztą pytanie nie było potrzebne, sama zobaczyła jakie zdjęcia widniało na monitorze. Poczuła dziwne zmieszanie. Sama nie wiedziała czemu. Chwilę milczała nie wiedząc co powiedzieć. - Wiesz… Mimo wszystko ładnie tu wyszłaś… Nie wiem czemu, ale po prostu lubię to zdjęcie... - w końcu powiedziała dość cicho. Pamiętała, że ostatnio przeglądała te zdjęcia. Pamiętała jak zatrzymała się na tym i poprzednim. Patrzyła się na nie i zastanawiała co się stało z tamtą dziewczyną i czy ją jeszcze w ogóle spotka… Miała wtedy nadzieje, że Amerykance życie jednak się ułożyło, że nie cierpi. Miała wtedy nawet ochotę w następną podróż znów się wybrać do Nowego Jorku i spróbować odnaleźć Hope. Cóż, los tak chciał, że daleko nie musiała szukać by znów na nią wpaść.

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Hawke   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Hawke
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Unbottled :: Amanogawa :: Kinzoku :: Mieszkania-