IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 The Silent Boy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Choi Hajin
Green Citizen
avatar
Tytuł :
Mute mode

Wiek :
Dwadzieścia cztery lata

Narodowość :
Koreańczyk

Pochodzenie :
Amanogawa

Zawód :
Malarz/prowadzi kółko malarskie

Stan cywilny / Partner :
#singleasfuck


PisanieTemat: The Silent Boy   Czw Mar 24, 2016 7:55 pm

CHOI HAJIN
24 | 19.12.1991 | Sagittarius | Korean

Who am I?
Chłopak jest typowym do bólu indywidualistą, lecz nie ze względu na swoją oryginalność, a upór w dążeniu do wszystkiego samodzielnie i cholerną niechęcią wobec pomocy innych. Stawia na niezależność i jest przy tym tak zdeterminowany, że naprawdę nikt nie śmie twierdzić inaczej i się z nim spierać. Jest również dość chłodny dla otoczenia. Sprawia wrażenie bardzo obojętnego i nie mija się to z prawdą, bo nie obchodzi go zbyt wiele prócz czubka jego nosa i tego, co znajduje się w zasięgu wzroku.
Rzadko kiedy uśmiecha się naprawdę szczerze, nie jest typem wesołka, z trudem przychodzą mu podziękowania i generalnie nie uchodzi za sympatycznego chłopaka.
Ma ograniczone horyzonty wobec wszystkiego, prócz swojej sztuki i niechętnie przyjmuje do świadomości cudzy punkt widzenia. Nie daje też zmieniać swojej opinii na dany temat, ani swoich poglądów. Taki typowy emeryt, który swoje widział i za cholerę nie da sobie przetłumaczyć na tak zwane “młodzieżowe myślenie”, bo prędzej strzeliłby sobie w łeb. Z tym że mentalnie i fizycznie dalej z niego dzieciak.
Z reguły przywiązuje się do ludzi i trzyma ich raczej na dystans. Trzeba trochę popracować, by zdobyć jego zaufanie. Równie łatwo jest je również stracić, gdy postąpi się względem niego w sposób niewłaściwy. W takim wypadku są dwa scenariusze: chłopak będzie chował urazę albo całkowicie zignoruje temat. Wszystko zależy od jego nastroju danego dnia. Marudny z niego chłopak i jasno przyzna, że coś mu się nie podoba, gdy tak będzie. Nie jest skrajnym malkontentem, ale nie lubi udawać, że wszystko jest w porządku, gdy jest zupełnie na odwrót.


More like a history of mine
Gdy Twoje dziecko rodzi się choćby z minimalnym odstępstwem od normy w postaci ubytku czy choroby, nagle okazuje się, że wychowanie go jest nieco trudniejsze, niż sądziłeś. W takim wypadku słowa “oby było zdrowe” mówione przed narodzinami, nabierają dużo większego znaczenia. I choć Hajin urodził się bez choroby umysłowej, ze wszystkimi kończynami (oraz bez żadnej dodatkowej) jak i bez choroby serca zagrażającej życiu, fakt, że przyszedł na świat z uszkodzeniem słuchu było niemałym wyzwaniem dla jego rodziców… Nie mieli oni jednak wątpliwości, że pokochają synka równie gorącą miłością jak jego starszą o niespełna 5 lat siostrzyczkę. I dość prędko okazało się, że choroba nie jest przeszkodą nie do przeskoczenia. Wystarczyły chęci.
Chłopak nie urodził się z całkowitą głuchotą, słyszał częściowo, w pewnym stopniu, a przy pomocy aparatu słuchowego zdołał nawet, poprzez obserwację i minimalny słuch, nauczyć się czytania z ruchu warg oraz zwyczajnego czytania i rozumienia znaczenia wielu słów. Jeśli chodziło o jego mowę - był w stanie w bardzo niewielkim stopniu się nią posługiwać. Rodzice nie wyrazili zgody na implant, który rzekomo ułatwiłby mu życie w późniejszym okresie, mimo nacisku ze strony lekarzy.
Chłopak uczęszczał do szkoły o specjalnym profilu dla dzieci z uszkodzeniami słuchu. Tam uczył się migowego, dzięki czemu był w stanie bezproblemowo porozumiewać się z otoczeniem, jak również własną rodziną, która powzięła wszelkie środki, by ułatwić mu życie już od najmłodszych lat. To również od nich chłopiec uczył się “języka głuchych”. Był jak każde normalne dziecko. Bez większych problemów radził sobie w szkole i był niezwykle kreatywny od małego. Szczególną przyjemność sprawiało mu rysowanie i malowanie i prędko okazało się, że ma po prostu wrodzony talent (prawdopodobnie po swojej babce). Przelewał uczucia na papier i również tym sposobem komunikował się ze światem zewnętrznym. Bo właśnie tym, mimo wszystko, było to, co go otaczało. Bez względu na tolerancję ludzi i troskę rodziców, zawsze czuł się w pewien sposób oderwany od świata, jak gdyby żył w swoim odrębnym, małym królestwie…
Był dość zamknięty w sobie i tak naprawdę jedyną osobą, która potrafiła do niego dotrzeć była jego siostra - Seulgi. Chłopak rósł na mądre, spokojne i przeważnie bezkonfliktowe dziecko, które nie wyrządziłoby krzywdy mrówce - równie kruchej jak on sam. Kochał swoją sztukę (czy raczej jej początki), rodzinę i, rzecz jasna i przede wszystkim, właśnie siostrę. Dzięki nim starał się być wzorowym dzieckiem.
Pewnego popołudnia, gdy miał dwanaście lat, jego życie wywróciło się do góry nogami. Zaczęło się jednak całkiem niewinnie - ojciec nie przyjechał po niego po warsztatach artystycznych i nie zostawił żadnej wiadomości, uprzedzając, że spóźni się lub nie zdoła przyjechać wcale. Nie było możliwości skontaktowania się z nim w żaden sposób - pozostawało więc tylko czekać, zwłaszcza że opiekunka za nic nie chciała puścić go samego, a on odrobinę się tego bał. Rodzice byli dotychczas bardzo nadopiekuńczy względem syna i nie chcieli narażać go na niebezpieczeństwo. Na domiar złego jego szkoła znajdowała się na drugim końcu miasta, a podróż byłaby ryzykowna. Owszem, obchodzili się z nim po prostu jak z jajkiem, ale czy trudno ich winić?
Czekał w sumie dwie godziny wraz z nauczycielką, spędzając ten czas na rozmowie. O jego pracach, rodzinie… Równocześnie też malowali, bo co innego im pozostało? Po tym czasie wreszcie zjawił się ojciec, lecz jego mina nie wróżyła nic dobrego już od samego początku. Mimo to milczał, nie dając z siebie wydobyć żadnej informacji, co dodatkowo stresowało chłopaka. Nie dowiedział się nic, nim nie dojechali do domu i… z perspektywy czasu - chętniej spędziłby noc w szkole, czekając na ojca, niż dowiedział się, co dokładnie zaszło i sprawiło, że ojciec się spóźnił.
Jego siostra kończyła zajęcia dużo wcześniej i już od dawna jeździła do i ze szkoły autobusem, bez asysty, lecz tego dnia nie zjawiła się w domu o czasie. Nie odbierała telefonu i nikt w szkole nie wiedział, gdzie mogła się podziewać, bo opuściła ją od razu po zajęciach i nie szła nigdzie z koleżankami. One zresztą również nie były w stanie powiedzieć, co mogło się z nią wydarzyć. Najbliższe mieszkały nieopodal szkoły, a Seulgi podróżowała autobusem sama… Lekka niepewność powoli przeradzała się w panikę, przez co rodzice zupełnie zapomnieli o świecie, włączając w to syna.
Dziewczyna po prostu zaginęła, nikt nie wiedział, co się z nią wydarzyło, a policja odmówiła wszczęcia poszukiwań, twierdząc, że zgłoszenia o zaginięciach możliwe są dopiero po 48 godzinach. Podejrzewali, że prawdopodobnie straciła rachubę czasu z koleżankami i zapomniała o kontakcie albo postanowiła pójść piechotą… Problem polegał na tym, że wróciłaby do tego czasu, a i była dość odpowiedzialną dziewczyną i nie było mowy o tak bezmyślnym zachowaniu, ani o nieuprzedzeniu, że wróci później. Jak się później okazało, rodzice mieli słuszność, nie wątpiąc w swoje dziecko.
Pozostało im jedynie czekanie… I śmiało można rzec, że to były najbardziej stresujące godziny w życiu Hajina i jego rodziny. Chłopak nic nie rozumiał, nie mógł pojąć jak siostra mogła tak po prostu zniknąć… Zamknął się w swoim świecie, nie reagował na żadne ze słów rodziców, jakby go nie było. Bał się o swoją najdroższą siostrzyczkę, tak zwyczajnie. Rosła w nim panika, że nigdy więcej nie zobaczy jej na oczy…
Policja zjawiła się późnym wieczorem z informacjami w wyniku których świat powinien stanąć w miejscu, a jednak dalej się toczył. I chyba przyspieszył.
Dziewczyna miała wypadek. Prawdopodobnie spóźniła się na autobus i, nie chcąc czekać na kolejny, faktycznie po prostu poszła do domu piechotą. Nie zdążyła nawet poinformować rodziców o zmianie planów… Podczas przekraczania którychś z kolei pasów, znienacka na ulicy pojawiło się rozpędzone auto, przekraczające dozwoloną prędkość chyba trzykrotnie. Wszystko działo się w ułamku sekundy, a stan dziewczynki sprawił, że umarła nim dotarła na salę operacyjną.
Tragedia wstrząsnęła wszystkimi. Nikt nie mógł poradzić sobie z tą stratą, a Hajin zwyczajnie odciął się od świata. W jednej chwili życie po prostu straciło dla niego znaczenie. Rodzice chłopaka musieli zmagać się więc zarówno z cierpieniem po stracie córki, jak i izolacją syna, któremu pękło serce. Było to dla nich najokrutniejsze półtorej roku w życiu i po dziś dzień pewnie pamiętają jak cholernie trudno było przebrnąć przez ten okres.
Nie mówił, niemalże nie jadł, wyrzucił za okno swój aparat, byle tylko nie słyszeć rodziców. Ignorował pomoc, był głuchy na cały świat i praktycznie nie przekraczał progu swojego pokoju. Głównie gapił się bezmyślnie w ścianę nieobecnym wzrokiem i leżał w łóżku. Rozpamiętywał każdą szczęśliwą chwilę z siostrą i uświadamiał sobie raz po razie, jak wielkie znaczenie dla niego miała. Nie chciał żyć i sądził, że jeśli zniknie dla świata - zniknie też tak naprawdę i dołączy do ukochanej dziewczynki. Z czasem zaczął malować. Najpierw na kartkach, lecz prędko pokrył farbami wszystkie ściany własnego pokoju. Tworzył piękne, lecz i niezwykle przygnębiające obrazy, wyrzucając cały swój smutek, frustrację i wściekłość na to, jak to się potoczyło. Nie potrafił i nie chciał pozbierać się po tragedii, przysparzając załamanym rodzicom więcej zmartwień. Znosili to fatalnie i nie mieli pojęcia jak pomóc biednemu chłopcu… Nie potrafili pomóc nawet samym sobie, więc o dotarciu do dziecka nie było mowy, zwłaszcza że on po prostu tego nie chciał.
Wszystko wskazywało na to, że nic nie zdoła sprawić, że poczuje się lepiej… I wtedy, któregoś dnia zwyczajnie wyszedł z pokoju. Zszedł do rodziców w milczeniu i po paru chwilach zdołał zmusić się do “odezwania”. Zażądał zawiezienia go na cmentarz, do siostry, gdzie nigdy nie był, bo odmówił uczestniczenia w jej pogrzebie. Spędził godzinę nad grobem, wpatrując się w zdjęcie na marmurowej płycie i powoli uświadamiając, że to naprawdę koniec. Seulgi nie wróci. Nigdy więcej nie będzie mógł się do niej przytulić, nie spojrzy na jej szczery, szeroki uśmiech. To był naprawdę koniec… Jednak chłopak nie płakał. Zdążył wylać wystarczająco dużo łez i należało się tylko pożegnać. Matka zaszlochała żałośnie za jego plecami, gdy Hajin  zamigał nieporadnie, jakby zapomniawszy swojego języka: “Zawsze będę cię kochał. Dobranoc, siostrzyczko, śpij dobrze”, nim odwrócił się do rodziców i poprosił, by wrócili do domu. Od tamtego momentu już się nie ukrywał i wrócił do względnie normalnego funkcjonowania, choć całkowicie przestał mówić, gdy nie było to konieczne i komunikował się wyłącznie w stopniu, by dogadać się w szkole czy z rodzicami. Coraz chętniej poświęcał całe dnie na malowanie, coraz mniej chętnie uczestniczył w czymkolwiek. Nadrobił materiał w szkole, lecz przestał całkowicie wyrażać jakiekolwiek chęci czy zamiary, by być lepszym od kogokolwiek. Ostatnie miejsce wystarczyło mu w zupełności, było bezpieczne, ciche. Jego własne. Zmienił się w znacznym stopniu i trudno było do niego dotrzeć, skoro niemal nie mówił. Stał się dużo bardziej oschły i obojętny, a w złości częściej odnosił się do rodziców w przykry sposób. Było zupełnie tak, jakby w wypadku samochodowym zginęła nie tylko Seulgi, ale i grzeczny, dobry chłopiec, jakim dotychczas był Hajin. I wyglądało na to, że to nie był jeszcze koniec.
Chłopak przez dość długi czas nie nosił aparatu, a przez okres swojej stagnacji całkiem polubił otaczającą go ciszę. Do tego stopnia, że nie zorientował się nawet, w którym momencie kompletnie ogłuchł. Nie dobiegały do niego żadne dźwięki, nawet najdrobniejsze tony omijały jego uszy. Zrobiono badania i okazało się, że od dłuższego czasu stopniowo tracił słuch aż do całkowitej głuchoty. Brzmiało to naprawdę strasznie, choć prawdę mówiąc jemu w zupełności to odpowiadało, w przeciwieństwie do rodziców, których ta informacja odrobinę dobiła… W wieku piętnastu lat czuł taką niechęć do świata, iż kolejny etap odcięcia się od niego nie robił mu różnicy. Umiał wystarczająco wiele, by pogodzić się z tym wszystkim. Miał ogromne szczęście, iż nie przyszedł na świat jako całkowite głuche dziecko - rozumiał wiele, nie potrzebował nieodstępującego go na krok przewodnika. W dodatku był całkowicie wolny od ustrojstwa przyczepionego do ucha i dużo łatwiej było się odciąć. Na przestrzeni lat stał się zupełnie innym człowiekiem - nie było śladu po wesołym, grzecznym dziecku. Dojrzał naprawdę szybko i we własnym mniemaniu był samodzielny. Odmawiał wszelkiej pomocy, nie chcąc spraszać na siebie żadnej uwagi.  Nie miał również zbyt wielu przyjaciół, bo o ile nie odstraszał ich swoim lodowatym sposobem bycia, to za wszelką cenę starał się unikać zbyt angażującego kontaktu z ludźmi. Stał się zwyczajnie aspołecznym, małym gnojkiem, bo nawet rodzina z czasem zaczęła mieć go powyżej uszu.
Gdy kończył szkołę średnią, był już na tyle świetny pod względem rysunku i malowania, że zaczął na tym zarabiać. Malował głównie krajobrazy, jednakże z czasem zaczął poważnie skupiać się na portretach. Pomysł ten podsunęła mu opiekunka zajęć, na które uczęszczał w liceum. Widziała jego potencjał i zachęciła go do sprzedaży swoich prac. Chłopak nie zamierzał podejmować studiów (o co zresztą byłoby trudno), a na znalezienie normalnej pracy z jego nastawieniem szanse były marne. Zaczął więc sprzedawać obrazy przez internet, pocztą pantoflową, jak i poprzez polecenie przez jego mentorkę, którą z czasem stała się nauczycielka. Ostatecznie  nakłoniła go nawet do pomocy w prowadzeniu zajęć z młodszymi dzieciakami z wadą słuchu. Z początku był niechętny, lecz w końcu uległ. Może wręcz polubił, chociaż nie jest raczej skory do przyznania tego.
W chwili obecnej jego życie jest ustabilizowane. Z pomocą rodziców wynajął mieszkanie w innej dzielnicy, chcąc się usamodzielnić. Utrzymuje się obrazami, pracą w bibliotece oraz zapomogami od rodziców, których jednak nie przyjmuje zbyt często. Nie żyje ponad stan, bo niewiele jest mu do szczęścia potrzebne. Wszelkie większe sumy pieniędzy przeznaczył na to, by udoskonalić swoje mieszkanie na tyle, by było bezpieczne i nie zamykało go na świat - zrobił to rzecz jasna z za namową rodziców, ale nie zgadzał się, by za to płacili. Wszelkiej pomocy unika jak ognia, choć czasem jest to nieuniknione.
Jego stosunki z rodzicami poprawiły się też w znacznym stopniu, bo chłopak podszedł po rozum do głowy i przypomniał sobie o miłości i szacunku do nich. Względnie wychodzi nawet z okresu buntu, choć jego nieprzyjemny charakterek dalej utrzymuje się względem innych… Jedynie najbliższych traktuje z sympatią, bo pozostała część świata zewnętrznego to w dalszym ciągu coś, za czym nie przepada.


More about me.
√ Dzwonek do drzwi ma połączony poprzez aplikację z wibracją i powiadomieniem w telefonie - tym sposobem wie, że ktoś stoi pod drzwiami. Wszelkie czujniki włamaniowe czy przeciwpożarowe aktywują się u niego dodatkowo poprzez migające światła, by je usłyszał. Poza tym ma też parę innych ułatwień, na które uparli się rodzice, chcąc zapewnić mu bezpieczeństwo.
√ Nim całkowicie stracił słuch, nauczył się czytać, poznać brzmienie całego alfabetu i wielu wyrazów. Ostatecznie jednak jest wiele słów, których znaczenia nie zna i nie domyśli się bez przytoczenia mu synonimu, który byłby w stanie pojąć.
√ Nosi w portfelu zdjęcie starszej siostry. Jest to jego najcenniejszy skarb.
√ Nie mówi. Kompletnie. Nie wydobył z siebie słowa od ponad dziesięciu lat i prawdopodobnie obecnie nie byłby w stanie tego zrobić.
√ Z ludźmi komunikuje się poprzez język migowy, pisanie wiadomości na telefonie czy karteczkach. Jednak gdy nie ma ochoty z kimś rozmawiać, po prostu odwróci się na pięcie i nie będzie przemęczał.
√ Potrafi czytać z ruchu warg.
√ Czyta, rozumie i pisze i miga w języku zarówno koreańskim i japońskim. Innych nie zrozumie za cholerę, bo nie miał z nimi styczności. Przy czym dużo większy sentyment ma do koreańskiego i woli “wypowiadać” się w tym języku.
√ Posiada taki sam tatuaż za lewym i prawym uchem.
√ Nie pija alkoholu. Po lampce wina (a tylko to jest w stanie przyswoić) plączą mu się ręce.
√ Nie jada mięsa, lecz wegańskich zamienników też nie tknie.
√ Najwygodniej jest mu w przydużych, luźnych swetrach, które nie krępują ruchów.
√ Często nosi duże słuchawki, a zimą nauszniki, odgradzając się tym sposobem od świata zewnętrznego.
√ Ma bardzo wyostrzony zmysł węchu i doskonały wzrok. Taka rekompensata za kompletną głuchotę.
√ Z reguły na wstępie podchodzi do ludzi z rezerwą, uprzedza się do nich od razu, nic o nich nie wiedząc i przeważnie uparcie ignoruje wszystkie ich zalety. Trudno go do siebie przekonać.
√ Świadomy homoseksualista.
√ Co z tego, że jest głuchy, nie uprawia żadnych sportów (przez co nie ma świetnej kondycji), poza tym nie jest zbyt pokaźnej postawy - bez wahania wdałby się w bójkę z dwukrotnie większym od siebie facetem, gdyby zaszła taka konieczność.
√ Nie znosi, gdy ludzie na siłę próbują być dla niego mili i współczujący ze względu na jego ubytek.
√ Nie przepada za zbędnym dotykiem, dlatego niespodziewane złapanie go za ramię, przedramię, dotknięcie w jakikolwiek inny sposób bez uprzedzenia, czy choćby otarcie się o niego, może wiązać się z automatycznym odwrotem i gniewem chłopaka.
√ Nie prosi o pomoc, bo nie znosi bycia dłużnikiem.
√ Przerwanie jego transu podczas malowania jest równoznaczne z zostaniem wpisanym na czarną listę.
√ Nie jest fanem sprzątania, czy utrzymywania ogólnego porządku, dlatego podłoga jego pokoju często wyściełana jest płótnami, pustymi opakowaniami po farbach, czy podartymi szkicami. Sam określa to jako “artystyczny nieład”.
√ Wyjątek stanowią pędzle, które czyści alkoholem po każdym użyciu.


Malarz/Współprowadzący kółka artystycznego dla dzieci głuchych i głuchoniemych | Ryuusei (wynajęty mały domek jednorodzinny)
Powrót do góry Go down
Rúrí Sigmardóttir
Restless One
avatar
Tytuł :
Chaotic Neutral

Wiek :
Siedemnaście lat

Znak zodiaku :
Sagittarius

Narodowość :
Islandzka

Pochodzenie :
Keflavík

Zawód :
Kakougan, 2-3

Stan cywilny / Partner :
-



http://unbottled.forumpl.net/t351-ruri-sigmardottir
http://unbottled.forumpl.net/t471-ruri-sigmardottir#1954
http://unbottled.forumpl.net/t534-icelandic-gang#2229
PisanieTemat: Re: The Silent Boy   Czw Mar 24, 2016 8:48 pm

Powrót do góry Go down
 
The Silent Boy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Unbottled :: Zakątek użytkownika :: Karty postaci :: Zaakceptowane karty-