IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Szopa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Amanogawa
The Other
avatar
Tytuł :
Założyciel

Wiek :
-

Narodowość :
-

Pochodzenie :
-

Zawód :
Administrator

Stan cywilny / Partner :
-



http://bottledstars.forumpl.net/t1-regulamin
http://bottledstars.forumpl.net/
PisanieTemat: Szopa   Pon Sie 24, 2015 7:59 pm


━ Szopa ━
Powrót do góry Go down
Edgar Oshin
Restless One
avatar
Tytuł :
Cham i prostak

Wiek :
Dziewiętnaście lat

Znak zodiaku :
Leo

Narodowość :
Japończyk

Zawód :
Kakougan Academy

Stan cywilny / Partner :
Wolny



http://bottledstars.forumpl.net/t388-white-hidden-fire
http://bottledstars.forumpl.net/t391-edgar-oshin-ariel-b-austen
PisanieTemat: Re: Szopa   Czw Wrz 17, 2015 10:13 am

Nie raz i nie dwa przychodził w to miejsce. Od internatu szopa była położona niedaleko, więc dla Edgara było to jak najbardziej okej i w sam raz. Na dodatek oprócz siebie i swojego przyjaciela, kochanego Arielka, nie widział tutaj praktycznie nikogo. Raz widział jak woźny coś grzebał w tej małej chatce, ale tak to pustki niczym na mieście w święta.
Popatrzył się za siebie na wszelki wypadek, zanim wszedł do środka. Przezorny zawsze ubezpieczony.
Skinieniem ręki pokazał Arielowi, że można wchodzić. Drzwi szopy otworzył z impetem, nie przejmując się tym, że skrzypią. I tak wiedział, że nikt tu nagle nie przybiegnie i ukaże ich nieodpowiednim zachowaniem. Nawet jeśli to i tak miał na to wyjebane. No chyba, że chodziłoby o wydalenie ze szkoły. Tym by się już przejął. Rodzice trochę się nad tym napracowali, żeby wysłać go do tej, a nie innej szkoły.
W środku było w sam raz miejsca, żeby stać i sobie palić. Chłopak swego czasu nawet zrobił sobie popielniczkę z małego, pustego wiaderka po farbie, którą woźny malował ławki. Zawsze to wspomnienie go rozbawia, bo namówił Arielkę na to, aby siadł na jednej ze świeżo pomalowanych ławeczek. Śmiesznie.
Wyciągnął paczkę papierosów i zapalił jednego. Zaciągał się powoli, delektując się chwilą, tak jakby to była najważniejsza rzecz w jego życiu.
- Spokojnie, to dopiero początek - uspokoił przyjaciela. Zresztą blondyn wiedział, że Edzio miał zawsze coś w zanadrzu. Chyba nie trzeba tłumaczyć o czym mówię. Byli na tym etapie znajomości, że rozumieli się praktycznie bez słów, więc najprawdopodobniej Sarenka wiedział, że w plecaku jego bff ma zielone.
- Pedale, masz bletki? - szukał po plecaku bibułek, ale nie mógł znaleźć. Albo gdzieś je zgubił, co było częstym zjawiskiem, albo zostawił w pokoju, bo szybko się pakował. Na szczęście młynka nie zapomniał, no bo jak to tak, Edgar bez swojego kochanego młynka? Szanujmy się.

_________________



Lorem ipsum shit shit shit.
Relacje | Telefon
Powrót do góry Go down
Ariel B. Austen
Restless One
avatar
Tytuł :
Classic Asshole

Wiek :
Dwadzieścia lat.

Znak zodiaku :
Capricorn

Narodowość :
Anglik

Pochodzenie :
Birmingham

Zawód :
Uczeń Kakougan, Klasa 4 - 2

Stan cywilny / Partner :
Single



http://bottledstars.forumpl.net/t358-hey-you-know-what-s-fun-alcohol
http://bottledstars.forumpl.net/
PisanieTemat: Re: Szopa   Czw Wrz 17, 2015 11:54 am

Jak zawsze w czasie przerw, bądź po zajęciach, kiedy tylko udawało mu się dorwać Edgara, szopa była pierwszym miejscem, w które się kierowali. Właściwie to było do jedno z miejsc ich sekretnych schadzek, by poddawać się czynnościom, które teoretycznie nieletnim były srogo zabronione. Jednak robienie tego na terenie szkoły po prostu go rajcowało, ta adrenalina i inne związane z tym rzeczy. Akurat dzisiejszego dnia zdarzyło się tak, że ani Edgar ani Ariel najwyraźniej nie mieli ochoty by uczestniczyć w jakichkolwiek lekcjach dzisiejszego dnia. Akurat trafiła się nawet w miarę ładna pogoda, szkoda byłoby ją marnować na siedzeniu w klasie. Dlatego już z samego rana postanowili trochę narozrabiać.
Mimo, że doskonale wiedział jak rzadko ktokolwiek tutaj bywał, to i tak uważnie i dokładnie rozglądał się w drodze do szopy. W końcu przezorny zawsze ubezpieczony. Przed wejściem również, ponownie zlustrował dokładnie okolicę, a dostając pozwolenie od swojego rok młodszego kompana, wlazł do szopy, by zaraz mocnym i szybkim pociągnięciem zamknąć niemiłosiernie skrzypiące drzwi za sobą.
Może szopa nie była zbyt dużych rozmiarów, ale miała wystarczająco miejsca dla nich obu. Mogli się w spokoju skitrać, nawet czasami było gdzie przycupnąć. Poza tym przy paleniu, ba, zwłaszcza jaraniu, wewnątrz od dymu robiła się skunksownia, która akurat w tym przypadku jak najbardziej była na tak.
Kiedy tylko młodszy odpalił papierosa, Ariel, jak to na pazerną szmatę przystało, zaraz wyciągnął ku niemu swoje łapsko i zabrał mu fajkę z dłoni. Zaciągnął się mocno, wypuszczając następnie powoli dym nosem. Tak, pierwszy papieros w ciągu dnia smakował najlepiej. Wiedział, że nie skończy się tylko na zwykłych szlugach, chłopak nie musiał go nawet uspokajać. Wiedział, że Edgar zwykł zawsze nosić przy sobie coś więcej. Uniósł jeden z kącików ust w delikatnym uśmiechu i skinął lekko głową. Syknął ostrzegawczo i zdzielił go dłonią po głowie, oczywiście nie mocno.
-Jeszcze raz nazwiesz mnie pedałem, a Cię wypatroszę. Mam. -warknął, ponownie się zaciągając. Oddał mu papierosa dopiero wtedy, kiedy ten uporał się z przegrzebywaniem plecaka w poszukiwaniu potrzebnych rzeczy. Sam następnie zsunął z pleców swój i otwierając mniejszą kieszonkę z przodu, wyjął opakowanie bletek i podał je swojemu przyjacielowi.
Powrót do góry Go down
Edgar Oshin
Restless One
avatar
Tytuł :
Cham i prostak

Wiek :
Dziewiętnaście lat

Znak zodiaku :
Leo

Narodowość :
Japończyk

Zawód :
Kakougan Academy

Stan cywilny / Partner :
Wolny



http://bottledstars.forumpl.net/t388-white-hidden-fire
http://bottledstars.forumpl.net/t391-edgar-oshin-ariel-b-austen
PisanieTemat: Re: Szopa   Czw Wrz 17, 2015 3:11 pm

Nawet dobrze nie zdążył się nacieszyć papieroskiem, a już został z niego okradziony. Zawsze tak było, zawsze. Edgar był taką jebaną Matką Teresą od papierosków i zielonego. Ciekawe czy Arielka kiedyś go poratuje w potrzebie. Chociaż strzelam, że szansa na to jest jak jeden do miliona.
Starannie zmielił herbatę ziołową swoim metalowym młynkiem. Dostał go na siedemnaste urodziny. W sumie wolał taki prezent niż alkohol, ale tym ostatnim też by nie pogardził w żadnym momencie. Przy tym palił swojego papierosa, którego, o dziwo, odzyskał. Gdy zostało go trochę mniej niż połowa, zgasił go i rozwalił.
Szybko uporał się ze skręceniem pięknego gibonka. Podał go przyjacielowi, razem z zapalniczką, aby ten zaczął ich prywatną imprezę. Prychnął przy tym z wyczuwalną wyższością.
- Pedał - powiedział to głosem obojętnym. Lubił denerwować ludzi, mieli zabawne reakcje na jego uszczypliwe uwagi. Skręcił jeszcze dwa jointy. Tak na wszelki wypadek i na zapas.
Oddał Arielce bletki i sam wziął od niego gibonka. Zaciągnął się spokojnie trzy razy, za każdym razem trzymając dłużej niż normalnie, chmurę dymu w płucach. Nigdy nie rozumiał czemu niektórzy ludzie widzą w tym coś złego. Paliłeś, śmiałeś się, a na koniec jadłeś lub zasypiałeś. Albo te dwie ostatnie czynności nawet naraz. Edgarowi raz się zdarzyło zasnąć w trakcie jedzenia, w sumie śmieszne to bardzo było, gdy zobaczył zdjęcia na drugi dzień od tej imprezy.
- Jeszcze nie mam gastrówy, ale zjadłbym sobie kebsa - powiedział to z taką pewnością w głosie, jakby Jeleń miał się na to zgodzić bez żadnego sprzeciwu. W sumie miał tak zrobić. Edgar jest wyższy i silniejszy, nie oszukujmy się. Kto ma metr osiemdziesiąt ten ma władzę.
Zaciągnął się znowu kilka razy, a potem spokojnym ruchem podał przyjacielowi skręta, aby był szczęśliwy ze swojej kolejki.

_________________



Lorem ipsum shit shit shit.
Relacje | Telefon
Powrót do góry Go down
Ariel B. Austen
Restless One
avatar
Tytuł :
Classic Asshole

Wiek :
Dwadzieścia lat.

Znak zodiaku :
Capricorn

Narodowość :
Anglik

Pochodzenie :
Birmingham

Zawód :
Uczeń Kakougan, Klasa 4 - 2

Stan cywilny / Partner :
Single



http://bottledstars.forumpl.net/t358-hey-you-know-what-s-fun-alcohol
http://bottledstars.forumpl.net/
PisanieTemat: Re: Szopa   Czw Wrz 17, 2015 5:24 pm

Oczywiście, że Ariel by go zapewne nie poratował, bo nie miał w zwyczaju dzielenia się z kimś innym. No, ewentualnie, jakby go Edgar ładnie o coś poprosił, to by to poważnie rozważył, ale też nie wiadomo w stu procentach, czy by się zgodził.
Stał, czekając cierpliwie aż ten skończy, co chwilę tylko wyglądając przez szparę w drzwiach, których nie domknął do końca, czy ktoś przypadkiem nie postanowił zawitać w okolicach ich kryjówki. Wziął od niego jointa i odpalił go, od razu mocno się zaciągając. Też dość długo przetrzymywał dym w płucach, nim nie wypuścił go, robiąc przy tym dymowe kółeczka. Taki uzdolniony był z niego koleś. Ponownie, w ten sam sposób postąpił z kolejnymi dwoma buchami, nim nie oddał gibona z powrotem Edgarowi.
-Frajer. -syknął w odpowiedzi, samemu prychając. Lubił chłopaka, ale czasami ten tak mu działał na nerwy. Chyba nikt nie wyprowadzał Ariela z równowagi tak bardzo, jak młodszy. Czasami naprawdę miał ochotę na poważnie mu przywalić w ten niewyparzony pysk, powstrzymywał się tylko ze względu na ich przyjaźń, bo przecież nie wypadało tak własnego kumpla lać po mordzie, nie?
Schował bletki z powrotem do plecaka, który to zarzucił później na plecy. Oparł się tyłkiem o jakiś podniszczony stolik, który stał tuż za nim, czekając teraz na swoją kolej.
-Edgar, Ty zawsze masz ochotę na kebsa. -zaśmiał się cicho i rozbawiony pokręcił lekko głową. Chłopak wiecznie tylko żarłby kebaby albo pizze. Aż się dziwił, że udaje mu się utrzymać tak dobrą sylwetkę, zważając na to ile śmieciowego żarcia tamten w siebie wpychał. Zapewne to przez te treningi koszykówki wciąż był w formie.
Wziął od niego jointa i ściągnął kolejne kilka buchów, tym razem nieco mniejszych. Przy ostatnim, odchylił głowę lekko w tył i przymykając powieki, na początku wypuścił dym nosem, a resztę już powoli ustami. Dmuchnął sobie w grzywkę i wyprostował się, wyciągając rękę ze skrętem w stronę Edgara.
-Kończ. W ogóle chodźmy później na piwo. Naprawdę mam ochotę na coś z procentami. -spojrzał na niego pytająco, unosząc nieco brwi.
Powrót do góry Go down
Edgar Oshin
Restless One
avatar
Tytuł :
Cham i prostak

Wiek :
Dziewiętnaście lat

Znak zodiaku :
Leo

Narodowość :
Japończyk

Zawód :
Kakougan Academy

Stan cywilny / Partner :
Wolny



http://bottledstars.forumpl.net/t388-white-hidden-fire
http://bottledstars.forumpl.net/t391-edgar-oshin-ariel-b-austen
PisanieTemat: Re: Szopa   Nie Wrz 20, 2015 3:16 pm

Chłopak odebrał od niego ich prywatny, malutki skarb. Wypalił resztę mieszanki najlepszych tytoni, a przy ostatnim buchu zrobił drabinkę, żeby też się popisać, że potrafi jakieś sztuczki z dymem, a na końcu wypuścił go szybko ustami w stronę Arielki.
Jego przyjaciel nawet nie musiał go jakoś szczególnie namawiać na to, żeby poszli napić się czegoś z procentami. Edgar uwielbiał alkohol tak samo jak swoją deskę czy komiksy. A piwo to w ogóle był jego ulubiony trunek. Uwielbiał jego smak i zapach.
- W sumie przeszedłbym się do Poison Ivy, dawno tam nie byłem. Ewentualnie do Areny, ale chyba wolę posłuchać dzisiaj klubowej muzyki - rzucił gibona na ziemię i kilka razy nadepnął na niego, aby go zgasić i nie podpalić ich miejscówki, w której mogą robić nielegalne rzeczy.
Powoli czuł już wpływ THC na jego organizm. Zawsze miał takie śmieszne uczucie w całym ciele, jakby jego krew była zimna, a reszta ciepła. Pewnie już za niedługo zacznie gadać jakieś głupoty. Kontempluje lew jak prowadzę furę sam. Za to właśnie lubił zielone. Śmiał się, mówił jeszcze głupsze rzeczy niż zazwyczaj, a potem jadł. Jedzenie to chyba najlepsza część tego wszystkiego, a robienie jakiegokolwiek dania wychodzi bardzo zabawnie, bo nigdy nie wiadomo co włożysz do garnka. Edgar jest na gastrówie trochę jak baba, w której jest mały pomiot szatana, który to zaś planuje jak zniszczyć życie ludziom przez dziewięć miesięcy.
Sprawdził wokół siebie czy wziął wszystko. Nie chciał czegoś zapomnieć, bo byłoby trochę głupio.
Zobaczył jeszcze szybko godzinę na telefonie i schował go z powrotem do kieszeni. Potem wyminął zwinnie Jelona i wyszedł z szopy. Stanął i czekał, aż ten pedał zdąży załapać, że już idą.
- Ale najpierw idziemy coś zjeść, bo muszę zastanowić się nad tym, dlaczego kebaby są takie dobre - zaraz po wypowiedzeniu tych słów pociągnął kumpla za sobą i szedł w stronę ich następnego przystanku.

[z/t x2]

_________________



Lorem ipsum shit shit shit.
Relacje | Telefon
Powrót do góry Go down
Satsuki Kaoru
Faultless One
avatar
Tytuł :
Cicha woda

Wiek :
Siedemnaście lat

Znak zodiaku :
Pisces

Narodowość :
Japońska

Pochodzenie :
Hirosaki, prefektura Aomori

Zawód :
Uczennica Kakōgan

Stan cywilny / Partner :
Forever alone ( ͡° ʖ̯ ͡°)


http://bottledstars.forumpl.net/t363-topic
http://bottledstars.forumpl.net/t373-constance-taylor-ainley-satsuki-kaoru
PisanieTemat: Re: Szopa   Pią Lis 06, 2015 7:23 pm

(stąd)

Dotarcie na miejsce nie zajmuje im długo; jak już wcześniej zostało powiedziane, szopa jest niedaleko od akademika, poza tym idą dość żwawo – jest chłodno, jak na jesienną noc przystało, i szybki marsz pozwala im się rozgrzać. O tej porze okolice szkoły wydają się niemal opuszczone; w zasięgu wzroku nie ma żywej duszy, a jedyne, co słychać, to odgłosy ich kroków i dźwięki nocnych owadów. Kaoru prowadzi ją w ciszy, pewnym krokiem, od tylnego wyjścia z akademika dziewcząt, przez słabo oświetlone ścieżki za szkołą, aż do szopy woźnego. Zna tę trasę na pamięć; mogłaby przemierzać ją nawet przez sen.

No, jesteśmy – oznajmia niepotrzebnie; Constance musiałaby być ślepa, żeby sama tego nie zauważyć. – Zobaczmy, czy jest otwarte…

Pchnięte na próbę drzwi uchylają się z lekkim skrzypieniem. Kaoru uśmiecha się tryumfalnie (choć w ciemnościach oczywiście tego nie widać) i wchodzi do środka, gestem zapraszając współlokatorkę, by podążyła za nią. Pstryka przełącznikiem i zwisająca z sufitu żarówka oblewa wnętrze szopy żółtym, anemicznym światłem.

Mogliby ją wreszcie wymienić – mamrocze, wyciągając paczkę fajek z kieszeni.

_________________

WHEN I TRIP ON MY FEET, LOOK AT THE GROUND
THE WORDS ARE WRITTEN IN THE DUST
Powrót do góry Go down
Constance T. Ainley
Restless One
avatar
Tytuł :
Faded Troublemaker

Wiek :
Siedemnaście lat

Znak zodiaku :
Sagittarius

Narodowość :
Brytyjska

Pochodzenie :
Birmingham

Zawód :
Uczennica Kakougan

Stan cywilny / Partner :
Not ur league


http://bottledstars.forumpl.net/t366-i-d-rather-die-bitch
PisanieTemat: Re: Szopa   Sob Lis 07, 2015 9:33 pm

Droga, przebywana dość pośpiesznie z uwagi na chłód powietrza, nie miała prawa zająć długo. Przybycie na miejsce było kwestią paru minut. Minut, podczas których Constance poczuła na swoich nieokrytych nogach gęsią skórkę i potarła je, aby zapewnić im chociaż drobne rozgrzanie. Rzecz jasna, nie było szczególnie rozsądnym z jej strony wychodzić lekko ubraną w zimną, jesienną noc, jednak te parę minut nie było w stanie zrobić jej większej krzywdy, toteż wolała zaoszczędzić czas; W tle dosłyszalna była jedynie orkiestra składająca się z rozmaitych owadów, miasto o tej porze zapadało w martwą ciszę, przynajmniej w tych okolicach, które mogły sprawiać wrażenie opuszczonych w czasie, gdy opadał nań blask księżyca. Przebijając się przez gęstą ciszę, dorównywała kroku Kaoru, podążając obok niej bez jakiegokolwiek słowa — każde przyjmowało miano zbędnego.
Dźwięk otwieranych drzwi mógł stanowić nie lada ulgę, wybawienie od wszechobecnego chłodu, który stawał się dotkliwszy z każdym podmuchem wiatru. Weszła za współlokatorką do szopy, skupiając wzrok na początkowo migającej, nieco przestarzałej żarówce rzucającej wokół siebie blady blask, jednak na tyle silny, aby wszystkie przedmioty stawały się wyraźne.
Słysząc słowa dziewczyny jedynie wzruszyła ramionami, zbywając je brakiem zainteresowania. Zamknąwszy drzwi, wyciągnęła zapalniczkę odpalając papierosa, po czym wyciągnęła dłoń w kierunku Kaoru chcąc zaszczycić ją tym samym. Taka dobrotliwa dzisiaj była.
Powrót do góry Go down
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Szopa   

Powrót do góry Go down
 
Szopa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Unbottled :: Kakougan Academy :: Teren szkolny :: Otoczenie-