IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hołpowy rozgardiasz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Nie Sty 17, 2016 5:34 pm

Lekko kiwnęła głową na tę odpowiedź i uśmiechnęła się. Nie zawsze. W jej przypadku było bardzo podobnie. Nawet, jeśli często nie było tego po niej widać, proces zabliźniania się ran wcale nie trwał dnia czy dwóch, a nawet po tym blizny potrafiły zacząć piec jak cholera, gdy tylko wykonała jakiś bardziej gwałtowny manewr lub ktoś mniej lub bardziej naumyślnie w nie uderzy. Fakt, że teraz było całkiem dobrze nie oznaczał, iż potrzebuje kolejnego ciosu, żeby nagle zaczęła krwawić. Wystarczyło to, że sama pomyśli o czymś nieprzyjemnym dla niej, a już czuła, jak stare blizny zaczynają się rozchodzić. W przeciwieństwie do Susan, nie potrafiła po prostu o tym zapomnieć i brnąć dalej. To było częścią niej. Jakkolwiek bardzo się nie starała żyć normalnie, to wracało prędzej czy później i spędzało sen z powiek oraz uniemożliwiało normalną egzystencję w świecie, który istniał tu i teraz, bowiem za bardzo ciągnęło ją to na nowojorskie ulice i inne miejsca, gdzie przeżyła piekło, które wypaliło na niej takie a nie inne piętno.
Przypatrywała się tej scenie wziętej z reklamy najnowszej kawy, gdzie dziennikarka nagle zmieniła się w testerkę najnowszego wyrobu baristycznego, przy okazji zachęcając innych do kupna tegoż produktu. Niewiele potrzeba, żeby narwanego człowieka uspokoić i dać mu zajęcie. Wystarczy kubek najzwyklejszej kawy. A z tego co Hope widziała, Australijka bardzo jej potrzebowała. Wyglądała dokładnie tak, jak Rogue po kolejnej nieprzespanej nocy z rzędu. Jakby miała zasnąć tu i teraz, a jak nie tutaj, to po usadowieniu się na jakimś wygodniejszym miejscu. Na przykład na łóżku - pomyślała Amerykanka i nie mogła się powstrzymać od leciutkiego, ledwie widocznego rumieńca. Miała na myśli łóżko Suzy, ale całe szczęście, że nie wypowiedziała tamtych słów na głos. To byłoby dziwne.
- Na pewno? Serio wyglądasz dość marnie - mruknęła, spoglądając na nią z wyraźną troską w spojrzeniu. Znowu skończy się na tym, że odpłynie na jej kanapie czy coś. Nie żeby Hope to jakoś szczególnie przeszkadzało. Po prostu się martwiła. Bo jeśli Hawke nie sypiała dobrze albo była taka zmęczona i w kiepskim stanie, to raczej nie bez powodu. A jeśli ona naprawdę się tak martwiła? O tak, Amerykance tylko brakowało kolejnej przyczyny, z jakiej mogła się obwiniać o wszystko. A to było całkiem realne przypuszczenie, nawet jeśli okrutnie egoistyczne i opierające się na wyolbrzymieniu ważności swojej osoby.
Chwilę zastanowiła się, wpatrując się uważnie w zawartość swojego pudełka z jedzeniem. Dopiero po paru sekundach milczenia uniosła spojrzenie na Suzy, leciutko unosząc zarazem kąciki ust.
- Nie znam tego. Właściwie to nigdy nie byłam na ślubie. Ale z tego co słyszę, niewiele straciłam - odrzekła. Wesele, piękne suknie, wyprasowane w kancik garnitury, piękna ceremonia? Nigdy w życiu nie widziała tego z bliska. Nie miała żadnych bliskich, a jej dawni znajomi preferowali raczej jednorazowe akcje od wiązania się. Było też parę stałych par, ale albo już mieli ślub, albo go w ogóle nie planowali. Tak czy siak, Rogue nigdy nie miała okazji do założenia sukienki na taką okazję, bo ktoś jej powiedział, że spodnie będą złe ani nie musiała słuchać zrzędzenia sfrustrowanej i podpitej rodzinki. - Rozumiem - odmruknęła nieco bardziej przygaszonym głosem, ale z jej ust nie schodził ten lekki uśmieszek, próbujący zamaskować jej lekkie rozczarowanie w tej sprawie. - Tylko nie zapomnij, że tutaj też masz jednego ziomka, który zawsze przyjmie cię z otwartymi ramionami, użyczy kanapy, nakarmi pizzą i ewentualnie przepędzi natrętnych gnojków kręcących się wokół - dodała i puściła jej oczko. Naprawdę bardzo jej zależało na tej znajomości i bała się, że jeśli Suzy już raz wyjedzie, to ich drogi znowu się rozejdą, ale tym razem na znacznie dłużej. To byłoby dołujące. Stracić jedyną osobę, na której prawdziwie jej zależało, w dodatku z powodu takiej pierdoły jak odległość. Niby przyjaźnie potrafią przetrwać nawet coś takiego, a ludzie potrafią żyć na przykład w takich związkach na odległość z ludźmi z drugiego krańca globu, jednak to nie jest to samo, co móc pogadać z kimś twarzą w twarz. Na dłuższą metę, coś takiego mogło być strasznie męczące. Hope chyba musiała się pogodzić z tym, że ta znajomość padnie prędzej czy później z powodu odległości. Bywa. Zdarza się. Tylko czemu to jest takie nieprzyjemnie kłujące w klatce piersiowej?

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Nie Sty 17, 2016 8:33 pm

Sama ciemnowłosa wiedziała, że niektóre rany potrafią parzyć nawet po ich jako takim zabliźnieniu. Najlepiej było to u niej widać, gdy miała rodzinne spotkania jednocześnie ze swoim ojcem i matką. Zawsze się starała unikać tych teatrzyków, ale nie zawsze się dało to zrobić. Cóż, można mówić co się chce, ale jednak jest bardzo mała garstka osób, których rany zabliźniają się tak w dwa lub trzy dni. Hawke może była w miarę silną osobą psychicznie, ale i ona nie umiała się od tak pozbierać po czymś wielkim w krótkim czasie, a gdy miała swoje stany depresyjne była jeszcze dzieckiem. Nie było się, więc co dziwić, że zajęło jej to sporo czasu.
Od razu uspokoić kubkiem parującej kawy. Nieee… Tu chodziło raczej o nie wyspanie Hawke, która nawet po upiciu kilku łyków ów napoju nadal miała ochotę położyć łapy na stole, a na nich swój łebek i zwyczajnie zasnąć, nie martwiąc się o nic. Przecież najwyżej, by ją mięśnie bolały, gdy się obudziła, a to nie jest aż tak straszne. W końcu poboli, poboli i przestanie, a jak nie to można załatwić sobie jakiś masaż czy coś. Co do powodu bezsenności Hawke no nie da się oszukać, że oddziałowy na ciemnowłosą stres związany z nagłym zniknięciem Amerykanki, ale czy Susan obwiniała kobietę o swoje problemy ze snem? No raczej nie. Czasem przecież każdy nie może zasnąć i nie ma co obwiniać cały świat o to.
Zaraz machnęła łapką na słowa dziewczyny jakby jej stan nie był niczym ważnym.
- Ja wiem, że do najpiękniejszych nie należę, no ale, żeby od razu mówić, że wyglądam marnie? No nie przesadzajmy- postanowiła zażartować, by rozluźnić nieco atmosfere. Bo jak lepiej się odstresować ja nie przez śmiech? - Mh… Wszystko okej. Nic mi nie jest, serio. Nie masz się o co martwić. Radzę sobie to najważniejsze - powiedziała, a na jej ustach nawet pojawił się ten delikatnie zawadiacki uśmieszek. Tak, chciała nieco uspokoić Amerykankę, bo serio nie wiedziała potrzeby martwienia się w tej chwili o skromną osóbkę skrytą pod jej postacią.
Była lekko zaskoczona odpowiedzią dziewczyny. W końcu z jej otoczenia większość ludzi miała styczność ze ślubami w większym lub mniejszym stopniu, ale jednak.
- W sumie to ci w pewnym stopniu trochę zazdroszczę… Szczerze nie lubię tych całych zabaw w śluby i wbijania się w te uroczyste kiecki. Dobrze, że moja matka już od dawna nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia - mruknęła, a dłonią zaraz przeczesując swoje ciemne kosmyki. Jednak kolejne słowa miały jeszcze bardziej zdziwić Hawke i przy okazji sprawić, że Australijce zrobiło się jakoś cieplej na jej zwariowanym serduszku. Uśmiechnęła się łagodnie, przyjacielsko. Na prawdę miło było słyszeć takie słowa od kogoś na kim człowiekowi zależało. - Wiesz? Naprawdę miło coś takiego usłyszeć - powiedziała.
Chwilę milczała, ewidnetnie się nad czymś zastanawiając, bo jej dłoń znów wylądowała na jej włosach, którymi kosmykami od razu zaczęła się bawić.
- Wiesz... - zaczęła tak trochę nie pewnie. - Jakbyś chciała… To ten ja cię oczywiście do niczego nie przymuszam tylko proponuje… To ja bym mogła wkręcić na to wesele. Na przykład jako mojego pomocnika czy coś… Wiesz, ty byś zobaczyła jak to jest, a ja bym miała kogoś do towarzystwa w tym wszystkim - powiedziała, zerkając na dziewczynę. Czyż nie plan idealny? Ona nie będzie musiała spędzać aż tyle czasu w otoczeniu rodzinny znajomych, a Amerykanka zobaczy jak to jest na ślubie, nie? Genialne! I w ogóle nic się za tym nie kryło, nic a nic!

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Pon Sty 18, 2016 10:16 pm

Parsknęła, kręcąc delikatnie głową i uśmiechając się pod nosem. No, o to jej nie chodziło. Definitywnie nie. Dla niej Susan wyglądała świetnie nawet, gdy zdawała się dopiero co wyjść spod walca. Cholera, człowiek próbuje się martwić, a zostaje wyśmiany. Jak żyć?
- Ej, tego nie powiedziałam - powiedziała stanowczo, unosząc palec wskazujący do góry, chociaż z jej ust nie schodził rozbawiony uśmieszek. - Nie jesteś brzydka. Właściwie, to oceniłabym cię wyżej niż dziewięćdziesiąt pięć procent tubylców - dodała zaraz, odchyliwszy się lekko na krześle i dokładnie zmierzywszy dziennikarkę wzrokiem, chociaż nie musiała tego robić, by wydać pozytywny werdykt. Nie ukrywajmy, że Susan jej się po prostu podobała. Już pomijając jej charakter, Australijka była całkiem inna, niż większość kobiet w tym mieście.Wystarczyło na nią spojrzeć, żeby poczuć się zaintrygowanym jej osobą. To na pewno dzięki temu tatuażowi z żółwiem ninja. - Jak uważasz. Tylko nie zaśnij na krześle - mruknęła jeszcze i klepnęła kobietę w ramię. A kompletnie by się nie zdziwiła, gdyby Suzy jednak odwaliła coś takiego. W końcu Hope też miewała takie dni, zazwyczaj po paru bezsennych lub średnio przespanych nocach, gdy była żywym trupem i nie pomagało jej kompletnie nic: ani kawa, ani energetyki, ani jakieś ćwiczenia na świeżym powietrzu. Po prostu w pewnym momencie sen wygrywał i na tym kończyła się zabawa, a wtedy potrafiła zasnąć w takich miejscach i pozycjach, że fantazja największych filozofów i naukowców nie byłaby w stanie tego ogarnąć.
- A co? Teraz sama się wpychasz w kiecki, bez próśb mamy? - spytała, mrużąc lekko ślepia i wyginając usta w złośliwy uśmieszek. Woah, to byłby widok. Momentalnie spróbowała wyobrazić sobie Hawke w takiej typowo kobiecej kreacji, ale bardzo słabo jej to szło. To po prostu do niej nie pasowało. Kobieta miała zbyt męski styl, żeby nagle wpychać ją w sukienki. To tak, jakby ubrać w nie dorosłego faceta. I to jeszcze takiego z tatuażami. Chociaż możliwe, że choć Suzy w kiecce to byłby pewien ewenement, w efekcie mógłby być całkiem niezły... - Drobiazg. Kumple tak robią - odmruknęła i wzięła do ust kolejną krewetkę, już jedną z ostatnich.
Po chwili prawie zakrztusiła się tą krewetką, gdy tylko usłyszała słowa dziennikarki. CO. Oczywiście, jak zwykle nie było po niej tego widać, jednak w głębi duszy naprawdę była zszokowana i bardzo pozytywnie zaskoczona. W końcu kim ona była? Nikim specjalnym, zaledwie kumplem, źródłem kłopotów i w sumie nikim więcej. A tutaj została zaproszona na wesele, podczas którego miała towarzyszyć osobie, na której jej szaleńczo zależało... Chociaż miała też pewne wątpliwości, jak to ona. Niemniej jednak, pomimo myśli kotłujących się jej w głowie i serducha tańczącego taniec szczęścia, zachowała niemalże kamienną twarz, przyozdobioną jedynie tajemniczym uśmiechem.
- Przyznaj się- po prostu chcesz zobaczyć mnie w sukience i zrobić ze mnie swojego zajebistego giermka - mruknęła, wypijając parę łyków wody ze swojej szklanki. - Niemniej jednak, jeśli chcesz, mogę podjąć się tej kurewsko trudnej i nieodpowiedzialnej roli - powiedziała po krótkiej chwili, kłaniając się lekko i zaśmiała się krótko. Niezwykle zdawkowa i niezbyt okazująca jakiekolwiek uczucia czy zainteresowanie odpowiedź, jeśliby brać uwagę, co właśnie działo się wewnątrz biednej Hope. Może jednak obejdzie się bez długiej rozłąki? Ach, naiwna. Ludzie prędzej czy później odchodzą, a wtedy będziesz jeszcze bardziej żałować, że to tak szybko minęło.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Wto Sty 19, 2016 9:55 pm

Zaraz się sama zaśmiała, a na jej ustach znów pojawił się ten łobuzerski uśmieszek, a w burzowym, nieco zmęczony spojrzeniu można było zauważyć iskierkę. Tak, jakby trochę humor ciemnowłosej się poprawił, a zmęczenie nieco odeszło od niej. I ej! Ona wcale się nie naśmiewała z Amerykanki. Ona bardzo doceniała jej troskę o swoją skromną osobę, ale ciemnowłosa zwyczajnie stwierdziła, że trzeba rozluźnić nieco atmosferę, bo ta może się zaraz zrobić za ciężka, a nie ma lepszego środku odstresowującego niż dystans do swojej osoby, co nie? To był najlepszy sposób na rozluźnienie atmosfery! Choć nie mogła zaprzeczyć, że słowa kobiety jej w pewien sposób schlebiały. Miło było usłyszeć coś takiego, zwłaszcza z ust Amerykanki. Co do wyróżniania się Hawke na tle innych kobiet, cóż… Chcąc nie chcąc to robiła. Miała taki styl i nic nie mogła na to poradzić. Sama Australijka nie narzekała na to. W ogóle nie przeszkadzało jej, gdy czyjś wzrok spoczął na niej nieco dłużej. W sumie to już była do tego nieco przyzwyczajona. Najważniejsze było to, że Hawke czuła się dobrze tak jak była. Okej, komuś mógł się nie podobać jej styl, ale to interes tego kogoś, a nie jej.
- Wow! Czyli co zamiast na jeden oceniasz mnie na dwa plus, hm? - spytała dalej rozbawiona całą tą sytuacją. Tak, ewidentnie potrzebowała takich lekkich przepychanek. Cóż, dziwnym człowiekiem była, ale dzięki temu się rozluźniała i nie stresowała. - Nieee no co ty. Nie zasnę na krześle. Ono jest nie wygodne, wolę sobie znaleźć bardziej przytulne miejsce w twoim domu do spania - powiedziała i puściła jej oczko, a potem cicho się zaśmiała. Och, czyżby te słowa miały jakieś drugie dno czy po prostu były niewinnym żartem, hm? Tego już było się trzeba domyślać.
Zaraz się widocznie skrzywiła.
- Nie, nie ubieram się w kiecki. Na żadne życzenie. I nawet o tym nie myśl, by mnie o to kiedykolwiek prosić - mruknęła. Ciemnowłosa zwyczajnie nie lubiła kiecek, więc gdy tylko mogła unikała ich jak ognia. Ona się po prostu źle w nich czuła i tyle. Nic na to poradzić nie mogła, że jej one nie pasowały, więc najprostszym rozwiązaniem było po prostu nienoszenie ich i tyle.
- To i tak miłe - powiedziała jeszcze, uśmiechając się do Hope.
Siedziała spięta, dopiero teraz zrozumiała jaką głupotę zrobiła. Czuła, że to nie wypali. Takie coś nie mogło dość do skutków! To było jakieś pieprzone szaleństwo ze strony Australijki. W ogóle czemu ona to zaproponowała? Przecież to było cholernie głupie… Zaraz jednak spojrzała się lekko zaskoczona na Amerykankę. Czyżby się udało? Wow… Tak, tylko na taką reakcje było ją stać w pierwszej chwili. Zaraz jednak się zaśmiała.
- Ech, no! Wyszło na jaw! Cholera, a myślałam, że się nie domyślisz - powiedziała, udając niezadowoloną, kręcąc przy tym nawet lekko głową i nieco gestykulując. - Byłoby naprawdę miło, gdybyś postanowiła ze mną pojechać - rzekła jeszcze. Jak można byłoby teraz ocenić emocje u Hawke? Na pierwszy rzut oka była spokojna i uśmiechnięta, a nawet to zmęczenie nie zdawało się już jej tak trzymać w objęciach jak wcześniej. Natomiast w środku Susan cieszyła się jak małe dziecko, które dostało ukochany prezent pod choinkę.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Pią Sty 22, 2016 9:12 pm

Prychnęła tylko, nadal się lekko uśmiechając. Dwa plus? Ja bym cię oceniła na sześć plus i zabrała na zajęcia dodatkowe. Hope, staph. Ale jak miała się uspokoić i zacząć logicznie myśleć, kiedy miała przed sobą Hawke, która ją dodatkowo prowokowała! Tak, bo ten "niewinny żart" w połączeniu z puszczeniem oczka był prawdziwą prowokacją dla jej i tak przytępionego umysłu i pochrzanionego serca. Ha! Mało tego! Można by nawet powiedzieć, że na jej policzki wstąpił leciutki róż, a na twarzy zawitało pewne zakłopotanie, które w tej samej sekundzie zamieniło się w rozbawienie.
- Widzę, że przywiązałaś się do mojej kanapy - mruknęła. - Jak jednak zaśniesz na krześle, możesz mieć pewność, że cię na nią zawlokę - dodała zaraz i teraz to ona puściła jej oczko. Jakoś się trzeba zrewanżować! W jej przypadku to prawie jak początek flirtu. Powaga. Susan mogła się czuć zaszczycona.
Ona również się skrzywiła, chociaż bardziej w udawanym rozczarowaniu, niźli prawdziwym smutku. Widok Susan w sukience byłby czymś epickim... Ale skoro nie, będzie musiała zadowolić się tym, jak było teraz. W koszuli też wyglądała zabójczo.
- Czemu nie? Wyglądałabyś w niej świetnie. Trochę jak facet w sukience, ale nadal świetnie - powiedziała zaraz, kiwając lekko łbem na potwierdzenie swoich słów. Co do Hope... Sukienki jej jakoś nie przeszkadzały. Na co dzień wolała raczej coś luźniejszego i wygodniejszego, jednak znajdowały się takie momenty, kiedy można było zobaczyć ją w jakiejś odstrzelonej kiecce. Bardzo rzadko i nie na długo, ale jednak. W końcu była kobietą, a kobietom w niektórych momentach nie wypada przyjść w spodniach. Trzeba umieć dostosować się do sytuacji, ot co.
Miałaby odrzucić taką okazję? Idiotyzm. Już wiadomo, że nawet jeśli Rogue była tchórzem i miewała swoje lęki, to jednak pewnym było to, że spędzanie czasu z Hawke było czymś, co cholernie lubiła. To ją napędzało i dawało tę świadomość, że jednak nie jest sama na tym świecie i jest jeszcze ktoś, komu na niej zależy i kto się o nią troszczy. Nie chciała dać tej osobie po prostu spierdolić przez ocean, więc możliwość pojechania z nią była jak błogosławieństwo. Czuła, że miała cholernego farta. Chociaż raz w życiu! Skończywszy jedzenie, odsunęła puste pudełko na bok, oparła ręce o blat stołu I zbliżyła twarz do Australijki, wbijając w nią tajemniczo rozbawione spojrzenie.
- Zawrzyjmy układ. Ja założę sukienkę, jeśli ty to zrobisz. Co o tym sądzisz? – uśmiechnęła się wyzywająco I uniosła jedną brew do góry. - Bo ja myślę, że to uczciwy układ – mruknęła jeszcze I wyprostowała się. - Cała przyjemność po mojej stronie, stary – dodała I lekko klepnęła kobietę w ramię. Zabawne, jak bardzo obie kryły się z tym, że cieszyły się jak dzieci I jak bardzo grały spokojne I prawie niewzruszone. Mogę się założyć, że jeśli jedna z nich pokazała swoją radość, druga od razu zrobiłaby to samo, ośmielona tym czynem.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Pią Sty 22, 2016 11:11 pm

Patrzyła z uśmiechem na Amerykankę. Lubiła widzieć na twarzy dziewczyny uśmiech. Tak, mogłaby z siebie robić błazna byle popatrzeć choćby chwilę na uśmiechniętą i zadowoloną Hope. Zaskakujące czyż nie?
-Och, czyżbym się myliła? Nawet dwóch plus nie dostanę? - wymruczała i zrobiła smutną minkę. Ach, nie mogła się powstrzymać od prowokowania Amerykanki, nawet jeśli miała za to za jakiś czas oberwać po ryju. Zwyczajnie nie umiała i tyle. Taki typ nieco złośliwego i wrednego człowieka, nic się na to poradzić nie dało. Tym bardzie, gdy zobaczyła ten lekki rumieniec, który ją nieco zbił z tropu, na twarzy Amerykanki. Starała się jednak nie pokazać tego, że zauważyła róż na policzkach Hope.
- Od razu przywiązałam! Po prostu nieco polubiłam i tyle. Och… - tu urwała na moment jakby lekko zaskoczona. - Czyżby to była propozycja? Może na prawdę powinnam tu przysnąć, co? - wymruczała, uśmiechając w dość tajemniczy i lekko wyzywający sposób. Kolejna zachęta? Może, kto tam wie? Może to całe licho? Może…
Zaraz grymas na jej twarzy się powiększył. Nie, pomysł założenia sukienki nie wchodził w grę. Przynajmniej tak uważała ciemnowłosa, bo zwyczajnie w żadną kieckę nie chciała się wciska. Za dużo z tym roboty, przecież trzeba by ją jeszcze kupić! Ale, ale nie pożałowałaby widoku Amerykanki w sukience. Tak… Ona musiałaby wyglądać zajebiście… Nie ma innego opcji... przebiegło jej przez myśli.
- Tak, bo mężczyźni w kiecka to wyglądają zajebiście i są serio bardzo męscy - burknęła. - Tak… To musi być na pewno zajebisty widok, jak się widzi faceta w kiecce i to pewnie jeszcze z nieogolonymi nogami...
Zmarszczyła delikatnie brwi, gdy Amerykanka się do niej nieco zbliżyła. Susan leciutko zmrużyła oczy i wbiła swoje burzowe spojrzenie w Hope. Ach...Czemu to spojrzenie ją tak bardzo pociągało i za razem rozpraszało?Chwila, chwila co...? Jaki układ? O co chodzi? Po co ten układ? Za dużo pytań bez odpowiedzi. Potrzebowała chwili, by zrozumieć co Hope do niej powiedziała. Zaraz się delikatnie zaśmiała, lekko odchylając się delikatnie na krześle. Przeniosła na chwilę wzrok na sufit.
- Och, Hope, sunshine, ty tak na serio? - spytała, przenosząc spojrzenie na Amerykankę i unosząc przy okazji jedną brew ku górze. - Powinnaś się raczej domyśleć, że ja na taki układ nie pójdę - dodała zaraz, a na jej twarzy można było zobaczyć ten zawadiacki uśmieszek. - Chyba, że masz coś dobrego do dodania do tej kiecki - mruknęła. W sumie to była ciekawa co Amerykanka wymyśli, by przekonać ją do założenia sukienki i czy w ogóle będzie walczyć o coś tak błahego.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Sob Sty 23, 2016 12:25 pm

Dostać po twarzy? Od Hope? I to jeszcze prowokując ją właśnie taki, a nie inny sposób? Dobry żart. Chyba nie umiałaby zrobić tego względem Susan. Już pomijając swoją złotą zasadę dotyczącą tego, że kobiet nie wolno bić, tylko ewentualnie się przed nimi bronić. Jak można zrobić krzywdę komuś, kto się o ciebie troszczy i kto stara się spowodować u ciebie uśmiech? Nawet, jeśli robi to niestandardowymi metodami, przez które Rogue naprawdę zaczynała się obawiać, że prędzej czy później po prostu pęknie. I nie, nie skończy się to walnięciem dziennikarki po twarzy. Nie okazywała tego w żaden sposób. Rumieniec już zaczynał znikać, przesłonięty wyzywającym wyrazem twarzy mówiącym jasno: "chcesz mnie sprowokować na takie sztuczki i myślisz, że ci się uda? Mogę nagrać twoją porażkę". Już przyzwyczaiła się do tego typu zagrań, także początkowe zaskoczenie zostało niemalże całkowicie zmiecione na bok.
- Dwa minus, siadaj, zdajesz - odparła typowo belferskim tonem, uśmiechając się triumfalnie. Miała nadzieję, że Hawke nie odbierze tego jako obrazy, tylko jako niewinny żart. Niewinny żart mający utrzymać ją na dystans, na którym Hope jeszcze czuła się w miarę pewnie, chociaż było widać, że Australijka bardzo stara się jakoś zmniejszyć ową odległość, prowokując ją coraz mniej wybrednymi żartami. Chyba żartami.
- Propozycja? Jeśli dla ciebie propozycją jest ciągnięcie cię przez pół pieprzonego mieszkania, a później rzucenie na kanapę i zostawienie samą na całą noc, to owszem, to była propozycja - odmruknęła, uśmiechając się szeroko i wyjątkowo złośliwie. Za bardzo się nie minęła z prawdą. Gdyby Susan jednak usnęła na krześle, pewnie wzięłaby ją na ręce (nie mogła być aż taka ciężka!), zaniosła na kanapę, przykryła kocem i sama zwinęłaby się do swojego łóżka. A co innego miałaby zrobić ze śpiącym człowiekiem, hm? Resztki przyzwoitości nie pozwoliłyby jej na nic innego.
-Nie jesteś facetem. I nie wnikam w to, czy golisz nogi. Jeśli tak, to dalej uważam, że wyglądałabyś zajebiście - powiedziała, odrywając na moment wzrok od kobiety. Och, czyżby się nieco rozmarzyła? Nie na długo, bo szybko wróciła na ziemię, jednak w myślach nadal widziała Suzy w długiej, eleganckiej sukni i na szpilkach. To byłoby mocne.
Typowy chwyt psychologiczny, jaki Rogue często stosowała- zbliż się do człowieka, spójrz mu w oczy, a prawie na pewno go speszysz. Jeśli do tego spojrzysz na niego odpowiednio i powiesz odpowiednie słowa, masz szanse na zastraszenie go i ugranie czegoś. Tak rozwiązywała niektóre sprawy z tymi mniej pewnymi siebie więźniarkami w czasach, gdy wylądowała za kratami. A teraz w ten sposób peszyła Suzy. Bawiło ją to, jak niewiele trzeba zrobić, żeby człowieka zmiękczyć. Ale cóż, chyba jednak nie do końca. Zaraz cmoknęła niezadowolona, że jednak wszystko weźmie chuj, bo dziennikarka jest zbyt uparta. No cóż, bywa? W każdym razie, nie miała zamiaru się przed nią płaszczyć, żeby ugrać swoje. Życie nauczyło ją, że nie warto, bo tym pokazuje się swoją desperację i niepewność. Chyba, że kusi cię piękna dziewczyna i nie masz nic do stracenia i tylko duma trzyma cię w miejscu.
- Coś do dodania? A, faktycznie. Możesz jeszcze założyć szpilki - mruknęła, udając pewne zamyślenie i wbijając wzrok w sufit. - Tak, to jest to, zdecydowanie - dodała zaraz, spoglądając na kobietę z zawadiackimi iskierkami w oczach i kiwnęła brwią. No kto by pomyślał, że jeszcze godzinę temu nie chciała widzieć Susan na oczy, bo się bała, a teraz nie miała większych oporów przed żartowaniem i delikatnym flirtowaniem. Jakby cały jej strach na moment uciekł, wszystkie złe myśli i poparte doświadczeniem opory rozmyły się we mgle. Ach, co te hormony robią z człowiekiem. Kiedyś jeszcze pożałuje, jak to wszystko do niej wróci, jednak teraz w ogóle o tym nie myślała. Przy Susan chyba zaczęła żyć teraźniejszością.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Sob Sty 23, 2016 7:29 pm

Cóż, ludzie różne rzeczy robią, a ciemnowłosa była pewna, że nie jeden by się znalazł kto chciałby przywalić Australijce za to bawienie się w kotka i myszkę, więc kto wie czy Amerykance w końcu nie puszczą nerwy w którymś momencie? Choć trzeba przyznać, że Susan czuła się przy Hope bezpiecznie, a co za tym idzie sądziła, że są na prawdę małe szanse na to aby Rogue postanowiła jej przywalić.
Oj, to źle, że nie pokazywała nic innego niż ten wyraz twarzy, bo to właśnie on prowokował Hawke do kolejnych bardziej lub mniej rozsądnych wyczynów. Tak, zasada była prosta, prowokujesz Susan to ona jeszcze bardziej prowokuje ciebie. Proste i jakież łatwe w użyciu, prawda?
- Och, pani profesor, przecież ja siedzę - powiedziała z nutką rozbawienia w głosie. - Chyba, że mam się przesiąść w bardziej wygodne miejsce - mruknęła po chwili, a w jej spojrzeniu można by zobaczyć nutkę tajemniczości zmieszaną z tą zaczepna. Tak, na potęgę próbowała sprowokować Amerykankę. Hm... Ciekawe czy jej się uda.
Zaraz zruszyła ramionami.
- Wiesz, od ładnej dziewczyny nawet coś takiego może być przyjemne - odparła jak gdyby nigdy nic, jakby w ogóle nie ruszyły ją słowa Amerykanki. Nawet ten uśmieszek nie zrobił wrażenia na niej. Na ustach ciemnowłosej dalej można było zobaczyć ten sam zawadiacki uśmieszek.
- Może i nie jestem, ale przed chwilą sama mnie porównałaś do faceta, słonko. A faceci w kieckach to nie fajny widok - stwierdziła Susan i upiła spory łyk kawy, która powoli stygła.
Od razu speszona… Nie przesadzajmy, Susan raczej była lekko zbita z tropu z powodu samej kobiety, która ją zwyczajnie pociągała i w pewien sposób nieciła. Och Hawke… Ty i ta twoja słabość do kobiet, a zwłaszcza do tej jednej przed tobą… Cóż cię takiego w niej pociąga? Co ona ma innego niż reszta? Co w niej jest takiego niezwykłego? Hawke nie była tego pewna, ale wiedziała jedno, że ta dziewczyna ją zwyczajnie kręciła.
Zaśmiała się zaraz i pokręciła głową.
- Dobrze, wiesz, młoda, że nie o to mi chodziło - mruknęła i tym razem to ona się to niej przybliżyła. - Ale wiesz? Może ja coś do tej twojej propozycji. Ja założę tę kieckę, jak ty to zrobisz i dasz mi buziaka. Co ty na to, hm? - mruknęła, skupiając swoje burzowe spojrzenie na ciemnobrązowych tęczówkach Amerykanki.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Nie Sty 24, 2016 3:26 pm

Zaczynała ją bawić ta gra. Te próby sprowokowania jej do czegoś, czego ona w głębi duszy potwornie chciała i wiedziała, że Susan prawdopodobnie też tego chce (inaczej by się tak nie bawiła, prawda? Aż taka okrutna nie jest). Z drugiej strony, w Hope nadal odzywała się jej ostrożność, która, chociaż już mocno nadwyrężona, nadal kazała jej trzymać się względnie z daleka. Ach, to wrodzone przeczucie, że każde zbliżenie się ciągnie za sobą sznur kłopotów. Nie umiała się go pozbyć, nawet jeśli teraz mogłoby się zdawać inaczej.
- Możesz. Ale zasada jest prosta- ty wstajesz, ja wyrzucam cię z klasy - jakże prosta i jakże wieloznaczna odpowiedź, tak idealnie maskująca wszelkie zainteresowanie Rogala osobą Suzy. Tak byłoby, gdyby nie miała na ustach typowo zaczepnego uśmieszku i nie wbijała błyszczącego spojrzenia w dziennikarkę, jakby chciała ją przeszyć na wylot. Tak, ta gra zaczynała ją coraz bardziej ciekawić.
- Do tego trzeba mieć ładną dziewczynę, a obawiam się, że nie dam rady takiej załatwić - odmruknęła, obojętnie wzruszając ramionami, jakby w ogóle nie była przejęta tym, że właśnie kobieta, która jej się podobała, między wierszami nazwała ją ładną. Już zaczynała się przyzwyczajać do tego, że Australijka ewidentnie z nią kręciła, próbując ugrać coś, czego Hope jeszcze nie do końca rozumiała. Może gdyby była niewinną i nieśmiałą dziewczynką z dobrego domu, to spłonęłaby rumieńcem tak, że jej twarz nabrałaby koloru świeżego pomidora, jednak to była Rogue. Wielu ludzi próbowało ją poderwać, więc była doświadczona i nie robiło to na niej aż takiego wielkiego wrażenia. Nawet, jeśli podrywała ją ta, w której sama się chyba zauroczyła. Jasne, aż się milej na sercu robiło i czasami kompletnie nie wiedziała, co ma zrobić, jednak nie było to jak w przypadku pierwszego flirtu niewinnej czternastolatki. Nie traciła kompletnie głowy.
- To było niezobowiązujące porównanie. Mimo wszystko, chyba jesteś kobietą - odmruknęła i bezczelnie zazezowała na jej biust na nie dłużej, niż sekundę, bo później wróciła spojrzeniem do burzowych tęczówek swojej rozmówczyni i uśmiechnęła się bezczelnie. Ona też może tak grać. Ciekawe, kto pierwszy pęknie.
Amerykanka również zastanawiała się, co takiego było w Susan, że tak ją do niej ciągnęło. Czy to cholernie seksowny wygląd? Tatuaże? Poczucie humoru? Troska o nią? A może ta lojalność, która pojawiła się tamtej nocy w Nowym Jorku i która podpowiadała jej, że musi się jakoś odwdzięczyć za wszystko to, co Susan zrobiła dla niej wtedy i teraz, będąc w Amanogawie? Ciężko to określić. Przecież to prawie jak Rachel, tylko w innej skórze... Ano właśnie. Też troskliwa, z ciekawym poczuciem humoru i urocza na swój własny, odmienny sposób. I cholernie pociągająca.
Odruchowo odsunęła się nieco w tył, gdy to Susan postanowiła zmniejszyć ilość centymetrów między nimi. Ot, zachowanie dystansu pomagające w utrzymaniu silnej woli, takie tam. Zaraz uniosła też jedną brew i zaśmiała się krótko, wręcz nieco kpiąco.
- Buziaka? - parsknęła i przysunęła twarz bliżej twarzy Australijki. - Ty dostaniesz buziaka od ładnej dziewczyny i zobaczysz ją w kiecce, a ja będę tylko widziała cię w kiecce. Nie sądzisz, że to trochę nierówny układ? - wymruczała, mrużąc nieco ślepia. Plan był prosty: sprowokować Susan. Hope tylko na tym zyska, a do tego nie będzie miała wyrzutów sumienia, że zrobiła coś głupiego. Plan idiotyczny w swej prostocie, który nadal miał pewne minusy. Po pierwsze, nie mogła być pewna tego, że się uda. Po drugie, w pełni zdawała sobie sprawę z tego, że jeśli się uda, to ich znajomość może wejść na jakieś inne, bardziej pokręcone tory, z których już trudniej będzie spierdolić. A wiadomo, Hope nie była przyzwyczajona do bycia przywiązanym do kogokolwiek i nie wiedziała, jak to się może potoczyć. Ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Pon Sty 25, 2016 5:22 pm

Lubiła od czasu do czasu się tak podroczyć i spróbować sprowokować tę drugą stronę do działania. W końcu była świadoma, że jeśli człowieka się odpowiednio podejdzie, można dowiedzieć się dość ciekawych rzeczy o nim. Trochę ją irytował fakt, że Amerykanka się jeszcze nie złamała, jednakże nie okazywała tego. Wcześniej czy później znajdzie na na nią jakiś sposób. Każdy w końcu mięknie. Nawet Susan się to zdarzało, a przecież była silną osobą. Jednak Hawke coś czuła, że pod tymi wrednymi tekścikami Amerykanki jest jakieś drugie dno, a nie tylko droczenie się. Zwykłe przeczucie, ale… ale wyjątkowo silne.
Burzowe ślepia dalej były skupione na Amerykance. Zaraz je jednak delikatnie zmrużyła
- Ciekawe, ciekawe. Kiedyś muszę wypróbować - mruknęła, jakby bardziej do siebie niż do dziewczyny przed sobą, a na jej ustach dalej widniał ten sam zawadiacki uśmieszek. Tak, on to chyba już przyrósł do ust Australijki. Serio twardy z niej gracz przemknęło jej przez myśli, gdy na chwilę odwróciła od kobiety wzrok, a dłonią zaczesała ciemne kosmyki na drugą stronę.
Zaraz cicho się zaśmiała. Och, jak ją bawiło takie udawanie i kręcenie w takich przypadka. O wiele bardziej niż takie niewinne zarumienienie się i skołowanie. Wrażliwym panienką brakowała jakiegoś takiego pazura, który Hawke lubiła w kobietach. No bo przecież zawsze jest nieco ciekawiej, gdy spotykają się dwa interesujące charaktery, a nie gdy jedna ze stron jest jakaś taka rozlazła i niezdecydowana.
- Ja widzę jedną tuż przed sobą. Młodą kobietę o pięknych, przyciągających ciemnobrązowych tęczówkach - mruknęła bez większego skrępowania, uśmiechając się bezczelnie. Była ciekawa reakcji Amerykanki. Jak zareaguje na taki bezpośredni komplement?
Nie trudno było zauważyć to zezowanie na biust. Hawke na to wywróciła tylko oczami.
- Z tego co mi wiadomo to jestem kobietą, ale nadal z dużą dozą mężczyzny w sobie - powiedziała jakby mówiła o pogodzie. Bez większego zaskoczenia czy przejęcia. Od tak, zwyczajny temat i tyle.
Nie ruszyła się choćby na milimetr, gdy Hope się od niej najpierw odsunęła, a potem z powrotem przysunęła. Zero stresu. Była spokojna i opanowana. Choć myśli i emocje pod jej ciemną czupryną się wręcz gotowały. Ona to robi specjalnie… Prowokuje cię… Chce coś ugrać, tylko co, hm? Hawke jesteś pewna, że tego chcesz? Chcesz wchodzić na ten grząski grunt? Zaryzykować? właśnie te myśli przebiegły przez głowę ciemnowłosej, gdy patrzyła w te ciemnobrązowe tęczówki swojej towarzyszki. Co cię w niej tak kręci Hawke, hm? Nieprzeciętny wygląd? Ta niedostępność? Tajemnica? Wredny charakterek i pewna oschłość do świata? A może to ciemnobrązowe spojrzenie, hm?
- Wiesz, myślę, że dobry układ ci zaproponowałam. W końcu mało kto mnie pamięta w sukience. Większość ludzi nawet nie potrafi sobie mnie w takowej kreacji wyobrazić - wyszeptała, nie odrywając spojrzenia od Amerykanki. Sama nie wiedziała czemu mówi to tak cicho. - Ale ostatecznie mogę ci zaproponować coś jeszcze - mruknęła i dosłownie po chwili złożyła delikatny i krótki pocałunek na ustach dziewczyny, a potem się subtelnie odsunęła od Hope, przyglądając się obliczu dziewczyny i czekając na jej reakcje. Dostanie po twarzy? A może Rogue każe jej się wynosić z mieszkania? A może całkowicie zaniemówi? Licho wie, ale Hawke miała się za chwilę miała poznać odpowiedzi na swoje pytania.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Sro Sty 27, 2016 10:36 pm

Hope już wiele osób próbowało złamać. Już zaliczyła wszystkie możliwości - grożenie, poniżanie, manipulowanie... No i ładne dziewczyny też próbowały złamać jej silną wolę, ale częściej żeby ją po prostu okantować, niż poderwać. Stąd miała doświadczenie i nie wystarczało spojrzeć na nią pięknymi oczami i ładnie się uśmiechnąć. To ją ruszało, ale nie na tyle, żeby złamać. Tak, była twardym graczem. Tak, umiała czytać intencje ludzi tak, jakby je mieli wypisane na czole. Nie, nie szło jej podejść w taki sposób. Trzeba było się bardziej wysilić, uderzyć w jakiś jej czuły punkt... Tylko problem polega na tym, że ona nie odsłaniała swoich słabych punktów. Tym lepiej dla niej. Przynajmniej unikała zranienia z ręki wielu ludzi, którzy chcieli ją robić w konia. Chociaż to źle, jeśli jakaś ładna dziewczyna próbowała zwrócić na siebie jej uwagę. Ona sama musiała być do czegoś w pełni przekonana, żeby w to wejść. A ta sytuacja z Susan to było tylko droczenie się. Prowokowanie jej i upewnianie się, czy aby na pewno chciała zrobić to, co Rogue miała na myśli. A z tego co widziała, dziennikarka ewidentnie z nią flirtowała i nawet się z tym za bardzo nie kryła. Swoją bezpośredniością i bezczelnością zdobywała dodatkowe punkty u Amerykanki.
- Czy ja wiem. Uznałabym ją za przeciętną i dość chujową. Lepsza jest ta, która siedzi obok niej, podle flirtuje i próbuje udawać, że jest facetem, ale jej nie wychodzi. Wbrew temu co mówi, jest całkiem ładna i pociągająca - mruknęła w odpowiedzi, sięgając po szklankę z wodą i uśmiechając się perfidnie. Jak już być bezpośrednim, to w obie strony. W takich kwestiach Hope mogła sobie pozwolić na szczerość. Gdybyś wiedziała, kobieto, w co się pakujesz... Oj tak, romansowanie z byłym dilerem z przeszłością kryminalną nie brzmi dobrze, ale kogo to w tym momencie obchodziło? Rogue już za bardzo zwietrzyła okazję do podejścia kobiety, która jej się podobała i była tym za bardzo zaślepiona, żeby mieć w tym momencie jakieś wyrzuty sumienia za robienie ją w chuja. A Susan... Susan mogła myśleć, że wie już o Hope całkiem dużo, jednak to był dopiero wierzchołek góry lodowej. Większość kryła się głębiej i tylko czekała, żeby zatopić jakiegoś pięknego Titanica.  
Przeszły ją ciarki, gdy tylko Australijka zaczęła szeptać, w dodatku szeptać tak blisko niej i wbijając burzowe spojrzenie w jej własne. To sprawiło, że Hope przez moment przestała kontaktować, nie do końca mogąc się skupić na tym, co słyszała. Sukienka? Układ? A kto by się tym przejmował, gdy miała blisko siebie taką piękną kobietę. Jednak brak osoby, którą można kochać, w końcu zaczął się na niej odbijać, przez co jej mózg pracował jak mózg ćpuna. Ta narkomańska nieświadomość trwała do momentu, kiedy Susan zbliżyła się jeszcze bardziej i Rogue poczuła ciepło jej warg na swoich. Trwało to tak krótko, a spowodowało w jej głowie mętlik większy, niż miała dotychczas. Suzy odsuwając się, musiała natrafić na zabawny widok, bowiem od tego wszystkiego Amerykanka uchyliła ciut szerzej oczy i rozdziawiła lekko buzię, jakby chciała to w jakikolwiek skomentować, ale żadne słowa nie mogły jej przejść przez gardło. Wreszcie jednak zamknęła usta, skrzywiła się lekko, złapała kobietę za koszulę i przyciągnęła bliżej siebie, po czym wpiła się w jej usta namiętnie i niemalże desperacko, jak topielec próbujący zaczerpnąć tchu. Odsunęła się dopiero po jakichś trzech sekundach, ale dalej dzieliło je maksimum parę centymetrów, a ona dalej trzymała dziennikarkę za koszulę, jakby bała się, że zaraz jej ucieknie.
- Buziak za buziaka, czekam na sukienkę - mruknęła cicho, nie mogąc się oderwać od jej oczu. Zahipnotyzowała się i koniec. W tych tęczówkach mogłaby utonąć i aktualnie była bardzo blisko tego stanu.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Czw Sty 28, 2016 8:35 pm

Pokręciła głową, uśmiechając się delikatnie, gdy usłyszała odpowiedź Amerykanki. Jeśli ta myślała, że sprowokuje u ciemnowłosej pojawienie się różowej mgiełki na policzkach to dość mocno musiała się zawieść. Kobieta nie zbiła jej z tropu. Nawet nie udało jej się zmyć z twarzy kobiety tego jej typowego lekko zawadiackiego uśmiechu. Hawke nawet nie wyglądała na skołowaną, co najwyżej na jeszcze bardziej zaciekawioną reakcjami Hope. Tak, rzadko się widziało coś takiego. Rouge coraz bardziej intrygowała młodą dziennikarkę. Była świadoma, że mało wie o tej dziewczynie i przez to chciała coraz więcej się o niej dowiedzieć. Poznać, zrozumieć.
- Nie sądzę. Nadal uważam, że mam ładniejszą od siebie dziewczynę przed sobą, ale to moje osobiste zdanie. Ja wiem swoje, ty wiesz swoje. Raczej w tym przypadku nie dojdziemy do kompromisu. Przynajmniej tak mi się wydaje - rzekła, uśmiechając się równie bezczelnie co wcześniej. No, Rouge też musi się trochę pomęczyć by skołować w tej chwili ciemnowłosą Australijkę.
Tak przyjemnie było patrzeć w te ciemnobrązowe tęczówki i posmakować choć chwilę warg Amerykanki. I nie dało się zaprzeczyć, że Amerykanka przez chwilę wyglądała dość zabawnie taka zdziwiona i jakby nieco zbita z tropu. No ale tak, trzeba przyznać, że, Hope nieco zaskoczyła Susan. Na całe szczęście bardzo, ale to bardzo pozytywnie. Ba, nawet Hawke pozwoliła sobie nawet na chwilę zapomnienia, bo subtelnie przymknęła powieki, podczas tego pocałunku. Tak bardzo jej się on podobał, nie było co zaprzeczać. Skrzywiła się delikatnie, gdy Hope się od niej odsunęła. Ej no, to jej się ewidentnie nie podobało, ona chciała zwyczajnie więcej. Serio, no.
- Ja też... - mruknęła nieco niższym tonem głosu, patrząc jej w oczy. W sumie teraz zrozumiała co zrobiła i co dalej? Co to miało być, hm? Dokąd to zmierza? Po co to komu? Co ty sobie myślisz, Susan? No co? Jeszcze się Hawke nie nauczyłaś, że miłość to nie dal ciebie? Zawsze było coś nie tak… Wiecznie... Takie myśli błądziły po głowie Susan, a kobieta nie wiedziała co z tym całym harmidrem zrobić, jak uporządkować. I jakoś tak niewiele myśląc po prostu jeszcze raz pocałowała Hope, ale tym razem nie był to delikatny i niepewny pocałunek. On był o wiele bardziej stanowczy, namiętny i dłuższy. Ba, nawet jedną z dłoni położyła na policzku Hope. Tak szczerze to Susan nie myślała w ogóle nad konsekwencjami swojego czynu. W niej po prostu teraz siedziało pewne pragnienie.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Sob Sty 30, 2016 11:43 am

Cała ta scena zdawała się być surrealistyczna. Dwie wyjątkowo twarde kobiety, z charakterów bardziej przypominające facetów, teraz kręciły ze sobą w najlepsze, przeciągając tę grę jak najbardziej. Nawet Hope, typ wyjątkowo skryty i bojący się wejść w jakiekolwiek głębsze relacje, teraz dał się porwać przez niebieskoszare tęczówki i piękny uśmiech swojej rozmówczyni. Wybawicielki. Tej, która kiedyś ją uratowała przed niechybną śmiercią w jednej z ciemnych uliczek, a teraz siedziały razem w kuchni Amerykanki i testowały granice swojej tolerancji na komplementy i zaczepki. Próbowały złamać się nawzajem, która pęknie jako pierwsza. Czy Rogue miała w tym jakiś cel? Poniekąd. Każdy, nawet ona, potrzebował kogoś, na kim mogło mu zależeć, w dodatku z wzajemnością. A Susan... Susan miała wszystkie cechy kogoś, kto mógł się spodobać Hope na tyle, żeby ta mogła się przed nią otworzyć. No i była cholernie pociągająca. Pozostawało tylko jedno pytanie...
Czy Susan byłaby gotowa przyjąć na barki, że zakochała się w kimś takim?
Przez tę myśl nie mogła już wrócić do tego błogiego olewania wszystkiego, do świadomości, że jakoś to będzie. Nawet tamten pocałunek przestał być dla niej taki słodki, jak tylko mógł być. Mimo, że go odwzajemniła, nie potrafiła się tym bardzo cieszyć. Dlatego Hawke nie było dane przedłużać go tak, jakby chciała, bowiem Hope odsunęła się od niej po chwili, z widocznym poczuciem winy malującym się na jej jak zwykle nieodgadnionym obliczu i delikatnie odsunęła ręką jej dłoń.
- Czy ty w ogóle wiesz, w co się do kurwy nędzy pakujesz? - spytała z lekką goryczą w głosie. To była złość na samą siebie, że próbowała wciągnąć tę niewinną kobietę w swoje życie, tak przepełnione bólem i wiecznym strachem, które mogłyby się kiedyś udzielić również dziennikarce. - Nie znasz mnie. Nie wiesz, kim jestem ani jaka jestem - dodała i na moment skierowała wzrok gdzieś na bok, żeby móc się skupić. - Jeśli robisz to tylko po to, żeby się ze mną pieprzyć albo żeby się pobawić, od razu radzę ci wypierdalać - powiedziała niezbyt głośno, dalej wbijając niepewne spojrzenie gdzieś w przestrzeń, bo nie umiała spojrzeć kobiecie w oczy. Bała się, że ona zaraz potwierdzi jej słowa i po prostu wyjdzie. Jasne, fajnie byłoby się przespać z taką laską, ale Rogue nie była tym typem człowieka, który szuka niezobowiązujących przygód w łóżku czy bawiła się we flirt ze wszystkimi kobietami. Jeśli już ktoś dochodził do tego poziomu bez dostania kosza, to znaczyło, że był dla Hope kimś więcej. Czymś więcej, niż krótką znajomością, którą ona może urwać w każdej chwili. Jeśli już stawało się dla niej kimś więcej, trzeba było liczyć się z tym, że ona oczekiwała od swoich bliskich obecności, zrozumienia i miłości. Nie jednego wieczoru, po którym kontakt się urywa. Chyba, że to ona sama go urywała, uznając, że to nie to, czego szukała.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Sob Sty 30, 2016 5:29 pm

W kącik jej ust zabłąkał się uśmiech, gdy Hope oddała pocałunek, a nie walnęła ją w twarz za ten śmiały i niespodziewany ruch. W duchu się cieszyła po prostu jak dziecko. Nie myślała o tym jak będzie. Zwyczajnie nie chciała. Liczyła się chwila, liczył się fakt, że osoba, która ją pociągała odwzajemnia czuła prawdopodobnie to samo do niej. Czego chcieć więcej w tej chwili? Nic, tylko się nią cieszyć i słodkim smakiem ust Hope. Cóż, ale nic nie może trwać wiecznie, a takie miłe i przyjemne momenty tym bardziej nie. Życie postanowiło to pokazać ciemnowłosej po raz kolejny kopiąc ją przy tym po twarzy.
Pierwsze czyny, które jej się słabo podobały, ale nie sprzeciwiała się im, i słowa Amerykanki całkowicie zdezorientowały Hawke oraz zbiły z tropu. Zaraz delikatnie zmarszczyła brwi, próbując zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi, do czego dąży Hope.
- O co ci chodzi? Może i nie znam, ale czy to znaczy, że nie mogę poznać? - powiedziała. Czyżby Hope miała zamiar obwiniać ją o to co teraz się stało? No ale czemu miałaby to robić? A może chodziło Amerykance o tych ludzi, którzy ją ścigali? No ale jakby nie patrzeć to już przez znajomość z Hope mogła mieć kłopoty, a jakoś sobie o dziwo głowy nie zawracała. Po kolejnych słowach Amerykanki Susan poczuła się jakby ktoś prosto oblał wodą, a następnie strzelił jej w twarz z otwartej dłoni.. Tak, jakoś ją to ukuło. Okej, zdarzało jej się flirtować z kobietami, a czasem po pijaku z kilkoma wylądowała w łóżku, ale przecież nigdy nie bawiła się w wykorzystywanie. Nie była taką podłą mendą. Nie bawiła się w jakiegoś cholernego casanowę. Z resztą przecież Hawke starała się być we wszystkim szczera. Nie lubiła oszukiwać zwłaszcza w sprawie uczuć do kogokolwiek. Wiedziała jak to boli, gdy prawda wychodziła na jaw, że tak na prawdę ta druga osoba, jednak nic więcej nie czuła. Poczuła jakąś taką gorycz z tego powodu.
- Naprawdę mnie masz za taką dwulicową sukę, że coś takiego mówisz? Naprawdę myślisz, że byłaby do czegoś takiego zdolna? - spytała, patrząc na dziewczynę przed sobą. Jakoś tak dodatkowo bolał ją fakt, że Hope nie patrzyła na nią tylko uciekała gdzieś wzrokiem byleby tylko nie patrzeć w jej oczy.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Nie Sty 31, 2016 7:55 pm

Milczała, nie do końca wiedząc, co powinna zrobić. Jak już zaczęła, to przydałoby się dokończyć myśl. W tym problem, że ona nie przywykła do takich poważnych rozmów. Zwykle kończyło się na niezobowiązujących gadkach o niczym, a teraz... Teraz czuła, że naprawdę jej zależało i nie chciała tego spieprzyć. A jednak kompletnie nie wiedziała, jak ma się zachować, żeby Susan nie pomyślała, że to przez nią. To już jej się nie udało, o czym miała się dowiedzieć dopiero później. Póki co tylko milczała, kierując spojrzenie gdzieś na bok i przygryzając lekko wargę. Niby wystarczyłoby zarzucić jakimś głupim tekstem i wszystko wróciłoby do normy, ale... Męczyło ją to, że musiała tak chodzić na skróty, ale też obawiała się przed wyjawieniem wprost, o co jej chodziło. W końcu przed chwilą odezwała się szczerze i co? Nic dobrego z tego nie wynikło, przez co Hope musiała zacząć się ratować byle czym.
- Nie, nie uważam cię za taką. Ja po prostu... - powiedziała szybko, zmuszając się do tego, żeby spojrzeć kobiecie w oczy. Nie spodobało jej się to spojrzenie, wcześniej z tymi zawadiackimi iskierkami, teraz przepełnione bólem i goryczą. To było przez nią. To Rogue to spowodowała. Swoim własnym strachem i nieufnością zraniła kogoś, na kim jej zależało. I jak miała z tego wybrnąć, co? Ciężko, oj ciężko. Wreszcie po chwili westchnęła i spojrzała zrezygnowana w oczy swojej towarzyszki, niemalże świdrując ją spojrzeniem. - Okej, postawię sprawę jasno. Masz przed sobą byłego dilera narkotyków, który siedział za pobicie i którego była została zastrzelona za jego własne interesy. Przepraszam, jeśli cię uraziłam przez swoją ostrożność. Przez całe życie byłam szykanowana, bita i krzywdzona na różne możliwe sposoby i nie chcę oberwać jeszcze raz od kogoś, na kim mi zależy - powiedziała zabójczo szczerze i spokojnie, po czym wyprostowała się i rozłożyła ręce. - Dalej jesteś pewna, że chcesz się w to pchać? - powiedziała, pochylając lekko głowę na bok i unosząc jedną brew. To był najwyższy czas, żeby wyłożyć wszystkie karty na stół i przedstawić sprawę jasno. Nie miała zamiaru oszukiwać tej kobiety, nawet jeśli to miało oznaczać, że ta zaraz wyjdzie przytłoczona takim ciężarem i już nigdy nie wróci. Jeśli tak będzie jej lepiej, Hope nie miała zamiaru jej zatrzymywać. Lepiej teraz, niż później, gdy Amerykanka przywiąże się jeszcze bardziej, a jej tajemnice wyjdą na jaw przypadkiem, niezależnie od niej. Dużo ryzykowała tym zagraniem. Może nawet utratę Suzy raz na zawsze. Jednak widziała w jej oczach, że chciała czegoś więcej, nieświadoma tego, że przy okazji chciała wziąć na siebie ogromny ciężar, o którym wcześniej nie wiedziała.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Nie Sty 31, 2016 9:40 pm

Głupiaś była myśląc, że z tego może wyjść coś większego... A ty się jeszcze poświecałaś dla niej przychodząc tu przez ostatnie kilka dni i martwiłaś się o nią. Głupia byłaś, Hawke, głupia i tyle. Świat nigdy nie był sprawiedliwy... Powinnaś się tego już dawno nauczyć... przeszło jej przez myśli. Bolało ją to, cholernie bolało. Czuła się okropnie w tej chwili. No bo jak miała się inaczej czuć jak prawdopodobnie kolejna osoba, na której jej zależało miała ją za śmiecia w ten czy inny sposób? Przecież tak nie powinno być, do cholery. Czemu ona musiała mieć takiego pecha do miłości? Czemu ten cholerny głosik w głowie musiał mieć raczej? Czy to miało się skończyć podobnie jak z Jamesem? Przecież to miało być całkiem inaczej. Amerykanka nie miałabyć jak tamten cham i prostak. Cholera... Szczerze? Miała ochotę teraz po prostu wyjść. Darować sobie to wszystko, a potem zaszyć się z butelką dobrego alkoholu i fajką, albo zwyczajnie pójść do jakieś knajpy lub pabu i tam zalać swoje smutki. Coraz bardziej czuła, że to wszystko nie ma większego znaczenia...
Na początku myślała, że kobieta będzie jej chciała wcisnąć jakąś bajeczke pod tytułem: "To nie twoja wina, tylko moja. Zostańmy przyjaciółmi", ale cóż, czekało ją większe zaskoczeni i tym razem wcale, ale to wcale, nie pozytywne. W pierwszej chwili myślała, że to jakiś żart. Serio, była świecie przekonana, że ona sobie żartuje czy coś. Aż jej się cisnęło na usta "To jest jakiś głupi, żart prawda?". Tylko, że ją wcale słowa Amerykanki nie śmieszyły. Dopiero po chwili zrozumiała, że Hope nie żartuje i mówi całkowicie serio. Na twarzy ciemnowłosej pani dziennikarz pojawił zwyczajny szok. Susan na prawdę nie wiedziała co powiedzieć, ani zrobić. Próbowała sobie to wszystko ułożyć jakoś w głowie. Powoli wszystkie puzzle zaczynały pasować. W końcu takie coś by wiele tłumaczyło z wcześniejszych ich rozmów. Na przykład tych ludzi ścigających Hope, jej nieprzyjemną przeszłość i tę niechęć do zbyt gwałtownych kontaktów fizycznych. Cholera, no nie spodziewała się czegoś takiego! Mimo tego budującego się spójnego obrazu, Hawke nadal nie wiedziała co zrobić. Tak, tego było za dużo jak na jeden raz. Cholera... Przy tym moje problemy to nic... Nawet ta depresja... Bogowie... Usiadła całkiem na krześle, zanurzyła dłoń we swoich krótkich, ciemnych włosach. Na prawdę nie wiedziała co powiedzieć. Wbiła swoje burzowe spojrzenie w buty. Nie chciała stracić tej dziewczyny, ale tego było za dużo i zrobiło się cholernie skąplikowane. Wzięła kilka głębszych wdechów by się uspokoić. Chciała jeszcze raz pozbierać myśli. W końcu zebrała jako tako wszystko i poukładała sobie w głowie.
- Coś jeszcze powinnam wiedzieć? - spytała dość cicho. - Chcę wiedzieć wszystko co powinnam - dodała zaraz.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Pon Lut 01, 2016 11:19 am

Żeby to chociaż było dla niej łatwe... Nawet, jeśli Hope z pozoru zdawała się wyglądać na opanowaną, spokojną i jakby obojętną na słowa, które mówi, w środku czuła się jak saper bez nogi próbujący rozbroić bombę, żeby nie zabić ani siebie, ani swoich towarzyszy. Nigdy wcześniej nie miała takiej sytuacji, kiedy musiała się przed kimś na tyle otworzyć. Ha, w dodatku z własnej woli i po to, żeby chronić tamtą osobę. Nie chciała okłamywać Susan. Nie chciała, żeby ta żyła w nieświadomości i nie wiedziała, w co się pakuje. Robiła to tylko dlatego, że wiedziała, iż obie coś do siebie czują i byłoby nie fair trzymać wszystko w tajemnicy, skoro i tak kiedyś miało to wyjść na jaw. Prędzej czy później dziennikarka dowiedziałaby się wszystkiego, a wtedy mogłaby się jeszcze bardziej zdenerwować na Hope, że ta okłamywała ją przez tak długi czas. Nikt nie chciałby się dowiedzieć, że kochał się w kłamcy i degeneracie, ale teraz Rogue widziała, że to najmniej bolesne wyjście.
Cóż... Widocznie nie tak mało bolesne, ale można było się tego spodziewać. Amerykanka wiedziała, że Suzy tak zareaguje. Każdy zrobiłby dokładnie to samo na jej miejscu. To bolało. Czuła, że ją zawiodła. Że to nie będzie wyglądać tak, jak obie by chciały i to Rogue była wszystkiemu winna. Cholera, musiała tak świrować jako dzieciak? Przez to teraz nie miała ani normalnego życia, ani nie mogła się z nikim normalnie związać, ani nawiązać znajomości, a sama czuła się jak wrak... To nie była do końca jej wina, ale tym bardziej nie była do wina Susan, która teraz musiała cierpieć. Było się tak spoufalać? Przyglądała się kobiecie, siedząc zgarbiona na krześle i mając cholerną potrzebę przytulenia jej, ale się bała. Wolała pozostać w odpowiedniej odległości i najpierw wyjaśnić sobie wszystko, a później, gdy będzie mieć pewność, że Suzy przyjęła wszystko do wiadomości i jednak nie chce zwiać, ewentualnie przejść do jakichś czułości.
Zastanowiła się chwilę, wbijając spojrzenie w sufit i bawiąc się wiszącym na jej szyi nieśmiertelnikiem, jakby to miało jej pomóc w zebraniu myśli.
- Niewiele więcej jest do mówienia. Moi rodzice nie żyją, żyłam w sierocińcu, po wyjściu z niego prawie skatowałam pewnego skurwiela na śmierć, wylądowałam w więzieniu, tam zaczęłam handlować dragami i robiłam to po wyjściu, aż raz machnęłam się przy sprzedaży, przez co któryś zjeb zabił jedyną osobę, którą kochałam - powiedziała powoli i totalnie bezbarwnym głosem, przejeżdżając palcami po pocisku wiszącym przy nieśmiertelniku, po czym przeniosła spojrzenie na Susan. - Tamtej nocy poznałam ciebie, a parę dni później znalazłam się tu, gdy dostałam mieszkanie i pieniądze w spadku. Myślę, że to wszystko - dodała i zamilkła na chwilę. - Przepraszam. Nie chciałam ci tego mówić, ale mam nadzieję, że mnie zrozumiesz. Ja z kolei w pełni zrozumiem, jeśli jednak się wycofasz i uznasz, że to za wiele. Nie chcę, żebyś zostawała tu z powodu litości ani innego cholerstwa w tym stylu. Ja się zmieniłam, ale nigdy nie zmienię tego, co odjebało się kiedyś - mruknęła niezbyt głośno, sięgając po swoją szklankę z wodą i napiła się parę łyków. To gadanie strasznie ją zmęczyło i aż zaschło jej w gardle.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Pon Lut 01, 2016 7:59 pm

Tak, powoli jej się to wszystko układało w głowie. Słuchała uważnie słów Hope. Hawke sortowała sobie w łebku te potrzebne informacje i przeglądała możliwe zachowania oraz rozwiązania do tej sytuacji, w której się właśnie znalazła. Niby miała kilka opcji, ale różniły się one tylko jakimiś durnymi detalami. Proste, miała do wyboru albo zostać bądź odejść w tej chwili od Amerykanki. Znów wbiła spojrzenie w ziemie, a dłonią znów nerwowo przeczesała włosy, tak jakby to miało jej pomóc w myśleniu lub uspokoić. Okej, przeszłość Amerykanki nie była za piękna, ale czy to był powód do skreślania jej? Przecież mówiła, że się zmieniła! Oczywiście mogła kłamać, ale Hawke jest po prostu ufała. Okej, słabo ją znała, wcześniej mało wiedziała, ale wierzyła jej w tej chwili. Wierzyła jaki jeszcze nikomu przedtem. I w pewien sposób podziwiała za odwagę. W końcu kobieta nie musiała jej o tym wszystkim mówić, mogła oszukiwać ją przez bardzo długi czas, ale jednak zdecydowała się powiedzieć prawdę. W ogóle nie uważała, że Hope powinna ją za to przepraszać. Ciemnowłosa to na serio doceniła. Tym bardziej, że była w stanie wyobrazić jakie to mogło być trudne dla Amerykanki. W końcu sama wiedziała jak trudno jest mówić o uczuciach, które mocno na człowieka wpływają. Susan naprawdę ją w tym momencie podziwiała i tym bardziej nie chciała zostawiać Hope samej. Po prostu nie chciała. Czuła, że jeśli teraz odejdzie to coś stracić, czego już nie będzie mogła odzyskać. Chciała zostać przy niej i zwyczajnie się do niej przytulić.
Przeniosła znów spojrzenie na Amerykankę i w sumie to jej wystarczyło. Jakoś tak nie dużo myśląc, jak nie wcale, wstała, podeszła do Hope i zwyczajnie się do niej przytuliła niczym małe dziecko, potrzebujące bliskości i przymknęła delikatnie powieki.
- Nie mam zamiaru nigdzie iść - szepnęła, dopiero po dłuższej chwili tego wtulenia w Amerykankę.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Wto Lut 02, 2016 1:39 pm

Susan nie musiała jej uwierzyć. Mogłaby uznać to za kolejne kłamstwo Amerykanki, tudzież głupi żart. Większość ludzi tak by zrobiło. Bo spójrzmy prawdzie w oczy: większość ludzi kryłoby się z taką przeszłością, zamiast opowiadać o niej wprost. To nie było coś, co ludzie przekazują sobie ot, jak pierwszą z brzegu plotkę o tym, że sąsiad kupił sobie nowego Golfa. Zresztą, nawet gdyby już uznać, że Rogue wyjątkowo nie kłamie i mówi prawdę... Kto chciałby się zdawać z kimś takim? Każdy, który dowiedział się chociaż o części jej przewinień, nagle odechciewał jakichkolwiek kontaktów, a Suzy usłyszała praktycznie o wszystkim. Jasne, to pewien przejaw odwagi, tak przyznać się do czegoś przed kimś, na kim jej zależało. A jednak czy jest ktoś, kto chciałby na co dzień żyć z byłym kryminalistą, krętaczem i zwyczajnym łajdakiem? Nie. Wszyscy chcą spokojnego życia, dobrej pracy, szczęśliwej rodziny, a nie martwić się o to, od kogo oberwiesz- od niej czy od jej byłych ziomków. Hope mogła mówić, że się zmieniła, ale dziennikarka nie musiała jej wierzyć. Ryusaki znała ludzi. Wiedziała, że łatwiej jest im ominąć problem, niż się z nim zmierzyć i nikt z własnej woli nie pcha się w coś, czego nie jest pewien. Nie byłaby pod szczególnym wrażeniem, gdyby Susan uznała, że to za dużo. Że ona nie wiedziała, że się na to nie pisała, że to nie tak miało być. Trudno. Zdarza się. Może kiedyś znajdzie kogoś, kto zaakceptuje ją w pełni, bez względu na dawne potknięcia i burzliwą historię, bez względu na jej skrytość, oschłość i dystans do świata. Kiedyś...
Albo i nie kiedyś?
Z początku myślała, że Susan wstaje tylko po to, żeby wyjść. Dlatego kompletnie znieruchomiała i otworzyła szerzej oczy, gdy zamiast tego, poczuła ciepło uścisku. Z początku przemknęła jej po głowie myśl, że to pewnie z litości. Och, biedna Hope, życie ją skopało, więc ją przytulę, powiem że wszystko okej, a później wyjdę. Jednak im dłużej dziennikarka się do niej przytulała, tym większe miała wrażenie, że w tej kwestii cholernie się myliła. A przynajmniej chciała się mylić. Po chwili objęła kobietę rękami i oparła policzek na jej ramieniu, przymykając lekko powieki. Tak jej było dobrze. Tak mogłaby zostać nawet i na dłużej. W końcu poczuła się tak cholernie bezpiecznie i jakby zrzuciła z siebie jakiś niewyobrażalny ciężar.
- Właśnie się dowiedziałaś, że całowałaś się z kryminalistką, a teraz się do niej przytulasz. Pieprzona masochistka - parsknęła, uśmiechając się lekko. Jakoś trzeba rozładować napiętą atmosferę. Prawdopodobnie już nie będzie tak luźna jak wcześniej, ale zawsze coś.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Wto Lut 02, 2016 8:29 pm

Tak… Hawke na bank miała coś z masochisty. Nie dało się tego ukryć. W końcu serio, kto by się odważył na coś takiego jak ona teraz? No raczej nie liczna garstka, a ciemnowłosa do niej należała. Możecie sobie to nazywać jak chcecie i uważać co chcecie o Hawke, ale ona nie bała się zaryzykować. Może była szalona, albo zwyczajnie walnięta, ale postanowiła zawalczyć, za zwalczyć o swoje szczęście. W końcu kto nie ryzykuje ten nie pije szampana, co nie? A ciemnowłosa postanowiła zaryzykować, mając przy tym nadzieje, że nigdy tego nie pożałuje.
Szczerze? Na początku jakoś tak przebiegło jej przez myśli, że Hope postanowi ją teraz odrzucić. W sumie sama nie wiedziała czemu tak pomyślała, ale odetchnęła z pewną ulgą, kiedy Amerykanka odwzajemniła jej uścisk. Poczuła się jakoś tak przyjemnie i bezpiecznie. Dawno jej nie było to uczucie darowane. Bardzo długo szukała podobnego do tego. Ciemnowłosa uśmiechnęła się wtedy ciut szerzej i całkiem zamykając oczy. Ba, po chwili nawet usiadła na kolanach Hope, bo przecież ile można stać? Tym bardziej, że nie chciała się jakoś teraz odsuwać od Amerykanki. Z resztą kto, by chciał się odsuwać od człowieka w którego objęciach czuł się zwyczajnie dobrze? Zaraz jednak uchyliła delikatnie jedną powiekę, by po chwili się delikatnie zaśmiać. Och, czyżby to miała być jakaś mała prowokacja ze strony Hope, bo właśnie dla Hawke to tak zabrzmiało, a ona by nie miała wykorzystać takiego tekstu jak ten, który padł z ust Amerykanki? Niemożliwe wręcz.
- Pieprzona masochistka? - wymruczała, zbliżywszy najpierw swoje wargi do ucha Hope. Na usta ciemnowłosej zawitał lekko zawadiacki uśmieszek. - Każdemu się trochę pikanterii w życiu przydaje, nie sądzisz? Może i jestem masochistką i może nawet pieprzoną, ale na pewno nie przez ciebie - wyszeptała, niema muskają wargami jej ucho, a zaraz po tym złożyła zaczepny pocałunek tuż za nim. Była cholernie ciekawa reakcji Amerykanki na jej zaczepkę. Wręcz z dziecięcą niecierpliwością czekała na to co się dalej stanie. Cholera, ale ona czasami nie lubiła czekać.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Sro Lut 03, 2016 11:35 am

Było jej teraz tak cholernie dobrze. Bezpiecznie, ciepło, przyjemnie... Wcześniej nie brakowało jej tego ciepła. Nawet o nim nie myślała. Dla niej to kojarzyło się nie z przyjemnym grzaniem na sercu, tylko z bolesnym oparzeniem, od którego trzeba uciec jak najdalej, uciekać w chłód, który nie był taki przyjemny, ale dało się go znieść. Był znajomy, po dłuższym czasie nawet mniej straszny niż na początku. Dopiero teraz poczuła, jak bardzo musiała się mylić wcześniej. Że chłód, owszem, był pewnym rozwiązaniem, ale krótkoterminowym. Ona wciąż była człowiekiem z krwi i kości, który potrzebował innych ludzi, potrzebował kogoś, kto ją zaakceptuje i przygarnie, podzieli się swoim ciepłem, żeby nie musiała dalej marznąć. A mimo to spięła się wyraźnie zauważalnie, gdy tylko Susan usiadła na jej kolanach. Niby nic, niby dalsze przekazywanie tego ciepła, a jednak średnio jej się to spodobało, chociaż z każdą chwilą jakoś się do tego przyzwyczajała na tyle, żeby na razie pozwolić kobiecie tkwić w tej pozycji. Przecież chyba nie miała złych planów wobec Rogue. Nie wyglądało na to. Ona się tylko bawiła, z każdą kolejną chwilą i każdym kolejnym ruchem coraz bardziej wprawiając młodszą kobietę w stan odrętwienia i bezruchu i to wcale nie ze strachu. Było jej teraz tak piekielnie przyjemnie, że bała się zrobić cokolwiek, żeby tego nie popsuć, a na dodatek dziennikarka kusiła ją, oj kusiła. Z pełną premedytacją, wykorzystując słowa Hope przeciwko niej samej i zmieniając ich znaczenie tak, żeby jeszcze bardziej zbudzić w Amerykance... Pożądanie? Czy to jest to słowo, które ostatnio opisywało jej nastrój i czyny parę dni przed wyjazdem do Japonii, a teraz wracało do niej po tak długim czasie? Chyba... Bo jak inaczej można nazwać to, co zaczęła odwalać po tym, gdy po dłuższej chwili trwania w bezruchu i zachowywania kamiennej twarzy, uśmiechnęła się szelmowsko i położyła dłonie na talii Susan?
- Czy to jest jakaś... propozycja? Wyzwanie? - mruknęła, powoli zsuwając kobietę ze swoich kolan i samej stając na podłodze. - Czy tylko stwierdzenie faktu, proste zadeklarowanie, że nie uczyniłam tego dotychczas i nie uczynię już nigdy? - szepnęła jej na ucho, przysuwając ją bliżej stołu i tym samym odcinając jej drogę ucieczki. Chociaż czy aby na pewno? Pewnie gdyby dziennikarka dała jasny sygnał czy chociaż aluzję, że ma się odsunąć, zrobiłaby to bez wahania. Póki co jednak wyglądała na tyle stanowczo i przekonująco, że trzeba było się zastanowić, czy aby na pewno chce się od tego uciekać. Zwłaszcza, jak po chwili po prostu nie wytrzymała i zaczęła czule muskać kobietę nosem i ustami po szyi.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Sro Lut 03, 2016 6:33 pm

Czuła to lekkie spięcie ze strony Amerykanki, no ale jakoś nie umiała się od niej odczepić w tej chwili. Z drugiej jeszcze strony coś czuła, że Hope wcale nie czuje się źle w tej chwili, a jakby tak było to jakoś dałaby o tym znać ciemnowłosej, więc Hawke postanowiła korzystać z tego wszystkiego, nawet jeśli było to dość samolubne. No ale przecież Susan nie chciała jej zrobić niczego złego. Co najwyżej trochę po prowokować i się podroczyć, ale nic więcej! Australijka nie lubiła ranić ludzi na których jej zależało, a Hope przecież należała do tego wąskiego grona osób.
Wracając jednak do kuszenia. Hawke raczej nie byłaby sobą, gdyby tego nie zrobiła. Już z niej był taki lekko zaczepny typ. Nic się nie dało na to poradzić, że dziwną frajdę sprawiało jej wyprowadzanie ludzi z równowagi, sprawdzanie ich reakcji czy zwyczajne przeinaczanie znaczenia ich słów i przez to kuszenie. W sumie na skutki swoich małych prowokacji ciemnowłosa nie musiała czekać długo. Ba, już po chwili dostała tego czego chciała, a kto wie czy nie więcej. Uśmiechnęła się lekko zadowolona z tego, że jej się udało. Choć było trzeba przyznać, że była nieco zaskoczona, że tak szybko udało jej się to osiągnąć. Czyżby aż tak mocno wpływała na tę młodą kobietę? Hm… Nie zdawała się jej to przeszkadzać. W końcu miło wiedzieć, że można tak działać na inną osobę, co nie? Susan była lekko niezadowolona, że Amerykankę zdjęła ją ze swoich kolan, ale nie miała się zamiaru przeciwko temu buntować. Grzecznie, więc stanęła na nogi, wbijając swoje burzowe tęczówki w obliczę Hope. Po plecach Hawke przeszły przyjemne dreszcze, a sama dziennikarka jakby na moment zapomniała jak się oddycha, gdy Hope wyszeptała jej kolejne słowa do ucha i przysunęła do krawędzi stołu. Po dłuższej chwili jednak oprzytomniała. Objęła rękoma szyję Hope, delikatnie drapiąc i miziając skórę na jej karku, opierając się przy okazji o krawędź blatu.
- Domyśl się, Hope... - wyszeptała nieco niższym, lekko zachrypniętym tonem głosu, a w kącikach jej ust krył się ten lekko łobuzerski uśmieszek. Hawke nawet nie myślała o uciekaniu w tej chwili. Nie, pożądanie było zwyczajnie silniejsze niż strach czy jakiekolwiek inne pierdoły. Zaspokojenie żądzy było w tym bardziej ważne. Chciała bliskości i ciepła Hope. Nawet tego ciepłego oddechu oraz warg, które drażniły skórę na jej szyj. Susan przymknęła delikatnie powieki, zamruczała cicho, a jej oddech subtelnie przyspieszył.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Sro Lut 03, 2016 10:02 pm

Nie musiała czekać długo na efekty? No, to zależy od kiedy liczyć. Jeśliby patrzeć na to, kiedy zaczęła z nią flirtować, to można jednak pokusić się o stwierdzenie, że wytrzymała całkiem długo. Hej, nie złamała się na samym początku, ani gdy Susan zaczynała dawać jasne sygnały, że Hope jej się podoba. Pękła dopiero wtedy, gdy dziennikarka ją pocałowała, no i teraz, kiedy to wszystko jeszcze bardziej w niej wezbrało i nabrała pewności siebie. No chyba, że pominie się to, co było wcześniej, a weźmie pod uwagę tylko to, co zaczęło się dziać po jej wyznaniu. Cholera, powiedzmy sobie wprost: kto normalny w takich warunkach siedziałby spokojnie i udawałby twardego, niezłomnego? Na pewno nie Rogue- osoba, która czekała na taki moment od dawna i nie miała zamiaru spieprzyć tego przez swoje obawy czy udawanie. Udawała od dawna, żyła zmartwieniami, a teraz nadeszło jej pięć minut, kiedy mogła nareszcie się ich pozbyć. Chociaż miała nadzieję, że to pięć minut trochę się przedłuży. Miała już dość kłamstw, dość bania się o to, co będzie. A teraz... Teraz czuła się tak cholernie dobrze. Nareszcie miała kogoś, przed kim nie musiała udawać, kogo nie musiała mataczyć. Było jeszcze wiele rzeczy, których Susan nie wiedziała, ale już mogła mieć jakiś ogólny zarys tego, jaka Hope była i jaki wpływ na to miała jej paskudna przeszłość.
Zmarszczyła lekko brwi i od razu spoważniała. To chyba nie była prawidłowa odpowiedź, a człowiek, który jej udzielił, nie zgarnie miliona w teleturnieju. Hawke zyskała tylko to, że Amerykanka się od niej nieco odsunęła i wbiła czujne spojrzenie w jej ciemne tęczówki.
- To nie jest odpowiedź - powiedziała niezbyt głośno, ale na tyle stanowczo, żeby dziennikarka musiała zastanowić się po raz kolejny, czy takie kręcenie w tym momencie jest dobrą opcją. Rogue chciała tylko wiedzieć, na czym stoi i na ile może sobie pozwolić. Ostatnie, czego teraz pragnęła, to nagłego wtargnięcia policji i ponownego skazania, tym razem za rzekomą próbę gwałtu na pani redaktor. Byłaby wyjątkowym przegrywem, gdyby coś takiego miało miejsce akurat teraz.

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Susan Hawke
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Rover

Wiek :
Dwadzieścia trzy lata

Znak zodiaku :
Gemini

Narodowość :
Australijska

Pochodzenie :
Melbourne

Zawód :
Dziennikarz/podróżnik

Stan cywilny / Partner :
Love is a distant aroma at best



http://bottledstars.forumpl.net/t448-rover
http://bottledstars.forumpl.net/t462-mieszkanie-hawke
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Pią Lut 05, 2016 3:56 pm

W kącikach ust Susan błądziły zadowolony uśmieszek. Podobała jej się te całe pieszczoty. No wręcz była się jej teraz gotowa oddać, bez większego wahania. Co ta miłość robiła z człowiekiem? A zwłaszcza z takim silnym charakterem jak ciemnowłosa pani dziennikarz, hm? No po prostu niemożliwe, powiedział by ktoś, a jednak!
Zaraz jednak Hawke się delikatnie skrzywiła i wydała z siebie niezadowolone mruknięcie, gdy Amerykanka się od nie odsunęła. Spojrzała na nią z lekkim wyrzutem skrytym w burzowych tęczówkach. Co ją napadło żeby przerywać w takim momencie jak ten, kiedy cała akcja się powoli rozkręcała. Mimo to nie wzięła dłoni od karku Amerykanki. Ba nawet nie miała zamiaru przestawać delikatnie drapać i miziać jej skóry na nim. Zaraz jednak ciemnowłosa zmarszczyła delikatnie brwi, gdy usłyszała słowa Hope. Trochę nie rozumiała co takiego się nie spodobało w jej odpowiedzi Amerykance, ale coś czuła, że nie ma po co się bawić w takie podchody. Westchnęła tylko cicho i usiadła na blacie stołu, patrząc w oczy Hope. Przy okazji przysunęła ją nieco bliżej siebie, bo niby czemu miałaby rezygnować z jej bliskości? W końcu bardzo jej się podobał bliski kontakt z Ryusaki. Jakoś nie uśmiechało jej się rezygnować z takiej przyjemności. Zwłaszcza, że cały czas czuła cholerne pożądanie wobec tej kobiety przed sobą.
- Hm... Propozycja delikatnie zmieszana z wyzwaniem - mruknęła, a dłonią pogłaskała policzek dziewczyny. - To jak, teraz się go podejmiesz czy nie koniecznie? - wyszeptała, zbliżając obliczę do twarzy Amerykanki, skupiając swoje spojrzenie na tęczówkach.

_________________

Powrót do góry Go down
Hope Ryusaki
Concrete Citizen
avatar
Tytuł :
Hopeless Rogue

Wiek :
Dwadzieścia jeden lat

Znak zodiaku :
Libra

Narodowość :
Amerykańsko-japońska

Pochodzenie :
Nowy Jork

Zawód :
Trenerka taekwondo

Stan cywilny / Partner :
Free and quite happy



http://bottledstars.forumpl.net/t447-rogal
http://bottledstars.forumpl.net/t453-holpowy-rozgardiasz#1781
PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    Pią Lut 05, 2016 9:44 pm

Odchyliła nieco głowę i zamruczała cicho pod wpływem tego drapania po karku, jednak nie przestała przypatrywać się dziennikarce z tą twardą stanowczością malującą się na jej twarzy. Nie zmiękła nawet wtedy, kiedy Susan usiadła na blacie i przysunęła ją bliżej siebie, nawet jeśli w tej chwili aż się w niej gotowało i jakiś głosik w jej głowie prosił, żeby przestała kombinować, bo oto miała przed sobą kobietę tak perfidnie pragnącą bliskości. Nie. Ona musiała wiedzieć, na czym stoi. Nawet, jeśli kobieta już dawała jej wszystkie możliwe sygnały. Hope nauczyła się nie ufać sygnałom, tylko słowom. Sygnały można wysyłać sprzeczne lub źle je odbierać, a to, co się powiedziało wprost, mogło być później jakimś argumentem.
Gdy tylko usłyszała odpowiedź... Jaką odpowiedź? Wiedziała, że Susan coś powiedziała, ale przez moment nie mogła połączyć wątków ani słów w spójną całość. Za blisko. Za blisko, za delikatnie i zbyt intymnie, żeby Rogue mogła logicznie myśleć, ba, w ogóle móc się skupić. Kto by pomyślał? Wystarczyła jedna osoba, żeby człowiek mający zawsze głowę na karku, zawsze myślący naprzód i dokładnie analizujący wszystkie słowa i gesty, całkowicie zmiękł. Zmiękł, ogłupiał i żeby wzięły górę nie plusy i minusy czy zdrowy rozsądek, tylko te największe, głęboko skrywane żądze. Nie myślała o jakichkolwiek konsekwencjach, kiedy ponownie namiętnie wpiła się w usta starszej od niej kobiety, jakby to miała być jasna odpowiedź na zadane pytanie. Nie martwiła się o żadne zagrożenia, kiedy przysunęła się do niej jeszcze bliżej i wsunęła dłonie pod jej koszulkę, żeby móc poczuć ciepło jej nagiej skóry. Teraz miała trochę inne zmartwienia na głowie.
- Tutaj czy gdzie indziej? - wymruczała kobiecie do ucha, uśmiechając się pod nosem. Priorytety godne poklasku. Jednak czemu miałaby się teraz martwić o cokolwiek innego? Była tu z kobietą, która ją pociągała i właśnie zaczynało się robić ciekawie... I z jednej strony czuła, że blat stołu to nie jest szczególnie fajne miejsce (chociaż na pewno dość nietypowe i dawało dużo możliwości), jednak nie była pewna, czy w takim stanie będą potrafiły dojść gdziekolwiek dalej, skoro tutaj w gruncie rzeczy nie było tak źle. Żeby jej całe życie miało być usłane takimi łatwymi wyborami typu "pieprzyć się na stole czy na łóżku?", byłoby ono wyjątkowo barwne i piękne. Szkoda, że tak nie było na co dzień!

_________________

Image and video hosting by TinyPic

You better run like the devil
'Cause they're never gonna leave you alone!
Powrót do góry Go down
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Hołpowy rozgardiasz    

Powrót do góry Go down
 
Hołpowy rozgardiasz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Oceń osobę powyżej

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Unbottled :: Amanogawa :: Kinzoku :: Mieszkania-